Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Te wynalazki krytykowano, wyśmiewano i przewidywano, że szybko odejdą w zapomnienie. Tak się jednak nie stało

66 419  
240   58  
Niedawno opublikowaliśmy tu listę genialnych wynalazków, co to z różnych powodów nie odniosły sukcesu. Dziś zatem przyjrzyjmy się przełomowym innowacjom, którym wróżono spektakularną klapę, a które, ku zaskoczeniu sceptyków, szybko zyskały popularność i wkroczyły do naszego życia, wkrótce stając się dla nas chlebem powszednim. Jak zaraz się przekonacie, spontaniczne osądy najbardziej nawet światłych autorytetów często okazują się chybione.

Rower – głupia moda, która szybko przeminie!

W 1888 roku brytyjski wynalazca John B. Dunlop wprowadził na rynek produkt, który znacząco usprawnił rozwijany od paru już dekad produkt. Dzięki opatentowanym przez niego pneumatycznym oponom udało się zminimalizować wstrząsy towarzyszące rowerowym przejażdżkom. Warto jednak dodać, że napędzane siłą ludzkich mięśni jednoślady budowane były już pod koniec XVIII wieku! Według pewnych źródeł prototyp takiego pojazdu zbudowany został we Francji przez niejakiego markiza Mède de Sivrac. Jego wehikuł nie posiadał jednak bardzo ważnej funkcji – pierwszy rower nie potrafił bowiem… skręcać. Najbardziej zbliżony kształtem i technologicznymi rozwiązaniami do współczesnych dwukołowców był projekt Johna Kempa Starleya. Jego pojazd posiadał bowiem tej samej wielkości koła ze szprychami oraz napędem łańcuchowym na tylnej zębatce. Wynalazek ten miał też kierownicę bezpośrednio połączoną z widelcem. Ciekawostką jest to, że wprowadzony na rynek wehikuł nazywano „Rover”!


W połączeniu z oponami Dunlopa ten pradziadek współczesnych rowerów zyskał spore zainteresowanie wśród zamożnych mieszczuchów. Tymczasem wielu dziennikarzy otwarcie naśmiewało się z tej mody, uważając, że ta lada moment przeminie i za parę lat nikt nie będzie o niej pamiętał. W 1890 roku najstarsza amerykańska gazeta - Washington Post - opublikowała dość złośliwy artykuł, w którym sugerowano, że rower to głównie zabawka dla wystrojonych damulek. Sześć lat później na łamach tego samego wydawnictwa pojawił się tekst, w którym uznano kolarstwo amerykańskim sportem narodowym…


W tym samym czasie popularnymi opiniami wśród malkontentów były te mówiące, że rower jest wyjątkowo niebezpieczną formą transportu, a zastosowanej w nim technologii nie da się już bardziej usprawnić, co jest jednoznaczne z tym, że wkrótce modne jednoślady odejdą w zapomnienie. Chciałoby się powiedzieć żyjącym 130 lat temu marudom, jak bardzo się mylili.

Samochody – nikogo nie będzie na to stać!

Stworzony przez Henry’ego Forda w 1886 roku protoplasta automobilu poruszał się na rowerowych kołach, zaopatrzony był w silnik o mocy czterech koni mechanicznych i posiadał jedynie dwa biegi (nie miał jednak biegu wstecznego!). Ten rozpędzający się do ok. 30 km/h na godzinę wehikuł kosztował równowartość dzisiejszych 6300 dolarów, co było kwotą dość sporą jak na taki „gadżet”. Trudno więc się dziwić, że zanim Henry Ford wprowadził na rynek swój przełomowy wynalazek, czyli samochód Ford A, i dorobił się na tym produkcie niemałej fortuny, wiele osób nie wróżyło motoryzacji przyszłości.


Na początku XX wieku magazyn The Times nie zostawił na ówczesnych czterokołowcach suchej nitki i uznał, że ostateczną klęską dla samochodów będzie ich cena, która „nigdy nie stanie się tak niska, aby auta mogły konkurować z rowerami”. Biorąc pod uwagę to, że wielu z nas porusza się szrotami nierzadko tańszymi niż średniej klasy kolarka, dziś możemy z całą pewnością uznać, że słowa redaktora The Times nie były prorocze.

Lakier do paznokci – to niebezpieczna fanaberia!

Malowanie pazurków przez kobiety ma dość długą tradycję. Nie jednak w Europie, a w starożytnym Egipcie, gdzie ten rodzaj „upiększacza” ciała wykonywano z mieszanki miodu, białek z jaj, żelatyny i roślinnych barwników. Oprócz swych walorów estetycznych, tak ufajdany egipski paznokieć wiele też mówił o klasowej przynależności jego posiadaczki.
W 1917 roku, zainspirowana rozwojem lakiernictwa samochodowego, firma Cutex zaczęła produkować bezbarwne lakiery do paznokci. Podczas gdy na Starym Kontynencie damy chętnie z tego produktu korzystały, jeszcze dziesięć lat później amerykański New York Times szydził sobie z europejskiego trendu, nazywając go „przelotną modą z Londynu”.


Jednocześnie też pojawiły się pewne głosy sugerujące, że malowanie szponów lakierem „samochodowym” może być znacznie bardziej niebezpieczne dla zdrowia niż nabłyszczanie ich specjalnymi pastami polerskimi. Cóż za celna uwaga! Przecież kobieca moda zazwyczaj dążyła do zrobienia paniom krzywdy. A i tak niewiasty chętnie nosiły gorsety i wybielały sobie skórę kremami z rtęcią… Oczywiste więc było, że chęć posiadania lśniących paznokci szybko zwycięży nad zdrowym rozsądkiem, a moda ta zawojuje cały świat.

Laptopy – po co komu przenośny komputer?

„Ogólnie rzecz biorąc, ludzie nie chcą zabierać ze sobą komputera na plażę lub do pociągu. Spędzając godziny poza domem, wolą czytać sekcję sportową lub biznesową w gazecie. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu przemysł mikrokomputerów założył, że wszyscy chcieliby mieć klawiaturę przyczepioną do koniuszków swoich palców”

- pisał redaktor New York Timesa w 1985 roku, dokładnie cztery lata po premierze pierwszego przenośnego komputera Osborne 1.


Wprawdzie urządzenie to ważyło ponad 10 kg, wymagało zasilania zewnętrznego i kosztowało sporą fortunę, ale nie da się ukryć, że wytyczyło całkiem nowy kierunek budowy mobilnych pecetów. Historia pokazała, że mimo medialnej krytyki samego pomysłu oraz zastrzeżeń co do rozwiązań technologicznych pierwszych tego typu maszyn, w ciągu kilku dekad przenośne komputery stały się szalenie popularnym rozwiązaniem nie tylko dla osób, które z zawodowych względów musiały mieć ciągły dostęp do danych na swoich twardych dyskach.

Parasolka – idiotyczny gadżet dla zniewieściałych ci#t!

W latach 50. XVIII wieku Anglik Jonas Hanway przywiózł z urlopu we Francji tamtejszy krzyk mody – parasolkę. Ten popularny wśród paryskich dam wynalazek był już znany w jego ojczyźnie, jednak nikomu nie przyszło do głowy, aby mężczyzna mógł paradować z nim po ulicach. Uznawano bowiem, że krycie się przed deszczem pod usztywnionym kawałkiem materiału zarezerwowane jest tylko dla kobiet i używanie go przez facetów jest w najlepszym wypadku dowodem słabego charakteru, a nawet zniewieścienia.


Warto też dodać, że parasolka stosowana była głównie do ochrony przed upałami, a nie przed ulewami. Hanway nie przejmował się jednak głosami krytyki i złośliwymi uwagami przechodniów. Ba, dzielnie zniósł nawet fakt, że wielu jego znajomych przestało go zapraszać na herbatkę, uważając, że w swoim ekscentryzmie Jonas przekroczył już akceptowalną granicę dobrego smaku.

Najwięcej przykrości spotkało go ze strony właścicieli karoc, którzy przyzwyczajeni do tego, że podczas deszczów większość przechodniów desperacko szuka „suchego” transportu, nie mogli pogodzić się z tym, że jakiś dziwak „oszukał system” i paraduje sobie po londyńskich ulicach całkiem suchy. Dorożkarze rzucali w Hanwaya śmieciami i regularnie wyzywali go. Udokumentowano nawet pewną zabawną sytuację, gdy jeden z nich usiłował Jonasa rozjechać swoim powozem, co spotkało się ze stanowczą reakcją niedoszłej ofiary, która na kwaśne jabłko zlała swojego „oprawcę”... parasolką.*


* Jak wiadomo "parasolka" to produkt dla kobiet, natomiast "parasol" powstał z myślą o panach. W tym jednak wypadku pan Hanway paradował z kobiecym wynalazkiem, bo przecież męskich nie było...

Złamanie przez angielskiego mieszczanina tabu sprawiło, że wkrótce wielu innych co odważniejszych mężczyzn decydowało się na noszenie przy sobie takiego gadżetu, a wkrótce po śmierci Hanwaya w Anglii powstała pierwsza fabryka składanych "parasolek dla mężczyzn".


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
4

Oglądany: 66419x | Komentarzy: 58 | Okejek: 240 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.05

27.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało