Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Opowieść o najinteligentniejszym człowieku, jaki kiedykolwiek żył, a o którym prawdopodobnie nic nie wiesz

121 172  
381   63  
Albert Einstein miał szacowany iloraz inteligencji na poziomie 160, Izaak Newton - 190, a Mark Zuckerburg - 152. Ci słynni ludzie są znani na całym świecie. Ale żył ktoś, kto miał IQ na poziomie 250-300 i prawdopodobnie nie wiesz o nim nic! Dlatego warto przybliżyć sylwetkę tego człowieka.
William James Sidis to najbardziej inteligentny człowiek, jaki kiedykolwiek żył na Ziemi; był cudownym dzieckiem i wyjątkowym matematykiem.

Na zdjęciu 10-, może 12-letni William

William urodził się 1 kwietnia 1898 w Nowym Jorku i był synem Borisa Sidisa oraz Sary Mandelstaum, żydowskich imigrantów z Ukrainy. Boris Sidis studiował i wykładał psychologię na Uniwersytecie Harvarda; głosił umiłowanie wiedzy i uznawał potrzebę edukowania dzieci od małego. William James Sidis był cudownym dzieckiem. W wieku zaledwie 18 miesięcy płynnie czytał, w wieku ośmiu lat miał znać osiem języków (łacinę, grekę, francuski, rosyjski, niemiecki, hebrajski, turecki oraz ormiański). Opracował również swój własny język, nazwany vendergood.


Boris Sidis - ojciec Williama

Ojciec Williama był świadomy ogromnej inteligencji chłopca. Gdy chłopiec miał 9 lat, zdał egzaminy do Harvard College, jednak uczelnia nie pozwoliła mu rozpocząć studiów twierdząc, że William jest za młody i sobie nie poradzi. Dwa lata później, w 1909 roku, 11-letni William został na uczelnię przyjęty. Był najmłodszą osobą przyjętą na tę uczelnię, a później stał się jej najmłodszym profesorem.


W krótkim czasie opanował wyższą matematykę do tego stopnia, że w 1910 roku poprowadził wykład w klubie matematycznym uniwersytetu Harvarda na temat czterowymiarowych figur geometrycznych (ucząc nawet swoich profesorów, którzy nazywali go cudownym dzieckiem). Studia ukończył z wyróżnieniem 18 czerwca 1914 roku, w wieku 16 lat.

Sława w młodym wieku bardzo go męczyła. Krótko po ukończeniu studiów William powiedział dziennikarzom przeprowadzającym z nim wywiady, że chce prowadzić idealne życie, które według niego było życiem samotnika. Dodał też, że nigdy nie zamierza się żenić, ponieważ kobiety mu się nie podobały. William przeprowadził się, zmienił tryb życia oraz zacząć studiować zwyczaje Indian.

William chciał podjąć pracę na Harvardzie, ale po tym, jak grupa studentów z Harvardu zaczęła grozić Sidisowi i fizycznie się nad nim znęcać, jego rodzice zapewnili mu pracę w William Marsh Rice Institute for Advance of Letters, Science and Art (obecnie Rice University) w Houston w Teksasie, gdzie pracował jako asystent nauczyciela matematyki. Do Rice przybył w grudniu 1915 roku w wieku 17 lat. Był absolwentem studiów doktoranckich.


Chłopak unikał sławy, nie chciał jej. Ponadto jego środowisko wywierało na nim presję, z którą zmagał się od najmłodszych lat. W tym czasie w USA wierzono w to, że dzieci da się szybko przekształcić w wykształcone osoby, a William wpisywał się w nurt cudownych amerykańskich dzieci, więc gazety nie dawały mu spokoju, stawiając go za wzór cnót, jakimi kierowały się w tym czasie Stany Zjednoczone.

Będąc naprawdę dobrym psychologiem, ojciec Williama chciał, aby jego syn został dziecięcą gwiazdą, którą pokocha cała Ameryka. Mimo że William lubił uczyć się w dzieciństwie i uważał ojca za wzór do naśladowania, to gdy dorósł zmienił zdanie o ojcu; mówił o nim, że był tyranem i obwiniał go za to, że na siłę chciał zrobić z niego naukowca, pozbawiając go dzieciństwa. Kiedy Borys zmarł w 1923 roku, William odmówił udziału w jego pogrzebie.


W 1919 roku wziął udział w socjalistycznej paradzie pierwszomajowej, podczas której doszło do zamieszek. W czasie procesu Sidis zadeklarował się jako socjalista, ateista oraz przeciwnik przymusowego poboru do wojska. Wtedy właśnie został aresztowany i został skazany na 18 miesięcy więzienia. Na szczęście jego rodzice znaleźli sposób, aby wybawić go od więzienia i na dwa lata zamknęli Williama w swoim sanatorium. Podczas pobytu w sanatorium rodzice próbowali zmienić poglądy syna, grożąc przeniesieniem go na oddział dla osób psychicznie chorych.

Po wyjściu z sanatorium William imał się różnych prac. Najczęściej były to marnie opłacane prace biurowe. Pomimo tego był wciąż rozpoznawany, a jak pisałem wcześniej, chciał być samotnikiem i sława go męczyła, więc często pracę zmieniał. W 1937 r. Sidisa odnaleźli dziennikarze New Yorkera. Wyśmiali to, że pracuje za 23 dolary tygodniowo, wykpili jego inteligencję i napisali bardzo prześmiewczy artykuł o tym, jak źle sobie radzi w życiu cudowne dziecko, które miało być wzorem dla młodych Amerykanów. Nie było to prawdą, gdyż William w tym czasie napisał wiele cennych książek wydawanych pod pseudonimami. Napisał on między innymi książkę pod tytułem The Tribes and the States, w której przedstawił swoją wersję historii pierwotnych mieszkańców Ameryki Północnej. W pracy tej zasugerował, że Indianie zamieszkiwali kiedyś jednocześnie Amerykę i Europę. W 1930 roku otrzymał patent na kalendarz perpetualny, wyliczający lata przestępne.

I choć jak twierdził nie interesował się kobietami, to w późniejszych latach życia zakochał się bez wzajemności w kobiecie o nazwisku Martha Foley.


William po publikacji artykułu w New Yorkerze załamał się nerwowo. Całe życie spędził jako samotnik. Pracował jako serwisant różnych przemysłowych maszyn i imał się drobnych prac, by mieć pieniądze na życie. Osoba, która mogła zmienić świat, która mogła być naprawdę wielka w naukowym światku, umarła w odosobnieniu w wieku 46 lat 17 lipca 1944 w Bostonie w wyniku wylewu krwi do mózgu. Jego ojciec zmarł na tę samą chorobę w 1923 roku w wieku 56 lat. I tak oto odszedł geniusz, który gdyby mu tylko dano spokój i nie robiono szumu wokół jego osoby, mógłby dokonać rzeczy niezwykłych.

Źródła: 1, 2, 3
9

Oglądany: 121172x | Komentarzy: 63 | Okejek: 381 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

13.07

12.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało