Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Awantura wokół Margot to przełomowe wydarzenie dla Polski. Oto wkraczamy w rzeczywistość, z której 40 lat temu śmiali się członkowie grupy Monty Pythona!

72 720  
540   404  
W książkach o przygodach Mikołajka pojawiała się postać Ananiasza. To chłopczyk, którego inni rówieśnicy nie lubili, bo był skarżypytą. Miewał ataki histerii – wówczas tarzał się po ziemi i robił wokół siebie strasznie dużo zamieszania. Maluch, mimo że często w koleżeńskich sporach miał rację, to kiedy nerwy innym puszczały i już mieli go prać, ten wrzeszczał, że tak nie można, bo przecież on nosi okulary!
Mam wrażenie, że takim właśnie Ananiaszami są współcześni aktywiści LGBT.
Sprawą aresztowania Margot żyje cała Polska. Trochę mi gościa szkoda. Biedny przyszedł na świat uwięziony w ciele kogoś, kim się nie czuje. I to do tego w kraju, w którym tego typu jednostki chcąc zakładać rodziny, nie mogą liczyć na prawa równe „normalnym parom”. W kraju, gdzie rodząc się homosiem, z góry szufladkowany jesteś jako bojówkarz tęczowej armii „ideologii LGBT” i stajesz się cieplutkim chłopcem do bicia, bo przecież zrzucanie winy całego świata na Żydów jest już mocno passe. Gej to taka poduszka, na której można się wyżyć, kiedy jest kryzys, kiedy chce się odwrócić uwagę od większego problemu, kiedy trzeba wygrać wybory…


Parę lat temu idąc sobie po jednej z najbardziej tłocznych ulic w Łodzi, natknąłem się na wystawę martwych płodów. W biały dzień jacyś antyaborcyjni ekstremiści wystawili na publiczny pokaz wielkoformatowe zdjęcia martwych dzieci. Wymyślili sobie bowiem, że nic tak ludziom nie przemówi do rozsądku, jak pourywane rączki, zdeformowane główki i rozbebeszone flaczki. Gdybym wtedy szedł z moim trzyletnim wówczas synem, to zapewne nerwy mogłyby mnie ponieść. „W końcu kogoś szlag trafi i organizator tej gównianej akcji dostanie po ryju” - pomyślałem. I tak też właśnie się stało.


Absolutnie nie chcę bronić zachowania Margot, ale w pełni rozumiem, że chłopak mógł się wkurwić. Należąca do inicjatorów akcji Stop Pedofilii (swoją drogą jakiś niedotleniony pieniacz chyba pomylił zjawisko pederastii z pedofilią) furgonetka, którą pomazał farbą, udekorowana była banerem z dość podłymi i kłamliwymi napisami pod adresem homoseksualistów. Czy będąc katolikiem nie poczułbyś irytacji, gdyby na takim pojeździe widniał tekst „Jan Paweł II ruchał kremówki!”? A jako patriota nie pękłaby ci żyłka na widok hasła: „Polacy mordowali Niemców w Auschwitz i topili małe kotki w szambie!”?
Ulało się. Gościa poniosły nerwy, zdemolował pojazd, który w normalnym kraju w ogóle nie powinien pokazywać się w miejscu publicznym, a jego właściciela należałoby skazać na gnicie w Sztumie za podżeganie do nienawiści, prowokowanie i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Tak jednak się nie stało – mimo zgłoszeń, pisemnych skarg i medialnego bicia na alarm, takie furgonetki, podobnie jak wspomniane wyżej antyaborcyjne wystawy martwych płodów, ciągle można spotkać na ulicach polskich miast. Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, jeśli nadmienię, że za obiema kampaniami stoi ta sama organizacja? Mowa o Fundacji Pro-Prawo do Życia.


I tu mamy problem – lewa strona popiera samowolkę w wykonaniu Margot. Skoro państwo nic sobie nie robi z tych obraźliwych, atakujących seksualne mniejszości przedsięwzięć, to sprawę trzeba wziąć w swoje ręce i samemu problem zlikwidować. Proste? No, właśnie nie. W dalszym ciągu mówimy o akcie chuligańskim. Nawet najbardziej sensowne tłumaczenia nie zmienią faktu, że chłopak uszkodził czyjeś mienie i powinien za ten czyn odpokutować, stając się tym samym męczennikiem za – nie ukrywajmy – słuszną sprawę. I tu w zasadzie sprawa powinna się skończyć. Gość miałby swoje pięć minut, dzięki którym problem gównianego traktowania osób nieheteronormatywnych w Polsce zostałby nagłośniony i może gdzieś pojawiłaby się szansa na zdrowe przedyskutowanie problemu chociażby legalizacji związków partnerskich, które to gejom i lesbijkom należą się jak psu buda.


Tymczasem stało się coś zupełnie innego. Coś, co moim zdaniem, odwróciło uwagę od głównego, realnego problemu i ewoluowało w histerycznie absurdalną sytuację, która nie tylko nic do tematu nie wniesie, ale i ośmieszy całe środowisko LGBT. Szczególnie teraz – kiedy niektórzy lewicowi aktywiści w swoich akcjach zniżają się do poziomu nacjonalistycznych zjebków z móżdżkami wielkości średnio wyrośniętego roztocza i pajaców z Ordo Iuris.
Margot, chłopak, który w rzeczywistości jest mężczyzną i ma na imię Michał, musiał liczyć się z tym, że niszcząc komuś samochód zostanie aresztowany. Musiał też spodziewać się, że trafi do więzienia. Do więzienia dla mężczyzn, no bo czemu miałby zostać umieszczony w celi z kobietami, skoro w dowodzie osobistym w rubryczce „płeć” jak byk stoi literka M? Również i media informując o jego aresztowaniu i karze dwumiesięcznego pozbawienia wolności, zgodnie z prawdą traktowały go jako mężczyznę.
Fakt ten wybitnie zbulwersował lewicowych aktywistów, którzy niczym wspomniany Ananiasz, tarzając się po ziemi i wściekle plując, zaczęli wyrażać swoje oburzenie: „Pisanie o niej jako o mężczyźnie to gwałt, akt przemocy i jawna manifestacja pogardy dla kochających inaczej! Nie zamykajcie go w pierdlu dla mężczyzn. On nosi okulary! On jest kobietą!”. I nagle cały problem furgonetek z homofobicznymi hasłami, legalizacji związków partnerskich i generalnego szacunku dla osób LGBT został zmieciony ze stołu, a zamiast tego na tapet wjechały filozoficzne dyskusje na temat tego, czy mężczyznę nieczującego się mężczyzną należy określać mianem mężczyzny.


Czy idąc na klubową imprezę, gdzie kobiety nie płacą za wstęp, mogę na chwilę poczuć się przedstawicielką płci pięknej, aby uniknąć wydawania kasy? Czy mogę korzystać z toalety dla pań, kiedy do męskiego klopa jest długa kolejka? Czy biorąc ślub z narzeczoną i będąc jednocześnie niewiastą uwięzioną w ciele nalanego, wąsatego grubasa, tworzymy związek homo czy heteroseksualny? I czy możemy wówczas adoptować dzieci?
Oburzeni pisaniem o Margot jako o Michale i używaniem męskiego zaimka „on”, lewicowi aktywiści zaczęli wściekle tarzać się po ziemi i ciskać jadem w stronę „homofobicznych” dziennikarzy. Ofiarą tego absurdalnego skandalu został prezes zarządu Radia Nowy Świat – Piotr Jedliński, który to dopuścił do zastosowania przez stację sformułowania „aktywista” w stosunku do Margot. Przypominamy, że mowa o powstałym dzięki zbiórce pieniędzy słuchaczy, internetowym radiu, złożonym z dziennikarzy, którzy w ramach protestu przeciw łamaniu wolności słowa odeszli Trójki. Wygląda na to, że pojęcie "łamania wolności słowa" znajduje zastosowanie jedynie w kutasiarskich działaniach władzy, natomiast nie działa już w momencie, kiedy określi się człowieka zgodnie z jego płcią biologiczną...

Za ten haniebny, będący przykładem mowy nienawiści, pełen pogardy gest dziennikarz musiał podać się do dymisji. Przy okazji ruszyła akcja nakłaniająca do niesłuchania oraz niewspomagania finansowo Radia Nowy Świat.
To sytuacja absolutnie nowa i dotąd, na taką skalę, w Polsce niespotykana. Przecież jeszcze niedawno takie akcje opisywane były w prześmiewczych artykułach na temat szalonych absurdów poprawności politycznej w krajach bardziej „rozwiniętych” niż nasz.
„Cześć, ziomuś. Wiem, że wyglądam jak facet, ale proszę – mów do mnie Margot i traktuj tak, jakbym była kobietą” - gdybym te słowa usłyszał, to uszanowałbym taką prośbę. Pewnie też popełniłbym parę gaf, zanim na dobre przyzwyczaiłbym do tego, że muszę zwracać się innym zaimkiem do rozmówcy, którego zarówno fizis, jak i głos oraz budowa ciała są męskie. Tym niemniej całkowicie zgadzam się, że w sferze nieformalnej należy mówić do Michała w taki sposób, w jaki on sobie tego życzy. Nie można natomiast oczekiwać, aby media, z uwagi na poprawność polityczną, kłamały na temat jego płci. Nie należy też zmuszać do tego całego świata i liczyć na to, że wszyscy takie żądanie uszanują.


Obawiam się też, że dożyjemy czasów, kiedy każde zdanie będziemy musieli dokładnie analizować przed jego wypowiedzeniem, aby mieć pewność, że nikogo nim nie obrazimy. Tymczasem śmiejmy się. Jak najczęściej i jak najgłośniej, póki jeszcze możemy.
105

Oglądany: 72720x | Komentarzy: 404 | Okejek: 540 osób