Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Żegnaj wujaszku Benie! - czarnoskóry staruszek nie będzie już reklamował ryżu

54 395  
162   128  
W najbliższym czasie o marce Uncle Ben’s będzie głośno. Słynny na całym świecie producent ryżu podjął bowiem poważną decyzję dotyczącą wizualnej oprawy swego sztandarowego towaru. Wpisał się tym samym w ogólnoświatowy, napędzany obecnymi wydarzeniami, trend. Trochę szkoda, bo na pierwszy rzut oka charakterystyczny logotyp tego produktu nijak ma się do rasizmu. Nie sądźmy jednak przedwcześnie...
Aby poznać historię tej marki, trzeba by się cofnąć aż do 1911 roku. Wówczas to amerykański przedsiębiorca - Franklin Clarence Mars postanowił zarobić na rodzinnym „sekrecie” produkcji słodyczy, który to chłopak poznał od swojej mamy. W ten sposób powstała znana do dziś marka Mars Inc. Przez lata była to firma skupiająca się na hurtowej sprzedaży łakoci. I pewnie przedsiębiorstwo to nie zapisałoby się w historii, gdyby nie pomysłowość Forresta Marsa - syna jego założyciela. To on, zafascynowany smakiem szalenie modnego mlecznego shake’a opracował i wyprodukował w fabryce swojego ojca pierwszy batonik Milky Way, który momentalnie podbił amerykański rynek.

Forrest miał wielkie ambicje, które niestety hamował jego ojciec. Chłopak tak bardzo wierzył w niepowtarzalność stworzonego przez siebie batona, że zapragnął podbić nim Europę. Stary Frank nie chciał nawet słyszeć o tak wielkiej inicjatywie. Wbrew sprzeciwom taty jego potomek w 1932 roku przeprowadził się do Anglii, gdzie w miejscowości Slough wynajął małą fabrykę, zatrudnił tuzin pracowników i rozpoczął produkcję zawierającego karmel batona wzorowanego na Milky Way. Forrest nazwał go od własnego nazwiska – Mars.

Skupiony dotąd jedynie na branży cukierniczej młody przedsiębiorca, będąc w Wielkiej Brytanii, przypadkiem dowiedział się o ciekawym odkryciu pewnego niemiecko-brytyjskiego chemika – Ericha Huzenlauba. Mężczyzna ten dwie dekady wcześniej wynalazł rewolucyjną metodę obróbki… ryżu. Zamiast tradycyjnego namaczania i podgotowywania, uczony sugerował gotowanie go w parze wodnej. Dzięki temu z łatwością można było pozbyć się plew i otrębów, a jednocześnie zachować większość substancji odżywczych.



Zafascynowany technologią Huzenlauba Forrest czym prędzej pojechał do jego fabryki w Londynie, aby „pogadać o interesach”. Rozmowa ta skończyła się odkupieniem przez niego części praw do patentu Ericha oraz utworzenie z nim spółki. Dzięki wpompowanemu w rozwój tego biznesu kapitałowi Marsa wkrótce ryż parboiled trafił nie tylko na półki sklepów w USA, ale i do racji żywieniowych żołnierzy amerykańskiej i brytyjskiej armii. W 1959 roku Forrest wykupił od Huzenlauba resztę praw do tego produktu.

Dobry towar potrzebuje równie dobrego marketingu. W 1946 roku produkowany przez Franka Marsa ryż, wzorem jego cukierków i batonów, dostał własną markę. Wybór padł na nazwę „Uncle Ben’s” i wizerunek starszego, czarnoskórego, serdecznie uśmiechniętego mężczyzny zerkającego z pudełka. Skąd ten pomysł? To już zasługa Gordona L. Harwella – jednego ze współpracujących z Marsem i Huzenlaubem przedsiębiorców, który to był częstym gościem jednej z restauracji w Chicago. Tam poznał on wielce sympatycznego starszego Murzyna – Franka Browna, który był szefem służby restauracyjnej. Przyjemny, budzący zaufanie mężczyzna bardzo spodobał się biznesmenom i na jego wzór postanowili stworzyć „Wujka Bena” - serdecznego farmera posiadającego pole ryżowe oraz sekret idealnej obróbki swojego produktu.


Przez 74 lata wuj Ben nikomu nie przeszkadzał. Ba, zgodnie z wizją przedsiębiorców, jego pogodny wyraz twarzy zachęcał panie domu do zakupu ryżu na obiad. Nawet u nas w Polsce, ponad dwie dekady temu, kiedy zobaczenie na ulicy Murzyna sprawiało, że członkowie NOP-u dostawali szału, a babcie dyskretnie odmawiały „Ojcze nasz”, pudełka z wizerunkiem wujaszka sprzedawały się całkiem dobrze. Żeby tego było mało, w 2007 roku ruszyła potężna kampania tej firmy, a stary Ben mianowany został jej fikcyjnym prezesem zarządu!


Niestety jeden z najsłynniejszych na świecie logotypów wkrótce zostanie zmieniony. Decyzja ta podyktowana jest rzekomo rasistowskim wydźwiękiem tego znaku firmowego. Tak, pod wpływem zasłaniających się chęcią walki o prawa czarnoskórych, zadymiarzy na amerykańskich ulicach, firma zdecydowała się usunąć ze swego znaku towarowego postać wujka Bena.

Nie myście jednak, że decyzja Marsa to autentyczny ukłon w stronę zaangażowanej w ruch Black Lives Matter ludności. Nic z tych rzeczy. To przede wszystkim czysto marketingowe zagranie. Plan usunięcia wujka Bena z logotypu podany został do publicznej wiadomości dosłownie parę godzin po tym, jak firma – Pepsi Co. oznajmiła światu, że usuwa ze swojego sztandarowych produktów śniadaniowych wizerunek czarnoskórej ciotki Jemimy (a warto dodać, że jej twarz wykorzystywana jest w logotypie od… 131 lat!). Gdyby szefostwo Marsa w tym momencie nie poszło w ślady swej konkurencji, szybko zostałoby posądzone o rasizm i manifestowanie białej supremacji.


Spójrzmy jednak na starego Bena. Czemu rysunek sędziwego rolnika miałby mieć rasistowski przekaz? Wygląda na to, że nie chodzi jedynie o znak graficzny marki, ale o sam wyraz „wujek”, którym to wyrazem miano tytułować starszych, czarnoskórych Amerykanów. Analogicznie, na leciwsze gosposie mówiono „ciotki”. I jeśli wierzyć historycznym źródłom – jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego wieku dużym nietaktem wśród Białych mieszkających w szczególnie konserwatywnych stanach było tytułowanie afroamerykańskich obywateli per „pan” czy „pani”. Może i zatem niewinny dla nas - Polaków „Wujek Ben” faktycznie przypomina mieszkańcom USA o czasach, kiedy Murzyn był człowiekiem gorszej kategorii?
25

Oglądany: 54395x | Komentarzy: 128 | Okejek: 162 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało