Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Po co było wprowadzać obostrzenia, by potem znosić je w środku epidemii?

57 463  
269   138  
Rząd znosi po kolei ograniczenia związane z pandemią. Rzesze osób cieszą z otwartych teatrów, restauracji i braku konieczności noszenia maseczek. Tylko gdzie w tym wszystkim sens, skoro epidemia trwa w najlepsze?
1835035762530311.jpg

Po obostrzeniach w Polsce nie ma prawie śladu. Na początku maja rząd pozwolił na otwarcie hoteli i obiektów noclegowych, później poluzował przepisy dotyczące restauracji i pubów, potem przyszła kolej na fryzjerów i kosmetyczki, a teraz zostaną otwarte baseny, kina i teatry. Będzie można organizować zgromadzenia na świeżym powietrzu i wesela do 150 osób. Nie będzie też trzeba wszędzie nosić maseczek. Można odnieść wrażenie, że wszystko minęło jak zły sen i teraz zaczniemy wracać do normalności. W samą porę, bo trochę przypałowo by było spędzić lato w domu. Tymczasem liczba chorych na koronawirusa cały czas rośnie, a średnia zachorowań na dobę utrzymuje się na podobnym poziomie. Dlaczego zatem rząd znosi obostrzenia w środku epidemii?

W marcu wiele osób chwaliło zdecydowane działania rządu, ale dość szybko okazało się, że rząd nie do końca wie, jak sobie z tą nagłą sytuacją radzić, i miota się to w jedną, to w drugą stronę, a przy okazji pokazuje obywatelom, ile znaczy dla niego własne prawo. W tle mieliśmy jeszcze perspektywę wyborów, które się ostatecznie nie odbyły, choć z obozu rządzącego do ostatniej chwili płynęły informacje mówiące, że jednak się odbędą. Można było sądzić, że zbliżające się wybory odegrają zbawienną rolę w epidemiologicznym kryzysie zbawienne, bo gdyby nie one, to Prawo i Sprawiedliwość nie wzięłoby się szybko do roboty i nie zaczęło dążyć do jak najszybszego wygaszenia epidemii, by elektorat mógł pójść do urn. Minęły jednak ponad dwa miesiące, epidemia dalej szaleje, więc rząd znosi obostrzenia. Logiczne.

Zasadniczym wydaje się pytanie: po co? Według zapewnień rządu epidemię udało się w Polsce opanować. Świadczyć o tym może fakt, że krzywa zachorowań utrzymuje się mniej więcej na podobnym poziomie od początku kwietnia. Warto jednak odnotować, że liczba testów na obecność koronawirusa wzrosła od tamtego czasu czterokrotnie, czyli testujemy znacznie więcej osób, ale liczba zachorowań dobowych pozostaje niezmienna. Tylko jeśli ludzie masowo ruszą do knajp, na koncerty czy wesela, to czy służba zdrowia poradzi sobie z nagłym wzrostem zachorowań? Czy styrany dekadami nieudolnych rządów i wymęczony koronawirusem system będzie przygotowany na kolejną falę zachorowań? Szczególnie że pierwsza fala zachorowań na koronawirusa w Polsce jeszcze się nie skończyła i jak sam przyznaje minister Szumowski, szczyt zachorowań jest ciągle przed nami. Z drugiej strony minister Szumowski ma tendencję do częstej zmiany zdania, więc trudno stwierdzić, kiedy mówi prawdę.

Polacy są narodem zbuntowanym z natury. Każda próba narzucenia nam czegokolwiek kończy się prewencyjnym rzucaniem wyzwiskami. To odruch bezwarunkowy. Jak w takich warunkach można zapanować nad epidemią? Prostymi komunikatami i egzekwowaniem prawa. Jak u Chińczyków. Jeśli się nie zastosujesz, to przyjedzie policja i cię spałuje. Drastyczne, ale pomogło i Chiny poradziły sobie z epidemią. Tak przynajmniej twierdzą tamtejsze władze. Ale jeśli Polakom zostawi się pole do interpretacji, to z automatu rośnie w nich chęć kombinowania. To taki sam odruch jak z buntem. Jesteśmy zbyt nieodpowiedzialni, by można było nam zaufać i wierzyć w to, że wspólnymi działaniami możemy doprowadzić do zakończenia epidemii. Fajnie to brzmi w telewizji, ale wystarczy pójść do supermarketu w czasie pandemii, żeby zobaczyć, jak w praktyce wygląda poczucie odpowiedzialności Polaków. Tymczasem rząd zapala zielone światło, daje do zrozumienia, że wszystko już będzie dobrze, zdejmuje smycz i pozwala ludziom biegać do woli, bez kagańców.

Bo nic tak nie denerwuje człowieka jak te przeklęte maseczki. Jakiś chory pojeb musiał to wymyślić. Serio, Żydzi ukrywający się w podłodze nie musieli przechodzić tego, co udręczony nakazem noszenia maseczek naród Polaków. Na szczęście rząd słucha Polaków i pozwala im ściągnąć maseczki. To nie żart. Przed IV etapem rozmrażania gospodarki przeprowadzono ankietę społeczną, w której ankietowani okazali niezadowolenie z noszenia maseczek. Kraj ekspertów uznał maseczki za zbędne, więc potulny rząd wysłuchał i ulżył obywatelom, którzy mogą w końcu odetchnąć pełną piersią. Spadek poparcia dla PiS nie ma z tym nic wspólnego, bo w PiS-ie jest za dużo mężów stanu, by partia zgodziła się grać życiem ludzi dla ratowania władzy. Za chwilę może okazać się, że przez dwa miesiące siedzieliśmy w zamknięciu tylko po to, by wrócić do punktu wyjścia – ale za to z przeciągniętym przez beton systemem opieki zdrowotnej.
77

Oglądany: 57463x | Komentarzy: 138 | Okejek: 269 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało