Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Internauci dzielą się najgorszymi historiami z nauczycielami w roli głównej

47 329  
119   42  
Wiele osób za czasów szkolnych pałało szczerą nienawiścią do swojej kadry nauczycielskiej. Po latach jednak przychodziła refleksja i myśleliśmy sobie, że ci nasi belfrzy chyba nie byli tacy najgorsi. Nie zawsze jednak tak było. Czasem nauczyciele byli naprawdę źli.

#1.

Nauczyciel angielskiego, 10 klasa (mieliśmy wtedy po 16 lat). Dostaliśmy zadanie polegające na napisaniu listu do kolegi/koleżanki z klasy i podpisaniu się fałszywym imieniem i nazwiskiem. Nauczyciel również postanowił przyłączyć się do zabawy i napisał list do jednej z moich koleżanek. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie cała masa podtekstów, jakie zawarł w swojej wiadomości.

- fredddhuama

#2.

Trzecia klasa. Nauczycielka miała swojego pupilka, który zawsze robił wszystko najlepiej. Pewnego dnia jej ulubieniec zdobył bardzo mało punktów na egzaminie i zaczął zalewać się łzami. Moja nauczycielka, chcąc go pocieszyć, wskazała na najgorszego ucznia w mojej klasie (który prawdopodobnie miał niezdiagnozowaną dysleksję czy coś podobnego) i powiedziała na głos "nie martw się, zawsze mogło być gorzej, mogłeś być na przykład taki jak on i na każdym teście dostawać jedynkę!". Mimo mojego młodego wieku spojrzałem wtedy na nią i pomyślałem: "wow... co za s*ka!".

- mkaj91

#3.

W piątej klasie moja nauczycielka nawrzeszczała na mnie i niemal doprowadziła do płaczu za to, że używałem mechanicznego ołówka zamiast klasycznego (drewnianego). A pisałem nim tylko po stronie, której ona i tak pewnie nigdy by nie przeczytała...

- Cheeseman54703

#4.

W szkole średniej mieliśmy jednego zwyrola. Wielokrotnie próbował zdobyć numery telefonów uczennic, które mu wpadły w oko, a w swoim biurku trzymał plakat Britney Spears. Koleś naprawdę nas przerażał...

- dhhdjsksndjakdjsks

#5.

Profesor od statystyki w biznesie na studiach. Bez przerwy prawił tylko o tym, jaki to on nie jest bogaty i ile można zarobić na statystykach, jeśli się je dobrze opanuje. Chwalił się też swoim nowym Porsche z czujnikami parkowania z tyłu i z przodu. Niestety nie zdałem u niego. Potem przyszła inna profesorka i u niej poszło mi już znacznie lepiej. Na jej zajęciach faktycznie udawało mi się czegoś nauczyć.

- rrnr357

#6.

Wczesne lata 80. ubiegłego wieku. Chodziłem wtedy do szkoły katolickiej. W piątej klasie musieliśmy zrobić raport o jednym z krajów Europy. Mnie przydzielono Rosję i jej historię polityczną. Naprawdę ciężko pracowałem nad swoim zadaniem i strasznie denerwowałem się na samą myśl, że będę musiał stanąć przed całą klasą i wygłosić swoją prezentację. Wymowa tych twardych, rosyjskich nazwisk sprawiała mi niesamowitą trudność. Pamiętam, jak robiłem wszystko, co w mojej mocy, aby tylko przez to przejść. W pewnym momencie nauczycielka jednak przerwała moje przemówienie, kazała mi usiąść i powiedziała "klasa, (tutaj moje imię) jest doskonałym przykładem braku przygotowania. Następnym razem musisz się lepiej postarać". Byłem taki młody, a moja nieoceniona nauczycielka zasiała we mnie ziarno niepewności i niepokoju, które wykiełkowało i jest we mnie do dziś. Chciałbym jej za to serdecznie podziękować...

- borborygmi_bubble

#7.

Nauczycielka "etyki" na studiach. Upatrzyła sobie cztery osoby, do których pałała szczerą nienawiścią i zawsze starała się im utrudnić życie. Wśród tych czterech osób niestety byłam ja. Oblała nas wszystkich, a w trakcie jednej prezentacji (gdzie w grupie - całkowicie przypadkiem - znalazły się wszystkie cztery czarne owce) podczas mojego wystąpienia bez przerwy kazała mi zaczynać od nowa i prosiła, abym mówiła głośniej. Nie doszłam nawet do końca pierwszego slajdu, a ona kazała mi usiąść i powiedziała, że nie zdaliśmy wszyscy. Rozpłakałam się i wyszłam z sali...

- noirpanda

#8.

Na studiach mieliśmy profesora, który swoje pierwsze zajęcia zaczął od pokazania nam slajdu ze statystykami uczniów z zeszłego roku. Tylko 10% z całej jego grupy zdało u niego egzamin. Kolesiowi jednak nie przyszło do głowy to, że skoro 90% studentów nie zdało, a zdawali oni egzaminy z innych przedmiotów, to może nie z nimi było coś nie tak, a z nim.

- pottatgoo

#9.

Nauczyciel matematyki w 9 klasie. Nazywał się pan Tingley. I to nie są żarty, ale oblał calutką klasę (poza mną, której ledwo udało się zdać). Powód? Nikt nie był w stanie pojąć jego pokrętnego toku myślenia. Teraz, jako dorosła osoba, myślę sobie, że koleś chyba miał demencję.

- NZT-48Rules

#10.

Jednego dnia mój ziomek powiedział coś zabawnego, a nauczycielka - dosłownie! - wepchnęła mi do ust kulkę z taśmy klejącej, bo nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.

- R_rest_T

#11.

Trzecia klasa. Nauczyciel złapał mnie za kark i przycisnął moją twarz do tablicy tak, że zacząłem się dusić. Pamiętam przerażenie na twarzach kolegów z klasy, kiedy widzieli, że z trudem walczę o każdy kolejny oddech. Nie poniósł żadnych konsekwencji, bo każdy myślał, że mógł to zrobić. To było w 1979 roku.

- whomper13

#12.

Cóż... może nie jest to aż tak zabawne, ale miałem nauczycielkę od historii. Była bardzo dziwna, zawsze dawała nam dziwne zadania i opowiadała dziwne historie o swoim życiu osobistym. Ostatnio dowiedziałem się, że kilkukrotnie dźgnęła swojego męża w brzuch. Facet na szczęście przeżył.

- straik32423

#13.

Mój nauczyciel łaciny. Cotygodniowe testy z tematów, które ledwo liznęliśmy na lekcjach, albo w ogóle nawet ich nie było. Dosłownie nie mieliśmy sposobu, aby móc wynieść cokolwiek z lekcji z nim. Nie dawał nam zadań, niechętnie odpowiadał na pytania. Dziwny typ.

- AxelDuBled

#14.

Nauczyciel zapytał mnie raz "czy twój ojciec nie nauczył cię, jak powinno się zachowywać?". Powiedziałem mu wtedy, że mój tata nie żyje od czterech lat. Dwa tygodnie później mój ojczym przyszedł odebrać mnie ze szkoły i chciał zwolnić mnie wcześniej z lekcji. Kiedy poinformowałem o tym mojego nauczyciela, ten zapytał mnie: "mówisz, że twój zmarły ojciec przyszedł cię odebrać?!".

- 69ingchipmunks_

#15.

Gimnazjum, należałam do zespołu jazzowego. Nauczycielka poprosiła mnie, żebym zagrała solo w trakcie jednego z naszych występów. Zgodziłam się. Po wszystkim ta sama kobieta podeszła do wszystkich i gratulowała im osobiście ich występów solowych - mnie jednak pominęła. Na koniec powiedziała mi tylko, jak strasznie brzmiało to, co zagrałam i narobiła mi wstydu przed całym zespołem. Nigdy więcej nie wystąpiłam już solo.

- dice_99

#16.

Mieliśmy w szkole te charakterystyczne biurka, w których dało się podnieść blat, a pod nim był schowek. Pamiętam, że zawsze miałem bałagan na swoim miejscu. Pewnego razu podeszła do mnie nauczycielka i podniosła klapę mojego biurka, zrzucając wszystkie moje rzeczy na mnie i na podłogę. Potem kazała mi to sprzątać, podczas gdy reszta klasy patrzyła. Oczywiście, że się rozpłakałem. Kto normalny robi takie rzeczy 6-latkowi?!

- FastWalkingShortGuy

#17.

Na studiach miałem profesora, który kompletnie nie radził sobie z nauczaniem. Nigdy go nie lubiłem. Pewnego dnia został zwolniony, a później dowiedzieliśmy się, że to wszystko przez wynik śledztwa, jakie było prowadzone w jego sprawie. Ponoć przeprowadzał nieetyczne testy na szczeniaczkach i fałszował wyniki badań. Zapomniałem jego imienia, ale uczył nas genetyki.

- AstaticDynamic

#18.

Moja nauczycielka od matematyki była straszną osobą. Raz chciała zadzwonić do mojej mamy, bo nie wykonywałem obliczeń jej sposobem. Była na mnie bardzo wściekła, a ja na dodatek nie znałem na pamięć numeru do mojej mamy, przez co nie byłem w stanie jej go podać. Na koniec, w delikatny sposób, nazwała mnie debilem.

- SirSmilyface

#19.

Miałam jednego nauczyciela, który uderzał do mnie, kiedy miałam 15 lat. W delikatny sposób opisywał swoje podboje oraz sprzęt, który, z tego co mówił, nie był imponujących rozmiarów. Zawsze zaznaczał jednak, że wszystkie dziewczyny, które zaliczał, były już legalne.

- badpunguin

#20.

Nasza profesorka na studiach pewnego razu zamknęła drzwi od sali na klucz - nikt nie mógł z niej wyjść ani do niej wejść. Jeden ze studentów poskarżył się i powiedział, że to nielegalne i sprzeczne z regulaminem przeciwpożarowym. Ona powiedziała mu, że jak mu się coś nie podoba, to niech idzie złożyć skargę. Potem dodała, że to i tak nic nie da, bo skargę musi złożyć co najmniej kilka osób, a nawet to nie daje pewności, bo sama ma spore znajomości w komitecie, który rozstrzyga sprawę. Potem próbowała nam sprzedać napisaną przez siebie książkę.

- haysus25
20

Oglądany: 47329x | Komentarzy: 42 | Okejek: 119 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało