Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CXIII - Wiecie, byłem kiedyś na weselu...

32 652  
5   27  
No więc już po pierwszej turze wyborów prezydenckich. Dla tych, którzy zgłupieli w trakcie kampanii oraz dla wszystkich pozostałych, którzy nie chcą zgłupieć, w dzisiejszym wydaniu Autentyków przypominamy, gdzie leży nasz piękny kraj oraz jaka jest w nim rzeczywistość widziana oczami bojowników.

I TAK POWINNY PRACOWAĆ SĄDY

Miało to miejsce jakieś -naście lat temu w pewnej małej mieścinie. Miasteczko było małe, ale na tyle duże, że miało swój sąd rejonowy. Nieduży, ale był. Był też w tym sądzie kiedyś proces, nie pamiętam o co, ale z prawa karnego. Oskarżony został uniewinniony. Po wysłuchaniu wyroku powiedział z całym szacunkiem:
- A teraz Wysoki Sąd może mnie pocałować w d**ę.
Oczywiście natychmiast kolejny proces, o obrazę sądu tym razem. Także z prawa karnego. Ale jest problem: obrażony sędzia nie ma prawa prowadzić tego procesu, a innego sędziego specjalizującego się w prawie karnym nie ma, bo to miasteczko małe i sąd też mały.
Poradzono sobie z problemem w ten sposób, iż prowadzenie procesu powierzono pewnemu starszemu już sędziemu, który zęby zjadł na prawie cywilnym. Od wielu lat prowadził on wyłącznie sprawy z prawa cywilnego.
Efekt?
Oskarżony i tym razem został uniewinniony, gdyż, cytuję:
"Nie doszło do obrazy majestatu, ponieważ oskarżony złożył Wysokiemu Sądowi jedynie ofertę, z której ten mógł skorzystać lub nie."

by finalfin

* * * * *

DOWARTOŚCIOWAĆ GO CHCIAŁA...


Wracamy z Małżonkiem wczoraj z zakupów - dwie wielkie siaty po 10 kilo każda. Wysiadamy z autobusu, ja z jedną siatą w łapie, Mąż z drugą. Wyszczerzam się więc uroczo i oddaję mu drugą. Wziął. Nic nie mówi, ale minę ma kwaśną. Myślę, trzeba dowartościować samca, pochwalić i w ogóle...
Ja:
- Doobry Kotek. Prawdziwy dżentelmen z Ciebie.
Mąż (po chwili milczenia):
- Hm, w takim razie nie będę się odzywał, żeby nie zepsuć wrażenia...

by lolkalolka

* * * * *

KTOŚ MIAŁ PRZERĄBANE

Mam ja ci remoncik poważniejszy w domu. Między innymi musiałam podpiąć do swojego pieca c.o. jeszcze dwa grzejniki. Wzięłam od znajomego hydraulika numer telefonu, zapisałam se w komórkie. Dzwonię... Nikt nie odbiera. Za kilka godzin dzwoni mój telefon. Patrzę - numer prywatny... Hm... Odbieram i słyszę jazgotliwe:
- Kim pani jest?
Ja spokojnie:
- Eeee... to pani do mnie dzwoni, więc niech pani się przedstawi...
Babsko przeszło na częstotliwość bardzo przykrą dla mojego ucha:
- Ty dziwko, ty zdziro! Przestań wydzwaniać do mojego męża!
I jeszcze parę kawałków w tym stylu. Zatkało mnie, rozłączyłam się. Spotykam rzeczonego hydraulika na ulicy i mówię:
- Weź powiedz tej swojej babie, żeby się puknęła w głowę, bo ci klientów odstrasza.
Teraz to jego zatkało. Opowiedziałam mu w czym rzecz - on mi na to, że nie miał żadnych połączeń nieodebranych. Sprawdziliśmy numer. Okazało się, że paluszek mnie się omsknął i zamiast "7" wcisnęłam"8".

by atitta

* * * * *

NIEŚWIADOMY MCR

Idziemy z osobistym po angielskim miasteczku, ale bardzo hinduskiej dzielnicy. Nagle chłop przypomina sobie, że natychmiast, ale to natychmiast musi wysłać do Polski pieniądze, żeby dotarły na czas do jakiegoś urzędu. Wpadamy do pierwszego punktu Western Union, w okienku roześmiany od oka do oka Hindus. Przyjął kasę, ucieszył się, że do Polski, bla bla bla...
- A mogę wiedzieć, do jakiego miasta? - pyta grzecznościowo.
- Do Warszawy - odpowiada osobisty.
- Och! - wykrzykuje Hindus. - cudownie! To macie w Polsce Western Union!
- Niech pan nie przesadza, przecież Polska nie leży w Azji - sapnął mój nieco urażony i wyszedł dumnie, pozostawiając w okienku naburmuszonego przyjmowacza.
I oczywiście dopiero na ulicy uświadomił sobie, jakim uroczym tekstem potraktował faceta...

by konwalia

* * * * *

ZGASIŁA JAK PAPIEROSA

Gadamy sobie w małym gronie na tematy marynistyczne ( o d**ie Maryni), w końcu towarzystwo się zorientowało, że nie kopcę zwyczajowo papierocha za papierochem. Pytają:
- Co jest? Rzucasz czy co?
- Zamknąć się, rzucam...
Powiedziałam to prawie z żalem.... Jeden z kolegów, nieszczególnie przez większość lubiany, wieczny erotoman gawędziarz:
- Chłe, chłe... Miałbym zajęcie dla twoich ust, zamiast trzymania w nich papierosa.
Na co ja nie zastanawiając się ani chwili:
- Umówiłabym się z tobą, ale ja Vouge’ów nie paliłam!!!

Dla niezorientowanych w temacie tytoniowym:
Papierosy wyżej wspomniane są cieniuchne bardzo.

by atitta

* * * * *

A CO NA TO WATYKAN?

W odwiedziny do babci przyszła jej kumpela (babcia nazywa ją "gówniara" bo ma zaledwie 72 lata), zagorzała fanka ojca dyrektora i dumna posiadaczka moherowego beretu).
Dyskusja toczy się na temat wyboru prezydenta. Nieubłaganie schodzi na temat Wehrmachtu...
- No i co pani na to? Taki wstyd...Niemiec to nie Niemiec... i ojciec ( bo już jedno pokolenie "moherowej" umknęło) w armii niemieckiej był i Polaków mordował..
- Oj tam... durnoty gadacie to pierwsza sprawa! Druga to taka, że gdyby nawet był w tym Wehrmachcie to i co takiego strasznego?? Papieża mamy z Wehrmachtu to i prezydent też być może...
Moherowa chyba już więcej nie przyjdzie w odwiedziny...

by leepsky

* * * * *

CIEKAWE CZY TOBIE BY KTOŚ POŻYCZYŁ?

Spełniając obywatelski obowiązek, zasłyszałem taki dialog w mojej Okręgowej Komisji Wyborczej:
Starsza pani - typ "moherek", zwraca się do starszego pana - typ "menel w garniturze":
- Przepraszam, mógłby mi Pan na chwilę długopis pożyczyć ? - (w Okręgowej Komisji Wyborczej był to towar deficytowy - widać komuchy rozkradli).
- A na kogo Pani głosuje? - wychrypiał indagowany.
- Na .... - (tu padło nazwisko jednego z obecnych liderów wyścigu)
- To k**wa nie mógłbym. - odwarknął menel.
Z Okręgowej Komisji Wyborczej wyszedłem płacząc ze śmiechu.

by Trupojad

* * * * *

TANIA PRZYJEMNOŚĆ

Jak już wspominałam delegacje i podróże służbowe są głównie po to, żeby upić klienta na koszt firmy
Z reguły działa... Tylko raz mi się nie udało... byłam z Klientem w jakimś dość oryginalnym barze i piliśmy przeraźliwie słodkie drinki "Tequilla Sunrise" i "Sex on the Beach"... Po raz pierwszy w życiu szef nie zaakceptował mi rachunku z delegacji...
Na rachunku widniało:
4 x Tequilla
4 x Sex

I jeszcze się Szefuńcio bezczelnie dziwił, że sex tylko za 15 PLN.

by illy

* * * * *

MA JAKIEŚ UPRZEDZENIA

Zasiadałem wczoraj w komisji wyborczej.
Ogólnie to nudy. Frekwencja niska.
Pogadać o kandydatach nie można. Nudy.
Aż wchodzi (N)iewiasta lat słusznych i słusznej postury, po sprawdzeniu dokumentu i podpisaniu listy otrzymała karteczkę.
Stoi przy nas, (K)omisji i czyta, czyta, czyta.
N - No i na kogo tu zagłosować . - zagaja z miłym uśmiechem
K - Nie możemy nic Szanownej Pani sugerować. Proszę wybrać samodzielnie.
N - No bo ten Kaczyński to k**wa za mały żeby tą Polską rządzić.
Zrobiło się weselej

by tomdziec

* * * * *

W SUMIE TO WSZYSTKO JEDNO

Babcia lat 84. Niedzielnym przedpołudniem taka oto wywiązała się rozmowa:
- Czemu babcia na wybory nie idzie?
- Bo nie idę..
- Babciu! Tak nie można! Wszyscy dookoła mówią, że trzeba iść głosować, ksiądz mówi to samo, a babcia nie idzie?? Toż to nie patriotycznie i nie po chrześcijańsku!
- No dobra pójdę...
Wkładając buty mruczy pod nosem::
- ... i znowu jakiegoś Bieruta mi każą wybierać...

by leepsky

* * * * *

MÓWIŁA, ŻE BĘDZIE WCZEŚNIEJ W DOMU

Historia którą chcę się podzielić miała miejsce w zamierzchłych czasach kiedy to pierwsza część "Władcy Pierścieni" władała niepodzielnie w kinach.
Z moją, dzisiaj już byłą, miłością wybraliśmy się na wyżej wzmiankowany obraz. Decyzja była spontaniczna więc wylądowaliśmy na nieciekawych miejscach ostatniego, wieczornego seansu. Po trzech godzinach, mocno już po północy, Frodo i Sam wreszcie przestali patrzeć sobie w oczy i spojrzeli przed siebie (geje, czy co??). Film się dokonał.
Ja: - I jak Ci się podobało?
Luba: - Fajny, tylko się głupio skończył...
Ja: - Bo jeszcze będą dwie części.
I tu, inteligentna skądinąd panna, patrząc z przerażeniem na zegarek, strzela:
Luba: - TERAZ??!!

by piotraz

* * * * *

WIECIE... BYŁEM KIEDYŚ NA WESELU...

Siedzimy sobie przy ognisku na którymś spływie i snujemy sobie różne takie opowieści. Że mnie na przeziębienie brało, najadłam się czosnku w ilościach hurtowych i mówię do mojego już eksia:
- Żaden wampir mnie nie ruszy, ale Tobie dobrze radzę - jak chcesz wytrzymać ze mną w namiocie, że o ruszeniu nie wspomnę, to też lepiej czosnku zjedz...
Wtem odzywa się jeden z naszych najstarszych spływowiczów, niejaki Wojtuś - dobrze po pięćdziesiątce (o wiek mi chodzi pijaki jedne):
- Wiecie... byłem kiedyś na weselu...
Popatrzyli my na Wojtusia bo nijak to się miało do całej sytuacji, ale że Wojtuś właściwie nigdy się nie odzywał, to wszyscy zamienili się w słuch, a Wojtuś kontynuuje:
- Była taka fajna dziewczyna.. Wreszcie sobie trochę wypiłem, zebrałem się na odwagę i poprosiłem ją do tańca....
Zawiesił dramatycznie głos...
- I skubana tak śledziem śmierdziała, że nie mogłem wytrzymać...
Wszyscy:
- I co? I co?
Wojtuś:
- No co, no co... Też śledzia zjadłem i już mi nie przeszkadzało.

by atitta


Chcesz poczytać więcej autentyków? To wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne", tam też możesz opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), a być może za tydzień to właśnie Ty rozbawisz na naszej stronie głównej czytelników kolejnych Autentyków!

Oglądany: 32652x | Komentarzy: 27 | Okejek: 5 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.03

02.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało