Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Te wynalazki powstały podczas I Wojny Światowej i do dziś są wykorzystywane!

94 852  
396   28  
28 lipca 1914 roku wybuchł pierwszy z dwóch największych konfliktów ubiegłego wieku. Podczas wojny, która pochłonęła życie 14 milionów osób, miał miejsce wielki skok technologiczny, głównie sektorów związanych z przemysłem militarnym, jednak także i w nieco mniejszym stopniu – także i innych branż. Wiele z wynalazków, które powstały w tamtym okresie, w praktycznie identycznej formie służy nam do dziś!

#1. Banki krwi

Pierwsza jednostka zajmująca się zbieraniem i przetrzymywaniem oddanej przez wolontariuszy krwi, która później mogła uratować komuś życie powstała w 1917 roku. Wcześniej transfuzje nie były zbyt popularne, mimo że taki zabieg został wykonany już w 1667 roku przez doktora Jeana Baptiste Denisa, który to z powodzeniem przetoczył niewielką ilość jagnięcej krwi umierającemu chłopcu. Niestety, późniejsze próby wykonania takich zabiegów zazwyczaj kończyły się źle. Dopiero w 1901 roku, kiedy to austriacki lekarz Karl Landsteiner wyodrębnił trzy grupy krwi i doszedł do słusznego wniosku, że udane transfuzje można przeprowadzać jedynie pomiędzy osobami, w których żyłach płynie krew należąca do tej samej grupy, tego typu zabiegi zagościły w medycynie na stałe.


W 1914 roku dokonano kolejnego, wielkiego odkrycia. Okazało się, że cytrynian sodu – związek chemiczny, który dziś wykorzystuje się m.in. jako dodatek smakowy do napojów typu Sprite czy 7Up, jest doskonałym środkiem zapobiegający krzepnięciu krwi. Tworzenie na jego bazie roztworów oraz zapewnienie odpowiednio niskiej temperatury umożliwiło przechowywanie świeżej krwi nawet i przez 4 tygodnie. W 1917 roku amerykański kapitan Oswald Robertson po konsultacjach z głowami armii brytyjskiej doprowadził do powstania pierwszych, polowych banków krwi.


#2. Trencze

Płaszcz z zapięciem dwurzędowym to jeden z tych elementów garderoby, które chyba nigdy nie wyjdą z mody. Jego powstanie również zawdzięczamy I Wojnie Światowej. Jak sama nazwa wskazuje - „trench coat” to ubranie kojarzone z żołnierzami spędzających długie tygodnie w okopach. Prototyp takiego, nieprzemakalnego, chroniącego przed wiatrem płaszcza powstał już 1901 roku, a jego autorem był Thomas Burberry – twórca gabardyny, bardzo wytrzymałego materiału, który to szybko znalazł zastosowanie zarówno w armii, jak i wśród np. polarników i himalaistów. Po wybuchu wojny, sięgające kostek trencze szybko wyparły dotychczas stosowane wełniane płaszcze, a niedługo po tym, jak produkt ten trafił do wyposażenia brytyjskiej armii, sklepy Burberry’ego i innych producentów odzieży zapełniły się wojskowymi płaszczami, które zyskały ogromną popularność także i wśród cywilów.


#3. Pilates

Niemiecki kulturysta i bokser, Joseph Hubertus Pilates w 1912 roku wyjechał do Londynu, gdzie rozpoczął pracę w jednym z lokalnych cyrków. Przez jakiś czas też uczył technik samoobrony pracowników Scotland Yardu. Kiedy jednak wybuchła wojna zarówno on, jak i inni niemieccy obywatele zostali przez Brytyjczyków internowani. Pilates trafił do obozu na wyspie Man, gdzie przydzielono mu posadę sanitariusza. Mając kontakt z wieloma osobami potrzebującymi pilnej rehabilitacji, Joseph opracował zestaw ćwiczeń rozciągających, a z czasem dodał do niego także i gimnastykę z wykorzystaniem elastycznych gum i opasek.


Zadziwiająca, terapeutyczna skuteczność wymyślonych przez niego ćwiczeń szybko znalazła uznanie także i po wojnie, kiedy to Pilates wrócił do Niemiec. Z jego usług korzystali m.in. światowej sławy tancerze. W 1926 roku Joseph przeprowadził się do USA, gdzie poznał swoją przyszłą żonę i wraz z nią otworzył własne studio treningowe bazujące na technice rehabilitacyjnej, którą Joseph stosował jeszcze podczas pobytu w obozie. Przez kolejne dekady była ona rozwijana i ulepszana, z czasem stając się dla milionów ludzi szalenie popularną formą codziennego treningu!


#4. Zamek błyskawiczny

Pochodzący ze Szwecji mieszkaniec USA - Gideon Sundback od pierwszych lat XX wieku intensywnie pracował nad zapięciami wykorzystywanymi w przemyśle odzieżowym. Pierwszy, duży sukces osiągnął w 1913 roku, kiedy to skonstruował zamek błyskawiczny oparty na zasadzie zazębiających się elementów. Rok później ulepszył swój wynalazek, dzięki czemu produkt był na tyle funkcjonalny, że spokojnie mógł trafić na rynek.


Pierwszym dużym zamówieniem, które Sundback zrealizował było zaopatrzenie amerykańskiej armii w specjalne, zamykane w ten sposób, pasy na pieniądze i dokumenty. Na znacznie większą skalę wynalazek szwedzkiego imigranta wykorzystywano w latach 20., kiedy to tego typu zapięcie wszywane było w uniformy lotników.


#5. Zegarki naręczne

W 1505 roku Peter Henlein – zegarmistrz z Norymbergi, korzystając z wynalezionej sto lat wcześniej sprężyny napędowej, skonstruował prawdopodobnie jeden z pierwszych, przenośnych zegarków. Mechanizm mieścił się w niewielkim pudełeczku, które można było nosić przy sobie.


To samo technologiczne rozwiązanie zaczęto używać na początku XX wieku, kiedy to modne wśród zamożnych pań stało się noszenie zegarków naręcznych. Mimo że taki gadżet był znacznie wygodniejszy w użytkowaniu niż stosowane dotąd wersje kieszonkowe tego urządzenia, mężczyźni woleli pozostać przy klasycznych „busolach”.
Chociaż już pod koniec XIX wieku w brytyjskiej armii pojawiły się zegarki przeznaczone do noszenia na nadgarstku, dopiero wybuch I Wojny Światowej wyraźnie wpłynął na modę wśród cywili. Tworzone wówczas, bardzo wytrzymałe, przeznaczone dla żołnierzy walczących w okopach, czasomierze posiadały niezawodny mechanizm oraz trudną do uszkodzenia, grubą warstwę szkła. Zanim wojna dobiegła końca, naręczne zegarki były już obowiązkowym elementem wzorowej, męskiej kreacji, a w ciągu paru zaledwie lat, używane dotąd, kieszonkowe urządzenia przeszły do lamusa.


#6. Drony

Zaledwie piętnaście lat po tym, jak bracia Wright wznieśli w powietrze pierwszy, napędzany silnikiem spalinowym samolot, amerykański wynalazca, Charles Kettering przetestował swoją bezzałogową „torpedę latającą” o zasięgu prawie 100 km! Lekka, zbudowana na bazie drewnianego szkieletu pokrytego warstwą powłoki kartonowej maszyna wystrzeliwana była za pomocą katapulty. W innej wersji do startu potrzebny był specjalny, czterokołowy wózek. Mimo że oficerowie amerykańskiej armii widzieli w tym wynalazku olbrzymi potencjał, większość testowych lotów trudno było nazwać udanymi – zaledwie co czwarta próba odnosiła sukces.


Zawodziła tu zarówno w dalszym ciągu niedoskonała budowa tych urządzeń, jak i ciągle jeszcze zawodne systemy kontroli prototypowych „torped latających”. Nie oznacza to jednak, że technologia ta została porzucona. W 1935 roku aktor filmowy i wielki miłośnik aeronautyki – Reginald Denny, wraz ze swoimi partnerami opracował sterowany radiowo, bezzałogowy samolot. Cztery lata później spora ilość tych maszyn (Radioplane OQ-2) została zakupiona przez amerykańska armię, która zauważyła w tym wynalazku potencjał. Pojazdy Denny’ego wykorzystywane były jako ruchome cele dla przyszłych członków załóg artylerii przeciwlotniczej.

#7. Herbata w saszetkach

W 1908 roku amerykański przedsiębiorca wpadł na pomysł, aby porcje importowanego przez siebie herbacianego suszu umieszczać w niewielkich saszetkach. Klienci mieli wsypywać ich zawartość do filiżanek, jednak szybko okazało się, że nie każdy z nich stosował się do tych zaleceń i wielu miłośników tego naparu zalewało wrzątkiem herbatę wraz z jej niecodziennym „opakowaniem”. Pomysł ten został skopiowany przez niemiecką firmę Teekanne, która podczas I Wojny Światowej zawarła kontrakt z armią i zaczęła zaopatrywać w „herbaciane bomby” żołnierzy.


Początkowo takie saszetki wykonywane były ręcznie, jednak już dekadę później większość z fabryk zajmujących się pakowaniem herbaty korzystało z opracowanego przez niemieckiego inżyniera – Adolfa Rambloda urządzenia do konfekcjonowania suszu. Skonstruowana w 1929 roku maszyna Constanta, miała całkiem niezłą wydajność – potrafiła wyprodukować nawet do 160 herbacianych woreczków na minutę!

#8. Nierdzewna stal

Jeszcze przed wybuchem wojny, brytyjska armia poszukiwała zamiennika, dla materiału wykorzystywanego przy produkcji elementów broni palnej. Dotychczasowe stopy metali deformowały się pod wpływem ciepła i intensywnego użytkowania. Zadaniem opracowania lepszego rozwiązania podjął się Harry Brearley – znany w Wielkiej Brytanii metalurg. Podczas jednego ze swoich eksperymentów dodał on do stali niewielką ilość chromu. Wiele z tych doświadczeń nie przyniosło jednak zadowalających wyników.


Legenda głosi, że Harry wyrzucał wykorzystane próbki na stertę złomu. Dopiero z czasem zorientował się, że w przeciwieństwie do innych stopów, kawałki te nie ulegają korozji. Oczywiście tym przypadkowym odkryciem zainteresowała się armia, która znalazła miejsce dla nierdzewnej stali w produkcji niektórych elementów silników w samolotach. Wynalazek ten wkrótce znalazł swoją bardziej dochodową niszę - zaczęto produkować z niego sztućce, noże oraz chirurgiczne narzędzia wykorzystywane m.in. w szpitalach polowych.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
3

Oglądany: 94852x | Komentarzy: 28 | Okejek: 396 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

11.08

10.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało