Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

"Despacito" zdetronizowane. YouTube ma nowego króla pod względem liczby wyświetleń - Co nowego w technologii?

63 444  
183   100  
W dzisiejszym odcinku zobaczymy sobie maseczkę Bluetooth za 1300 zł, sprawdzimy, który hit na YouTube przebił „Despacito” pod względem liczby wyświetleń oraz z łezką w oku pożegnamy aplikację, którą uśmiercono za naszymi plecami.

#1. Endomondo kończy swój żywot


Endomondo to aplikacja, którą kojarzy chyba każdy, kto próbował kiedykolwiek swoich sił w sporcie. Wszyscy dobrze wiemy, że w obecnych czasach w bieganiu, jeździe na rowerze czy innej aktywności fizycznej chodzi głównie o to, żeby móc się tym pochwalić na Facebooku czy Instagramie. Endomondo było więc czymś, co każdy taki sportowy amator musiał posiadać.

Niestety nic nie trwa wiecznie i żywot Endomondo również dobiega końca. Aplikacja była z nami 13 lat, a zostanie wyłączona dokładnie 31 grudnia tego roku. Informację podał Under Armor, czyli obecny właściciel.

Pod koniec roku Endomondo zniknie z Google Play i App Store, a 31 marca przyszłego roku skasowane zostaną wszystkie zachowywane do tej pory dane. Znikną więc wasze rekordy, zapisy treningów, plany i inne osiągnięcia. Warto więc zarchiwizować je tak, aby móc przenieść na inną aplikację.

Dlaczego jednak marka nie została sprzedana? Prawdopodobnie w obawie przed konkurencją. Under Armor posiada w swoim portfolio inne, bliźniaczo wręcz podobne aplikacje MapMyRun czy MapMyFitness.

#2. Yanosik uchroni nie tylko przed mandatem drogowym


Yanosik to aplikacja, bez której wielu kierowców nawet nie odpala samochodu. Dzięki niej użytkownicy niejednokrotnie już uniknęli mandatu drogowego. Okazuje się jednak, że Yanosik postanawia rozszerzyć swoją działalność. Do aplikacji wprowadzono bowiem funkcję, która pomoże uniknąć innego rodzaju mandatów.

Yanosik informuje kierowców o obostrzeniach obowiązujących w danym miejscu jeszcze przed opuszczeniem pojazdu. Funkcja ta ma pomóc w zwiększeniu świadomości kierowców jeśli chodzi o sytuację w kraju i na świecie. Aplikacja poinformuje, w jakiej strefie obecnie się znajdujemy (czerwona, żółta, zielona) i jakie obostrzenia obowiązują na danym obszarze.

Mamy świadomość, że obecnie cała Polska objęta jest czerwoną strefą, a co za tym idzie - wszędzie w kraju obostrzenia są te same. Nie oznacza to jednak, że nie warto o nich przypominać kierowcom. Dzięki naszej aplikacji kierujący pojazdami zostaną poinformowani np. o godzinach dla seniorów czy obowiązku noszenia maseczki. Jesteśmy przekonani, że niejeden kierowca, wsiadając do auta i odpalając naszą aplikację, przypomni sobie, że zapomniał zabrać z domu maseczkę lub że musi się pospieszyć z zakupami, bo za chwilę sklepy będą otwarte wyłącznie dla osób starszych - mówi Paweł Bahyrycz z firmy Yanosik.

#3. SpaceX nie będzie przestrzegał ziemskich praw na Marsie


Zastanawialiście się kiedyś, jak będzie wyglądało prawo w pozaziemskich koloniach? Czy będzie to prawo USA, czy może innego kraju, który wysłał daną misję? Jeśli tego typu rozważania dotyczyły w waszym przypadku Marsa i kolonii, którą planuje założyć tam Elon Musk wraz ze swoją firmą SpaceX, to mamy dla was odpowiedź.

Użytkownicy aplikacji Starlink od SpaceX zauważyli kilka ciekawych wzmianek w warunkach korzystania z usługi. Wskazują one, że Musk nie zamierza respektować ziemskich praw w swojej kolonii na powierzchni Czerwonej Planety.

W przypadku usług świadczonych na Marsie lub w tranzycie na Marsa przez statek kosmiczny typu Starship, lub inny statek kolonizacyjny, strony uznają Marsa za wolną planetę, uznają również, że żaden rząd ziemski nie ma władzy ani zwierzchnictwa nad działalnością na Marsie. W związku z tym spory będą rozstrzygane na podstawie wcześniej ustalonych zasad.
Dzięki tym informacjom możemy chyba założyć, że satelity Starlink zostaną wystrzelone również na orbitę Marsa, aby dostarczać internet na Czerwoną Planetę.


#4. mBank wsparł Strajk Kobiet i wywołał prawdziwą g*wnoburzę na Twitterze


Wprawdzie cała sprawa ma już niemal tydzień i wielu z was pewnie o niej słyszało, jednak nie mogę się powstrzymać, aby tego tutaj nie zamieścić. O co chodzi? Otóż mBank postanowił opowiedzieć się po stronie kobiet i wesprzeć ich strajk przeciwko krzywdzącemu wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego.

Wspieramy. pic.twitter.com/r80ZlcKJlS
— mBank (@mBankpl) October 28, 2020


mBank jest marką, która wspiera kobiety i ich prawa. Jest to stanowisko części naszych pracowników, którzy chcieli dziś zamanifestować swoje poparcie dla kobiet – powiedział w rozmowie z Radiem Zet, Krzysztof Ostrowski, rzecznik banku.
Nie trzeba było czekać, aby pojawiły się pierwsze głosy oburzonych. W związku z deklaracją banku na Twitterze rozpętała się niezła g*wnoburza. Jedni grozili, że zamkną swoje konta, inni oczekiwali przeprosin, a jeszcze inni zarzucili bankowi, że ten powinien być neutralny i nie powinien opowiadać się po żadnej ze stron.


Macie kilka dodatkowych wypowiedzi niezadowolonych klientów. Jeśli wciąż wam mało na samym Twitterze znajdziecie ich znacznie więcej.

#5. Masz wolne 1350 zł i chcesz być cool? W takim razie kup tę maseczkę



Po co komu drogie maseczki od Louis Vuitton czy innego Gucciego?! Jeśli nie macie co robić z pieniędzmi i koniecznie chcecie wydać sporo gotówki na maseczkę, to dużo lepszym wyborem będzie maseczka Ao Air Atmos.

Maseczka posiada naprawdę sporo bajerów, a przy tym zapewnia „50 razy lepszą ochronę od maseczek antysmogowych i od 5 do 25 razy lepszą od masek N95”. Maseczka posiada całą masę filtrów i zaawansowany system wentylacji.

W maseczce znajdziemy również łączność Bluetooth, dzięki której zawsze będziemy poinformowani, kiedy maski należy użyć (choć w czerwonej strefie chyba nikt nie ma wątpliwości) oraz sama maska będzie wiedziała, jaką siłę wentylacji dopasować do panujących obecnie warunków.

Maseczka z dostawą do domu kosztuje 350 dolarów, co w przeliczeniu daje nam jakieś 1350 złotych. To oczywiście nie jest mało, jednak – jak to mówią – zdrowie jest bezcenne.

https://youtu.be/g6EVXQ-DBP8

#6. Despacito zdetronizowane – mamy nowego króla na YouTubie z największą liczbą wyświetleń


Łaska użytkowników YouTube’a na pstrym koniu jeździ. Pamiętacie, jak królem pod względem liczby wyświetleń na platformie był „Gangam style”? To już długo nieaktualne. Od 2017 roku palmę pierwszeństwa dzierżył teledysk do piosenki „Despacito” autorstwa Luisa Fonsiego i Daddy Yankee’ego. To jednak również już tylko melodia przeszłości. Obecnie najwięcej wyświetleń ma… piosenka dla dzieci.

Mowa o teledysku autorstwa południowokoreańskiej firmy Pinkfong do utworu „Baby Shark”. Filmik wisi na platformie wprawdzie już od 2016 roku, jednak dopiero niedawno wybił się na pierwsze miejsce. Obecnie posiada on 7 mld 40 mln odtworzeń – czyli kilka milionów więcej niż wspomniany wcześniej „Despacito”.

Ciekawe, jak długo „Baby shark” utrzyma się na pierwszym miejscu.

https://youtu.be/XqZsoesa55w

W poprzednim odcinku: Prowadzący profil TVN Turbo na Facebooku ostro popłynął

15

Oglądany: 63444x | Komentarzy: 100 | Okejek: 183 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało