Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak to jest być dyrektorem wielkiej firmy? Poniższe ciekawostki uchylają rąbka tajemnicy

48 712  
166   20  
Na dyrektorskie stanowiska największych firm trafiają osoby nieprzeciętne – co nie zawsze oznacza akurat pozytywne cechy. Na pewno jednak wielu spośród tzw. CEO warto nieco bliżej poznać.

#1. Szkoła CEO

18382530459a3a61.jpg

Ukończenie jakiej szkoły daje największe szanse na objęcie dobrej posady w przyszłości? Na to pytanie nie ma jedynie słusznej odpowiedzi, trzeba by przeanalizować całe mnóstwo danych, a i tak nie udałoby się ustalić żadnych merytorycznie uzasadnionych wniosków. Niech więc będzie, że szkołą tą jest… Hyderabad Public School w Begumpet w Indiach. To tam kształcili się CEO Microsoftu – Satya Nadella, Adobe – Shantanu Narayen, Mastercard – Ajaypal Singh Banga, T. K. Kurien – Wipro i… i ta wyliczanka mogłaby potrwać jeszcze trochę.

#2. Strój roboczy jasno określony

18382546c982e512.jpg

W niektórych firmach regulaminy określają absolutnie wszystko, nie pozostawiając pracownikom nawet minimalnego pola na własną interpretację. Jeśli chodzi o zasady bezpieczeństwa, zapewne ma to swoje uzasadnienie. A co w przypadku chociażby tzw. dress code’u? Zanim na stanowisku CEO w General Motors pojawiła się Mary Barra, dokument poświęcony ubieraniu się do pracy w GM liczył sobie dobre dziesięć stron. Obecnie składa się z dwóch… słów. „Dress appropriately”, czyli ubieraj się odpowiednio.

#3. Nie dawaj pracownikom LSD

1838255e5ee906c3.jpg

Ampex to amerykański gigant na rynku urządzeń elektronicznych założony w 1944 roku. Jakie wnioski z sukcesów tej firmy można wyciągnąć na przyszłość? Najróżniejsze – ale niekoniecznie akurat ten, że kreatywność pracowników należy stymulować na wszystkie dostępne sposoby. Inaczej można pożegnać się z posadą CEO. Przekonał się o tym w latach 60. dyrektor Ampeksu, który postanowił podzielić się z pracownikami LSD. Rada nadzorcza oczywiście storpedowała pomysł, ale CEO się uparł. Zabrał 7 czy 8 inżynierów na tripa (!) w góry, a gdy sprawa wyszła na jaw, został zmuszony do odejścia z firmy.

#4. Od pucybuta… dosłownie!

1838256daf2ad034.jpg

Czy kariery spod znaku od pucybuta do milionera zdarzają się naprawdę, czy to tylko filmowy wymysł, mający za zadanie podsycać mocno przesadzone wyobrażenia o raju czekającym za oceanem? Zdarzają się, czego najlepiej dowodzi przykład Sidneya Weinberga. Zanim został CEO banku Goldman Sachs, pracował – w tej samej firmie – jako asystent ciecia! Zarabiał 3 dolary tygodniowo, czyszcząc kapelusze najważniejszych pracowników banku oraz ich kalosze (które wówczas jeszcze noszono jako osłonę na bardziej eleganckie buty). Weinberg zdołał wdrapać się na sam szczyt, zyskując przy okazji przezwisko Mr. Wall Street.

#5. Ludzie warci więcej niż pieniądze

18382572bcc28fa5.jpg

Michael O’Leary, właściciel linii Ryanair, zasłynął jednoosobową firmą taksówkarską założoną wyłącznie do omijania korków („szlachta wozi się buspasem”), i pomysłem, aby korzystanie z toalet na pokładach jego samolotów było płatne (nie pozwoliły na to przepisy UE). Zdarzają się jednak i tacy dyrektorzy, dla których pracownicy to nie tylko źródło wypracowywania dochodu. Kiedy w 1995 spłonęła fabryka Malden Mills, oryginalnego wytwórcy polarów, CEO firmy Aaron Feuerstein przez pół roku utrzymywał 3 tys. pracowników z własnej kieszeni, poświęcając na to 25 milionów dolarów.

#6. Praca to nie wszystko

1838258427ac3546.jpg

Co byście zrobili, mając na koncie wiele milionów dolarów i nie musząc już w zasadzie nic? Prawdopodobnie rzucili wszystko i wyjechali w Bieszczady. Teoretycznie. Dlaczego jednak tak wielu ludzi, zarobiwszy kupę forsy, pozostaje w swoich firmach, zapracowując się do śmierci? Jest wiele opcji, jednak żadna nie przekonała Roberta Hohmana. Ten, jako CEO Hotwire, gdy już uznał, że narobił się wystarczająco, rzucił pracę, by… przez rok grać w World of Warcraft. Dopiero po osiągnięciu najwyższego poziomu doszedł do wniosku, że znowu pora zrobić coś pożytecznego – i założył Glassdoor (w międzyczasie z zamiłowaniem grając w LoL).

#7. Śniadanie z szefem

1838259293a86847.jpg

Najdziwniejsze rozmowy kwalifikacyjne to temat tak obszerny, że właściwie można by na ich kanwie zrobić cały serial. Nierzadko jednak im mniejsza firma i gorzej płatne stanowisko, tym bardziej spotkanie z rekruterem przypomina audiencję u monarchy, u którego wybłagać trzeba łaskę. A jak to wygląda w świecie naprawdę wielkiego biznesu? Walt Bettinger, CEO Charles Schwab Corporation, giganta w sektorze finansów, ma zwyczaj zapraszać potencjalnych współpracowników na… śniadanie do restauracji. By nie było jednak aż tak smacznie, zawczasu poleca kuchni, aby nieco pomylić zamówienie jego rozmówcy. To, jak kandydat do pracy zareaguje na sytuację, pozwala Bettingerowi ocenić jego charakter.
6

Oglądany: 48712x | Komentarzy: 20 | Okejek: 166 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

24.09

23.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało