Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Gadu-Gadu chyba upadło na głowę. Nie uwierzycie, po ile sprzedają "numery premium" - Co nowego w technologii?

70 833  
245   61  
W dzisiejszym odcinku powściekamy się na Netflixa, sprawdzimy, dlaczego pracownicy Gadu-Gadu chyba upadli na głowę, pożegnamy się z polskim lektorem Map Google oraz poczujemy smak jedzenia na języku dzięki pewnemu tajemniczemu urządzeniu.

#1. Armia USA udostępniła nagranie z testów broni laserowej


Amerykańska armia udostępniła ostatnio w sieci bardzo ciekawe nagranie. Możemy na nim podziwiać wysokoenergetyczną broń laserową w akcji. Działo, które zostało umieszczone na pokładzie desantowego okrętu USS Portland, wycelowano w bezzałogowy statek powietrzny (drona), a następnie uruchomiono. Efekty możecie podziwiać sami:

https://youtu.be/xP94wR-wq4g
Wynik testu widzieliście. Dla ścisłości dodam, że dron został zestrzelony w zaledwie 3 sekundy. Tyle czasu potrzebowała wiązka laserowa, aby narobić odpowiednich szkód w statku powietrznym. Broń wyprodukował koncern z branży zbrojeniowej - Northrop Grumman. Pentagon zapowiedział, że w ciągu kilku najbliższych lat tego typu działa znajdą się na pokładach większości statków floty USA.

Na tym jednak możliwości broni laserowej się nie kończą. Armia testuje również specjalny system neutralizujący pociski różnego pochodzenia, który miałby być docelowo instalowany w myśliwcach. Jego zadanie będzie polegało na zestrzeliwaniu wrogich rakiet zmierzających w stronę samolotu.


USA pracuje również nad bronią laserową, która pozwalałaby niszczyć wrogie obiekty znajdujące się na orbicie okołoziemskiej. Dodatkowo trwają prace nad laserem o niezwykłej mocy (300 kW), który będzie w stanie neutralizować wielkie pociski oraz samoloty pokaźnych rozmiarów.

#2. Gadu-Gadu chyba upadło na głowę


Pamiętacie jeszcze Gadu-Gadu? Na pewno! Któż by nie pamiętał najważniejszego komunikatora internetowego w Polsce początku XXI wieku. Tym, którzy mają lepszą pamięć, może też przychodzić do głowy spot reklamowy, który Gad-Gadu udostępniło ponad rok temu. Tak, chodzi o tę laskę, która jedzie pociągiem, potem pisze do jakiegoś kolesia, on przesiada się do jej pociągu (bo sam też jedzie, ale innym), a na końcu okazuje, że baba z przedziału to jego ciocia. To miał być „kultowy komunikator w nowej odsłonie”. Coś chyba jednak poszło nie tak…

https://youtu.be/XHgppkKcmDQ
Musiało pójść, bo więcej o Gadu-Gadu (albo raczej „gg”) nie usłyszeliśmy. Nie myślcie sobie, że skoro o czymś nie jest głośno, to nie istnieje. Wręcz przeciwnie. GG jest dostępne w formie komunikatora, z którego chyba nikt nie korzysta. Oprócz tego mają też swój sklep, gdzie sprzedają różnego rodzaju gadżety z charakterystycznym słoneczkiem oraz… specjalne „numery premium”.


Co to takiego? To w zasadzie zwyczajne numery, które można kupić za kilkaset złotych. Tylko po co to komu? Po co miałbym wydawać 500 zł na numer martwego komunikatora? Tego nie wiem. Całkiem możliwe, że ci z Gadu-Gadu też tego nie wiedzą. A może mają swój sekretny plan dominacji nad światem komunikatorów?

#3. Wśród pracowników Biedronki posypały się głowy


Tak, chodzi o to, o czym niektórzy z was myślą – czyli pamiętną promocję „Biała Noc”, kiedy to klienci (oraz niektórzy pracownicy) zgarnęli towar wart kilka tysięcy złotych za cenę kilkunastu złotych. Dla tych, którzy nie są zorientowani w temacie, przypomnę tylko krótko, że w trakcie pamiętnej „Białej Nocy” miała obowiązywać promocja, dzięki której po zakupie 20 towarów z danej kategorii mogliśmy otrzymać trzy najtańsze za darmo. Problem w tym, że wkradł się błąd i klienci otrzymywali 100% zniżki na trzy najdroższe produkty.

Potem rozpoczęła się wielka telenowela, która chyba nareszcie znalazła swój koniec. Okazało się bowiem, że obowiązkiem pracowników było powiadomić odpowiednich ludzi o błędzie, aby można było jak najszybciej uporać się z problemem. Jednak niektóre z osób zatrudnionych w sklepie nie tylko trzymały język za zębami, ale również korzystały z promocji. To właśnie ich głowy posypały się w ciągu ostatniego miesiąca.

Źródło: Wykop

Nie wszystko jednak jest takie czarno-białe, jak może się wydawać kierownictwu Biedronki. Z relacji wielu zwolnionych wynika, że nie mieli pojęcia, że do promocji wkradł się błąd i zrobili po prostu okazyjne zakupy. Zwalniani byli również pracownicy, którzy nie skorzystali z okazji, jednak zdaniem pracodawcy pozostawali „bierni wobec działań klientów”.

Do całej akcji włączyła się oczywiście również „Solidarność”. Zdaniem Alfreda Bujara z sekcji handlowej, całe to zwalnianie jest jawną niesprawiedliwością. Mężczyzna uważa, że pracownicy byli również klientami sklepu i tak też należy ich traktować. Winy należy więc szukać tylko i wyłącznie we władzach Biedronki.

Wydaje się jednak, że cała ta telenowela wreszcie znalazła swój koniec. Ludzie zostali zwolnieni (pewnie będą zwalniani jeszcze przez najbliższe tygodnie), klienci nie muszą oddawać zakupionego towaru, a Biedronka poniosła całkiem spore straty.


#4. Internetowy troll wkręcił profesorów prawa


Polityczne przepychanki trwają nadal – nawet jeśli o żadnej z nich nie było ostatnio głośno. Tym razem poszło o wybór Małgorzaty Manowskiej na I Prezes Sądu Najwyższego. Wielu osobom się to nie spodobało. Powód? Otóż członkowie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego głosowali raczej na Włodzimierza Wróbla, który uzyskał aż 50 głosów. Manowska zdobyła zaledwie 25 głosów. Niezadowolenie niektórych osób było tak wielkie, że skłonni byli udostępnić cokolwiek (nie zapoznając się dokładnie z treścią wpisu) tylko dlatego, że post wpisywał się w ich światopogląd.


Ofiarami trolla padli m.in. profesorzy prawa: Marcin Matczak (znany lepiej jako „tata Maty”) oraz Wojciech Sadurski. Kwintesencją całego żartu były przytaczane przepisy. Wymienione tam artykuły pochodziły bowiem z prawa lotniczego.


Sadurski później usunął wpis i przyznał, że padł ofiarą prowokacji. Jeśli natomiast chodzi o profesora Matczaka, to on po prostu usunął udostępniony post ze swojego profilu i w żaden sposób nie skomentował całej sprawy.

#5. Lektor w Mapach Google zastąpiony przez automat


Google zrezygnowało ostatnio z głosu żywego lektora w swoich Mapach na rzecz automatu. Do niedawna, jeśli korzystaliśmy z Google Maps, kierowani byliśmy przez głos należący do Jarosława Juszkiewicza – zawodowego lektora i dziennikarza Radia Katowice. Po 13 latach wspólnych podróży pan Jarosław postanowił pożegnać się z nami, nagrywając ten krótki film.

https://youtu.be/xvVhq0_ZbgA
Skąd ta decyzja u Google'a? Podobno system głosowy w nawigacji ma zostać rozbudowany, a Google nie chciało znów zatrudniać lektora i zamiast tego wolało postawić na automat. Niebawem nawigacja głosowa udzieli nam takich wskazówek, jak na przykład „za kościołem skręć w lewo”. Cała baza wymagałaby więc rozbudowy lub aktualizacji.

Na reakcję użytkowników z Polski nie trzeba było długo czekać. W sklepie Google Play natychmiast posypały się negatywne oceny. Zdaniem niektórych nowy głos jest nie do zniesienia i domagają się oni powrotu starego lektora. Na to chyba jednak już za późno i Google raczej nie ugnie się za sprawą bombardowania negatywnymi notami. A szkoda.

#6. Meczety w Turcji grały „Bella Ciao” zamiast nawoływania do modlitwy


W tureckim mieście Izmir miały ostatnio miejsce wydarzenia niczym z Monty Pythona. 20 maja około godziny 17:00 z głośników umieszczonych w meczetach wierni nie usłyszeli charakterystycznego nawoływania do modlitwy. Usłyszeli natomiast utwór „Bella Ciao” w wykonaniu tureckiego zespołu ludowego Grup Yorum. Cała akcja, wbrew pozorom, nie była tylko zwykłym żartem, a miała charakter symboliczny.

https://youtu.be/7qQlmTzCTx4
Zacząć należ od tego, że utwór „Bella Ciao” powstał około roku 1942 i śpiewany był przez antyfaszystowskich partyzantów we Włoszech. Dodatkowo zespół, którego wykonanie puszczane było z wież meczetów, zakończył swoją działalność po tym, jak jego członkowie umarli z głodu po 300-dniowym proteście przeciwko reżimowi Erdogana (prezydenta Turcji).

Władze regionu początkowo dementowały wszelkie pogłoski, jakoby taki incydent w ogóle miał miejsce. Potem jednak nagranie wyciekło do sieci i było udostępniane przez wielu internautów. Tutaj już nie dało się dłużej wszystkiego ukrywać. Po czasie wydano oświadczenie potwierdzające „hakerski atak” na meczety. Sprawców nie udało się zidentyfikować, choć prokuratura nadal szuka winnych.

W poprzednim odcinku: TVP idzie z duchem czasu! Prognoza pogody z silnikiem graficznym Unreal Engine

6

Oglądany: 70833x | Komentarzy: 61 | Okejek: 245 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

02.07

01.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało