Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Easter eggi, którymi twórcy horrorów zaskoczyli uważnych widzów

70 760  
226   20  
Większość hollywoodzkich produkcji to danie porównywalne do soczystego hamburgera. Przyjmujesz taki kąsek bez głębszego delektowania się wyrafinowanym smakiem, no bo po co tu jakaś większa uwaga? Z kina wychodzisz zaspokojony, po paru godzinach zapominając w ogóle o szczegółach obejrzanej produkcji. Trochę szkoda, bo niektórzy filmowcy lubią upchnąć tu i tam kilka ciekawych zagwozdek.

„Coś” - jeden wielki norweski spojler

Klasyczne dzieło Johna Carpentera już od pierwszych minut seansu chwyta widza za jaja i tak trzyma aż do napisów końcowych. Na samym początku filmu pojawia się dość dziwaczna scena, w której szalony Norweg z antarktycznej stacji badawczej, histerycznie wrzeszcząc, usiłuje zastrzelić całkiem przyjaznego psa. Czym garnący się do ludzi czworonóg podpadł skandynawskiemu uczonemu, że ten biega za nim z gnatem i chce biedaka ukatrupić?

https://www.youtube.com/watch?v=6fW_otRmxuk
Cóż, my tego mogliśmy nie wiedzieć, bo badacz krzyczy coś w obcej nam mowie. Natomiast pokrzywdzeni musieli być Norwegowie, którzy idąc do kina na „Coś” już w pierwszych minutach filmu zobaczyli swojego rodaka, który goniąc przerażoną psinę ryczy do zdezorientowanych Amerykanów: „Spierd#lajcie! To nie jest pies! To jego imitacja! On nie jest prawdziwy! Uciekajcie, idioci!”.
Na miejscu norweskich widzów zażądałbym od reżysera odszkodowania za tak bezczelny spojler.

Słynna żonobijka Russela znaleziona w „Death Proof"

A skoro już jesteśmy przy Carpenterze, to warto abyście odświeżyli sobie nieco już zapomnianą i strasznie siermiężną produkcję tego reżysera pt. „Wielka draka w chińskiej dzielnicy”. Tam Kurt Russell, grający napompowanego testosteronem kierowcę ciężarówki, tafia w sam środek potężnej awantury w Chinatown. W tymże przyjemnym, ale i mocno kiczowatym koszmarku aktor biega w tę i nazad, prężąc odsłonięte przez gustowną żonobijkę muskuły.



21 lat później Russell miał zaszczyt pojawić się w filmie Quentina Tarantino pt. „Death Proof”, tym razem jako antagonista. W jednej ze scen uważne oko każdego miłośnika kina bez trudu zauważy wspomnianą koszulkę wiszącą na ścianie jakiejś speluny.



Rękawica Freddiego w „Martwym źle 2”?

„Martwe zło 2” to remake „Martwego zła”, który to film był z kolei nową, naszpikowaną większym budżetem odsłoną amatorskiej produkcji Sama Raimiego pt. „Within the woods”. To jednak trzecie podejście do praktycznie tego samego scenariusza zapewniło zarówno reżyserowi, jak i aktorowi grającemu główną rolę – Bruce’owi Campbellowi – wielką sławę. Także i w tym filmie pojawia się bardzo fajny easter egg. W jednej ze scen, kiedy bohater buszuje po drewnianej komórce z narzędziami, możemy dość wyraźnie zobaczyć charakterystyczną rękawicę, która to zwykł nosić Freddy Krueger – naczelny sukinsyn, który szlachtował śpiochów w „Koszmarze z ulicy Wiązów”.



Ten gadżet nie znalazł się tu przypadkowo. Trzy lata wcześniej, gdy Wes Craven kręcił słynny horror o poparzonym posiadaczu najbardziej dziadowskiego sweterka w historii kina, mogliśmy zobaczyć scenę, w której Nancy, główna bohaterka tej produkcji, walczy ze snem... oglądając w telewizji „Martwe zło”. Najwyraźniej Sam Raimi, umieszczając w filmie gadżet należący do Freddy’ego, chciał w ten sposób podziękować koledze z branży.





Aktor i reżyser z „Wysypu żywych trupów” pojawili się w filmie George’a Romero

George Romero to reżyser, który 52 lata temu zapoczątkował nowy gatunek kina grozy – filmy o wstających z grobów, łasych na ludzkie mięso zombiszczach. I chociaż żadna z jego kolejnych produkcji nie zrobiła tyle zamieszania co „Noc żywych trupów” z 1968 roku, to w filmografii tego reżysera znaleźć można kilka perełek. W 2005 roku legendarny filmowiec nakręcił kolejną odsłonę historii walki ludzi z gnijącymi umarlakami. „Ziemia żywych trupów” została dość życzliwie przyjęta przez fanów serii, a wielu z nich miło się zaskoczyło, gdy na ekranie pojawili się Simon Pegg i Edgar Wright – aktor i reżyser mającej premierę rok wcześniej przesympatycznej komedii pt. „Shaun of the Dead”.





W „Pile” tożsamość zabójcy zostaje wyjawiona znacznie wcześniej, niż myśleliśmy

Mimo że kolejne części „Piły” to produkcje dość marne, pierwsza odsłona tej serii była naprawdę dobrym kawałek thrillera! Nakręcony za jedyne 1,2 miliona dolców film zarobił 10 razy tyle i zdobył rzeszę fanów na całym świecie. Siłą tej produkcji był scenariusz – niczym w dobrym kryminale, widz do samego końca mógł jedynie zgadywać, kto stoi za wyjątkowo okrutnymi morderstwami. Prawdę poznajemy dopiero w ostatnich ujęciach „Piły”. Tymczasem uważni widzowie (czyli, psia jego mać – nie ja) poznali tę tajemnicę stosunkowo szybko.



W jednej ze scen widzimy Johna Kramera - umierającego na raka mężczyznę leżącego w szpitalu. Pacjent akurat drzemie, a przed nim spoczywa otwarty zeszyt. Na kartkach widać dość wyraźny projekt urządzenia, które niedługo potem wykorzystane zostanie do dręczenia jednej z ofiar.



Akcja „King Konga” rozgrywa się w tym samym uniwersum, co „Martwicy mózgu”

Ach, pamiętam tę produkcję. Jadłem wtedy budyń z sokiem malinowym, a seans jednego z pierwszych dzieł Petera Jacksona sprawił, że nigdy więcej tego świństwa nie wziąłem do ust! Kto nie widział nakręconej w 1992 roku „Martwicy mózgu” ten jeleń oraz trąba i powinien natychmiast swój życiowy błąd naprawić!

Przypomnijmy – ekipa badawcza trafia na tajemniczą Wyspę Czaszki, skąd sprowadza do nowozelandzkiego zoo nieznaną dotąd nauce kreaturę. To sumatryjski małposzczur. Jak się okazuje, zwierz ten jest jadowity i wkrótce wywołana przez jego ugryzienie choroba zamienia ludzi w gnijące, aczkolwiek dość żywe truchła.



Już sama nazwa wyspy, z której małposzczur pochodzi, powinna miłośnikom kina brzmieć znajomo. Przecież to właśnie stamtąd pochodzi King Kong! Trzynaście lat później, kiedy Jackson był już cenionym i szalenie popularnym za sprawą ekranizacji „Władcy pierścieni” reżyserem, dostał on szansę zrealizowania własnej wersji filmu o najsłynniejszym w historii kina monstrum. Artysta nie mógł sobie odmówić wykorzystania takiej okazji i w jednej ze scen umieścił klatkę z tabliczką, na której widniał napis „Sumatryjski małposzczur”!



Terminator – dwie wykasowane sceny, które mogły wiele wyjaśnić

No, dobra – to nie jest klasyczny easter egg, bo mówimy o materiałach, które ostatecznie zostały usunięte z filmu. Ba, trudno też „Terminatora” nazwać filmem grozy, mimo że przecież ma on całą masę elementów typowych dla slasherów, a nawet kina noir. Motyw ten jest jednak na tyle intrygujący, że pozwoliłem go sobie tu umieścić.



W pierwszej z usuniętych scen widzimy, jak Sarah Connor usiłuje nakłonić Kyle’a Reese’a, aby ten pomógł jej wysadzić fabrykę Cyberdyne. W miejscu tym za parę lat zacznie się produkcja maszyn wojennych, które ostatecznie zbuntują się przeciw ludzkości i doprowadzą do wybuchu wielkiej wojny. Reese, którego misją jest ratowanie dziewczyny, początkowo nie zgadza się, jednak ostatecznie daje się przekonać.

https://youtu.be/eTG8CV4N4Ek?t=69
Znacznie jednak bardziej intrygujący jest drugi z usuniętych fragmentów produkcji. Oryginalnie miał on znaleźć się na jej końcu. Po ostatecznej konfrontacji z terminatorem, w wyniku której ginie Kyle, a Sarze szczęśliwie udaje się zgnieść maszynę za pomocą prasy hydraulicznej, widzimy służby, które wynoszą zwłoki Reese’a z budynku. Najazd kamerą pokazuje, że ostatnie minuty filmu rozgrywały się w zakładach należących do… Cyberdyne!

https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=zYkBSFKCDog
Wygląda więc na to, że bohaterowie faktycznie usiłowali rozwalić to miejsce w drobny mak! Motyw ten został wykorzystany w nakręconej siedem lat później drugiej części „Terminatora”. Swoją drogą – ta usunięta scena tłumaczy, jak pracownicy tej firmy weszli w posiadanie ramienia oraz procesora humanoidalnej maszyny.



Czemu Cameron zdecydował się na wycięcie tego ważnego fragmentu swojego dzieła? Powód jest prozaiczny – jeden z producentów „Terminatora” uparł się, by w scenie tej wystąpili jego dwaj kumple. Reżyser z dużymi oporami zgodził się, jednak szybko przekonał się, że ci faceci kompletnie nie potrafią grać i podczas pracy nad montowaniem filmu polecił usunąć całą scenę z nimi.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
5

Oglądany: 70760x | Komentarzy: 20 | Okejek: 226 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.09

22.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało