Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 ciekawostek o Houdinim, najsłynniejszym iluzjoniście w dziejach

33 834  
167   18  
Każdy, kto choć w najmniejszym stopniu interesował się iluzją, musi kojarzyć wielkiego Houdiniego, znanego mistrza ucieczek, a także… demaskatora oszustów.

#1. Najsłynniejszy Węgier przed Haroldem



Houdini urodził się w Budapeszcie 24 marca 1874 roku jako syn rabina, Rabbiego Mayera Saumela Weisza. Nadano mu imię Erik, które… nie przylgnęło do niego na długo. Zaledwie cztery lata później cała rodzina wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Erik stał się Ehrichem, później Eriem, a w końcu Harrym. Przestał też przyznawać się do węgierskiego pochodzenia – twierdził, że urodził się w Appleton w Wisconsin. Była to pierwsza prawdziwa iluzja, jaka mu się udała. Odnalezienie przez badaczy po jego śmierci węgierskiego aktu urodzenia było dla nich nie lada zaskoczeniem.

#2. Trudne początki



Początkowo Houdiniemu nie wiodło się zbyt dobrze – przynajmniej w sztuce scenicznej. Imał się więc różnych zajęć. Terminował m.in. u ślusarza, co akurat z pewnością przydało mu się w rozwoju kariery, kiedy wydostawanie się z opresji i otwieranie zamków bez użycia klucza stało się jego specjalnością. W początkowej fazie nie pomógł nawet przydomek wybrany w taki sposób, by nawiązywał do francuskiego iluzjonisty Jeana Robert-Houdina. Wszystko zmieniło się w chwili, w której Harry Houdini poznał Bess Rahner. Wystarczyły trzy tygodnie, by para wzięła ślub – a Bess już przez całą karierę towarzyszyła Houdiniemu na scenie jako asystentka.

#3. Chińska tortura wodna



Chińska tortura wodna w rozumieniu światowym ma człowieka przede wszystkim zmęczyć psychicznie – wystarczy posadzić go w miejscu, w którym co chwilę na głowę spadała mu będzie kropla wody, by po godzinie zaczął odchodzić od zmysłów. Mimo że tortura nie ma z Chinami nic wspólnego, została tak nazwana najprawdopodobniej właśnie przez Houdiniego. A potem iluzjonista przygotował własną wersję, która szybko stała się jego najsłynniejszą sztuczką. Podczas pokazu skuty w kostkach magik opuszczany jest głową w dół do komory wypełnionej wodą. Za zadanie ma… przeżyć – uwolnić się zanim skończy mu się nabrane do płuc powietrze.

#4. W czasie wolnym…



Houdini zajmował się nie tylko iluzją. W 1910 na występy w Australii zabrał ze sobą… samolot dwupłatowy. Na pokładzie tejże maszyny wykonał pierwszy w historii odwróconego do góry nogami kontynentu kontrolowany lot. Harry zajmował się także aktorstwem. Występował zresztą po obu stronach kamery, samemu wyprodukowawszy kilka niemych filmów. Czymkolwiek się zajmował, nie przestawał, dopóki nie osiągnął perfekcji. Ćwiczył przez cały czas – do tego stopnia, że swobodnie rozplątywał węzły stopami, tricki karciane wykonywał bez patrzenia, a oddech wstrzymywał na aż 3 minuty. Próbowaliście? Spróbujcie…

#5. Zatarg z mediami



Harry Houdini bardzo nie lubił samozwańczych mediów (nie żeby w jego mniemaniu istnieli niesamozwańczy…). Postawił sobie za cel demaskowanie ich oszustw, w czym wsławił się niemal tak samo bardzo jak w iluzji. Wraz z kilkoma innymi iluzjonistami Houdini wykorzystywał własną wiedzę i doświadczenie, by obnażać fałsz seansów spirytystycznych… czym bardzo podpadł swojemu niegdyś przyjacielowi, sir Arthurowi Conanowi Doyle’owi. Słynny pisarz mocno wierzył w duchowość – samego Houdiniego oskarżył nawet, że sam jest medium (co miało tłumaczyć część jego występów), które po prostu eliminuje sobie konkurencję.

#6. Przypowieść o Houdinim



Jedna z najsłynniejszych historii o Houdinim jest całkowicie wyssana z palca. Być może dlatego lubią powtarzać ją w kościołach… Brzmi mniej więcej tak – Houdini lubił przyjmować wyzwania wszelakie. Gdziekolwiek się pojawił, deklarował, że można go zamknąć, a on i tak po chwili się uwolni. W końcu przydomek mistrza ucieczek sam na siebie nie zapracuje. Buńczuczność iluzjonisty sprawdzała się za każdym razem, aż… przyszedł ten jeden. Mijały minuty, Houdini majstrował przy zamku, a ten ani myślał się poddać. W końcu, po dwóch godzinach, sfrustrowany i wyczerpany iluzjonista padł na bramę, by… zorientować się, że drzwi były otwarte. Zamknięte wydawały się jedynie w głowie magika. Przypowieść motywująca i – jak już wspomniałem – całkowicie nieprawdziwa.

#7. Spirytyści kontratakują



Houdini zmarł w 1926 roku w Detroit, zostawiając po sobie ogromną spuściznę i bez wątpienia przechodząc do historii iluzji jako ten największy z wielkich. Złośliwy los na sam koniec jeszcze sprawił mu psikusa. Choć Houdini przez całe życie walczył ze spirytystami, ci zagrali mu na nosie, przekonując Bess, wdowę, by przez dobre 10 lat po śmierci Harry’ego uczestniczyła w seansach wywoływania duchów w nadziei na kontakt ze zmarłym mężem. Jak można się łatwo domyślić, żadna z prób nie zakończyła się powodzeniem, co po raz kolejny dowiodło racji Houdiniego. Z której strony by nie patrzeć, Harry Houdini to niezwykle interesująca postać, o której warto dowiedzieć się więcej. Postać na tyle barwna, że można zaryzykować stwierdzenie, iż dzisiaj już takich nie ma.

Oglądany: 33834x | Komentarzy: 18 | Okejek: 167 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało