Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

12 osób, które pożegnały się z pracą już podczas pierwszych paru dni II - wywaleni za drzwi po kilku godzinach

56 337  
229   15  
Przed wami 12 kolejnych geniuszy, którzy nie podołali albo wręcz nawet nigdy nie mieli zamiaru podołać kilku pierwszym godzinom w pracy. Czy to naprawdę dowodzi, że obecne pokolenie dwudziestoparolatków jest jakieś "inne"?

#1. Ból głowy to poważna sprawa

Kliknij i zobacz więcej!

To były szybkie cztery godziny. Kiedy miałem 18 lat, zostałem zatrudniony w sklepie spożywczym; wraz ze mną trzy inne osoby. Wspólnie rozpoczęliśmy trening. Pierwszego dnia spotkaliśmy się na szkoleniu wieczorem. Po pewnym czasie jedna z dziewczyn poprosiła, czy może iść wcześnie do domu, bo bardzo ją boli głowa. Prowadzący zajęcia powiedział, że nie ma problemu i dziewczyna wyszła, odbiła się na wyjściu, wzięła koszyk i poszła zrobić zakupy. Wpakowała kilka butelek alkoholu, co wzbudziło nasze zdziwienie. Menedżer sklepu podszedł do niej i zapytał się, czy robi dzisiaj imprezę. Dziewczyna potwierdziła. Nawet się nie wysiliła na żadną wymówkę. Prosto z mostu: "tak, mam imprezkę, więc musiałam zerwać się wcześniej". Pierwszego dnia... Zwolnili ją od razu.

#2. Uczcił fakt, że dostał pracę.

Kliknij i zobacz więcej!

Nie pojawił się w pracy pierwszego dnia, ani drugiego dnia, ani trzeciego...
Musiałam robić podwójne zmiany przez trzy dni z rzędu. Nic fajnego. Czwartego dnia zadzwonił do mnie.
Powiedział: "Będę z tobą szczery. Byłem w Orlando. Moi rodzice opłacili mi miniwakacje, jako nagrodę, że udało mi się zdobyć pracę. Czy mógłbym jednak zacząć od następnego tygodnia?".

#3. Mizogin

Kliknij i zobacz więcej!

"Nie mów mi, co mam robić! Jesteś kobietą!" - tymi słowami do osoby prowadzącej szkolenie nowy pożegnał się z pracą już podczas pierwszego dnia szkolenia.

#4. Nie wolno ruszać kitku!

Kliknij i zobacz więcej!

Półtorej godziny od rozpoczęcia zmiany w schronisku dla zwierząt. Pokazywałem nowemu pracownikowi, jak wyczyścić klatki dla kotów, zaczynając od tych najłatwiejszych. Na pierwszy ogień poszła klatka z wcześniakami, kotkami, które miały zaledwie sześć dni i były karmione z butelki. Wyjaśniłem mu, co powinno być w klatce, jak karmić maluchy i jak sprzątać. Odwróciłem się na chwilę, żeby wziąć ręczniki i usłyszałem taki dziwny odgłos "pacnięcia". A potem kolejny. Spojrzałem w kierunku nowego, a ten po prostu przerzucał kocięta z jego końca klatki na drugi, żeby wymienić im kuwetę. Wkurzyłem się i pogoniłem jego podły tyłek prosto do biura kierownika. Gość tłumaczył się, że koty go atakowały, a on się tylko bronił.
Wyrzucony z miejsca, bez żadnego ostrzeżenia! Kotkom nic się nie stało i kilka miesięcy później wszystkie zostały adoptowane.

#5. Złodziejaszek

Kliknij i zobacz więcej!

Gość podczas drugiej godziny szkolenia zauważył, że drzwi do pokoju menedżera są otwarte. Wszedł do pomieszczenia, podszedł do wieszaka, przeszukał kieszenie marynarki i wyjął z nich portfel. Wyleciał po godzinie.

#6. Inspektor ds. jakości

Kliknij i zobacz więcej!

Rekordzista - 35 minut:
Zatrudniłem faceta, żeby pracował w dziale jakości w naszym Walmarcie. Dosłownie przy mnie, pracowniku działu kadr, zaczął się przechwalać, ile to nie ukradł z poprzedniego miejsca pracy i o ile lepiej mu tam płacili. Nie chciałem mu sprawiać problemów niskimi zarobkami w naszej firmie, więc zawołałem ochronę i wyprowadzili typa.

#7. Trzecia noga.

Kliknij i zobacz więcej!

19-letni dzieciak został zatrudniony do pracy przy stoisku z owocami morza. Widzieliśmy go dwa razy na oczy, a potem gdzieś znikł. Zapytałem współpracownika, co się stało.
Okazało się, że dosłownie kilkadziesiąt minut od rozpoczęcia pracy w nowym miejscu został przyłapany, jak wychodził ze sklepu z dwukilogramową nogą kraba wepchniętą w nogawkę. Miał pecha, bo wypadła mu ze spodni tuż przy naszym kierowniku.

#8. Doświadczony pracownik z poczuciem humoru

Kliknij i zobacz więcej!

Miałem kiedyś współpracownika, który stracił pracę już po kilku godzinach. Miał naprawdę niezłe kwalifikacje, mnóstwo doświadczenia w branży i wydawał się naprawdę sympatyczny. Został wywalony tuż po lunchu.
Na posiłek zaprosił go pracownik działu kadr, który go przyjął do pracy wraz z jego bezpośrednim przełożonym. Kiedy siedli do stolików, nowy zaczął opowiadać mega rasistowskie dowcipy dotyczące wielu różnych narodowości. Docelowo miał pracować w El Paso (Teksas), gdzie klienci są bardzo zróżnicowani pod względem pochodzenia, religii i koloru skóry. Nikt nie chciał ryzykować przykrych doświadczeń, więc postanowiono mu podziękować jeszcze pierwszego dnia.

#9. Pokazał szefowi, jaki z niego kozak

Kliknij i zobacz więcej!

Już od dnia nr 1 nie polubili się z szefem. Nowy był jednak człowiekiem czynu i doszedł do wniosku, że zaznaczy swoje terytorium - sikając do baku jeepa swojego przełożonego. Przedni żart, ale cóż z tego, skoro nikt o tym nie wie. Postanowił się tym pochwalić swoim nowym "kolegom" z pracy, żeby pokazać, jaki z niego kozak.
Szef, który raczej był lubiany w miejscu pracy, dowiedział się o tym w ciągu 30 minut. Resztę udokumentowała kamera na parkingu.

#10. Ile siły w płucach!

Kliknij i zobacz więcej!

Na początku wyglądał całkiem normalnie. Mniej więcej w porze lunchu usłyszeliśmy głośny wrzask dochodzący z głębi biura. Ludzie pobiegli i okazało się, że to nowy tak się drze. Szef zapytał dlaczego. Odpowiedź: "Chciałem sprawdzić, jak głośno mogę krzyknąć". Wyleciał za
drzwi zanim jeszcze wybrzmiało echo jego wycia.

#11. Homar homarowi wilkiem...

Kliknij i zobacz więcej!

Jakiś czas temu pracowałem w sklepie z żywnością. Pierwszego dnia nowy pracownik wyjął jednego homara ze zbiornika i przeciął elastyczną opaskę, która była założona na szczypcach. Następnie odłożył skorupiaka z powrotem do zbiornika. Pozbawiony "kajdan" homar zamordował z zimną krwią swoich pobratymców, a szef wylał ciekawskiego dowcipnisia na zbity pysk.

#12. Pomysł na szybką kasę

Kliknij i zobacz więcej!

Pracuję na budowie. Mieliśmy dwóch nowych pracowników, przyjaciół, którzy zostali zatrudnieni tego samego dnia. Tuż przed przerwą kierownik powiedział jednemu z nich, żeby zebrał kasę od chłopaków i skoczył kupić wszystkim lunch, skoro i tak najmniej jeszcze potrafią. Chłopak posłusznie wykonał polecenie przełożonego, ale zapytał, czy może wziąć swojego kumpla, bo w sumie tego żarcia trochę będzie, a sam nie da rady.
Pomysł raczej niegłupi, kierownik zgodził się od razu... i tyle ich widzieli. Ulotnili się razem z kasą.

Poprzednia parszywa dwunastka
3

Oglądany: 56337x | Komentarzy: 15 | Okejek: 229 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.08

01.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało