Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Książę może być tylko jeden! Tych rzeczy o "Duke Nukem 3D" mogliście nie wiedzieć!

29 147  
133   32  
Czy wyobrażacie sobie jak wielki byłby skandal, gdyby to dzisiaj miała miejsca premiera gry „Duke Nukem 3D”? Organizacje walczące o szeroko pojętą, polityczną poprawność, domagałyby się linczu na autorach tego programu, a od ilości przemyconych tam szowinistycznych akcentów niejednej feministce włos pod pachą by się zjeżył. Mimo że od czasu wydanej prawie ćwierć wieku temu gry, jej bohater miał okazje pojawić się w kilku innych produkcjach, to wszyscy doskonale wiemy, że Książę może być tylko jeden!

„Duke Nukem 3D” to trzecia część przygód tego zakapiora

Kto pamięta giercowanie na leciwych blaszakach w pracowniach informatycznych gdzieś na początku lat 90., ten prawdopodobnie miał przyjemność zapoznania się z pierwszymi odsłonami Nuklearnego Księcia. Były to modne w tamtym czasie, dwuwymiarowe strzelanki z elementami typowymi dla klasycznych platformówek. W swojej pierwotnej wersji gra nazywała się „Duke Nukum”, bo jej autorzy bali się pozwu ze strony twórców bajki pt. „Kapitan Planeta”, gdzie jeden z przeciwników ekologicznego superherosa zwał się Duke Nukem właśnie. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że ksywa ta nie jest chroniona żadnym prawem autorskim i można było wrócić do pierwotnego tytułu.


Zanim wydano oficjalną grę, niektórzy szczęśliwcy mogli pograć w jej prototypowe wersje

Oficjalnie „Duke Nukem 3D” pojawił się na sklepowych półkach w styczniu 1996 roku, jednak już dwa lata wcześniej wśród bardzo małego grona graczy krążyły dema oraz prototypowe wersje gry. Wiele z nich znacząco różniło się od ostatecznego produktu. Jeden z tych programów, nazwany „LameDuke”, został nawet wydany rok po premierze właściwej gry.
Zarówno nad wcześniejszymi prototypami, jak i nad grą, którą dziś wszyscy znamy, pracowała ekipa 8-12 osób ze studia 3D Realms, a na stworzenie tego programu przeznaczony był budżet 300 tysięcy dolarów. Według pierwotnej wizji twórców gracze mieli dostać możliwość grania zarówno w trybie pierwszoosobowym, jak i trzecioosobowym. Pomysł ten z czasem został porzucony, zachował się za to we wspomnianym „LameDuke”.


Niewidzialne cycki

Zgodnie z przewidywaniami twórców, gra spowodowała, że szybko pojawiły się głosy oburzenia dotyczące kloacznego humoru tej produkcji, przemocy, przedmiotowego traktowania kobiet przez głównego bohatera oraz przesadnego epatowania seksem przez pikselowe babeczki.


Aby nieco uspokoić zacietrzewionych obrońców moralności, których pociechy ostrzyły sobie zęby na tę grę, zdegustowanym matkom i ojcom dano możliwość włączenia tzw. blokady rodzicielskiej. W praktyce sprowadzała się ona głównie do usuwania z programu obnażających się striptizerek. Niestety, autorzy „Duke Nukem 3D” niezbyt przyłożyli się przy tworzeniu tej funkcji – po jej uruchomieniu, nie do końca odziane damy po prostu stają się niewidzialne, przez co można na nie wpaść, a nawet dać im dolara w zmian za pokazanie niewidzialnych cycków…

Nagość nie przejdzie na Nintendo!

Firma Nintendo przez wiele lat dzielnie stała na straży narzuconych sobie zasad cenzurowania gier straszących pacholęta przemocą lub gorszących nagością. Takie podejście często generowało potężne straty twórcom konsol tej firmy. I tak na przykład w pierwszej odsłonie „Mortal Kombat” wydanej na Super Nintendo, lejącą się strumieniami krew zamieniono na… pot, a efektowne i niezwykle brutalne uśmiercania przeciwników dość beznadziejnie "ugrzeczniono". W efekcie gra sprzedawała się bardzo słabo w porównaniu z jej nieokrojona wersją na Segę Genesis.


Nauczeni złym doświadczeniem włodarze konsolowego giganta nieco przychylniejszym okiem spojrzeli na „Duke Nukem 3D”, który miał pojawić się na Nintendo 64. Mimo wszystko nie obyło się bez pewnych „korekt”.


Wszystkie striptizerki zostały porządnie ubrane, a w nawiązujących do sceny z filmu „Obcy”, akcjach ratowania panienek uwięzionych w tajemniczych porostach, dziewczynom na wszelki wypadek całkowicie zasłonięto bimbałki…


To w „Duke Nukem 3D” po raz pierwszy pojawia się w pełni funkcjonalne… lustro!

Tak, wydany w 1996 roku „Duke Nukem 3D” był pierwszą grą, w której pojawiły się lustra odbijające nie tylko bohatera, ale i całe pomieszczenie za nim. Trik, który zastosowano, był dość prosty – lustro było niczym innym, jak skopiowaną i odpowiednio odwróconą planszą, która przesuwała się razem z ruchami gracza.


Słynna okładka gry to nawiązanie do kultowej „Armii Ciemności”

Twórcy „Duke Nukem 3D” ewidentnie byli fanami paździerzowych horrorów, bo nawiązań do kina grozy z lat 80. i 90. jest w grze cała masa. Uważni znawcy tego gatunku kina usłyszą, że Książę rzuca hasłami z „Armii Ciemności”, czyli trzeciej części serii „Martwe Zło” Sama Raimiego. Również i grafika z okładki gry jest dość czytelną kalką pomysłu wykorzystanego na plakatach reklamujących ten film.



Z faktu tak bezczelnego zapożyczenia nie był zachwycony Bruce Campbell – aktor, który we wszystkich trzech częściach tej kultowej serii wcielił się w postać głównego bohatera. Miał on ewidentnie za złe twórcom „Duke Nukem 3D” sposób, w jaki jego spuścizna została potraktowana.

W grze jest też całe mnóstwo nawiązań do innych elementów kultury popularnej

Za dzieciaka, wiele smaczków, którymi autorzy „Duke Nukem 3D” wypełnili swoje dzieło, mogło uciec uwadze. Dopiero po latach, dorośli gracze, którzy wracają do tego tytułu, wyłapują całe tuziny sympatycznych nawiązań do znanych tworów kultury popularnej. Jest tego naprawdę sporo, więc wymienimy tylko kilka przykładów.
Podczas rozwałki na stadionie nad głową bohatera przelatuje sterowiec z reklamą piwa „Duf”. Kto oglądał „Simpsonów” i zna ulubiony trunek Homera, ten szybko rozpozna tę markę.


W jednej z plansz znaleźć można samego Luke’a Skywalkera. No, powiedzmy – żywy to on nie jest, ale nawet i samo spotkanie jego zwłok jest niemałym zaszczytem.


W wersji gry wydanej na Nintendo 64 zmasakrowany blondas z „Gwiezdnych Wojen” zastąpiony został przez… Yodę!


Tymczasem w trzecim epizodzie Duke łazi po zakładzie metalurgicznym. Na jednej z potężnych pras hydraulicznych znajdziemy ładnie rozpłaszczonego T-800.


Z życiem pożegnał się też pewien archeolog.


U Księcia pojawił się nawet O.J. Simpson

W 1994 roku mieszkańcy USA doznali wstrząsu, gdy okazało się, że znany i lubiany futbolista jest podejrzany o zabicie swojej byłej żony oraz jej bliskiego przyjaciela. Sportowiec nie stawił się jednak na wezwanie policji. Zamiast tego napisał list, w którym sugerował, że zamierza odebrać sobie życie.


Kiedy stróże prawa usiłowali aresztować Simpsona, ten wsiadł do swojego białego Forda Bronco i rzucił się do ucieczki. W pościg za nim ruszyły nie tylko radiowozy, ale i dziennikarski helikopter, a relacja na żywo z pogoni za podejrzewanym o zabójstwo futbolistą transmitowana była w telewizji. Blisko 100 milionów Amerykanów z zapartym tchem śledziło przebieg tej akcji. Oglądalność była wtedy tak duża, że stacja telewizyjna NMB przerwała nawet transmisję rozgrywek NBA!


Ten wielki, telewizyjny „hit” nie umknął uwadze twórców „Duke Nukem 3D”, którzy postanowili umieścić niesławnego sportowca w swojej grze. W jednym z barów „Czerwonego Dystryktu” na ekranie zawieszonego nad lada telewizora można obejrzeć sobie pościg za białym Bronco…


„Duke Nukem Forever” wcale nie jest najdłużej oczekiwanym sequelem w historii gier komputerowych

Z dużej chmury, mały deszcz – wydana piętnaście lat po premierze „Duke Nukem 3D” kontynuacja przygód Księcia okazała się sporym rozczarowaniem wśród graczy, którzy w międzyczasie zdążyli dorosnąć, odstawić komputery w kąt i zająć się odkładaniem hajsu na emeryturę. „Duke Nukem Forever” często wymieniany jest jako growy sequel, na który trzeba było czekać najdłużej w historii komputerowej rozgrywki. Nie jest to jednak prawda!


W 1986 roku na platformę Amstrad wydano program o nazwie „Zombi” - ta osadzona w klimacie filmów George’a Romero przygodówka była też pierwszym dziełem Ubisoftu.


Dokładnie 26 lat później to samo studio wydało, bardziej ukierunkowaną na rozwałkę, drugą część tego tytułu. Gra, o której mowa wydana została na konsolę Wii.



Źródła: 1, 2, 3, 4
4

Oglądany: 29147x | Komentarzy: 32 | Okejek: 133 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało