Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 mniej popularnych, "zakulisowych" ciekawostek o astronautach

45 793  
197   11  
Najważniejsze w misji kosmicznej jest to, czy się udała, czy lądowanie przebiegło pomyślnie i czy nie trzeba wyglądać na niebie niezapowiedzianych fajerwerków. Wówczas wszystko, co związane np. z przygotowaniami do lotu, schodzi na dalszy plan.

#1. Rozmiar ma znaczenie



Podczas misji składających się na programy Gemini i Apollo astronauci w celach fizjologicznych płynnych wykorzystywali urządzenia przypominające pod wieloma względami prezerwatywy. Podobnie zresztą jak one, urządzenia te występowały w kilku rozmiarach – małym, średnim i dużym. Ze zrozumiałych względów nomenklatura ta nieszczególnie astronautom się podobała. W zamian zaczęli więc stosować alternatywną – ekstra duży, olbrzymi i wprost nie do wiary. Jak przystało na bohaterów!

#2. Perspektywa też



Astronauta Ed Mitchell po powrocie na Ziemię postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami – lądowanie na Księżycu zupełnie odmieniło jego podejście do wielu kwestii. Podczas wywiadu w 1971 roku stwierdził: „Z perspektywy Księżyca, cała międzynarodowa polityka wydaje się taka mała. Aż chciałoby się złapać polityka za kark, wyciągnąć na ćwierć miliona mil w górę i powiedzieć: popatrz na to, sukinsynu!”. W swoich przemyśleniach Mitchell wcale nie był odosobniony. U wielu innych astronautów zaobserwowano „efekt spojrzenia z góry” czy też „kosmiczną euforię”.

#3. Kosmiczne sny



Jak się śpi w przestrzeni kosmicznej? Nieco inaczej niż na Ziemi, choć podobno również można się całkiem nieźle wyspać. Przede wszystkim trzeba przypiąć się do łóżka – inaczej można byłoby obudzić się w innym miejscu niż się zasypiało (bez związku z lunatykowaniem) lub nawet… wcale się nie obudzić. Obok łóżka przy głowie astronauty musi znajdować się stale włączony wentylator zapewniający ruch powietrza. Gdyby nie on, w skrajnym przypadku zachodziłoby ryzyko uduszenia się astronauty podczas snu – z braku tlenu w bańce wydzielanego przez siebie dwutlenku węgla. W mniej ekstremalnym – niewyspania i bólu głowy. A marudny astronauta to ostatnie, czego potrzeba w kosmosie.

#4. Zemsta telewizji



Alan L. Bean zapisał się w historii jako jeden z bardziej pechowych astronautów – choć na szczęście żaden z jego przypadków nie wyrządził większej szkody. Podczas misji Apollo 12 przypadkowo skierował kamerę telewizyjną w stronę Słońca, skutecznie ją niszcząc. Wracając na Ziemię, zupełnie niechcący… zostawił na powierzchni Księżyca kilka rolek naświetlonego filmu fotograficznego. Fotografia i kinematografia miały jednak swoją chwilę zemsty – bo będąc już blisko Ziemi, Bean… oberwał po głowie niewłaściwie zabezpieczoną kamerą. I w tym wypadku na szczęście obeszło się bez większych szkód.

#5. Kosmiczny strajk



Wydawałoby się, że możliwość polecenia w kosmos to zaszczyt, dla którego wielu dałoby się pochlastać, a nikomu wybranemu nie przyszłoby nawet do głowy ociągać się z wykonywaniem poleceń ziemskiej bazy. Zdarzył się wyjątek – załoga Skylab 4, ostatniej misji wysłanej na pierwszą amerykańską stację kosmiczną. Na przełomie 1973 i 1974 roku panowie astronauci – trzeba im przyznać, że niedoświadczeni, dla wszystkich trzech była to pierwsza i jedyna misja – doszli do wniosku, że są już przytłoczeni ciągłymi poleceniami wydawanymi im z Ziemi. Dlatego na jeden dzień ogłosili strajk. Wstrzymali jakąkolwiek pracę, by w zamian oddać się wyglądaniu przez okno i kontemplowaniu rzeczywistości. Ot, work and travel.

#6. Kosmiczny mocz



Im człowiek mądrzejszy i na bardziej poważnym stanowisku, tym głupsze pomysły się go imają… i całe szczęście, ku chwale ojczyzny! Astronauta Wally Schirra miał w zwyczaju wykazywać się kreatywnością. Fotografował między innymi… własny mocz. Zamarznięty w postaci płatków, dryfujący i w wyjątkowo malowniczy sposób rozpraszający promienie słoneczne. Prezentował się ponoć iście pięknie – i to nie tylko w skali moczu. Kiedy przywiózł zdjęcia na Ziemię, został zapytany przez pewną astronomkę, cóż to za niebywała konstelacja. „Jocelyn, to konstelacja Uriona”, odpowiedział Schirra.

#7. Gówniane embargo



Międzynarodowa Stacja Kosmiczna – zgodnie z nazwą – powinna funkcjonować ponad wszelkimi podziałami, zwłaszcza narodowymi. A wszystkie ziemskie spory, analogicznie do wybryków w Vegas, winny na Ziemi pozostać. A gdzie tam… W 2009 roku rosyjscy kosmonauci przebywający na ISS dostali oficjalny zakaz… korzystania z luksusowej amerykańskiej toalety. Zamiast tego zadowalać (hm…) mieli się prymitywną, ale jedynie słuszną, rosyjską alternatywą. Wszędzie bany i embarga, ale żeby nawet w kosmosie nie można było spokojnie się wys*ać? Jak smutno konstatują obserwatorzy tego, co dzieje się setki kilometrów nad naszymi głowami, kosmos nie przypomina już tego miejsca, jakim był dawniej. Może więc trzeba by powrócić do pomysłu Eda Mitchella?
2

Oglądany: 45793x | Komentarzy: 11 | Okejek: 197 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.09

28.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało