Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Raz, dwa, trzy, Wielki Brat patrzy! Smętna historia eksoperatora CCTV

44 049  
240   45  
Niniejszy artykuł został napisany z perspektywy byłego pracownika prywatnego sektora ochrony fizycznej i mienia, którego ówcześni pracodawcy świadczyli usługi ochrony na rzecz jednego z europejskich gigantów sprzedaży detalicznej. Specyfika tej pracy diametralnie różni się od tej wykonywanej przez operatorów monitoringu miejskiego, komunikacji czy też obiektów o specjalnym przeznaczeniu.
Po przeprowadzeniu krótkiego, aczkolwiek wnikliwego researchu (tak, obecnie jestem korpogryzoniem), stwierdziłem, iż artykuł o zbliżonej tematyce nie zagościł jeszcze na naszym kochanym portalu, toteż najwyższy czas na zmianę!


Poruszyłem temat rzekę, zdecydowanie nie do opisania w pojedynczym artykule. Ze względu na poufny charakter tejże pracy, niektóre kwestie zostały i będą przemilczane. W razie jakichkolwiek pytań po lekturze tekstu, proszę stawiajcie pytanka tylko do kwestii poruszonych w ramach tych wypocin. Jeśli vox populi stwierdzi, iż chce wincyj, w przyszłości chętnie coś skrobnę.

Tyle tytułem przydługiego/nudnego preludium, tak więc witam Was serdecznie Bojowniczki i Bojownicy, usiądźcie wygodnie, łapcie naczynko z ulubionym trunkiem w dłoń/protezę i zaczynamy!

Jak zostałem Wielkim Bratem?

Przypadkiem. Poprzednia praca była totalną porażką, zwolniłem się po kilku dniach. Stan konta jak tydzień kuchni afrykańskiej w Lidlu, zostały dwa miesiące do nowego roku akademickiego, szansa na dorwanie jakieś fuchy była bliska zeru. Wtem na białym koniu wjechał mój serdeczny ziomek i nagrał temat - jest fajna robota, posiedzisz, popatrzysz, do tego blisko ciebie, idealna praca na wakacje. Tydzień później zostałem operatorem stacji monitoringu centralnego i nim człowiek zdążył powiedzieć "Spakował się czekoladami!", minęło kilka lat.


Operator stacji monitoringu centralnego - pardon, say whaa?!

Brzmi zacnie, czyż nie? Gwarantuje, że niemalże wszyscy robią oczyska jak pinć złociszy, a w tych oczyskach jesteście co najmniej biegli w rocket science. Wraz z kolejnym pytaniem wskaźnik zajebistości wywala ponad Himalaje:

- A co ty tam robisz, miszczu?
- Łapię złodziei... tak jakby.
- WOOOW TO MUSI BARDZO CIEKAWIE, OPOWIEDZ MI O TYM, PROSZĘ, PROSZĘ, PROSZĘ!

Po uniknięciu zmasowanego ostrzału stanikami (lata gry w dwa łognie zrobiły swoje), można na spokojnie przystąpić do kompletnej anihilacji boskiego pierwszego wrażenia.

Czym jest monitoring centralny (MC)?

Monitoring centralny to jednostka z odrębną infrastrukturą sieciową i techniczną oraz wykwalifikowanym personelem, której zadaniem jest obserwacja oraz wsparcie określonych obiektów w czasie rzeczywistym. MC może być wiele, np. MC Warszawa odpowiedzialny za wszystkie sklepy firmy x w województwie mazowieckim. MC funkcjonują 24/7 przez 365/366 dni w roku, w tym wszystkie weekendy i święta. Zmiany trwają od 6-24 godzin, czasem i dłużej. Gorąco pozdrawiam legendarnego pana Marka z Warszawy, rekordzistę z 357 godzinami za miesiąc październik.

Kto może zostać Wielkim Bratem?

Praktycznie każdy. Wystarczy jedynie mieć ukończone 18 wiosen oraz wręczyć pracodawcy zaświadczenie o niekaralności. Dokument ten jest wydawany przez Krajowy Rejestr Karny (KRK) od ręki, po uiszczeniu opłaty w wysokości 20 PeeLeNów. Możliwość odbioru w sądzie rejonowym lub drogą elektroniczną (chwała i cześć cyfryzacji!).


Jak można zostać Wielkim Bratem?

Poprzez wysłanie CV w odpowiedzi na ogłoszenie (olx, pracuj.pl, niektórzy pracodawcy prowadzą rekrutacje na własnych portalach), przeniesienie wewnątrz firmy (np. menedżer pracownika ochrony stojącego na obiekcie przenosi go na MC) lub z polecenia (mój case), wtedy nawet CV nie jest potrzebne. W zasadzie... w ogóle nie jest. Rozmowa rekrutacyjna to czystość formalność, jesteście tam na sztukę. Jak nie Wy, na Wasze miejsce przyjdzie trzech kolejnych, nierzadko zza wschodniej granicy. Przed podpisaniem umowy należy dostarczyć wspomniane wyżej zaświadczenie i jedno/dwa zdjęcia standardowego formatu do wyrobienia legitymacji służbowej, tzw. szmaty.



Jaki cyrograf podpisuje Wielki Brat?

Niestety, haniebnym standardem w branży jest umowa zlecenie, otrzymanie na start umowy o pracę praktycznie graniczy z cudem. Natomiast po przepracowaniu pewnego okresu/sprawdzeniu się, takową oczywiście można otrzymać. Na minimalną krajową. Reszta wypłacana pod stołem lub na drugą umowę, zlecenie, podpisaną ze spółką-córką. Byznys yz byznyz (tym razem pozdrowienia ślę pani od angielskiego ze studiów pierwszego stopnia)! Ponadto w każdej umowie jest zapis o zakazie używania własnych urządzeń elektronicznych/nośników danych, kopiowania na nie danych oraz wynoszeniu dokumentacji służbowej. Telefon zazwyczaj można mieć przy sobie (niektórzy pracodawcy wymagają zdeponowania urządzenia), gorzej z użytkowaniem takiego - w oczach przełożonych zawsze jest to zabawa i kończy się wkurwem, zaś często powtarzana skutkuje karą finansową lub rychłym końcem kariery. Wisienką na torcie jest podpisanie klauzuli o wyrażeniu zgody do bycia nagrywanym w trakcie pracy - nad każdym Wielkim Bratem czuwa Większy Brat, który sprawdza, czy należycie wywiązujesz się ze swych powinności.

Czy kandydat na Wielkiego Brata potrzebuje sprawnych patrzałek?

Paradoksalnie, odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Osoby zatrudnione na umowę zlecenie zazwyczaj nie są kierowane na jakiekolwiek badania, co prowadzi do kuriozalnych sytuacji, jak operatorzy z wadą -11 i denkami od słoików, siedzący 10 cm od ekranu. Po niecałym miesiącu zazwyczaj im "dziękują za współpracę", argumentując decyzję brakiem wyników. W przypadku umowy o pracę takie badania są oczywiście obowiązkowe i nawet ze znaczną wadą wzroku posadkę dostaniecie. Grupa inwalidzka również nie jest przeszkodą, pracodawca chętnie zatrudni takiego pracownika (dofinansowanie zawsze na propsie).


Jak wyposażony jest Wielki Brat?

Rzadko kiedy pracodawca wyrabia się ze wszystkimi formalnościami związanymi z zatrudnieniem, więc jest wysoce prawdopodobnym, iż część lub nawet całe szkolenie przesiedzicie bez szmaty i umundurowania służbowego. Umundurowanie to nic innego niż dwa t-shirty/polo oraz polar w kolorze czarnym, z logo firmy i jebitnym napisem OCHRONA. Z tymi polarami jest jak z amunicją i karabinami u sowietów - jeden dostał, drugi nie, a ten co dostał, to jednak niepasujący. Największy problem to polary dla kobiet, powód trywialny - brak tak małych rozmiarów. Polar o rozmiarze S jest równie często spotykany co poćwirz z Loch Ness. Kiedy tylko pojawi się jakaś M-ka, można lać kisiel i kupować popcorn. Handel polarkami kwitnie w najlepsze. Z koszulkami jest już trochę lepiej i nie, brak guzika czy jopa w materiale nie kwalifikuje cię do otrzymania nówki. Oczywiście istnieje specjalny kwit, gdzie należy wpisać ilość i rozmiar otrzymanej odzieży. Zapewne domyślacie się co się dzieje, kiedy przychodzi moment oddania fartucha polara i wpis na protokole ni chuja nie zgadza się ze stanem faktycznym. Tak więc, po wydaniu szmaty i umundurowania służbowego, masz obowiązek je dumnie nosić i umierać za barwy. W większości firm do tego należy nosić długie spodnie, najlepiej ciemne, obuwie to raczej wolna amerykanka. Brak mundurka to słowne upomnienie, na recydywistów czeka... tak, obcięcie premii lub kara finansowa. Dodatkowo każdy Wielki Brat zaopatruje się również w Standardowy Zestaw Przetrwania, składający się z energola (minimum pół literka), żuwaczki i najtańszego, najbardziej śmieciowego żarcia, które można podgrzać w mikrofalówce lub ojebać na zimno, jeśli tej nie ma/znowu się spaliła.

Jak wygląda pierwszy raz na MC?

Koordynator/menedżer wyjdzie po ciebie, przypomni o zakazie używania telefonu, ustali z tobą grafik szkolenia, trochę papierkowej roboty, ekspresowe BHP, w międzyczasie przypomni o zakazie używania telefonu i oddeleguje cię na trening do Wielkiego Brata z dłuższym stażem. Podziękujesz mu, penetrowany strachem i wzrokiem całej zmiany, udasz się na wskazane miejsce, a za tobą echem będzie odbijać się przypomnienie o pewnym zakazie. W tym momencie, choć jeszcze nie jesteś tego świadom, zapadła bardzo ważna decyzja - od tego do kogo trafisz bardzo często zależy to, czy zostaniesz i kim się staniesz. Niestety, świeżynki mają tendencje do naśladowania i utrwalania stylu bycia i pracy szkolącego, co w przyszłości nie zawsze wychodzi na dobre. Tak więc zajmujesz miejsce obok operatora, przed tobą wyłania się istne centrum dowodzenia rodem z NASA: multum klawiatur, myszek, ekranów/telewizorów oraz magiczny telefon. Każdy operator jest przydzielony do określonego stanowiska podczas zmiany (rzadko kiedy na stałe, rotacja to norma), na danym stanowisku są przykładowo obserwowane obiekty z jednej dzielnicy - znajomość topografii jest niezwykle przydatna, o czym innym razem. Pierwszy dzień szkolenia to typowa paplanina o obowiązkach, organizacji miejsca pracy i procedurach, a także nauka podstaw obsługi specjalistycznych programów, na co kładziony jest największy nacisk. W tej pracy naprawdę każda sekunda jest na wagę złota, bez znajomości narzędzi pracy i szybkiego oraz umiejętnego posługiwania się nimi daleko nikt nie zajedzie. Wielki Brat wytłumaczy ci, na których obiektach i jaki towar najczęściej kradną, kto kradnie, na jakie sposoby (kreatywność nie zna granic), a nawet pokaże ci Aleję Gwiazd ze znanymi osobistościami. Najprościej rzecz ujmując, będąc obserwowanym, obserwujesz obserwację - obserwacjocepcja potwierdzona. Tak będą wyglądały najbliższe 3-5 dni, podczas których zgłębisz tajniki paczania. Niekiedy na koniec szkolenia przeprowadzany jest test praktyczny z obsługi stanowiska, którego nie da się nie zdać. Inicjacja zakończona, stajesz się Wielkim Bratem i zasiadasz sam na stanowisku bojowym. Potrafisz już odpowiedzieć na najważniejsze pytanie.

Co robi Wielki Brat?

Jak to co, śpi, znaczy obserwuje! Nadrzędnym zadaniem każdego Wielkiego Brata jest wspieranie personelu na obiekcie oraz wyszukiwanie zagrożeń. Operator MC w swoim centrum dowodzenia może rozbroić/zazbroić cały sklep lub jego część, np. rampę magazynu, czy też włączyć alarm. Widać również alarmy pożarowe, problemy z generatorem etc. Istnieje szereg procedur związanych z wyżej wymienionymi czynnościami, wykonywanymi dziesiątki razy dziennie przez każdego operatora. No dopsz, ale gdzie ci złodzieje? Ano czyhają i kiedy widzą, że personel poszedł odebrać dostawę i na obiekcie jest mniejsza szansa na wpadkę, wkraczają dziarsko do akcji! Uwierzcie mi, nie ma nic gorszego niż złodziej chodzący przez pięć minut po sklepie i personel nie odbierający telefonu, bo ma załadunek. No prawie nic gorszego... Mamy złodziejaszka na celowniku, co dalej?


O k*rwa, złodziej!

Dźwięk tych słów wybudza z letargu Wielkich Braci, elektryzuje się powietrze, nieważne, czy pracujesz 10 dni czy 10 lat, emocje zawsze jak podczas meczu FC Drzewce i AC Dej Na Tacę. Operator łapie za magiczny telefon i informuje osobę funkcyjną na miejscu o tym kto, gdzie i co właśnie robi. Właściwy opis jest kluczowy, jeśli z naszej strony padnie "facet ubrany na czarno schował alkohol i ucieka", to usłyszycie parsknięcie w słuchawce i odpowiedź, że tak wygląda co drugi koleś i tak to sobie nie podziałamy. Detale, detale i jeszcze raz detale. Wiecie, w czym tkwi diabeł. Zjadacie Snickersa i mówicie: "wysoki facet ubrany na czarno spakował pod bluzę jakąś łychę i będzie wychodził przez dwójkę". Lepiej? Personel szuka wysokiego gościa ubranego na czarno, który pod bluzą schował whisky i zmierza w kierunku kasy nr 2. W ten prosty sposób wasze szanse na zatrzymanie sprawcy rosną niczym akcje Pejsbooka na giełdzie. Takie zdarzenie może skończyć się na jeden z trzech sposobów:

  1. ujęcie - towar odzyskany za linią kas, sprawca złapany. Spakowanego sprawcy nie można ująć na hali sprzedaży (przed linią kas), wedle przepisów może on nosić w plecaku nawet 10 srajfonów, za które na pewno będzie chciał zapłacić przy kasie. Schował je tam tylko dlatego, że wózki nie były odkażane, biedak przecież mógł się zarazić.
  2. udaremnienie - towar odzyskany przed linią kas, sprawca opuszcza obiekt. W prawie nie ma takiego pojęcia jak udaremnienie kradzieży, funkcjonuje ono natomiast w żargonie.
  3. kradzież - towar utracony, sprawca opuszcza obiekt. Na potrzeby statystyk kradzieże dzielą się na zauważone i niezauważone. Te drugie powodują, że Wielcy Bracia śpią w pozycji embrionalnej, a wyrwani ze snu wykrzykują kwotę kradzieży.

Ponadto istnieją kombinacje powyższych, jak np. dwóch sprawców, jeden ujęty, drugi uciekł z towarem (ujęcie + kradzież) itp. Po wszystkim sporządzana jest notatka służbowa ze zdarzenia. Udaremniłeś kradzież, duma cię rozpiera, czujesz, że zmieniłeś świat! Wtem dzwoni telefon, w słuchawce rozbrzmiewa serdeczne "HALO, CZY TY ŚPISZ, KTOŚ W OGÓLE PATRZY NA MÓJ SKLEP?!", po czym się dowiadujesz, iż w czasie poprzedniego zdarzenia na innym obiekcie wyleciał złodziej z kartonem bombonierek... : )

To be rather continued.
17

Oglądany: 44049x | Komentarzy: 45 | Okejek: 240 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało