Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak w głupi sposób zepsuć komuś seans? Oto 5 najbardziej idiotycznych spoilerów znanych filmów

76 734  
180   36  
Idziesz do kina na film i mimo że dużą jego część widziałeś już w zwiastunie, oczekujesz zaskoczenia, emocji, niespodziewanych zwrotów akcji lub chociażby gościnnego występu aktora, którego pominięto w czołówce. I chociaż studia filmowe z całego serca chcą ci zapewnić taką rozrywkę, czasem kluczowe dla fabuły elementy potrafią zostać ujawnione w wyjątkowo dziwaczny sposób.
UWAGA, ARTYKUŁ ZAWIERA SPOILERY. To chyba oczywiste…

Zabawki, które mówią za dużo

Figurki, klocki, pojazdy czy pluszaki z wizerunkiem ekranowych bohaterów to jedna z kilku gałęzi filmowego marketingu. Nie od dziś przecież wiadomo, że sprzedaż gadżetów i zabawek to istotna część promocji kinowych hitów, a nade wszystko – dobry sposób na dorzucenie paru groszy do hajsu zebranego ze sprzedaży biletów. Problem w tym, że zazwyczaj takie produkty wypuszczane są do sklepów jeszcze przed premierą filmu. Sprawne oko kinomana buszującego w sklepie z zabawkami szybko może wyłapać niekiedy i gigantyczne spoilery, które często są w stanie zepsuć widzowi seans.
I tak na przykład firma Mega Blocks wypuściła na rynek zestaw klocków związany z zbliżającą się premierą „Niesamowitego Spider-Mana”. Z tego produktu dowiedzieliśmy się, że Pajęczak walczyć będzie z Lizardem na szczycie wieży Oscorp, a sprzymierzeńcem antagonisty będzie cały zastęp policjantów zamienionych w jaszczury…


Podobnie sytuacja wyglądała przed premierą „Przebudzenia Mocy”. Wówczas to doszło do pewnej karygodnej wpadki i jakiś niezbyt rozgarnięty pracownik sieci sklepów Walmart wystawił do sprzedaży figurkę Rey. Nie byłoby w tym nic specjalnie szokującego, gdyby nie fakt, że plastikowa bohaterka posiadała miecz świetlny należący do Luke’a Skywalkera. Jeden z fanów serii zdołał sfotografować tę zabawkę zanim ktoś zorientował się o wpadce i usunął figurkę z ekspozycji.


Najgorszą chyba wtopę popełniła firma Lego, która to przygotowała dla małoletnich fanów Chudego i reszty ekipy z „Toy Story” bardzo gorzką niespodziankę. Zestaw promujący trzecią część znanej i lubianej serii filmów to jeden wielki spoiler finału tej produkcji. Na pudełku jak byk widać jej bohaterów usiłujących wydostać się z niszczarki na wysypisku śmieci. Jakby tego było mało, zestaw zawiera też figurki kosmitów, którzy ratują swoich przyjaciół z opałów za pomocą wielkiego dźwigu. Koniec seansu, można się rozejść!


Kubeczek z długim ozorem

Disney zrobił z „Czarodziejem z krainy Oz” to, co Tim Burton uczynił z „Alicją w Krainie Czarów”, czyli opowiedział znaną wszystkim historię w inny, bardziej nastawiony na dorosłego odbiorcę sposób. Dość ważnym elementem promocji filmu „Oz: wielki i potężny” było trzymanie przyszłych widzów w niepewności. Oto bowiem w zapowiedziach pojawiły się trzy różne czarodziejki, a zagadką pozostawało to, która z nich stanie się Złą Wiedźmą z Zachodu – zielonoskórą bździągwą, która w przyszłości uprzykrzać będzie życie Dorotki.


Ten zabieg faktycznie podzielił fanów klasycznej bajki, którzy zaintrygowani przygotowanym przez Disneya „kąskiem” mieli sporą zagwozdkę – która z postaci granych przez Milę Kunis, Michelle Williams i Rachel Weisz przejdzie na złą stronę i zamieni się w złośliwą jędzę? I z przykrością trzeba stwierdzić, że studio długo w tej niepewności nie kazało potencjalnym widzom czekać, bo kiedy tylko ruszyła kampania reklamowa, a do sprzedaży trafiły związane z filmem gadżety, Disney nie omieszkał pochwalić się… kubeczkiem. Nawet ładnym. Z obrazkiem przedstawiającym Milę Kunis w roli zielonej wiedźmy. I cały misterny plan poszedł się kochać.


Darth Vader powiedział, kto jest jego synem

W 1978 roku widzowie na całym świecie ciągle mieli wypieki na twarzach po seansie „Nowej nadziei” i chociaż wiadomo było, że planowana jest kontynuacja rozpoczętej przez George’a Lucasa gwiezdnej sagi, za wcześnie jeszcze było, aby w ogóle mówić o szczegółach jej fabuły.


Tak w każdym razie można by sądzić. Tymczasem okazało się, że prace nad „Imperium kontratakuje” już ruszyły. Przynajmniej jeśli chodzi o scenariusz. Przekonali się o tym czytelnicy lokalnej, kalifornijskiej gazety, którzy to w 1978 roku mogli zapoznać się z relacją ze spotkania z Davidem Prowsem – aktorem wcielającym się w postać Dartha Vadera. Artysta opowiadał o kostiumie, który zakładał, aby stać się astmatycznym antagonistą, o swoim pierwszym spotkaniu z George'em Lucasem oraz o tym, że w kolejnej części słynnej serii dojdzie do walki pomiędzy młodym Skywalkerem a Vaderem, w wyniku której blondwłosy bohater dowie się, że Darth jest jego staruszkiem…


Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Prowse prawdopodobnie wymyślił sobie tę historię i chciał wprowadzić wśród fanów zamieszanie, nie zdając sobie sprawy, że scenarzyści faktycznie przygotowali taki właśnie zwrot akcji. Reżyser „Imperium kontratakuje” Irvin Kirshner wspominał ten incydent takimi słowami: „On nie miał prawa wiedzieć. Jedynym aktorem, któremu o tym powiedziałem był Mark Hamill. I zrobiłem to chwilę przed rozpoczęciem kręcenia tej sceny. Nie chcieliśmy, aby ktokolwiek poznał tę tajemnicę, więc usunęliśmy ze scenariusza kartkę z tym dialogiem. Aktor, który grał Vadera dostał zupełnie inny tekst do wypowiedzenia. Właściwą kwestię podłożyliśmy później”.

Akcja trolli, która zepsuła seans naprawdę dobrego filmu

Nakręcony w 1995 roku film „Podejrzani” był niczym lektura dobrego kryminału. A jak wiadomo, łatwo można zepsuć komuś frajdę, otwierając książkę na jednej z ostatnich stron i ujawniając czytelnikowi tożsamość „mordercy”. W przypadku „Podejrzanych” mamy grupkę facetów oraz strzelaninę, w której zginęło 27 osób i gdzieś wsiąkła kokaina warta parędziesiąt milionów dolców. Kto za tym stoi? Cóż, na plakacie promującym film mamy pięciu facetów...
Podczas premiery tej produkcji w Wielkiej Brytanii jakiś podły troll zadał sobie trud i odwiedził kilka większych kin w mieście, aby nad głową postaci granej przez Kevina Spaceya napisać „To on!” i dla pewności narysować strzałkę wskazującą na tego bohatera.


Przyznajcie, że to musiało być dzieło prawdziwego geniusza zła!

Tożsamość przeciwnika Bonda została ujawniona przez hakerów

W 2015 roku doszło do poważnego wycieku danych z serwerów Sony. Hakerzy zdobywszy dane dostępu jednego z pracowników tej firmy, weszli w posiadanie całej masy dokumentów, maili, a nawet listy płac aktorów zatrudnionych przez studio. Jednym z ciekawszych przecieków, które za sprawa Wikileaks ujrzały światło dzienne, była spora garść informacji na temat „Spectre”. Dowiedzieliśmy się np. o problemach ze scenariuszem i fatalnym zakończeniu filmu, które postanowiono zmienić.


Pojawiło się też sporo opisów scen otwierających tę produkcję oraz dość dokładne przedstawienie sekwencji walki na pociągu. Najgorszym ciosem dla Sony było jednak ujawnienie głównego antagonisty, którym miał być (i był!) Blofeld – arcyłotr, z którym 007 miał na pieńku już od pierwszych odsłon serii. Warto dodać, że wytwórnia tak bardzo starała się nie dopuścić do ujawnienia tożsamości tej postaci, że nawet w scenariuszu występował on pod innym nazwiskiem.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
3

Oglądany: 76734x | Komentarzy: 36 | Okejek: 180 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało