Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Nagie nastolatki, szowinizm i malowani Murzyni - te rzeczy w polskiej popkulturze by dziś nie przeszły!

143 634  
472   110  
Parę dni temu, gdzieś pomiędzy koronawirusową paniką a milionami Sasina, przez media przemknęła wieść o tym, że jakiś wrażliwy meloman poczuł się bardzo zgorszony fragmentem jednej z kompozycji legendy polskiego rocka, czyli zespołu Lady Pank. Sprawa dotyczyła namiętnej i bardzo nieletniej dziewczyny z numeru „Na co komu dziś”. Wprawdzie propagujący pedofilię, sodomię i zimne kakao autor tekstu tejże kompozycji bardzo ładnie wybrnął ze stawianych mu zarzutów, to sytuacja ta dała mi sporo do myślenia. Jeśli bowiem przestawić mózg na tryb „czepialstwo”, to okaże się, że parę innych tworów minionej epoki też dziś by nie przeszło.

#1. Murzyn zwany Negatywem

Żyjemy w czasach, kiedy zakładając na siebie pióropusz, możemy zostać posądzeni o zawłaszczenie kulturowe, więc wyobraźcie sobie co by było, gdyby jakiś polski filmowiec, nie mając pod ręką czarnoskórego aktora, kazał pomalować pastą do butów pierwszego lepszego artystę. Raczej nie wydaje mi się, aby dziś sympatyczny Abraham Lincoln, czarnoskóry doktorant z Harvardu, który to miał „szczęście” zamieszkać w bloku na pewnym ursynowskim osiedlu, wywołał jedynie śmiech wśród widzów serialu „Alternatywy 4”.



Warto też dodać, że notorycznie poniżający tego bohatera Stanisław Anioł nazywa go Negatywem. Aż dziwne, że w momencie medialnego linczu na autorze „Murzynka Bambo” nikt nie przypomniał sobie o poczciwym, granym przez Ryszarda Raduszewskiego (scenarzystę i reżysera, dla którego zagranie Lincolna było pierwszą i ostatnią przygodą z aktorstwem) czarnoskórym warszawiaku.

#2. Seksmisja (cały film)

Co trzeba by było dziś zrobić, aby nakręcić „Seksmisję” bez obawy, że raban podniosą obrońcy społecznej sprawiedliwości? Cóż, najlepiej by było spalić oryginalny scenariusz, a jego popioły zalać grubą warstwą betonu. Sama fabuła tej kultowej komedii Juliusza Machulskiego jest bardzo aktualnym obrazem „działalności” współczesnych feministek. Ot, chociażby ta scena:

https://www.youtube.com/watch?v=1ImYQ2wsOtI
Nagromadzenie rubasznego seksizmu aż wycieka z ekranu i właściwie każde pięć minut seansu gwarantuje cały zestaw żartów, które dziś nie miałyby prawa zaistnieć w kinie – od przedmiotowego traktowania przedstawicielek płci pięknej ( „Nie krępuj się, Albercik, usta-usta!”), przez wytykanie im fizycznej słabości („Kobieta mnie bije!”), obrażanie przedstawicieli LGBTZHP+ („No, nie róbcie z nas pederastów!”), czy nawet mniejszości etnicznych („To nas tu o mało nie wykastrowały, a ty cycki sobie, cyganie, przyprawiasz?”). Jeśli dorzucić do tego stosy cycków, nagich zadków i seksualnych aluzji, to podejrzewam, że dziś reżyser zostałby pożarty na surowo jeszcze na długo przed premierą…



#3. Kup kobietę za skrzynkę alkoholu

Bycie kobietą w filmowej rzeczywistości wykreowanej przez Władysława Pasikowskiego to naprawdę ciężki kawałek chleba. Jak by nie patrzeć, większość pań, które pojawiają się w dziełach tego reżysera, to zazwyczaj dz#wki, zdradzające swych partnerów lafiryndy lub obiekt czysto seksualny – towar, który można kupić, pobawić się nim, a potem oddać do lombardu, sprzedać na OLX lub pożyczyć go koledze. W „Psach 2” poznajemy Nadię – zjawiskową, krótkowłosą dziewczynę, którą jeden z bohaterów przywiózł z Sarajewa jako „zdobycz wojenną”. Jak sam wspomina – otrzymał ją za skrzynkę Johnny’ego Walkera. Teraz, najwyraźniej znudzony już swoją zabawką, za tę samą cenę chce ją oddać w ręce Franza Maurera. Bohater dziewczynę ogląda od góry do dołu, jakby była wyleniałą choinką bożonarodzeniową z drugiej ręki, a następnie… trochę od niechcenia zamawia u kelnera skrzynkę wspomnianego alkoholu.



Reżyser wiele już razy znalazł się na ostrzu krytyki (szczególnie zaś "Krytyki Politycznej", która przy okazji premiery trzeciej części „Psów” nie omieszkała wypomnieć Pasikowskiemu pielęgnowania patriarchatu...) i chociaż obecnie wizerunek kobiet w jego filmach został odrobinę złagodzony, to miłośnicy kina nadal pamiętają upadłe niewiasty z jego wcześniejszych dzieł. Dzieł, które w takiej formie nie miałyby dziś prawa powstać.

#4. Sara – film, technicznie rzecz biorąc, wcale nie pedofilski

Czterdziestoletni maczo nawiązuje romans z córką niebezpiecznego gangstera. Bohater bezrefleksyjnie grzmoci małolatę, zapominając o całym bożym świecie. Co może pójść nie tak? Ano dwie rzeczy – tatko dziewczyny dowie się o poczynaniach swojej pociechy, a widzowie poczują się niezbyt komfortowo, widząc rozebraną do rosołu młodziutką Agnieszkę Włodarczyk w dość konkretnych scenach seksu. W dniu premiery wokół „Sary” panowała już atmosfera skandalu, a niektórzy krytycy porównywali ten film do „Lolity” Nabokova.



Trochę w tym przeszarżowali – dziewczynka ze wspomnianej książki liczyła sobie dwanaście wiosen, natomiast tytułowa Sara, podobnie jak grająca ją aktorka, miała lat szesnaście. Biorąc pod uwagę, że w polskim prawie za pedofilię uznaje się akty płciowe z osobą poniżej piętnastego roku życia, to ani do bohatera Bogusława Lindy, ani tym bardziej do reżysera filmu, Macieja Ślesickiego, nikt przyczepić się nie mógł, chociaż trzeba przyznać, że dziecięca wręcz uroda Włodarczyk, kontrastująca z bardzo odważnymi jak na polskie kino scenami erotycznymi, mogła wywołać kontrowersje. Obawiam się, że powtórzenie tego numeru dzisiaj wywołałoby jeszcze większy skandal.



Warto dodać, że już 26 lat wcześniej, w 1970 roku, miał miejsce bardzo podobny skandal obyczajowy, kiedy to siedemnastoletnia Mariola Kukuła pojawiła się nago w filmie „Kto wierzy w bociany?”. Był to pierwszy tego typu „wyczyn” w polskim kinie, a jego efektem było praktycznie zniszczenie kariery młodziutkiej aktorki.

#5. Autobus Arabów

Rozprawiam tu o filmach, a przecież punktem wyjścia był utwór Lady Pank. Trzeba więc dorzucić do zestawu jakieś dzieło śpiewane. O „Jolce, Jolce” pisałem ostatnio, jednak wówczas nie skupiłem się na najbardziej chyba intrygującym fragmencie tej kompozycji. Mowa oczywiście o przykrej historii pewnego faceta, którego przesadnie rozwiązła ukochana zdradziła „z autobusem Arabów”. Skąd w PRL-u pojazd po brzegi wypełniony śniadymi cudzoziemcami? Cóż, w tamtej epoce wcale ich u nas nie brakowało, a wziąwszy pod uwagę ówczesną wartość dolarów, młodzi ludzie z egzotycznych krajów czuli się w Polsce niczym w raju. I chętnie też z rajskich owoców korzystali.



Trudno zatem doszukiwać się tu jakichś przesadnie rasistowskich przesłań. Myślę jednak, że reakcja na współczesnych słuchaczy na taki tekst mogłaby być, delikatnie mówiąc, „taka sobie”, szczególnie w dobie kryzysu emigracyjnego. Obawiam się też, że wspominanie o jakimkolwiek środku transportu wypełnionym przybyszami z krajów muzułmańskich jest dziś raczej dość ryzykowne. Wyobrażacie sobie jak sprawa wyglądałaby, gdyby rozwiązła pani ze słynnego numeru zdradziła swego wybrańca z „pontonem Arabów”? Aż strach pomyśleć!
22

Oglądany: 143634x | Komentarzy: 110 | Okejek: 472 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.12

01.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało