Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 zwariowanych faktów wprost z Korei Północnej

63 428  
266   32  
Lata mijają, a w Korei Północnej nie zmienia się praktycznie nic. To kraj, który chyba najskuteczniej ze wszystkich stawia opór upływowi czasu.

#1. Koszykówka po koreańsku



Nie jest żadną tajemnicą, że przywódcy Korei Północnej – zwłaszcza ten obecny, Kim Dzong Un – szczególnym uwielbieniem darzą koszykówkę. Tak wielkim, że aż… wymyślili sobie do niej własne zasady. Wciąż chodzi o to, by umieścić piłkę w koszu przeciwnika, ale inna jest już punktacja. Wsady nagradzane są 3 punktami, rzuty z parkietu w trzech ostatnich minutach spotkania – 8 punktami, a rzuty za trzy warte są 4 punkty, o ile piłka trafi czysto, nie dotykając obręczy. Jest też kara za nietrafienie z rzutu wolnego – drużyna pechowego rzucającego traci punkt (chyba że to zawody międzynarodowe, wówczas punkt to najmniejsza rzecz, o jaką warto byłoby się martwić).

#2. Golf po koreańsku



Kto był lub jest najlepszym golfistą w historii? Wygląda na to, że nigdzie na świecie nie ma co do tego większych wątpliwości. Tylko… odpowiedzi są dwie. Dla całego świata najpewniejszym wyborem pozostaje Tiger Woods. Dla Północnej Korei… Woods może się schować w lesie. Absolutnym rekordzistą jest bowiem Kim Dzong Il, który zdołał w zaledwie 34 uderzenia „pokonać” pole, na które przeciętnie potrzeba 72 strzałów. Kim Dzong Il pobił przy tym wszystkie rekordy – a jeśli i tego byłoby mało, to zrobił to po raz pierwszy trzymając kij w ręku. Naturalny talent, nie ma co! Co ciekawe, nie był to tak całkowicie wytwór północnokoreańskiej propagandy. Cała opowieść wzięła się bardziej z przypadku – przez błędne zinterpretowanie przez media wyników z gry Kim Dzong Ila (który sam w sobie wcale złym golfistą nie był).

#3. Bogactwo (nie) do wydobycia



Korea Północna kojarzy się przede wszystkim z propagandą, reżimem i wymachiwaniem nuklearną szabelką, ale także ze stojącą za tym wszystkim biedą społeczeństwa – podczas gdy wierchuszka pławi się w luksusach. Warto jednak wiedzieć, że… państwo nieomal śpi na bilionach dolarów, po które trzeba by się tylko schylić. Ogromne złoża minerałów czekają na wydobycie, gotowe praktycznie w każdej chwili odmienić los kraju. Dlaczego więc nic się nie dzieje? Z braku technologii – Korea nie dysponuje takim sprzętem, który umożliwiłby wydobycie na masową skalę, a ze względu na „problematyczne kontakty” z innymi państwami oraz bieżącą sytuację ekonomiczną zakupienie niezbędnych narzędzi za granicą również nie wchodzi w grę.

#4. Interesy z Koreą Północną



O tym, że robienie interesów z Koreańczykami z Północy bywa mocno ryzykowne, przekonała się Szwecja oraz marka Volvo, która w połowie lat 70. zgodziła się dostarczyć do Azji 1000 egzemplarzy modelu 144, cieszącego się – jak wszystko, co zachodnie – opinią towaru luksusowego. Wszystko szło zgodnie z planem, Koreę mocno wspierał ZSRR, współpraca ze Szwecją zapowiadała się na tyle dobrze, że ta nawet otworzyła we wschodniej Azji ambasadę. Potem jednak sielanka się skończyła, przyszedł kryzys… samochody zostały, a w Szwecji nikt nie zobaczył pieniędzy. Po uwzględnieniu kar i odsetek, dług Korei – za same te auta – przekracza 320 milionów dolarów.

#5. Demokracja pozorowana



Są wybory? Są… No to w czym problem? – można by zapytać. Może najwyżej w tym, że to zabawa całkowicie pozorowana. Przede wszystkim na karcie do głosowania znajduje się zawsze nazwisko tylko jednego kandydata – wskazanego przez jedynie słuszną partię. Do niedawna można było albo go poprzeć, stawiając krzyżyk w kratce, albo zagłosować przeciwko – czerwonym długopisem przekreślając jego nazwisko. Ostatnio natomiast, dla poprawy standardów demokratycznych, nie trzeba już przekreślać nazwiska, bo pojawiła się dodatkowa kratka na nie”. Sęk w tym, że głosowanie odbywa się na oczach przedstawicieli komisji – samo zaś zaprzeczenie woli partii uznawane jest za zdradę, za którą traci się miejsce do życia, pracę, a być może czasem i samo życie. O wynik wyborów nie trzeba się zatem szczególnie obawiać.

#6. Jak stracić tron



Wydawało się, że – zgodnie z naturą sukcesji – po Kim Dzong Ilu przywódcą Korei Północnej zostanie jego najstarszy syn Kim Dzong Nam. Tak się oczywiście nie stało – a „tron” objął doskonale nam znany Kim Dzong Un. Dlaczego to nie w ręce najstarszego z braci trafiła władza? Dlatego że ten… dał się aresztować z fałszywym paszportem w ręku, próbując dostać się do… Disneylandu w Japonii. Nie był to, rzecz jasna, jedyny występek Kim Dzong Nama, ale być może przeważył szalę goryczy. Hulaszcza natura sprawiła, że przez większość życia za hajs ojca balował m.in. w Makau. Po japońskiej kompromitacji Nam został wygnany z Korei Północnej i osiedlił się w Chinach. Nowym pretendentem do tytułu najwyższego przywódcy został następny w kolejce – Kim Dzong Czol. On też jednak musiał obejść się smakiem.

#7. Songbun



W Korei Północnej stosowany jest songbun – specyficzny system, na mocy którego oceniana jest „wartość społeczna” każdego obywatela. Dla końcowej oceny ma znaczenie polityczna, ekonomiczna i społeczna przeszłość jego bezpośrednich przodków, a nawet zachowanie jego krewnych. „Pozwala to” zweryfikować, czy danego obywatela można darzyć zaufaniem i czy na przykład byłby godzien wstąpić w szeregi partii. Ale songbun na tym bynajmniej się nie kończy. Ten sam system ma wpływ również na dostęp do edukacji, zatrudnienia, a nawet na wielkość przyznawanych racji żywieniowych. Innymi słowy – im człowiek bardziej posłuszny, tym mniej głodny chadza.
6

Oglądany: 63428x | Komentarzy: 32 | Okejek: 266 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało