Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Kiedy starasz się robić, dobrze, a wychodzi zupełnie odwrotnie

80 635  
230   57  
Dobro nie zawsze popłaca. Przekonali się o tym autorzy poniższych wpisów w wątku na Reddicie. Opisywali oni przypadki, kiedy chcieli zrobić coś dobrego/miłego, a skończyło się to dla nich źle.

#1.

Kilka lat temu na autostradzie w okolicach stacji benzynowej zabrakło mi paliwa. Wziąłem więc kanister do ręki i stwierdziłem, że mam blisko, więc się przespaceruję. Nagle zatrzymał się samochód, a jego kierowca zaproponował, że mnie podwiezie. Miło z jego strony, ale miałem tak blisko, że odmówiłem. On uparł się, że niebezpiecznie jest chodzić po takiej drodze i żebym wsiadał. W końcu dałem się namówić. Podwiózł mnie na stację, ja nalałem paliwa do kanistra i poszedłem do swojego samochodu.

Kiedy już do niego dotarłem, zorientowałem się, że nie miałem w kieszeni kluczyków. Wypadły mi w samochodzie, który mnie podwoził. Musiałem więc wrócić na stację, zamówić ślusarza i przyjść z nim do swojego auta. 3 godziny i 80 dolarów później mogłem wsiąść do swojego i odjechać. Na breloczku miałem jeszcze kilka innych, ważnych kluczy, więc musiałem wymienić wszystkie zamki. Miałem tam też klucze do pracy, co kosztowało mojego szefa całkiem sporo, a ja prawie straciłem pracę.

No więc kierowca samochodu, który mnie podwiózł na stację, miał dobre chęci, ale skończyło się to dla mnie dość kiepsko.

- downloading_porn

#2.

Przez tę sytuację to ja wyszedłem na totalnego dupka. Po wizycie w kinie wyszedłem z sali prosto na zewnątrz i zauważyłem, że jest straszna ulewa. Deszcz lał się strumieniami. Razem ze mną pod daszkiem stał facet, kobieta i dwójka małych dzieci. Podszedłem więc do kolesia, podałem mu swój parasol z myślą, żeby bezpiecznie przeprowadził do samochodu swoją żonę i dzieci.

Gościu wziął ode mnie parasol, podziękował i poszedł. Kobieta została wraz z dziećmi pod daszkiem. Okazało się, że ci ludzie byli sobie całkowicie obcy, a ja, zamiast pomóc jej, pomogłem temu facetowi.

- Monkee1313

#3.

Kiedy byłem mały, poprosiłem mamę o cukierki, kiedy byliśmy już przy kasie. Mama odmówiła, ale chyba mój wygląd wzbudzał litość, bo kasjerka powiedziała, że mogę sobie wziąć jednego cukierka. Moja mama uśmiechnęła się i podziękowała. Myślałem, że wszystko jest w porządku, ale kiedy tylko wróciliśmy do domu, okazało się, że nie jest. Mama złoiła mi skórę za to, że sprawiłem, iż wypadła na "złą matkę" w oczach innych. Na szczęście biła lekko i nie bolało.

- zgh5002

#4.

Pracuję jako kelnerka i jestem stosunkowo niską kobietą, więc ludzie czasem myślą, że potrzebuję pomocy. Zdarzyło mi się to dokładnie dwa razy. Za pierwszym razem jeden z gości pomyślał, że mi pomoże, jeśli zdejmie swoją szklankę z mojej tacy. Za drugim razem sytuacja była bardzo podobna. Dodam tylko, że taca była pełna innych szklanek z napojami. Efekt? Wszystko przewaliło się na jedną stronę, przez co miałam niezły bałagan do sprzątania. Ten drugi koleś na koniec dodał "i tak byś wszystko rozlała". Tak jakbym nie panowała nad sytuacją... To że jestem niska nie oznacza, że nic nie ogarniam.

- darintage

#5.

Kilka lat temu mój tata kosił trawnik swoją kosiarką. Mamy dość sporą posesję, więc sąsiad zaoferował mu, żeby pożyczył od niego ciągnik, dzięki czemu zrobi to trzy razy szybciej. Mój tata grzecznie odmówił, jednak tamten nalegał, więc w końcu się zgodził. Pech chciał, że w połowie pracy kosiarka się zepsuła, a że to mój tata z niej korzystał, to musiał za to zapłacić. W rezultacie cały ten interes kosztował go kilkaset dolarów. Wtedy nauczyłem się, żeby nie pożyczać od ludzi rzeczy, które mogę zepsuć - nawet jeśli bardzo nalegają.

- ImAJabroniUrAJabroni

#6.

Kiedyś dałem jednemu bezdomnemu bez oka 5 dolarów. W tamtym momencie wszyscy bezdomni z okolicy wstali i zaczęli krążyć wokół mnie, prosząc o datek. Nie dawałem im już więcej pieniędzy. Później dowiedziałem się, że inny bezdomny zadźgał tego bez oka, aby odebrać mu podarowane przeze mnie pieniądze.

- Meth_Useler

#7.

Pewnego dnia znalazłem na ulicy błąkającego się psa. Zabrałem go więc do domu i sprawdziłem numer na jego obroży. Zadzwoniłem do jego właścicieli i poinformowałem ich, że znalazłem ich zgubę. Oni natychmiast oskarżyli mnie, że go ukradłem. Koleś pracował jako ochroniarz niedaleko miejsca, gdzie znalazłem psa. Kiedy go zwracałem, facet zrobił mi niezłą awanturę i zaczął mnie wyzywać. Powiedziałem mu więc, że może się "odpie*dolić" i poszedłem do domu z załzawionymi oczami.

- anarchyreigns

#8.

Odstąpiłem swoje miejsce w samolocie przy oknie, aby ojciec mógł usiąść obok swojego 3-letniego dziecka (linie usadziły ich osobno). Nagrodzono mnie środkowym siedzeniem między kolesiem, który lubił szeroko rozkładać swoje nogi, a grubym babskiem i jej wrzeszczącym niemowlakiem.

- DaJoker117

#9.

Przemalowywałem właśnie swój pokój, kiedy odwiedził mnie kumpel, który zaczął nalegać, że chętnie mi pomoże. Koleś jest strasznie zakręcony, więc nie chciałem przyjmować jego propozycji. On jednak nalegał tak mocno, że się zgodziłem. Powiedziałem mu, że może pomalować boki ścian specjalnym pędzlem, który pozwala uniknąć zabrudzeń. Powiedziałem, że musi lekko go docisnąć, aby farba została nałożona równomiernie. Po kilkudziesięciu centymetrach widzę, że pędzel zjechał mu na bok, przez co ubrudził wszystko dookoła, w tym moją drewnianą podłogę. Biorę więc rozpuszczalnik i zaczynam wszystko zmywać.

Godzinę później on nadal u mnie siedział i zaczął narzekać, że mu się nudzi i że chętnie pomoże. Ja odmawiam, ale on znów nalega. Powiedziałem mu, żeby został na łóżku i przeglądał sobie filmiki na laptopie. On dalej się nie zgadza i w końcu wstaje z łóżka. Po pierwszym kroku wdepnął w wiadro z farbą, wywrócił je i ochlapał cały pokój i zalał podłogę. W tamtym momencie wyrzuciłem go z mieszkania.

- hamsteroflove

#10.

Kiedy byłem w gimnazjum, mama zabrała mnie do sklepu na zakupy. Przy kasie zobaczyłem dzieciaka wpatrującego się z utęsknieniem w oczach w automat ze słodyczami. Tak się składało, że miałem w kieszeni ćwierćdolarówkę, więc podszedłem i mu ją dałem. Po chwili zaatakowała mnie jego matka, że daję jej dziecku pieniądze na słodycze, których on nie może jeść!

Jako dziecko nie rozumiałem, co się w ogóle stało i jak jeden akt dobroci zaowocował takim atakiem.

- nekoshii

#11.

Mieszkam w dużym domu, więc pewną jego część postanowiłem wynająć. Jeden z najemców powiedział mi kiedyś, że może pomóc mi w pracach ogrodniczych, bo lubi grzebać w ziemi. Zgodziłem się więc, nie widząc w tym nic złego.

Pewnego razu przyszedł i powiedział, że powyrywał chwasty przed domem. "Jakie chwasty?" - zapytałem. Okazało się, że pozbył się wszystkich moich stokrotek.

Innego razu przyszedł i powiedział, że pozbył się chwastów z podwórka. Tym razem też nie były to chwasty, a moje kwiaty malwy. No i na koniec z dumą poinformował mnie, że rozrzucił nawóz na trawniku za domem. Na niewielki kawałek zużył cały worek, który był przeznaczony do dziesięciokrotnie większej powierzchni. W rezultacie cała trawa uschła od oparzeń spowodowanych przez zbyt dużą ilość nawozu.

- triviaqueen

#12.

Przed sklepem zauważyłem kolesia na wózku, który próbował dostać się do środka. Miał do pokonania kilka schodów, więc zaproponowałem, że mu pomogę. Nie spodziewałem się jednak, że gościu będzie ważył tyle, co kowadło. W rezultacie obydwoje runęliśmy do przodu, a on spadł na chodnik.

- lifthearth

#13.

Zamawiałem burgera w jednej knajpie, a niedaleko zauważyłem bezdomnego, który prosił ludzi o jedzenie. Zamówiłem więc dla niego drugiego. Dumny z siebie podszedłem, podałem mu jedzenie, a on cały czas odmawiał, twierdząc, że to za dużo. Ja jednak mam gest, więc prosiłem, żeby przyjął.

Po powrocie do domu zjadłem swojego burgera i prawie od razu wylądowałem na kiblu. Dostałem ostrego zatrucia pokarmowego i miałem tylko nadzieję, że żołądek bezdomnego jest silniejszy niż mój. Było mi strasznie głupio.

- capricorn

#14.

Kilka razy w mojej starej pracy dawałem klientom napoje w większych rozmiarach, kiedy wydawali mi się sympatyczni. Pewnego dnia było strasznie gorąco, a całkiem atrakcyjna młoda pani zamówiła małą colę. Dałem jej więc największą i powiedziałem, że to w prezencie. Ona od razu na mnie naskoczyła, że jest na diecie i chciała sobie pozwolić na coś małego, a teraz musi oszukać i wypić całą dużą colę.

- cuccibanci

#15.

Mój kolega cierpiał na depresję i miał problemy z uzależnieniem. Kupiłem mu więc abonament na World of Warcraft. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, co ta gra z nim zrobi...

- No1EverBelievesMe

#16.

Raz zrobiłem pranie dla mojej żony, ale po wszystkim wrzuciłem wszystko do suszarki. Zniszczone ubrania za ponad 300 dolarów sprawiły, że już nigdy więcej nie prosiła mnie, żebym zrobił pranie.

- danisaacs
5

Oglądany: 80635x | Komentarzy: 57 | Okejek: 230 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.12

01.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało