Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Historia po słowiańsku V: Licho

31 071  
147   19  
Naszą opowieść skończyliśmy na obyczajach ślubnych, które okazały się bardzo ciekawe. Wynikł z nich jeden wniosek – nasi przodkowie byli bardzo przesądni. Nie inaczej wyglądało to w bardziej prozaicznych, codziennych życiowych sytuacjach. XIX-wieczni, ale też żyjący znacznie wcześniej włościanie byli bardzo religijni, przywiązani do nauk kościoła, ale jednocześnie niezwykle zabobonni.


W praktyce oznaczało to przywiązanie jednocześnie do religii chrześcijańskiej, jak i do dawnych ech kultury słowiańskiej, które wciąż pobrzmiewały w świadomości ludzi. Zdecydowaną większość złych wydarzeń w życiu przypisywano nie własnym błędom czy głupocie, ale działaniu sił nadprzyrodzonych. Prosty przykład: krowa nie dawała mleka? Był temu winien słowiański demon, licho. Stąd zresztą wzięły się późniejsze przysłowia.

Mawia się, gdy nam coś nie wyjdzie, "do licha" albo "a niech to licho". Nie zdajemy sobie wówczas sprawy, że w ten sposób również odwołujemy się do słowiańskich tradycji. Licho było demonem domowym, przywołującym zło, więc wygodnie było uznać za źródło nieszczęścia właśnie demona, a nie pechowe zrządzenie losu czy własne błędy. Szukanie kozła ofiarnego, tak moglibyśmy to dzisiaj nazwać. Ludzie po prostu mieli, mają i pewnie będą mieć to do siebie, że za własne nieszczęścia obwiniają innych.

Najmniej szkodliwe licho wyobrażano sobie jako małe zwierzę o skołtunionej sierści i małym pyszczku. To był ten mniej groźny gatunek, który przynosił naprawdę drobne nieszczęścia. Kolejne w hierarchii szkodliwości było leśne licho, ogromna humanoidalna postać, na której miały znajdować się liście, a ręce i nogi pokrywały gałęzie lub nawet były one gałęziami. Takie licho mogło na przykład stępić nóż lub zerwać cięciwę łuku. Odniesienia do niego pojawiają się w popkulturze. Na leśne licho trafiamy w jednym z questów w Wiedźminie 3, istnieje też rodzimy zespół metalowy o takiej nazwie. Brzmi następująco:

LINK
Znacznie większym problemem było jednak licho domowe, przybierające kształt jednookiej staruszki, ubranej w zbyt luźny płaszcz. Staruszka ta była bardzo wychudzona, głowa jej była nienaturalnie duża w stosunku do reszty ciała, a spojrzenie jedynego oka obracało wszystko w perzynę. Przez wiarę w to zjawisko zdarzały się nieporozumienia. Wiekowe kobiety, które choć odrobinę pasowały do powyższego opisu, były prześladowane, odpędzano je lub w szczególnie drastycznych przypadkach poddawano ostracyzmowi i wyganiano ze wsi, uznając za licho bądź szkodliwą wiedźmę.



Licho, niezależnie pod jaką postacią, było niespokojnym duchem, który prawie nigdy nie zagrzał nigdzie miejsca na dłużej. Przenosiło się z miejsca na miejsce, szukając ludzkiego szczęścia. Kiedy już je znalazło, starało się zniszczyć je wszystkimi sposobami... A jak już przy lichu jesteśmy, do czego było zdolne? Licho, będące personifikacją zła, mogło podpalić dom, zesłać na rodzinę głód, zarazę, biedę bądź chorobę na ludzi i zwierzęta gospodarskie. Na licho nie było żadnych sposobów. Nie pomagały zaklęcia ani rytuały. Kiedy sytuacja stawała się naprawdę beznadziejna, licho nasycone ludzką zgubą szło dalej, szukając kolejnych ofiar. Zdarzało się jednak, że zostawało dłużej w jednym miejscu. Wtedy, po wyczerpaniu bardziej szkodliwych "sztuczek", z czystej złośliwości wyrywało szczeble z drabiny lub obluzowywało głowicę siekiery.

Licho było także kusicielem. Szukało ludzi prawych i szlachetnych, a następnie starało się sprowadzić ich na złą drogę, by w rezultacie zniszczyć ich życie. Szeptało kłamstwa dniem i nocą, aż człowiekowi zdawało się, że rozmawia sam ze sobą i rozważa różne pomysły, podczas gdy miał słuchać podszeptów demona. Oczywiście podpowiadało mu rzeczy, mogące przynieść zgubę. Bywało wszakże, że licho pomagało ludziom działającym na cudzą szkodę. Oczywiście nie była to pomoc bezinteresowna, bo takie osoby również niszczyło, jeszcze zanim mogły poczuć satysfakcję ze swoich czynów. Demon ten jednak wiedział, że nie ma mocy mogącej przełamać niezachwianą wolę czynienia dobra i od takich osób odstępowało tak szybko, jak to możliwe, mając świadomość, że i tak nie uda się zaszkodzić. Wtedy szło dalej. Do dziś mówi się, że "licho nie śpi" i to także miało związek z jego zachowaniem – ten demon nie znał odpoczynku, sycił się ludzką tragedią i szedł dalej.



Jeszcze większy strach wzbudzało w ludziach to, że przed lichem, według informacji powtarzanych z pokolenia na pokolenie, nie istniał żaden sposób obrony. Na nic były błagania, modlitwy, rytuały i zaklęcia. Pozostawała jedynie nadzieja, że demon przeniesie się w inne miejsce i przestanie niepokoić mieszkańców danego obejścia. Kiedy w rodzinie następowała seria pechowych wydarzeń, przywoływano historie o lichu i o nieszczęściach, jakie przyniosło sąsiadom. Łączono ze sobą na przykład przypadki padłych zwierząt w okolicy i kiepskie plony, za wszystko obwiniając demona, mimo że w wielu kwestiach wina leżała po stronie człowieka lub... niczyjej, bo powodem był zwyczajny pech. Możemy się domyślać, że pomimo ogromnego strachu, jakie budziło licho w ludzkiej świadomości, niekiedy używano go jako wymówki, by ukryć własne zaniedbania bądź zwykłe błędy. A jeśli się czegoś panicznie bano i uważano za rzecz oczywistą jego istnienie, nikt nie podawał takich opowieści w wątpliwość.



Jeśli zaś chodzi o samo brzmienie słowa "licho", może budzić skojarzenia z Licheniem Starym, miejscowością w województwie wielkopolskim, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski, znany w całej Polsce ośrodek tzw. kultu maryjnego. Historia miasteczka sięga epoki kamienia. Na taki okres datuje się przedmioty odnalezione podczas prac archeologicznych na jego terytorium. W okresie wpływów rzymskich (ok. 380 pierwszych lat naszej ery) przez miejscowość miała przechodzić odnoga szlaku bursztynowego, który najprawdopodobniej zaczynał się w Akwilei we Włoszech, a kończył w okolicach Sankt Petersburga. Według jednej z legend, w tym samym czasie na wzgórzu, tuż nad Jeziorem Licheńskim, znajdowała się pogańska świątynia, w której czczono szatana, nazywanego "Licho". Mieli się tam zbierać ludzie, aby modlić się do wyciosanego w granicie bałwana, a także składać mu ofiary i odprawiać rytuały. Podczas wykopalisk w 1969 r. odnaleziono głazy i kamienie, najpewniej pochodzące z ołtarza przed wspomnianym posągiem.


Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski

Na licheńskim rynku można znaleźć kapliczkę z granitowym krzyżem powstałym w XII wieku. Legendy wskazują, że w 1151 roku komes Piotr Dunin postawił ten krzyż, a także słup kamienny, w połowie drogi między Kaliszem a Kruszwicą, oznaczając w ten sposób starożytny szlak. Dziś słup ten uważany jest za najstarszy znak drogowy w Polsce. Co dodaje tej historii smaczku, krzyż miał być wykuty z głazu, wcześniej znajdującego się w ścianie pogańskiej świątyni na wzgórzu. "Miał", ponieważ nie jest to pewna informacja, a opowieść znajdująca się w sferze legend i przypuszczeń. Niemniej rzuca nowe światło na historię miejsca, w którym dziś znajduje się sanktuarium.


Kapliczka z granitowym krzyżem w Licheniu

Według innej legendy, na terenie dzisiejszego Lichenia Starego wydarzyło się kiedyś wiele nieszczęść, więc mieszkańcy uznali, że ich ziemie nawiedziło licho, będące powodem złego losu i chorób nawiedzających ludzi. Licho wprawdzie rzadko się im ukazywało, ale kiedy już to czyniło, przybierało postać wspomnianej już wychudzonej jednookiej kobiety. Lokalna społeczność postanowiła podjąć próbę przebłagania demona, więc na wzgórzu nad jeziorem zbudowano dla niego świątynię, a osadę nazwano Licheniem. Jest to jednak tylko jedna z teorii. Według kolejnej, Licheń powstał od mieszkającego tam niegdyś rodu Licheńskich. Niektóre źródła wskazują też możliwą etymologię związaną z tzw. "lichotą", grupą skrajnie biednych, cierpiących na głód i nieporadnych życiowo ludzi, wypchniętych z tamtych ziem przez okoliczne grupy ludności. Która z wersji jest prawdziwa? Tego możemy się tylko domyślać.


Jezioro Licheńskie z widokiem na Sanktuarium

Licho, demon nieszczęść i smutku, to zaledwie mała cząstka słowiańskiego bestiariusza, który przetrwał do dziś. Świadczą o tym choćby wspomniane przysłowia i przypuszczalne źródło nazwy Lichenia. Współczesna kultura ma zatem bardzo dużo wspólnego z życiem naszych przodków, choć na co dzień nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Warto podejmować ten temat i zdawać sobie sprawę z tego, w co dawniej wierzono i jak wyglądało życie na ziemiach, które dziś nazywamy Polską, choć (moim zdaniem) oczywiście nie należy dążyć do przesady i tzw. "turbosłowianizmu". Takim... nurtom myślowym i mnożącym się teoriom spiskowym na temat rzekomego dawnego Imperium Lechitów i sfałszowanej historii mówię stanowcze NIE.

Źródła
: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
4

Oglądany: 31071x | Komentarzy: 19 | Okejek: 147 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało