Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dostawcom jedzenia przytrafiają się bardzo ciekawe przygody, a te historie są tego najlepszym dowodem

77 518  
251   29  
Jeśli wydaje wam się, że życie dostawcy to tylko nudne rozwożenie żarcia i narzekanie na brak napiwków, to grubo się mylicie. Czasem życie dostawcy potrafi wyglądać niczym żywcem wyciągnięte z filmu sensacyjnego.

#1.

Miałem przesyłkę dla starszej pani. Zastałem ją słuchającą płyt Hendrixa i palącą trawkę w ogrodzie. Kiedy mnie zobaczyła, powiedziała, że odpali mi 10 dolców, jak zdejmę koszulkę. Zacząłem się śmiać, ale ona potworzyła propozycję. W końcu się zgodziłem, zdjąłem koszulkę i zacząłem się prężyć. Po wszystkim starsza dama powiedziała, że ten pokaz nie był wart tych 10 dolarów, ale i tak mi zapłaciła.

- Theminivan1323

#2.

Moja historia jest sprzed kilku lat, kiedy pracowałem jako dostawca kanapek w jednej małej knajpce. Mieściła się ona obok dużego apartamentowca w centrum miasta, z którego każdego dnia dostawaliśmy zamówienie od niejakiej Cinnamon. Kobieta zawsze zamawiała inne kanapki, ale jedno w jej zamówieniach pozostawało niezmienne. Do wszystkiego zawsze brała jednego z naszych gigantycznych ogórków.

Najciekawsze zaczynało się jednak dopiero później. Kobieta odbierała zamówienie zawsze w szlafroku, spod którego zawsze wystawała zmysłowa, koronkowa bielizna. Zabawne jest też to, że klientka nigdy nie żałowała nam napiwków. Płaciła średnio 20 dolarów ekstra za sąsiednią dostawę (i to dosłownie). Cinnamon po czasie stała się wśród nas tak znana, że zawsze, jak pojawiało się od niej zamówienie, dosłownie walczyliśmy, aby móc je zrealizować.

- Shirkaday

#3.

Kiedy pracowałem jako dostawca pizzy, raz miałem zamówienie od faceta, który pomyślał, że będzie śmiesznie, jak na dźwięk dzwonka odpowie "ODEJDŹ! MAM NAŁADOWANĄ BROŃ!". Kiedy tylko to usłyszałem, zacząłem biec w stronę samochodu i odjechałem tak szybko, że zostawiłem ślady opon na jego podjeździe.

Koleś zadzwonił później zbulwersowany, dlaczego nie dostał swojej pizzy, a kierownik zaczął na mnie krzyczeć. Kiedy opowiedziałem, jak to wszystko wyglądało, kierownik oddzwonił do klienta i powiedział mu, że wpisuje go na czarną listę i już nigdy nie będzie miał możliwości, aby zamówić od nas pizzę. Z pozytywnych rzeczy tamtego dnia miałem darmowe jedzenie.

- Papagayo_blanco

#4.

Kiedyś pracowałem, jako dostawca pizzy i co tydzień dostawaliśmy zamówienie od staruszki, która zamieszkiwała na stałe motel w naszej okolicy. Niezależnie od pogody zawsze otwierała w wełnianym swetrze, spodniach i rękawiczkach. Była miła, choć na pewno miała coś z głową.

Wszystko wskazywało na to, że byłem jedynym miłym dla niej dostawcą od nas, bo po czasie nie chciała, aby jedzenie dostarczał jej ktoś inny niż ja. Jeśli akurat nie było mnie na zmianie, staruszka rezygnowała ze swojego zamówienia.

- dragonzim

#5.

Kiedy byłem nastolatkiem, pracowałem jako dostawca w chińskiej knajpie. Nie była to jednak szemrana okolica, więc zamawiali u nas tylko porządni ludzie na poziomie. Aż pewnego dnia to się zmieniło. Dostaliśmy zamówienie z jednego z moteli na końcu ulicy. Wszyscy dostawcy wiedzą, że to właśnie w motelach dzieją się na ogół dziwne rzeczy. Ale cóż ja mogłem wiedzieć w wieku 17 lat.

Od progu sytuacja zrobiła się podejrzana. Otworzyło mi dwóch gości. Z twarzy wyglądali, jakby mieli problemy z narkotykami i alkoholem, do tego podarte ciuchy i pełno dziar na ciele. Zaprosili mnie do środka, a w mojej głowie jakimś cudem nie zapaliła się czerwona lampka, tylko wszedłem, jak ciele na rzeź.

Pokój był okropny. Wszędzie walały się puste butelki po Jacku Danielsie, śmieci i opakowania po jedzeniu. Było też coś, co nie uszło mojej uwadze. Wielka paka z ziołem leżąca na biurku. Nie jestem ekspertem, ale na moje oko mogło tego być nawet pół kilograma. W tym momencie doszło do mnie, że zobaczyłem za wiele, a oni na pewno mnie zabiją.

Kiedy jeden z nich wziął ode mnie jedzenie, wcisnął mi w łapę pieniądze i powiedział, że reszty nie trzeba, wyszedłem z tego pokoju tak szybko, jak tylko się dało. Na dole uświadomiłem sobie, że nie przeliczyłem tego, co jeden z nich mi dał i na pewno wyjdę tego wieczoru na minusie - bo nie zamierzałem za nic tam wracać. Okazało się jednak, że wyszedłem na tym całkiem nieźle. Ich rachunek wynosił 45$, a zapłacili mi 100$. Taki napiwek wart był chwili strachu.

- VT2016

#6.

To historia mojego taty, który pracuje jako listonosz. Któregoś dnia podszedł do niego koleś i powiedział, że zaginął mu pies. "Duży, biały, bardzo przyjacielski. Widziałeś go może?". Tata odpowiedział, że nie widział, ale jak go spotka, to da znać. Kilka ulic dalej do jego samochodu podchodzi pies. Duży, biały i bardzo przyjacielski.

Tata nie myśli długo i otwiera tył samochodu, żeby pies wsiadł do środka. Zwierzak wskoczył niemal od razu. Tata zadowolony wraca do kolesia, z którym wcześniej rozmawiał. Zatrzymuje się przed nim, otwiera drzwi i mówi "mam twojego psa". A co odpowiada tamten? "To nie mój pies". W tamtym momencie tata zorientował się, że stał się psim porywaczem. Zwierzak prawdopodobnie należał do dzieciaków, które bawiły się kilka domów dalej.

- lilsmudge

#7.

Przez 10 lat pracowałem jako dostawca pizzy. Przez większość czasu nie działo się nic specjalnego - ot, zwykli ludzie i ich zwykłe zamówienia. Aż pewnego dnia otrzymałem zamówienie do przeciętnego domu klasy średniej. Stoję przed drzwiami, dzwonię dzwonkiem, aż tu nagle otwiera karzeł w średnim wieku, krzyczy "NIKOGO - tutaj nastąpiła pauza - NIE MA W DOMU!", po czym zamyka mi drzwi przed nosem. Ja stoję nadal i nie wiem co robić. Na szczęście po minucie otworzyła mi młoda kobieta, która powiedziała "przepraszam, to tylko Jerry" i jakby nigdy nic kontynuowała naszą transakcję. Wspomniany przez nią Jerry krążył z kolei po całym domu z rękami w górze krzycząc "NIKOGO NIE MA W DOMU! NIKOGO NIE MA W DOMU...".

- petridishwasher

#8.

Kiedy byłem na studiach, dorabiałem sobie jako rozwoziciel leków. W USA działa taki program, gdzie ludzie ciężko chorzy psychicznie dostają leki codziennie do domu, bo są za mało odpowiedzialni, aby otrzymać w swoje ręce zapas na cały miesiąc. Mieszkałem na wsi w Oklahomie, więc większość moich klientów była porozrzucana w okolicznych dziurach zabitych deskami.

Pewnego dnia miałem dostarczyć zamówienie kobiecie, która akurat przebywała u swojego ojca. Zadzwoniła więc, udzielając mi wszelkich instrukcji, jak mam tam trafić. W końcu się udało. Kiedy zapukałem, otworzył jej ojciec i kazał mi wejść do środka. Byłem młody i głupi, więc bez zastanowienia przekroczyłem próg. Kiedy tatusiek zamknął drzwi, zobaczyłem, że za drzwiami stał inny facet, który trzymał w ręku wycelowaną w moją stronę broń. Jako, że mam głupi nawyk kłapania dziobem, kiedy się zdenerwuję, od razu wyciągnąłem w jego stronę rękę, mówiąc "miło mi, jestem Alex", na co tamten odparł "to, kim jestem ja, to nie twój interes".

Na szczęście moja klienta niemal od razu wybiegła z pokoju, wzięła ode mnie leki i poszła. Nigdy więcej tam nie wróciłem.

- narcolepsynic

#9.

Pracowałem jako dostawca pizzy. Na ogół nie działo się nic nadzwyczajnego, ale pewnego dnia miałem dość ciekawą przygodę. Otworzyła mi młoda, ładna dziewczyna w samym ręczniku, który ledwo zakrywał jej nagie ciało. Uśmiechała się do nie mnie zalotnie i powoli przesuwała ręcznik na dół. Nagle zza rogu wyskoczyła jej matka i zapytała, co ona wyprawia. Dziewczyna wyraźnie się zmieszała i uciekła na górę. Matka wróciła po chwili i dała mi pieniądze, a ja po prostu wyszedłem.

- TheQuist

#10.

Moim najdziwniejszym doświadczeniem w całej pracy dostawcy była pewna wizyta na osiedlu przyczep kempingowych. Podjeżdżam, a facet czekał na mnie już na zewnątrz. Od razu było widać, że coś było brane tego dnia, bo wzrok miał jakiś taki niewyraźny. Podchodzę do niego i mówię mu, ile ma mi zapłacić. Koleś wciska mi do ręki 20 dolarów, tylko były one tak nieumiejętnie podrobione, że wyglądały jak pieniądze z Monopoly.

Wprawdzie nigdy nie szkolono nas, co robić w takiej sytuacji, więc powinienem wziąć pieniądze i wracać, a później się tłumaczyć, ale powiedziałem jasno, że nie przyjmę tej kasy i ma mi zapłacić prawdziwymi pieniędzmi. Koleś od razu zaczął krzyczeć, że jestem rasistą (ja jestem biały, a on był czarny), zaczął się szarpać i groził, że wezwie policję. Po chwili sam zadzwoniłem i wezwałem odpowiednie służby. Przyjechali i zawinęli gościa za przestępstwa narkotykowe i podrabianie pieniędzy.

- jscott18597

#11.

Raz zawiozłem pizzę kolesiowi, który akurat czyścił swoją broń, oglądając p0rnosy.

- PmMeBraPicsPlz

#12.

Raz dostarczałem żarcie do biura, gdzie grupa kolesi grała w pokera, a krupierem była półnaga laska.

- XL_Geek
9

Oglądany: 77518x | Komentarzy: 29 | Okejek: 251 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.11

25.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało