Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 ciekawostek o Islandii – kraju, w którym nawet czerwone światło jest jakieś takie… lepsze

65 746  
393   62  
Księżycowy krajobraz, spektakularne zorze polarne i horrendalnie wysokie ceny – to najczęstsze skojarzenia osób, które… na Islandii nigdy nie były. Niekoniecznie jednak skojarzenia błędne (przynajmniej do pewnego stopnia).

#1. Czwartki bez telewizji

185931436f5c1511.jpg

Dzisiaj codzienny dostęp do telewizji – a jeśli nie tej tradycyjnej, to przynajmniej do popularnych usług streamingowych – wydaje się rzeczą oczywistą. Ale nie zawsze tak było. Do 1987 roku w Islandii stacje telewizyjne nie nadawały programów w czwartki. Wychodzono bowiem z założenia, że to dzień, w którym należy raczej zadbać o relacje towarzyskie niż siedzenie przed telewizorem. Z czasem oczywiście tradycję porzucono, ale po dziś dzień osoby urodzone przed 1987 powtarzają między sobą dowcip, że najprawdopodobniej poczęte zostały właśnie w czwartek. Może więc wyłączenie telewizji, a nie rozdawnictwo pieniędzy, rozwiązałoby problem rzekomo zbyt niskiej dzietności?

#2. Raj bez komarów

1859313cfc198552.jpg

Islandia uważana jest za jedyny (a przynajmniej jeden z bardzo niewielu) kraj na świecie, do którego nie dotarła zaraza pod postacią znienawidzonych przez wszystkich – za wyjątkiem najprawdziwszych psychopatów – komarów. Doskonałe miejsce na wakacje i odpoczynek od bzyczących nad uchem w środku nocy potworów. Niestety nie do końca – bo choć ze względu na panujące tam warunki komarów faktycznie na Islandii nie ma, to w wielu miejscach jest zatrzęsienie innych, niewiele mniej uciążliwych owadów, chociażby much. Ale jeśli ktoś ma na względzie ucieczkę właśnie przed komarami, to… śmiało. Tylko tak czy inaczej powinien się spieszyć, bo postępujące ocieplenie klimatu sprawia, że i te bestie prędzej czy później na Islandię trafią.

#3. Niezmieniony język islandzki

1859315a7101a9a3.jpg

Gdyby teraz, znając język w stopniu całkowicie wystarczającym do swobodnej komunikacji, sięgnąć po dzieła Szekspira w oryginale, można by dojść do wniosku, że to chyba nie do końca jest po angielsku. Polakowi trudno byłoby nawet zrozumieć teksty w języku polskim – napisane przed kilkoma wiekami. Tymczasem Islandczycy bez trudu odczytują teksty powstałe nawet przed dziesięcioma stuleciami! Dlaczego? Dlatego, że przez cały ten czas ich język tak naprawdę niewiele się zmienił. Wpływ na to ma odludne położenie wyspy, które uniemożliwia równie swobodny przepływ ludności jak choćby na terenie kontynentalnej Europy czy w Skandynawii.

#4. Imię dla dziecka

1859316cb861cf54.jpg

Jedni mogliby uznać to za naruszenie ich swobód, inni mogą być wdzięczni za ocalenie przed potencjalnie dziwacznym imieniem (nie żeby zwyczajne islandzkie imiona nie brzmiały dla nas „dziwacznie"). Tak czy inaczej obowiązujące w kraju prawo wymaga, aby każde nowe imię, którego nie użyto jeszcze nigdy wcześniej, zostało najpierw zatwierdzone przez Islandzki Komitet Imion. Inny przepis zabrania wyraźnie nadawania takich imion, które mogłyby w jakikolwiek sposób szkodzić czy zawstydzać nazwane nimi dzieci (kwestia mocno uznaniowa, do oceny zapewne przez rzeczony Komitet). Islandczycy nie używają też nazwisk – zamiast nich „informują”, czyim dziecko jest synem bądź córką. Przykładowo: była premier Islandii Jóhanna Sigurðardóttir to Jóhanna, córka Sigurðura.

#5. Sposób na kazirodztwo

1859317a152a81d5.jpg

O tym, że kazirodztwo jest złe, nie trzeba nikogo przekonywać. No chyba nikogo – ale nie rozmawiamy tu o Alabamie. W wielomilionowej społeczności otwartej na napływ „świeżej krwi” z zewnątrz ryzyko przypadkowego związku z „nieznaną kuzynką” jest niewielkie. Ale Islandia – z 360 tysiącami mieszkańców – jest mała, a do tego przynajmniej geograficznie zamknięta. A to zdecydowanie podnosi poziom zagrożenia. Stworzono więc bazę danych mieszkańców, która w założeniu ułatwiać ma śledzenie rodzinnych koligacji. Niewiele później na jej podstawie pojawiła się też aplikacja, która szybko zyskała sławę narzędzia do unikania kazirodczych relacji. W swobodnym tłumaczeniu motto jej twórców zachęca, by „wskoczyć do aplikacji przed wskoczeniem do łóżka”.

#6. Zaklinacz elfów

18593214b3bc8bf6.jpg

Islandczycy wydają się w dużej mierze racjonalni i zdroworozsądkowi, co nie znaczy, że nie miewają swoich dziwactw. Jednym z nich – całkowicie niegroźnym i nawet sympatycznym – jest wiara w istnienie elfów, którą deklaruje większość mieszkańców kraju (dokładniej: wiarę w ich istnienie lub brak przekonania o tym, że elfy nie istnieją). Nie powinno więc dziwić, że każda budowa przed rozpoczęciem wymaga wizyty… nie, nie inspektora budowlanego, a zaklinacza elfów. Jego zadaniem jest sprawdzenie, czy w miejscu, w którym mają się odbyć prace, nie szwendają się jakieś zabłąkane elfy. A jeśli tak, to przekonanie ich do przeprowadzki gdzie indziej.

#7. Czerwone światło

185932027229e317.jpg

Konieczność zatrzymania się na czerwonym świetle może denerwować – zwłaszcza jeśli trafi się na „czerwoną linię” na głównej trasie w mieście, która miała w założeniach ułatwiać sprawny przejazd z jednej jego strony na drugą. Ale akurat w Akureyri na północy Islandii, miejscu, w którym raczej nie ma powodu obawiać się o przesadne korki, czerwone światło wcale nie kojarzy się źle. Od 2008 roku nie jest to zwykła czerwona lampa – jak wszędzie indziej na świecie – a… czerwone serce, które, przyznać trzeba, wygląda zdecydowanie bardziej sympatycznie. Skąd taki pomysł? Okazuje się, że chodziło o dodanie otuchy mieszkańcom, którzy ucierpieli w wyniku kryzysu gospodarczego. Drobny gest – a w sumie sympatyczny i miły…
4

Oglądany: 65746x | Komentarzy: 62 | Okejek: 393 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.11

24.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało