Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Syndrom sawanta – pozory mogą mylić

57 747  
181   29  
Temat sawantów pokrótce już przedstawialiśmy, np. w artykule 8 dziwnych chorób i dolegliwości psychicznych. Tym razem rozwiniemy go nieco bardziej.
Kto może łączyć w sobie zarówno cechy osoby niepełnosprawnej intelektualnie, jak i geniusza? Odpowiedź brzmi sawant. Do tej pory opisano ok. 100 takich przypadków, czyli, umówmy się, niewiele. Osoby takie charakteryzują się zaburzeniami rozwoju, ale też prezentują wybitne uzdolnienia w takich kierunkach jak matematyka, plastyka, nauka języka obcego czy muzyka i można często nazwać ich geniuszami w danej dziedzinie. Taki człowiek może bez problemu mnożyć sześciocyfrowe liczby czy zagrać na pianinie z pamięci cały koncert muzyki Piotra Czajkowskiego słyszany po raz pierwszy i jednocześnie mieć problemy z czytaniem, pisaniem czy ortografią.

Zespół sawanta (w języku fr. uczony; kiedyś używane było jeszcze sformułowanie zaczerpnięte także z języka francuskiego: savant idiot – uczony głupiec, od terminu już się raczej odchodzi ze względu na polityczną poprawność i oczywistą obraźliwość) częściej występuje u mężczyzn niż u kobiet (w stosunku 6:4), co uczeni łączą z negatywnym działaniem testosteronu na wzrost i funkcjonowanie lewej półkuli mózgu w trakcie życia płodowego. Liczy się, że co najmniej połowa sawantów jest autystykami, najczęściej syndrom ten występuje od urodzenia, ale znane są przypadki, kiedy dotykał osoby zdrowe, których mózg uległ uszkodzeniu. Osoby z syndromem sawanta charakteryzują się doskonałą pamięcią, przy czym najczęściej mają niskie IQ, które szacuje się na ok. 40 – 70.



Świat poznał ich za sprawą Hollywood, historie o nich zawarte są m.in. w „Rain Manie” (wersja oparta bardziej na faktach i historii Kima Peeka, na jego podobieństwo powstała wykreowana przez znakomitego Dustina Hoffmana postać Raymonda Babbita) i „Foreście Gumpie” (wersja fikcyjna, chociaż kwestia sawantyzmu jest mocniej uwypuklona w książce, a właściwie w jej dwóch częściach, które zawierają więcej przygód Foresta niż film i które osobiście bardziej bym polecił od wersji kinowej), jest też Kazan, bohater pierwszej części „Cube'a”, który… OK, bez spojlerów, w filmie „Kod Merkury” główny bohater to chłopiec, który jest sawantem, a ratowany jest przez agenta FBI, w którego wciela się etatowy twardziel kina lat 90. Bruce Willis, ale Polacy nie gęsi i też mają swój film na ten temat, a mianowicie „Dziewczynę z szafy” Bodo Koxa ze znakomitą kreacją Wojciecha Mecwaldowskiego w roli Tomka. Jest też serial „The Good Doctor” opowiadający o perypetiach bardzo uzdolnionego lekarza autystyka i sawanta, do tej pory powstały 3 sezony (serial jest wysoko oceniany na najpopularniejszym polskim portalu związanym z filmami), w roku 2013 powstał, jak przypuszczam, południowokoreański pierwowzór wspomnianego serialu „Goot-dak-teo” (nawet brzmi podobnie). W roku 2017 nakładem „Dużego Formatu” ukazał się też tekst „Geniusz z autyzmem: »Moje ciało to kula u nogi«. Zna sześć języków, skończył prawo. Dopiero uczy się mówić” autorstwa Łukasza Filipa.

Najbardziej znani sawanci w historii to m.in. wspomniany powyżej Amerykanin Kim Peek (był inspiracją dla głównej postaci w filmie „Rain Man”), który był uzdolniony matematycznie. Znał na pamięć 12 000 książek, nie było problemu, żeby wymienił nazwy wszystkich miast, autostrad przechodzących przez nie, miasteczek, okręgów, kodów pocztowych, numerów kierunkowych w USA. Jednocześnie potrafił czytać dwie strony książki... jednym okiem jedną, w tym samym czasie drugie oko już ogarniało treść następnej. Znał dzieje każdego państwa oraz nazwy i daty panowania władców tych krajów wraz z całą historią danej elekcji i nazwą małżonka. Był w stanie rozpoznać większość utworów muzycznych, podając przy okazji datę i miejsce ich powstania oraz datę urodzenia i ewentualnej śmierci jego autora. Kalkulowanie dat w kalendarzu też nie było trudnością dla Kima, potrafił dokładnie oszacować kiedy dana osoba będzie miała 65 urodziny z dokładnością co do dnia, oczywiście musiał znać datę urodzenia i wtedy też wskazywał, jaki to był dzień tygodnia. Zmarł on w grudniu 2009 na atak serca. Został opisany w wielu filmach dokumentalnych oraz artykułach. Był jednym z bohaterów książki napisanej przez psychiatrę Darolda Trefferta, który opisywał w niej syndrom sawanta (opisał tam wiele przypadków znanych sawantów).



Innym znanym sawantem, uzdolnionym plastycznie, był zmarły w roku 2006 szkocki malarz Richard Wawro; nazwisko brzmi swojsko i tak jest faktycznie. Jego ojcem był Tadeusz Wawro, polski oficer i inżynier, który po II wojnie światowej zamieszkał w Szkocji. Obrazy Richarda wystawiane były w największych galeriach na świecie. Prace jego autorstwa mieli u siebie m.in. Jan Paweł II i Żelazna Dama, czyli Margaret Thatcher. Był wspaniałym malarzem, mimo że nie widział na lewe oko z powodu zaćmy. Mówić nauczył się w wieku 11 lat, nie pisał, nie czytał, inspirację czerpał ze wszystkiego: od programów telewizyjnych przez encyklopedie po broszury biur turystycznych. Jego pierwsza wystawa odbyła się, kiedy miał 17 lat, doczekał się ponad 100 wystaw i sprzedał ponad 1000 swoich dzieł. Supertalentem w dziedzinie rzeźbiarstwa jest natomiast Amerykanin Alonzo Clemons, który w ciągu 20 minut potrafił ultrarealistycznie odwzorować np. zwierzę, które widział kilkanaście sekund. Potrafił uchwycić różne szczegóły anatomiczne przy zachowaniu prawidłowych proporcji modelu (wyrzeźbił np. konia naturalnych rozmiarów). Sporo też zarabia na swojej twórczości, rzeźby są warte tysiące dolarów, najdroższą sprzedał za 45 000 dolarów. Jego prace są wystawiane głównie w Kalifornii.



Jeśli jesteśmy przy sztuce, talent muzyczny charakteryzuje kolejnego Amerykanina, porzuconego przez biologiczną matkę, adoptowanego jeszcze w wieku niemowlęcym przez May Lemke. Leslie Lemke mimo porażenia mózgowego, niedorozwoju umysłowego, faktu, że jest niewidomy i tego, że nauczył się chodzić w wieku 15 lat już rok później pierwszy raz słysząc w telewizji koncert z muzyką Piotra Czajkowskiego powtórzył go w całości. Zagrał go na pianinie, nie znając jego obsługi. Obecnie koncertuje, w ten sposób zarabiając na życie, i jest w stanie zagrać kilka tysięcy utworów z pamięci, ale też potrafi powtórzyć muzykę usłyszaną po raz pierwszy.



Poliglotą w wersji Grand Master jest kolejny człowiek z obszaru anglojęzycznego, urodził się w Londynie. Daniel Tamment potrafi dokonywać skomplikowanych obliczeń oraz wymienić ponad 22,5 tysiąca cyfr po przecinku w liczbie Pi (jest rekordzistą Europy), ale jego specjalnością jest nauka języków obcych. Włada on biegle 11 językami (angielskim, niemieckim, esperanto, francuskim, fińskim, litewskim, rumuńskim, estońskim, walijskim i islandzkim, którego nauczył się po tygodniowym pobycie w stolicy – Reykjavíku). Dialektu islandzkiego nauczył się na potrzeby programu telewizyjnego. Jest też twórcą własnego języka, który nazwał mänti (z fińskiego „sosna”). W roku 2010 wyszła jego autobiografia „Urodziłem się pewnego błękitnego dnia. Pamiętniki nadzwyczajnego umysłu z zespołem Aspergera”, która jest dostępna w języku polskim (oprócz tego napisał jeszcze dwie książki „Thinking In Numbers” i „Mishenka”. Daniel jest synestetykiem, co sprawia, że widzi kolory, kształty i faktury liczb. Z tego powodu mówi, że data jego urodzin jest niebieska, a cyfry ją tworzące są kształtem zbliżone do otoczaków, 1 jest bardzo jasna, cyfra 9 duża, 289 brzydka, a liczba Pi piękna). Poza synestezją cierpi on na zespół Aspergera.



Większość znanych przykładów jest z krajów anglosaskich, bo tam światło ujrzało najwięcej badań takich osób, choć mieszkają z całą pewnością na całym globie. Jest też Polak. Kiedy był mniejszy, do jego rehabilitacji stosowana była metoda zwana holdingiem*, która wymusza nawiązanie kontaktu wzrokowego, którego autystycy unikają, to był jeden z wielu kroków na drodze do rozwoju. To, że ma umysł geniusza, potwierdziły wyniki badania IQ, które wykazały wynik 140! Liceum zakończył ze średnią 5.0. Ten Polak nazywa się Maciek Oksztulski. Skończył on prawo na uniwersytecie w Białymstoku i zrobił doktorat. Ma obecnie 29 lat. Zna sześć języków obcych (hiszpański, francuski, angielski, niemiecki, rosyjski, łacinę). Maciek ma pamięć fotograficzną, ale cierpi także na autyzm. Maciek nie kontaktuje się werbalnie, ale za pomocą np. komputera, tak jak robił to słynny Stephen Hawking z Uniwersytetu Cambridge. Pomimo doktoratu nie jest do końca samodzielny. Może dobrą puentą będą słowa Macieja:
Fakt, że jestem osobą autystyczną, nie odbiera mi umiejętności racjonalnego myślenia.

* Czytelnik zwrócił nam uwagę, że holding nie jest uznawany przez medycynę za terapię i może być niebezpieczny i szkodliwy dla psychiki (tak dla dziecka, jak i jego rodzica).
5

Oglądany: 57747x | Komentarzy: 29 | Okejek: 181 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało