Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Ten fiński żołnierz przesadził z dopingiem i przypadkiem dokonał czegoś niesamowitego!

88 509  
331   49  
Na kartach historii ludzkości zawsze musi zapisać się ktoś, kto dokonał czegoś wielkiego po raz pierwszy. Zazwyczaj jest czym się chwalić. Szczególnie gdy osiągnięcia te dotyczą czynów powszechnie uważanych za imponujące. Na przykład pierwszy człowiek, który przekroczył barierę dźwięku, albo pierwszy śmiałek, który dotarł na biegun polarny, tudzież pierwszy Ziemianin, który postawił nogę na Księżycu. Do grona tych zaszczytnych pionierów należy też Aimo Koivunen – pewien fiński żołnierz. Cóż takiego dokonał? Zaraz się dowiecie.
28 listopada 1939 roku Związek Radziecki zerwał traktat o nieagresji, który wcześniej podpisano z Finlandią. Stalin ostrzył sobie zęby na kawał fińskiego terenu. Oczywiście w żadnym wypadku nie chodziło tu o fakt, że ziemie te bogate były w złoża naturalne. Sprawa miała dotyczyć zapewnienia bezpieczeństwa znajdującemu się w pobliżu miastu - Leningradowi. Wybuchła tzw. zimowa wojna, która to szybko skończyła się zwycięstwem strony radzieckiej i zagarnięciem przez nią tych obszarów. Finlandia krótko cieszyła się spokojem i już w 1941 roku radzieckie samoloty rozpoczęły bombardowanie kraju. Finowie nie zamierzali jednak siedzieć bezczynnie i przystąpili do walki z Armią Czerwoną. Nowy konflikt zbrojny zwany był „Jatkosota”, czyli wojną kontynuacyjną.
Potężne natarcie wroga miało miejsce w 1944 roku i to wtedy, mimo wielu fińskich sukcesów, szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Rosjan.


W armii fińskiej służył Aimo Koivunen, liczący sobie 27 wiosen żołnierz, którego przydzielono do jednej z kompanii stacjonującej w okolicy Murmańska – miasta szczególnie istotnego dla radzieckich dowódców, tam bowiem znajdował się ważny port, a w przyszłości - baza sowieckich atomowych okrętów podwodnych.
15 marca Aimo i jego oddział wyruszył na standardowy patrol. Wszyscy żołnierze przemieszczali się na nartach, jednak nawet one nie pozwoliły im w porę dać dyla, kiedy na horyzoncie pojawiły się zastępy czerwonoarmistów. Finowie zostali otoczeni przez wroga. Koivunen i kilku jego kompanów zdecydowało się jednak na podjęcie próby ucieczki z potrzasku. Udało się! Mężczyzna razem ze swoimi kolegami przez wiele godzin pędził na złamanie karku, nie oglądając się za siebie. W końcu jednak dopadło go zmęczenie. Przemarznięty, głodny i ekstremalnie wycieńczony Aimo zachował jednak przytomność umysłu i przypomniał sobie, że w kieszeni jego kurtki znajduje się pełne opakowanie Pervitinu – leku, który został mu przekazany z myślą o całym oddziale.


Zanim przejdziemy do dalszej części tej historii, warto zatrzymać się na chwilę i odpowiedzieć sobie na pytanie czym były tabletki, które taszczył ze sobą fiński żołnierz. Musimy się cofnąć do 1893 roku i przenieść do… Japonii. To bowiem wtedy chemik Nagayoshi Nagai zsyntetyzował z efedryny bardzo interesujący związek, który to, jak się okazało, miał wyjątkowo silne właściwości pobudzające – dość podobne do odkrytej dwa lata wcześniej amfetaminy. W 1919 roku metamfetamina, bo tak tę substancję nazwano, została ponownie otrzymana - tym razem w wersji skrystalizowanej. Wynalazek został szybko opatentowany i skierowany do japońskich aptek pod nazwą Philopon – cudowna tabletka nie tylko miała stawiać na nogi ospałych obywateli, ale i sprawiać, że ich wydajność w pracy drastycznie wzrastała. Badania nad metamfetaminą prowadzili też Niemcy. Usuwająca zmęczenie, głód i znacznie zwiększająca wytrzymałość substancja mogła się bowiem przydać podczas wojny. Chwilę przed wybuchem globalnego konfliktu w zakładach farmaceutycznych Hermanna Temlera ruszyła produkcja tego „leku”. Pervitin, bo taką dostał on nazwę, już w latach 30. namiętnie pochłaniany był przez studentów, robotników i kolejarzy. Wkrótce jednak „meta” stała się ważnym elementem wyposażenia niemieckich żołnierzy. Ten doping nie był jednak zarezerwowany jedynie dla nich. Z cudownych właściwości Pervitinu i jemu podobnych preparatów korzystali też Amerykanie, Brytyjczycy oraz właśnie Finowie.


I to właśnie takie opakowanie tego narkotyku miał przy sobie Aimo. On i jego kompani sięgali po metamfetaminowe tabletki, kiedy było im zimno, albo kiedy opadali z sił podczas wielogodzinnych patroli. Sytuacja była więc idealna, aby zapewnić sobie zastrzyk energii potrzebny do kontynuowania ucieczki przed oddziałami wroga. Producent zalecał nie przekraczać dwóch porcji Pervitinu, więc Koivunen usiłował swoimi skostniałymi dłońmi wydobyć z opakowania chociaż jedną tabletkę. Niestety długo mocował się z tym zadaniem i powoli zaczął tracić cierpliwość. Sfrustrowany i mocno zirytowany mężczyzna wsypał w końcu do ust całe opakowanie leku i popił dużą ilością wody. Aimo zażył właśnie 30 porcji, czyli piętnastokrotnie więcej niż powinien…


Taka dawka prawdopodobnie zabiłaby całkiem dorodnego niedźwiedzia, jednak na Finie nie zrobiła większego wrażenia. Początkowo. Przez pierwszych paręnaście minut Koivunen czuł delikatny zastrzyk mocy i spokojnie ruszył w dalszą podróż, jednak po chwili sytuacja nieco się pogorszyła. Mężczyzna padł na ziemię. Dłuższą chwilę rozdygotany leżał w stanie przypominającym delirium. Wkrótce jednak stracił przytomność. Ocknął się wiele godzin później. Szybko zorientował się, że jest sam w środku lasu, a z bagażu, który niósł ze sobą, została mu tylko butelka wody, narty oraz karabin. Było też coś jeszcze – potężna, rozrywająca go energia. Fin podniósł się na nogi i kontynuował swoją eskapadę. Czuł, że nic nie jest w stanie mu przeszkodzić w tej przeprawie. Nawet temperatura spadająca do ponad minus 20 stopni Celsjusza! Nawet mina lądowa!
Parę godzin później Aimo wjechał na minę lądową… Poważnie ranny i nie mniej naspidowany żołnierz przez prawie tydzień leżał w rowie licząc na to, że ktoś przyjdzie mu z pomocą. Niestety, tak się nie stało.


Ciągle jednak będący pod wpływem narkotyku Koivunen zebrał w końcu siłę, aby wydostać się z dziury i dalej brnąć przed siebie. Efektem ubocznym działania metamfetaminy jest drastyczne zmniejszenie apetytu. Dzielny Fin bardzo głodny więc nie był, a kiedy już nabierał chęci na jakiś posiłek, objadał się szyszkami. Raz spałaszował też syberyjską sójkę na surowo. Przez większą część swojej podróży Aimo zawieszony był gdzieś pomiędzy snem, silnym pobudzeniem i równie potężnymi halucynacjami, a dodatkową wolę parcia przed siebie dawał mu też strach przed wojskami słynącej z okrucieństwa Armii Czerwonej. Po wielu dniach w końcu jednak natrafił na pomoc.


Po prawie trzech tygodniach tułaczki, przejechawszy na nartach 402 kilometry, natknął się na oddział fińskich żołnierzy, którzy od razu przetransportowali swojego rodaka do pobliskiego szpitala. Okazało się, że w ciągu kilku dni Koivunen zgubił nie tylko cały swój bagaż, ale i sporo własnej masy ciała. Ważył teraz zaledwie 42 kilogramy. Żeby tego było mało, jego serce waliło z prędkością 200 uderzeń na minutę. To normalne u człowieka, który właśnie kończy maraton, ale na pewno nie jest to typowe dla faceta, który leży nieruchomo na szpitalnym łożu. Trudno się dziwić – lekarze szybko zorientowali się, że mimo wielu dni nieustannego wysiłku fizycznego, braku snu, silnego stresu i odniesionych ran, we krwi pacjenta w dalszym ciągu krążyła końska dawka metamfetaminy! Z czasem jednak jego stan powoli zaczął wracać do normy. Ostatecznie Koivunen wyszedł ze szpitala cały i zdrowy. Nie zabił go ani narkotyk, ani mróz, ani lądowa mina, która wybuchła pod jego nogami. Można tu mówić chyba tylko o niesamowitym szczęściu.


Aimo zmarł w 1989 roku, w wieku 71 lat, a na kartach historii zapisał się jako pierwszy żołnierz, który przedawkował metamfetaminę.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
24

Oglądany: 88509x | Komentarzy: 49 | Okejek: 331 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.11

27.11

26.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało