Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nie idę na II turę wyborów, bo nie chcę brzydzić się samym sobą

54 971  
233   429  
Bo to, że nie ma na kogo głosować, wcale nie oznacza, że trzeba na kogoś głosować.

1843038e9f3557d1.jpg

Za chwilę druga tura wyborów prezydenckich. Większość wyborców już się zdecydowała i zagłosuje na „swojego” kandydata. W jednym studio telewizyjnym posypie się konfetti i poleje się szampan, a drugie dostarczy memów z zatrwożonymi minami zwolenników przegranego. I tak zamknie się kolejny rutynowy cykl, który wyłoni zwycięzcę i pozwoli części wyborców dzielić uczucie triumfu. Nie rozumiem tego. Jak można mówić o jakimkolwiek zwycięstwie, gdy po obu stronach barykady stoją tacy kandydaci jak Duda i Trzaskowski? Trzeba być chyba niespełna rozumu, żeby traktować ich poważne, widzieć w nich „szansę” i oddać głos na któregokolwiek z nich. Ale na przykładzie swoich znajomych z Facebooka jestem w stanie stwierdzić, że the shit is real i miliony głosów zostaną oddane zupełnie nieironicznie. Człowiek trzeźwo patrzący na ten pojedynek powinien w niedzielę zostać w domu i oszczędzić sobie upokorzenia spowodowanego społecznym przymusem udziału w radosnym święcie demokracji.

Na początku swojej kadencji Duda jawił się jako całkiem rozsądny człowiek, który dość ostrożnie wypowiadał się o sprawach społeczno-gospodarczych. Wiadomo, względnie nowa twarz na scenie. Nawet jeśli w niektórych kwestiach nie miał większego wyboru i musiał zgadzać się ze swoim naczelnikiem, to raczej starał się tego jasno nie pokazywać. Wystarczyło jednak poobracać się w towarzystwie koleżków z PiS-u, by samemu się totalnie spisić. Z rozważnego, tworzącego wrażenie jako takiej niezależności polityka Andrzej Duda sprawia wrażenie, jakby przeistoczył się w cwanego dziada przesiąkniętego tą samą dziadowską mentalnością typa spod ciemnej gwiazdy, kojarzoną najczęściej z zatłuszczonym ryjem, poplamioną koszulą i grubymi paluchami rozdzierającymi pieczone udo z kurczaka. Tak przynajmniej wskazuje ton jego ostatnich wypowiedzi. Agresja i zwykłe kłamstwa mówione w żywe oczy po to, by nie dać się oderwać od koryta, to obraz polityka kompletnie zdegenerowanego.

Z drugiej strony czeka na nas Rafał Trzaskowski, który wskoczył w ostatniej chwili na miejsce kandydatki charyzmatycznej jak gumowa ryba. W pośpiechu zorganizowany kandydat szybko zdobył duże poparcie i trudno powiedzieć, czy chodzi o to, że ma więcej werwy niż kandydatka-ryba, czy może w końcu sprawdziła się strategia partii-matki i po kilku latach prowadzenia anytpisowskiej narracji wreszcie obrzydzono innym PiS. Bo swoimi działaniami PiS na pewno nie obrzydził się wyborcom sam. Pośpiech nie służy jednak nikomu, więc postawiono na sprawdzone rozwiązania. Kandydat Trzaskowski obiecał rozdać jeszcze więcej jeszcze liczniejszym. Nie widzi problemu w tym, że do niedawna sam krytykował rozdawnictwo PiS-u. Najwidoczniej nasze pinionszki pachną ładniej niż wasze pinionszki. A wyborca niczym konsument na konkurencyjnym rynku przygląda się i czeka na „najlepszą ofertę”. Jeśli to jest kryterium wyboru głowy państwa, to ja współczuję temu państwu.

Jeszcze ta kampania... Pierwszy straszy, mówiąc PatRZcie jAk BęDZie źLE GdY On DojdZIe do wŁAdZy i kręci pokraczne fejki godne Kurskiego, a drugi przypomniał, że od samego początku chodził na czele Marszu Niepodległości. Podobno ziomeczki z Ruchu Narodowego ciągle zwracają się do niego per „Furgonetka” od czasu spalenia wozu transmisyjnego TVN.

Swoją drogą znamienne, że obaj kandydaci zaadaptowali strategię swojego przeciwnika. Pierwszy zaczął straszyć drugim, a drugi chce stawiać wszystkim, jakby przed chwilą dostał wypłatę. Zupełnie jakbyśmy mówili o jednej osobie. Zupełnie jakby nie miało znaczenia, na którego z nich zagłosujesz.

„Jak nie głosujesz, to nie masz prawa narzekać”. A właśnie, że mam. Właśnie dlatego mogę narzekać, ile wlezie, bo nie dałem się ponieść tej pierdolcozie i nie zagłosowałem tylko dlatego, że tak trzeba. Gówno trzeba. Skąd w ludziach przekonanie, że lepiej wybrać źle niż nie wybrać w ogóle i że sam fakt udziału w wyborach czyni z człowieka bohatera? Faktycznie, dziękuję za ten wybór, mój ty bohaterze. Ale spoko, idź do wyborów. Celebruj demokrację.
598

Oglądany: 54971x | Komentarzy: 429 | Okejek: 233 osób