Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tatuatorzy zdradzają, jakie najgorsze dziary zdarzyło im się w życiu robić

90 459  
263   57  
Ludzie mają to do siebie, że bardzo często najpierw coś robią, a potem dopiero zaczynają się nad tym zastanawiać. Bardzo często jest tak m.in. z tatuażami. Na Reddicie powstał temat, w którym zawodowi tatuatorzy dzielili się przypadkami, kiedy klienci prosili ich o zrobienie najdziwniejszych tatuaży, o jakich w życiu słyszeli.

#1.

Mój pierwszy tatuator opowiadał mi historię, że pewnego dnia do jego salonu zawitała kobieta, która poprosiła, aby wytatuować jej Wally'ego (wiecie... gdzie jest Wally?), który wychyla się z jej... sami dobrze wiecie z czego. Tatuażysta powiedział jej, żeby dobrze to przemyślała, przespała się z tym i wróciła, kiedy dojdzie do wniosku, że Wally między nogami jest tym, czego chce. Kobieta zjawiła się następnego dnia jeszcze przed otwarciem salonu i czekała pod drzwiami.

- tornligament

#2.

Miałem klienta, który poprosił mnie, żebym zamienił jego sutek w twarz Pinokia. Nie wiem, po co to wszystko, ale gość był pewny, że chce to zrobić, a ja miałem przy tym niezłą zabawę.

- flashthefastguy

#3.

Byłem jeszcze wtedy praktykantem, kiedy do naszego zakładu przyszła kobieta z czterolistną koniczynką wytatuowaną między nogami. Powiedziała, że jej tatuaż zrobił się wyblakły i trzeba go poprawić. Zająłem się więc przygotowywaniem stanowiska i zagadałem do niej, czy nie bolało, jak robiła sobie taką dziarę. Ona delikatnie się przestraszyła i wyznała mi, że właściwie to lubi ten ból... nawet bardzo. Ja nie drążyłem dalej, tylko poszedłem robić swoje. Mój szef wziął ją w ustronne miejsce, skąd laska wyszła po pięciu minutach, a mój szef za nią. Zapytałem, o co chodziło i czemu tak szybko. Tatuator powiedział, że koniczynka była czytelna i wyglądała, jakby była poprawiana tydzień temu (tak też zapewne było). Laska jednak się uparła i chciała, aby zrobić to po raz kolejny. Kiedy mój szef się nie zgodził, zaczęła go uwodzić i obiecała "coś jeszcze", jeśli poprawi jej tatuaż. Po tym szef kazał jej wyjść.

- rhombus_fucker

#4.

Jedna laska odwiedzała mój salon z przyjaciółkami i bez przerwy błagała mnie, żebym zrobił jej na szyi dziarę z napisem "Jeffrey Dahmer". Nie zgadzałem się, bo dziewczyna nie miała nawet 18 lat. Przynosiła pisemne zgody rodziców, ale ja byłem nieugięty. W końcu zajrzała po swoich urodzinach (też z koleżankami), a ja znów się nie zgodziłem. Wtedy jedna z jej psiapsiółek rzuciła: "Olej tego frajera, zrobimy ci ten napis pistoletem do tatuażu. Można takie kupić na eBayu". Wtedy coś we mnie pękło i postanowiłem zrobić jej ten tatuaż, żeby jej koleżanki nie wytatuowały jej jakiegoś badziewia, którego będzie się wstydzić do końca życia. Zdjęcie tego tatuażu do dziś krąży po sieci, a mi jest naprawdę wstyd. Mam nadzieję, że już go usunęła, albo przynajmniej zakryła czymś ładniejszym.

- profesorlowcash

#5.

Raz przyszedł do mnie facet, który chciał, żeby wytatuować mu na udzie jego żonę w stroju Pana Pianki z filmu „Ghostbusters”. Pomyślałem, że chodzi o mundurek marynarza, który Pan Pianka miał założony. Mężczyzna jednak szybko mnie poprawił i wyciągnął własny szkic. Przedstawiał jego żonę, która wyglądała jak ludzik Micheline. Miała trzy podbródki, sporo fałd i ogólnie nie wyglądała zbyt atrakcyjnie. Pomyślałem, że jego ciało i jego sprawa i wziąłem się do pracy.

Po czasie weszła jego żona. Wyglądała prawie tak, jak się spodziewałem. Czyli miała pewną nadwagę. Z każdą kreską, jaką robiłem na udzie jej męża, na jej twarzy zaczął pojawiać się coś z pogranicza złości i zakłopotania. Kobieta jednak milczała przez cały czas. Po wszystkim wyszli i nigdy więcej ich już nie widziałem. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, że tydzień później żona wniosła o rozwód. Ciekaw jestem, co koleś zrobił z tatuażem.

- Something_Obnoxious

#6.

Mój tatuator powiedział mi, że raz miał klienta, który chciał zdobyć serce swojego teścia... tatuując sobie nazwę jego firmy. Oczywiście nic to nie dało, bo dziewczyna rzuciła go kilka tygodni później.

- FlaxSeedBP

#7.

Nie jestem tatuatorem, ale znałem gościa, który miał wytatuowane "Don't hire" (ang. nie zatrudniać) na kostkach swoich palców.

- f1_778ottasftw

#8.

Rok temu do mojej tatuażystki przyszedł koleś, który chciał, żeby wytatuowała mu Pickle Ricka (Ricka ogórka z kreskówki Rick i Morty) na jego sprzęcie. Sprzęt nie należał ponoć do małych, więc i Pickle Rick miał być dość spory. Laska się nie zgodziła. Koleś po kilku miesiącach znalazł w końcu kogoś, kto podjął się tego zadania. Potem wrócił do mojej tatuażystki, żeby pochwalić jej się pracą...

- littletittybigcitybitch

#9.

Ktokolwiek to tatuował, musiał mieć mnóstwo pytań...

- wanted_to_upvote

#10.

Na plaży raz spotkałem gościa, który wytatuował sobie wielki napis "Beer" (ang. beer - piwo) nad pośladkami. Mało tego! Zrobił to taką wielką, ozdobną czcionką w miejscu, w którym kobiety nietrudne do poderwania robią sobie tribale.

- bendofthejungle

#11.

Byłem z przyjacielem w salonie tatuażu, w roli jego wsparcia. Koleś robił sobie swój pierwszy tatuaż w życiu. Nagle z sali wyszedł gość bez koszulki z wielkim napisem na klacie "Best lover" (ang. najlepszy kochanek). Na jego widok opadły nam szczęki. Koleś jednak dumnie kroczył. Zapłacił, nie założył nawet koszulki i wyszedł. Tatuator wyszedł chwilę po nim, pokiwał głową, złapał się za twarz i położył na ladzie, zanim zawołał następnego klienta. Chyba nie był dumny ze swojego dzieła.

- lillipeetle

#12.

Jeden z tatuatorów, u których się dziarałem, miał szaloną wizję. Chciał komuś wytatuować zakrwawiony tampon. Długo szukał chętnego, aż w końcu znalazł się pewien śmiałek. Gościu zrobił mu to na wewnętrznej części ramienia. Rozmiar tego tamponu był całkiem imponujący... Wtedy pomyślałem sobie "co jest, kurr...". Koleś wymyślił sobie takie coś, a ktoś się zgodził, żeby mu to wytatuować.

- PolydeucesAreWild

#13.

Raz przyszedł do mnie klient, który był bardzo pewny tego, czego chciał. Poprosił, aby wytatuować mu jego sprzęt tak, aby wyglądał jak koń. Powiedział, że miał już wytatuowaną wojowniczkę w pełnym bitewnym rynsztunku i takiej samej pozie, która znajdowała się nieco nad jego kroczem. Koleś chciał uzyskać efekt, aby w trakcie wzwodu wojowniczka wyglądała tak, jakby ujeżdżała konia.

Pracowałem wtedy na recepcji w tym salonie, więc musiałem wziąć kolesia na bok, aby pokazał mi to arcydzieło. Najlepsze jest to, że wcale nie wyglądało tak źle i zacząłem nawet łapać jego wizję. Mój tatuator jednak nie chciał brać w tym udziału i nie zgodził się na realizację zlecenia. A szkoda... ciekaw jestem efektu końcowego.

- v7h1h2
6

Oglądany: 90459x | Komentarzy: 57 | Okejek: 263 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało