Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dlaczego brzydko jest wysługiwać się małpami oraz parę innych ciekawostek o kokosach

61 963  
224   49  
Palmy kokosowe w Polsce jeszcze nie rosną, ale może gdyby tak zaczekać na dalsze ocieplenie klimatu… Na pewno dodałoby to uroku krajobrazowi (choć z pewnością inne, negatywne konsekwencje byłyby poważne).

#1. Z kokosem na twarzy (bądź na odwrót)

18431450b3a61b31.jpg

Co widać, kiedy patrzy się na kokos? A oprócz twardej skorupy, do której nie wiadomo jak się dobrać? Trzy ciemniejsze plamy ułożone w trójkąt, który przy dużej dozie wyobraźni można by uznać, że przypomina twarz. To właśnie od tej cechy wzięły się nazwy – kokos, coconut czy coco. Tym mianem jeszcze w XVI wieku w starym języku hiszpańskim czy portugalskim określano głowę bądź czaszkę. Po latach kokos pozostał coco, natomiast czaszka to obecnie calavera. Gdyby jedno i drugie określać tą samą nazwą, w niektórych sytuacjach mogłoby być dość niezręcznie.

#2. Małpie zbiory

1843146a8d18a0f2.jpg

Przyzwyczajony do tego typu zadań człowiek jest w stanie wdrapać się na palmy i zebrać około 80-100 kokosów dziennie. To… niby sporo, a jednak tyle co nic, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że przeciętny makak w tym samym czasie pośle na ziemię nawet 16x więcej. To dlatego rolnicy między innymi w Tajlandii porzucili ręczne zbiory na rzecz wysługiwania się zwierzętami, co na pierwszy rzut oka może wydawać się sensownym rozwiązaniem. W rzeczywistości jest jednak brutalną praktyką, przeciwko której regularnie organizowane są protesty obrońców praw zwierząt.

#3. Pochodzenie nieustalone

1843147b8f153eb3.jpg

Największą niewiadomą w przypadku kokosów jest ich pochodzenie. Naukowcy po dziś dzień nie są do końca zgodni, czy źródeł szukać w południowej Azji czy może jednak w Amerykach. I w jednym, i w drugim miejscu natknąć się można na palmy tego samego rodzaju. Wystosowano więc nową teorię, na swój sposób kompromisową. Zakłada ona, że pierwsze palmy kokosowe pojawiły się gdzieś na atolach Pacyfiku, skąd orzechy rozpłynęły się po świecie, niesione prądami oceanicznymi. Taka koncepcja wyjaśniałaby, dlaczego tak trudno się do nich dostać (musiały wyewoluować odpowiednie zabezpieczenia na wielotygodniową czy wielomiesięczną podróż drogą morską).

#4. Woda kokosowa

1843148944ad1584.jpg

Woda kokosowa uważana jest za napój niezwykle zdrowy i korzystny dla organizmu, niemal izotoniczny, dlatego chętnie sięgają po nią między innymi sportowcy. W sytuacjach zagrożenia życia, można wykorzystać ją nawet do wlewów dożylnych. Nie można jednak przesadzić. W południowych Indiach istnieje praktyka będąca ni mniej, ni więcej eutanazją, choć ze względu na swoją brutalność często utożsamiana jest nawet z morderstwem – podeszłemu wiekiem członkowi rodziny podaje się wodę kokosową w ogromnych ilościach, co ostatecznie prowadzi do niewydolności nerek i w konsekwencji śmierci w ciągu kilku dni. Praktyka nazywa się thalaikoothal i oficjalnie jest nielegalna. Ale w Indiach wiele rzeczy oficjalnie jest nielegalnych.

#5. Kokosowa religia

1843149ee100f535.jpg

O tym, jak ważne są kokosy dla chociażby południowo-azjatyckiej gospodarki, nie trzeba nikogo przekonywać. Ale żeby od razu się do nich modlić? No dobrze, nie do końca o to chodziło, niemniej jednak w 1963 roku faktycznie założono kokosową religię razem nawet z Kokosowym Królestwem. Było to w południowym Wietnamie. Założenia religii oparto na poszczególnych elementach wierzeń buddyjskich czy chrześcijańskich oraz „dopracowano” paroma własnymi – między innymi tym pozwalającym mnichom na poślubienie nawet 9 kobiet. Gdzie tu kokosy, można by zapytać. A w diecie narzucanej przez „religię”. Sugeruje ona, aby jeść wyłącznie miąższ kokosów i popijać jedynie wodą kokosową. W szczycie popularności kult kokosa liczył około 4 tys. wyznawców. Ponoć kilku utrzymało się po dziś dzień.

#6. Kopra na czarnej liście

1843150bde12f8c6.jpg

Koprę, czyli wysuszony miąższ kokosów, zawiera ponad 60% tłuszczu i wykorzystywany jest między innymi do wytwarzania oleju kokosowego. To właśnie rozdrobniona kopra jest tym, co znamy pod nazwą wiórków kokosowych. Co ciekawe, kopra jest jednocześnie jednym z tych produktów, których nie można wnieść na pokład samolotu – a przynajmniej nie bez pisemnego pozwolenia. Skąd to dyskryminacyjne podejście? Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego zwróciła uwagę na skłonności do samozapłonu kopry, co o ile na ziemi zazwyczaj nie stanowi większego problemu, o tyle w samolocie, na wysokości 10 km nad oceanem zdecydowanie przestaje być zabawne.

#7. Kokosy w statystykach

1843151776eee947.jpg

Na Wyspach Cooka z kokosami nie ma żartów. Traktowane są bardzo poważnie – i to dosłownie. Do tego stopnia, że ich spożycie analizowane jest przy okazji spisów ludności. I co się okazuje? A to chociażby, że przeciętna rodzina na Wyspach zjada około 10 orzechów kokosowych tygodniowo. Kolejne 75 kokosów – wciąż w skali tygodnia – zużywanych jest do wykarmienia zwierząt. I jeśli tego byłoby mało, to jeszcze 117 kokosów tygodniowo wykorzystywanych jest „w celach nieujętych w badaniu”, cokolwiek owo miałoby w rzeczywistości oznaczać. Jaki z tego wszystkiego wniosek? Przede wszystkim chyba taki, że na Wyspach Cooka musi być cholernie dużo kokosów.
1

Oglądany: 61963x | Komentarzy: 49 | Okejek: 224 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

11.08

10.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało