Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Rzeczy, których mogłeś nie wiedzieć o jednym z najlepszych seriali XXI wieku - "Breaking Bad"

51 491  
203   63  
To jedna z tych telewizyjnych perełek, do których zawsze warto wrócić. I chociaż od premiery ostatniego odcinka minęło już siedem lat, serial „Breaking Bad” ciągle odkrywany jest przez kolejnych, nieświadomych jego fenomenu widzów. Jako że sam dopiero niedawno zapoznałem się z Walterem White'em i jego pełnym błękitnej mety laboratorium, chciałbym podzielić się z wami kilkoma mniej znanymi, zakulisowymi ciekawostkami na temat „Breaking Bad”.

Serial mógł być inspirowany prawdziwymi wydarzeniami

Nauczyciel chemii „gotujący” metamfetaminę? To nic nowego. Osobiście pamiętam studentów tego kierunku, którzy wykorzystywali swoją wiedzę, aby pichcić cuda, o których nie śniło się najbardziej wymagającym narkomanom. Przypadki chemicznych belfrów, którzy dorabiali na boku, produkując wszelkiej maści nie do końca legalne specyfiki, znane są wymiarowi sprawiedliwości. Także i w USA. Na przykład w 2013 roku amerykańska policja aresztowała niejakiego Stephena Dorana – nauczyciela matematyki, który po tym, jak wykryto u niego nowotwór, zajął się dystrybucją mety.


Tymczasem w 2008 roku zatrzymany został pewien pan, który przez 10 lat niepodzielnie rządził metamfetaminowym światkiem Alabamy. Produkował on najczystszy i najbardziej pożądany towar na wschód od Missisipi. Łącząc obowiązki przykładnej głowy rodziny z pracą "laboratoryjną", człowiek ten stał się prawdziwym bossem narkotykowym! Czy wspomniałem, że ten El Chapo z Alabamy naprawdę nazywał się… Walter White?


Jesse miał zostać uśmiercony już w pierwszym sezonie

Nie da się ukryć, że nadużywający mety Jesse Pinkman jest ulubieńcem widzów. Szczególnie w ostatnich sezonach, kiedy Walter White vel Heisenberg staje się postacią wyjątkowo antypatyczną. Twórca serialu Vince Gilligan podczas jednego z wywiadów przyznał, że młody pomocnik narkotykowego bossa według pierwotnych szkiców miał zostać ukatrupiony już w pierwszym sezonie „Breaking Bad”.


Chciano, aby Jesse został pozbawiony życia przez pewnego przestępcę narkotykowego, który nie był zachwycony z tego, że wyrasta mu konkurencja. Gilligan wymyślił sobie, że w odwecie Walter uprowadzi zabójcę swojego pomocnika. Nieszczęśnik miał być więziony w piwnicy i bestialsko torturowany przez White’a. Pomysł ten nie spodobał się jednak producentom, więc los Pinkmana postanowiono zmienić, czyniąc tę postać jednym z najważniejszych bohaterów serialu.

https://www.youtube.com/watch?v=WVR476WHmR8

W serialu palce maczali twórcy „Walking Dead”!


Scen gore w „Breaking Bad” jest jak na lekarstwo, ale jeśli już się pojawiają, to zazwyczaj są dość mocne. Szczególnie jeden krwisty moment zapada w pamięć. Mowa oczywiście o ostatnich chwilach życia Gusa Fringa, który to wychodzi „cało” z dość potężnej eksplozji ładunku wybuchowego. Dopiero po chwili okazuje się, że właściciel restauracji Pollos Hermanos pozbawiony został połowy twarzy.


Aby ten szokujący efekt uzyskać, twórcy „Breaking Bad” musieli poprosić o pomoc inną ekipę pracującą dla stacji telewizyjnej AMC. Był to znakomity pomysł, albowiem filmowcy, o których mowa, to drużyna związana z produkcją „Walking Dead” - serialu, którego szczególnie ważnym punktem był realistyczny wygląd zombie. I to właśnie Howard Berger i Greg Nicotero - ludzie odpowiedzialni za przekonującą prezencję „żywych zwłok” - ucharakteryzowali grającego Gusa aktora Giancarlo Esposito. Podobno stworzenie protezy rozerwanej przez wybuch głowy oraz obróbka cyfrowa tej sceny zajęła odpowiedzialnej za to zadanie ekipie parę długich tygodni.


Dzięki DEA Cranston i Paul naprawdę nauczyli się gotować metę

Stworzona w 1973 roku przez Richarda Nixona agencja rządowa Drug Enforcement Administration miała swój ważny udział w kreowaniu ekranowej magii „Breaking Bad”. Specjaliści z DEA zostali bowiem zaproszeni przez twórców serialu jako konsultanci. Na plan trafił nawet chemik, który bardzo ochoczo nauczył Briana Cranstona i Aarona Paula sekretów tworzenia słynnego dragu. Czy to oznacza, że aktorzy skorzystali z tej wiedzy i faktycznie gotowali narkotyki przed kamerą? Na szczęście nie. Pracownicy DEA zadbali o to, aby proces produkcji metamfetaminy wyglądał realistycznie, ale jednocześnie nie był kompletnym „tutorialem” dla domorosłych chemików.


Zabarwione na niebiesko kryształy, które imitują metę, to w rzeczywistości rozkruszone cukierki przygotowane przez firmę Candy Lady, która każdego dnia dostarczała te rekwizyty na plan. Nawet w scenach, gdzie któryś z bohaterów konsumuje narkotyk, w rzeczywistości widzimy proces spalania słodkich łakoci w lufce.

Mało brakowało, a swój niewielki epizod zaliczyłby… Nick Fury!

Tak, zabijaka z komiksów Marvela oraz lubiany przez widzów bohater superbohaterskich filmów mógł pojawić się w serialu o nauczycielu wplątanym w narkobiznes. A wszystko to dlatego, że ekipa od „Breaking Bad” pracowała w tym samym studiu, w którym kręcono „Avengers”. Pewnego dnia na plan serialu wkroczył Samuel L. Jackson w pełnym kostiumie Nicka Fury'ego i kategorycznie domagał się, aby producenci pozwolili mu zaliczyć malutkie „cameo”. Aktor zaproponował, że w jednej ze scen odbywających się na terenie restauracji Pollos Hermanos Nick po prostu wejdzie do środka, zamówi posiłek i opuści lokal.


Chociaż propozycja ta była niezwykle kusząca, filmowcy po krótkiej naradzie musieli aktorowi odmówić, tłumacząc, że pojawienie się jednookiego herosa w tak „przyziemnej” produkcji jak „Breaking Bad” mogłoby wprowadzić sporo zamieszania i odciągnąć uwagę od fabuły serialu.

Serial mocno zainspirował prawdziwych „kucharzy” mety

Błękitny towar będący wizytówką najczystszego, wytwarzanego przez Heisenberga narkotyku stał się prawdziwą wizytówką produktu o najlepszej jakości. I chociaż wcześniej nikt nie wpadł na pomysł barwienia metamfetaminy na jakikolwiek kolor, wielu prawdziwych „kucharzy” zainspirowało się serialem i faktycznie wprowadziło do obrotu towar wyglądający niczym żywcem wyjęty z „Breaking Bad”. Mało tego – jako że sporo klientów uznało, że błękitne kryształki na bank „klepią mocniej”, sprytni producenci narkotyku znacznie podwyższyli cenę kolorowej mety.


Pizza na dachu

W jednej z pamiętnych scen wkurzony Walter White rzuca pizzą na dach domu. Ujęcie to udało się wykonać za pierwszym podejściem, a sam placek elegancko wylądował na dachówkach. Fani z jakiegoś powodu uwielbiają tę scenę. Szczególnie kreatywni miłośnicy serialu postanowili nawet sami spróbować sił w stworzonej przez Heisenberga „dyscyplinie”. A cóż do tego lepiej się nadaje niż prawdziwy dom, który „zagrał” w tej słynnej scenie?


Problem w tym, że mieszkańcy tej nieruchomości wcale nie uznają działalności fanów za coś zabawnego. Każdego dnia dziesiątki osób odbywały pielgrzymki pod ten dom, blokując ulice oraz wyjazdy z podwórka na sąsiednich posesjach. Problem z ludźmi wrzucającymi specjał włoskiej kuchni na dach budynku był dla jego właścicieli tak dużym utrapieniem, że ci wybudowali wysoki płot wokół swojej działki, a sam twórca serialu - Vince Gilligan - w 2015 roku oficjalnie poprosił fanów „Breaking Bad” o powstrzymanie się od zatruwania życia umęczonym mieszkańcom domu.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
4

Oglądany: 51491x | Komentarzy: 63 | Okejek: 203 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.07

02.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało