Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Oto dlaczego najlepiej unikać publicznych basenów

49 684  
206   29  
Niejaki Dan Kaszeta zamieścił na Twitterze mocno enigmatyczny wpis dotyczący basenów w Las Vegas. Enigmatyczny, ale na tyle intrygujący, że wywołał burzę w komentarzach i skłonił go do rozwinięcia myśli. Niektórzy by pewnie woleli, żeby jednak tego nie robił...


Jako specjalista od broni chemicznej i biologicznej, przyjmijcie ode mnie ostrzeżenie. Nigdy nie korzystajcie z basenów w Las Vegas. Nawet nie dotykajcie wody. Wiem o pewnych sprawach, o których wy nie musicie.

Dan Kaszeta przez wiele lat służył w amerykańskiej armii jako specjalista od broni chemicznej i biologicznej, po zakończeniu służby pracował jak pracownik cywilny w branży obronnej, następnie w Pentagonie i Secret Service. W pracy zajmował się między innymi wycofaną ze służby bronią chemiczną. Jego CV można podsumować stwierdzeniem - jeśli mówi ci, żeby nie wchodzić do basenu, to lepiej tego nie rób.

Fani kąpieli z Las Vegas zaczęli drążyć temat i domagać się rozwinięcia tematu. Dan się złamał i opowiedział więcej.

Wyjaśnił, że w późnych latach 90. pracował w Białym Domu jako "koleś od terroryzmu chemiczno-biologicznego", akurat w czasach kiedy takie zagrożenie (wraz z nuklearnym i radioaktywnym) zaczęto brać na poważnie. Pewnego dnia odebrał telefon z prośbą o pomoc od przedstawiciela innej federalnej agencji.


Więc pewnego dnia odebrałem w Białym Domu telefon. Nie pamiętam, czy to było w 1998 czy 1999. Jakiś koleś z innej agencji federalnej potrzebował pomocy. Oczywiście nie pamiętam już dokładnego przebiegu rozmowy, ale brzmiało to mniej więcej tak: "Dan, musisz mi pomóc. Pracuję nad sprawą w Vegas. Pewnie to nic takiego, ale może też być coś bio. Potrzebuję dostępu do laboratorium, które cichaczem zrobi badania".

Kaszeta skontaktował zainteresowanego z odpowiednim laboratorium. Badanie polegało m.in. na porównaniu podejrzanej próbki z innymi próbkami kontrolnymi oraz "czystymi" pochodzącymi z tej samej okolicy. Naukowcom nie powiedziano, która jest która.

O ile pamiętam, w tej sprawie podejrzaną substancją byłą przezroczysta ciecz. Koleś z terenu pobrał też próbki kontrolne i czyste. Wśród nich kranówkę i wodę z basenu. Z jakiegoś dużego hotelu. Domyślacie się już, do czego to zmierza.

Dwa dni później, w środku nocy, w domu odebrałem telefon. Z centrali telefonicznej Białego Domu. Ludzie z laboratorium BARDZO NACISKALI, żeby ze mną się skontaktować.


Okazało się, że podejrzana próbka nie zawierała nic strasznego, "coś w stylu gliceryny", ale próbka kontrolna, dokładniej ta pochodząca z basenu dużego hotelu w Las Vegas... O rany!

Próbka, która zaalarmowała jedno z najlepszych laboratoriów w kraju, była kontrolną próbką z basenu. Użyli bardzo technicznego określenia - "pełną horroru".

Zapytałem ich, co w niej znaleźli. Odpowiedzieli, że łatwiej będzie powiedzieć czego NIE znaleźli.

Niebezpieczne poziomy ogoniastka jelitowego i Cryptosporidium (rodzaj chorobotwórczych pierwotniaków powodujących zarażenia układu pokarmowego) - jedno i drugie bardzo odporne na chlor. Duże ilości metabolitów z ludzkiej uryny. Masę kałową - ludzką, innych ssaków i ptaków. Śladowe ilości kokainy, ketaminy i kilku rodzajów opiatów.

Adenowirusy. Lekki, niejednoznaczny immunochromatograficzny wynik obecności Tularemii. Pałeczki Campylobacter (kampylobakterioza).


Brzmi dość przerażająco, ale to nie wszystko. Jako dociekliwy człowiek, Kaszeta poprosił o pobranie większej ilości próbek z innych basenów. Wyniki były identyczne.

Poszedłem nad Potomak i pobrałem próbkę wody z rzeki. Była czystsza.
Kilka lat później byłem w Las Vegas. Pobrałem próbkę i przywiozłem ją do Waszyngtonu. Co prawda wtedy pracowałem już dla Secret Service, ale nadal miałem kontakty w laboratorium (a dokładniej byłem osobą pośredniczącą w kontaktach agencji z laboratorium). No i... nowy rok, to samo gówno.

Kaszeta robił to wszystko poza obowiązkami służbowymi, więc nigdzie wyników badań nie opublikował. Ale podobne prace wykonali inni i można się z nich między innymi dowiedzieć, że z ogólnoświatowych badań wynika, że za 48% zakażeń, do których dochodzi drogą fekalno-ustną, odpowiadają baseny. Są one pełne bakterii Shigella, E. coli, norowirusów.

Jeśli już macie nieodpartą potrzebę korzystania z publicznych basenów, nie otwierajcie w nich ust.

Źródła: 1, 2, 3
11

Oglądany: 49684x | Komentarzy: 29 | Okejek: 206 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.11

24.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało