Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Liczniki i kokpity w samochodach, które zdecydowanie wyprzedziły swoje czasy II

48 706  
235   45  
Ponieważ pierwsza część została bardzo ciepło przyjęta, to przed Tobą część następna. A w niej parę naprawdę szalonych konceptów oraz konsole i zegary, które znacznie wyprzedziły swoje czasy. Zapraszam do lektury.

#1. Chrysler Laser, 1984

Samochód ten to 2-drzwiowe coupe, pojazd bliźniaczy do Dodge'a Daytona, jednak bardziej luksusowo od Dodge'a wyposażony. Miał być wizytówką Chryslera w tym segmencie aut, pokazem ich siły i możliwości, stąd cyfrowy licznik i bardzo niecodzienny kokpit. Czy Chrysler trafił w gusta klientów? Nie. Samochód był za drogi, jednocześnie poprzez mnóstwo elektroniki za ciężki. Miał dwa silniki o mocach 100 i 142 KM, które okazały się mocno niewystarczające. Na drodze dostawał baty od japońskiej konkurencji (między innymi Toyoty Celiki Supry, Hondy Accord), jak i rodzimej. Mało tego, lżejsza i tańsza Daytona także mocno wyprzedzała Lasera. Wszystko to spowodowało, że po dwóch latach Chrysler odpuścił sobie produkcję auta po wyprodukowaniu prawie 148 000 egzemplarzy.

#2. Citroën BX Digit, 1985

Citroën BX, czyli odrzucony przez Volvo koncept Volvo Tundra. Dla Volvo był zbyt odważny, Citroën i owszem, stwierdził, że się nada. Ponieważ BX to pierwszy samochód, który powstał po połączeniu się Peugeota i Citroena w koncern PSA, to samochód przejął płytę podłogową i silniki od Peugeota 305. Miało to na celu zmniejszenie kosztów produkcji auta. Ale ponieważ to jest Citroën, a jak pisałem w poprzedniej części ta firma znana była z tego, że wszystko robi po swojemu, to wnętrze i zawieszenie było już w normalnym citroënowskim stylu. Czyli totalny odlot.
A ponieważ założyciel firmy André Citroën był człowiekiem nietuzinkowym, uwielbiającym wszystkie nowinki, to także w BX nie mogło ich zabraknąć. Powstała zatem wersja Citroën BX Digit i jak nazwa wskazuje miała ona cyfrowe zegary, ale nie tylko. Same zegary to majstersztyk. Wyświetlanie prędkości za pomocą cyferek i graficznie za pomocą dwóch słupków obok prędkościomierza. Przed dźwignią zmiany biegów znalazło się sterowanie do komputera pokładowego. Nie jest to najwygodniejsze miejsce, ale to Citroen. Wszelakie zasady ergonomii mieli oni głęboko gdzieś. Wersja Digit miała dodatkowo między innymi:
- kontrolki otwarcia drzwi
- wysokiej jakości radio samochodowe Hi-Fi z głośnikiem niskotonowym pod konsolą
- pilota do zdalnego otwierania i zamykania drzwi, sterującego również oświetleniem wewnętrznym
- wykrywanie niedziałających tylnych świateł
- sygnał ostrzegawczy zapalenia się kontrolek wskazujących na awarię podzespołów. Czyli miodzio, świeciło i brzęczało.

Skan prospektu zegarów znajdziesz klikając tutaj.

Wyprodukowano 3000 sztuk tej wersji.

#3. Camaro Berlinetta, 1984

Witaj na pokładzie statku kosmicznego Camaro - tak Chevrolet reklamował w 1984 roku wersję Berlinetta z tym kosmicznym kokpitem. W konsoli centralnej cyfrowy wyświetlacz radia i magnetofon kasetowy dające się obracać, przed kierowcą cyfrowy prędkościomierz, obrotomierz i liczniki przebiegu, a po lewej analogowe wskaźniki ładowania, ilości paliwa, temperatury płynu chłodzącego i ciśnienia oleju. Poza tym mnóstwo przycisków i uproszczone sterowanie z kierownicy. W roku 1984 musiało to robić wrażenie. Ba, na mnie robi to wrażenie do dziś, gdyż uważam, że to jest jedno z najpiękniejszych połączeń techniki cyfrowej i wyświetlaczy analogowych. I nawet suwak regulacji temperatury tu nie razi (a suwakowych regulacji wręcz nie trawię). Zresztą panel do obsługi klimatyzacji też był inny niż wszystko. Suwakiem reguluje się temperaturę, a resztę za pomocą przycisków. Nowoczesność i tradycja. Wszystko to wpakowane w wersji specjalnej III generacji Camaro dostępnej na rynku od roku 1982. I sam ten samochód wyglądał bardzo nowocześnie, nie dziwi więc takie wnętrze, które temu autu pasuje i to o wiele bardziej od wnętrza standardowego. Cóż, Corvette miał cyfrowe wskaźniki, Camaro też musiał mieć. Więcej o Camaro Berlinetta na tym filmie:

https://www.youtube.com/watch?v=YQF17AF0uHc

#4. Citroën Karin Concept, 1980

Rok 1980. Zbliża się salon w Paryżu, a Francuzi z Citroëna nagle się budzą stwierdzając, że nie mają żadnego nowego auta na tę wystawę. A tak przecież być nie może, bo jakże to tak. Zaprzęgają więc do pracy Trevora Fiore, a ten tworzy samochód, który zaszokował świat. I pewnie jakby Citroën był świetnie prosperującą firmą, a nie taką będącą wtedy na granicy wypłacalności, to by z tego konceptu trochę rzeczy przemycił do produkcyjnych aut. Ba, może nawet zacząłby produkować ten pojazd? Skończyło się na statycznej makiecie niemającej nawet silnika.
A ponieważ to materiał o wnętrzach, to tu robi się naprawdę ciekawie. Do samochodu mogły zasiąść trzy osoby, kierowca siedział pośrodku na delikatnie wysuniętym fotelu. Przed sobą miał dziwną kierownicę z przyciskami oraz monitor CRT (Citroen zarzeka się, że kolorowy). Z dwóch boków deski prędkościomierz po lewej i drogomierz po prawej. Oczywiście na diodach LED, bo początek lat 80. to szał na LED. Dodajmy do tego jeszcze mnóstwo przycisków do obsługi niezbędnego wyposażenia i mamy całość obrazu. A gdzie konsola, potocznie zwana konsolą środkową z obsługą radia i nawiewów? W lewych drzwiach przed pasażerem. Jedyny taki samochód, w którym to pasażer ustala jaka muzyka ma lecieć. Nieważne. Jeśli myślisz, że od środka jest dziwnie, to zobacz jak ten koncept wyglądał z zewnątrz. Duże zdjęcie tutaj.

#5. Fiat Tempra/Tipo

Proszę wybaczyć, że oba te samochody pokazuję razem, ale mają one ten sam licznik. Różnice pomiędzy tymi samochodami występują w konsoli, niemniej zegary mają te same. Zresztą oba te auta były stworzone na tej samej płycie podłogowej z tą różnicą, że pierwsze Tipo było hatchbackiem, a Tempra to rasowy sedan. Fiat tworząc Tipo postawił na nowoczesność. Przez taki obrót sprawy samochód miał plastikową klapę tylną (dziś mówilibyśmy, że to klapa z kompozytów). A ponieważ nowoczesność miała być także we wnętrzu, to Fiat stworzył wersję DGT. Wersja DGT była standardowo wyposażona w cyfrowy zestaw wskaźników, elektryczne sterowanie szyb, zamek centralny, barwione na niebiesko szyby oraz białe klosze przednich kierunkowskazów.
Dokładnie ten sam zabieg Fiat zrobił w Temprze, ale tu dodatkowo klimatyzacja była automatyczna sterowana przyciskami, a nie pokrętłami jak w Tipo. Cóż - pomimo że oba auta należały do segmentu C, to jednak Fiat pozycjonował Temprę wyżej od Tipo. Jako ciekawostka - Tempra w wersji bez klimatyzacji także miała elektroniczne sterowanie nawiewami i cyfrowe wyświetlacze. Jedyna różnica była w tym, że jeden z przycisków na panelu sterowania nawiewami był nieopisany.

#6. Lancia Stratos Zero Concept, 1970


W stworzeniu tego auta maczał paluchy Nuccio Bertone, a zadebiutowało ono podczas targów motoryzacyjnych w Turynie w roku 1970. Bertone kupił Lancię Fulvię, rozłożył ją na czynniki pierwsze i wykorzystując jej silnik oraz zawieszenie i podwozie stworzył własny projekt i pokazał Lancii. Bardzo się on włodarzom fabryki spodobał. Zwłaszcza że był to jak najbardziej jeżdżący koncept. Jak wspomina Bertone:

Pewnego poranka w lutym 1971 roku Ugo Gobbato, wówczas piastujący stanowisko dyrektora generalnego Lancii, zadzwonił do mnie. Chciał zobaczyć auto. Wsiadłem do pojazdu i osobiście udałem się do Via San Paolo, siedziby zespołu wyścigowego Lancii. Podjechałem do bramy głównej. Na widok samochodu ochroniarz osłupiał, nieruchomo wpatrywał się w ten dziwny obiekt, który był tak niski, że mógł przejechać pod szlabanem. W międzyczasie donośny skowyt silnika V4 (z Fulvii) wyciągnął przed budynek cały zespół wyścigowy Lancii. Wszyscy czekali, aż wpuszczą mnie na teren siedziby. Ochroniarz w końcu podniósł rogatkę. To było niezapomniane wejście. Po chwili znalazłem się w samym centrum tłumu i wyłączyłem silnik. Wyszedłem niczym ze statku kosmicznego. Po tym wydarzeniu szybko podpisano ze mną umowę na budowę rajdowego prototypu.
A było co oglądać. Do pojazdu wsiadało się przez podnoszoną przednią szybę, a jak się zasiadło, to oczom kierowcy ukazywał się dość niecodzienny widok. Mianowicie przed kierownicą (która się odchylała, by można było zasiąść na fotelu kierowcy) nie było zegarów. Zostały one zgrupowane w jeden panel po lewej stronie. Zegary zostały przykryte zieloną pleksi. Jeśli uważasz, że pomysł był chybiony i takie zgrupowanie zegarów w prostokątnym polu nie przejdzie, to znaczy, że nie widziałeś jeszcze Tesli i jej wielkiego wyświetlacza na konsoli środkowej. A wspomniany przez Bertone pojazd kosmiczny wyglądał właśnie tak (klik).

#7. Renault 11 Electronic

Renault 9/11 to auta segmentu C. I podobnie jak we Fiacie z rodziną Tempra/Tipo, w Renault model 9 był sedanem, a 11 to hatchback. I tu w przeciwieństwie do Fiata Renault postanowił lepiej wyposażyć model 11. A to z tego względu, że to auto się dużo lepiej sprzedawało. Model zadebiutował w roku 1981 i już latach 1983-85 została wypuszczona na rynek europejski wersja Electronic. Początkowo bazowała na wersji TSE z silnikiem 1.4 l, później na TXE z silnikiem 1.7 l. Wersja ta wyróżniała się jak na owe czasy bardzo bogatym i nowoczesnym wyposażeniem:
- elektryczne szyby przednie
- elektryczne lusterka
- zegary DIGITAL w formie wyświetlacza ciekłokrystalicznego
- komputer spalania
- komputer głośnomówiący
- radiomagnetofon Hi-Fi z pilotem przy kierownicy i wyświetlaczem w desce rozdzielczej
- centralny zamek z pilotem
- specjalne oznaczenia.
Dostępny był w dwóch kolorach, niebieskim i srebrnym.
Samochód można było doposażyć w naprawdę niezłej klasy fabryczne radio robione przez Philipsa, dedykowane dla tego modelu. Mało tego - auto jako jedno z pierwszych na świecie posiadało kieszeń na radio o rozmiarze 2 din. Po to, by pomieścić sprzęt grający. No chyba że ktoś skąpił, to dostawał zaślepkę 1 din ze schowkiem pod spodem. Wyobrażasz sobie gadający do Ciebie samochód w roku 1983? Jeśli nie, czas rozejrzeć się za Renault 11 Electronic. A że auto miałem przyjemność przez krótki czas posiadać, to naprawdę je polecam. Posiadacze Golfów mogą się zdziwić jak wiele można widzieć do tyłu, a nieobeznani z Renault z tamtych lat przy próbie otwarcia drzwi pewnie urwą plastikową nakładkę klamki...
Na tym zakończę tę część. Czy temat został wyczerpany? A gdzieżby tam. Jak widać, źródeł przybywa, a nawet w połowie tego interesującego tematu nie jestem. Mam nadzieję, że szczegółowe opisy aut przypadły Ci do gustu. W następnej części udamy się między innymi do Japonii! Do poczytania.

W poprzednim odcinku

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 10, 11
9

Oglądany: 48706x | Komentarzy: 45 | Okejek: 235 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.06

05.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało