Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wielkie gwiazdy kina, które debiutowały w wyjątkowo parchatych produkcjach

49 787  
220   15  
Początki zazwyczaj bywają trudne. Aktor, który uważany jest za artystę wybitnego i nierzadko za swój ekranowy popis obsypywany jest prestiżowymi nagrodami, często musi drogę swej kariery zaczynać od roli w filmach, które powszechnie uważane są za B-klasowy paździerz. Taki co to wylądowałby na dolnej, wiecznie zakurzonej półce osiedlowej wypożyczalni kaset video.

Michael J. Fox „Midnight Madness”

Znany z „Powrotu do przyszłości” gwiazdor przed kamerą stawał już w latach 70., jednak jego filmowy debiut miał miejsce w roku 1980, kiedy to liczący sobie dziewiętnaście wiosen Michael Fox (wówczas jeszcze bez J.) zagrał jednego z bohaterów wyprodukowanej przez studio Disneya komedii pt. „Midnight Madness”. Produkcja ta zaliczyła spektakularną wtopę – została bezlitośnie zaorana przez krytyków, a i na kinowe seanse tego wątpliwej jakości dzieła mało kto chciał chodzić. Dopiero po latach gniot ten zyskał status kultowego i w pewnych kręgach uchodzi za przykład filmu tak złego, że aż trzeba go zobaczyć.


Leonardo DiCaprio „Critters 3”

Seria „Critters” zawsze była taką B-klasową, nieco bardziej krwistą odpowiedzią na sukces „Gremlinów” Joe Dantego. Trzecią część komediowego horroru o małych, włochatych kosmitach, które niczym wściekłe piranie pożerają wszystko, co wpadnie im w łapki, powstała w 1991 roku i w przeciwieństwie do swoich całkiem pomysłowo zrealizowanych poprzedników była niskobudżetowym, tandetnym bublem skierowanym prost na rynek VHS. W tej niesławnej produkcji jedną z głównych ról zagrał 14-letni Leonardo DiCaprio, który wcześniej miał na koncie udział jedynie w dwóch serialach telewizyjnych. Gwiazdor po latach sam przyznał, że w tamtym czasie był cholernie zdesperowany, aby zaliczyć swoją pierwszą filmową rolę. Padło więc na trzecią odsłonę „Crittersów”. Dobrze, że dziś tego artystę bardziej kojarzymy ze znacznie ambitniejszych przedsięwzięć.


Brad Pitt „No Man’s Land”

W 1987 roku premierę miał film „No Man’s Land” z Charliem Sheenem – aktorem, który wówczas był prawdziwą gwiazdą kina i symbolem seksu (Jak wiadomo, po latach artysta ten stał się symbolem tego, że nadużywanie kokainy i sypianie z wenerycznie podejrzanymi prostytutkami może doprowadzić do uzależnień, chorób i końca filmowej kariery). Produkcja ta przeszła przez kina bez większego echa, zdobyła bardzo mieszane recenzje, a dziś mało kto o niej w ogóle pamięta. W jednej ze scen „No Man’s Land” w charakterze kelnera pojawia się Brad Pitt, który w tamtym czasie był zwykłym statystą. Trzeba jednak przyznać, że gwiazda ostatniego dzieła Quentina Tarantino już wówczas bardzo starała się zwrócić na siebie uwagę. Pitt prawie wyleciał ze swojej roboty, kiedy to będąc przed kamerą, za wszelką cenę usiłował nie trzymać się scenariusza i uparcie improwizował, doprowadzając reżysera do wściekłości.


Jennifer Aniston „Leprechaun”

No, dobra - Jennifer Aniston nie jest artystką specjalnie wybitną i raczej nie jest to aktorka, od której oczekuje się zagrania przejmującej, dramatycznej roli w jakimś oscarowym hicie. Nie zmienia to faktu, że znana z „Przyjaciół” całkiem niebrzydka aktorka pojawia się dziś w kasowych filmach i spokojnie może przebierać w wielu kuszących, zawodowych propozycjach.
Na początku lat 90. Aniston pojawiała się w raczej mało znanych telewizyjnych serialach, a rok przed swoim wielkim debiutem w „Przyjaciołach”, którzy otworzyli jej drzwi kariery, zaliczyła swój pierwszy filmowy występ. Był to nakręcony za mniej niż milion dolarów komediowy horror o znanym z irlandzkich legend karle, który okazuje się być wyjątkowo złośliwym sukinsynem…


Tak, ten film jest straszliwym gniotem, ale trzeba przyznać, że ma on swój „paździerzowy” urok, a w tytułową rolę wciela się znany z „Willowa” i roli jednego z Ewoków w „Powrocie Jedi” Warwick Davis.

Charlize Theron „Children of the Corn III”

W 1984 roku zekranizowano opowiadanie Stephena Kinga o małym miasteczku zamieszkiwanym przez upiorne, mordujące dorosłych małolaty. Ten dziś już klasyczny horror został dość ciepło przyjęty przez widzów. Druga część filmu zarobiła już znacznie mniej i spotkała się z krytyką fanów dokonań Kinga. Począwszy od trzeciej części „Dzieci kukurydzy”, produkcje te zazwyczaj nie są powiązane z oryginałem i trafiają bezpośrednio na rynek video. Nie licząc nakręconej w 2009 telewizyjnej ekranizacji opowiadania, od 1995 roku łącznie wyprodukowano aż siedem odsłon tej serii.


W trzeciej części perypetii kukurydzianej dziatwy pojawia się śliczna Charlize Theron. Nie ma ona zbyt rozbudowanej roli, jak również przesadnie wielu kwestii do wypowiedzenia. Jej udział w tym filmie ogranicza się głównie do bycia ofiarą uzbrojonego w długie macki potwora kryjącego się na polu. Kukurydzy, ma się rozumieć.

https://www.youtube.com/watch?v=-pWPBPln5JU&has_verified=1
Warto dodać, że swój filmowy debiut w nakręconym dwa lata później koszmarku pt. „Dzieci kukurydzy 5” miała inna piękność - Eva Mendes.


Jeff Goldblum „Death Wish”

Nazwanie tej perełki filmem słabym jest sporą niesprawiedliwością. Ta klasyczna produkcja o szukającym zemsty Charlesie Bronsonie jest przykładem brudnego, niezwykle brutalnego, ale i niezmuszającego do głębszej refleksji kina akcji z lat 70. Mimo swoich mocno krytycznych ocen w dniu premiery, dzieło to godnie się zestarzało i nabrało swojej wartości po latach. „Życzenie śmierci” zapoczątkowało też całą serię, w której to… Charles Bronson ciągle szuka zemsty (z równym zaangażowaniem, co Liam Neeson w kolejnych odsłonach „Uprowadzonej”).


W oryginalnym, nakręconym w 1974 roku filmie, swój debiut zaliczył Jeff Goldblum – aktor, który parę lat później stał się prawdziwą ikoną kina lat 80. Tu jednak nie wcielił się w żadnego szlachetnego bohatera, a przyszło mu zagrać gwałciciela o twarzy nawiedzonego ćpuna, który w liście płac widniał jako „Freak #1”.

https://www.youtube.com/watch?v=erm7QDCl-3s

Ryan Gosling „Frankenstein and Me”

Zanim późniejsza gwiazda „La La Land” stała się obiektem westchnień milionów samic na świecie, Ryan Gosling zagrał tytułową rolę w wybitnie topornym serialu pt. „Młody Herkules”. Nie był to jednak debiut tego aktora. Na początku lat 90. grywał on w popularnym serialu pt. „Czy boisz się ciemności”, natomiast w 1997 roku Gosling po raz pierwszy zagrał w filmie. A była to wybitna wręcz familijna kaszana o gówniakach, które znajdują trupa i przywracają go do życia. Na szczęście dla gwiazdora „Blade Runnera 2049” o jego udziale w tej czerstwej produkcji chyba nikt już nie pamięta.


Clint Eastwood „Revenge of the Creature”

W 1954 roku nakręcona została produkcja, która dziś uważana jest za klasykę filmów o wszelkiej maści potworach dybiących na życie przedstawicieli gatunku ludzkiego. Mowa oczywiście o „Creature from the Black Lagoon” - przygodowym czarno-białym horrorze nakręconym w technologii 3D. Film przyjęty został ciepło, więc już rok później zrealizowano jego drugą część. Oczywiście zupełnie pozbawioną uroku oryginału. I to właśnie w tym filmie godną odnotowania rolę po raz pierwszy zagrała późniejsza gwiazda kultowych dziś westernów, czyli Clint Eastwood. W „Revenge of the Creature” słynny aktor wcielił się w postać asystenta w laboratorium. Niestety, nazwisko aktora nie zostało odnotowane w napisach końcowych.



Źródła: 1, 2, 3, 4
13

Oglądany: 49787x | Komentarzy: 15 | Okejek: 220 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

11.08

10.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało