Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Mało brakowało, a nie byłoby co zwiedzać. 7 zabytków, których mogło już nie być

40 516  
175   15  
Trudno wyobrazić sobie dzisiaj Paryż bez wieży Eiffla czy Rzym bez Koloseum… A jednak niewiele brakowało, by ani jednego, ani drugiego już nie było. Podobnie jak paru innych równie spektakularnych budowli.

#1. Zanim wieża Eiffla trafiła na wszystkie paryskie widokówki…

18297271b9312381.jpg

...większość paryżan marzyła o tym, by nigdy nie została zbudowana. Z której strony by nie patrzeć, pomijając może dzielnicę La Defense, wieża Eiffla pasuje do klasycznej architektury jak pięść do nosa. I trudno się dziwić protestującym, którzy twierdzili, że zbudowanie tak ogromnego masztu, w tak dziwacznym jak na owe czasy stylu, zupełnie zmieni krajobraz miasta. I zmieniło, tyle że – jak się później okazało – na lepsze.

Mieszkańcy francuskiej stolicy ustąpili dopiero wówczas, gdy obiecano im, że futurystyczna (ponownie – jak na owe czasy) wieża zostanie rozebrana po dwudziestu latach od Wystawy Światowej, z myślą o której uświetnieniu ją wzniesiono. Gdy już jednak wieża znalazła się na miejscu, dodatkowo wykazując swoją użyteczność w roli anteny, okazało się, że paryżanie polubili ją na tyle, by porzucono plany rozbiórki. Z podobnym pomysłem wystąpił wiele lat później Hitler, ale rozkazu burzenia nigdy nie wykonano.

#2. Sfinks to jeden z tych specyficznych zabytków, których...

18297281b4160e12.jpg

...w zasadzie nigdy nie udało się odkopać raz, a porządnie. Wręcz przeciwnie – od swojego powstania jakieś 4,5 tysiąca lat temu Sfinks wielokrotnie pojawiał się na powierzchni, by jakiś czas później zniknąć ponownie, przykryty grubą warstwą piachu. Nazywano go nawet "ojcem strachu" – a to pamiątka z czasów, kiedy ponad powierzchnię pustyni wystawała tylko głowa imponującej figury. Głowa, której widok przyprawiał mieszkańców okolicy o w sumie zrozumiałe dreszcze. Każde kolejne wykopanie i samoczynne zakopanie Sfinksa nie pozostawało bez wpływu na jego strukturę.

Swoje dołożyła też postępująca erozja oraz "czynnik ludzki", jak choćby wtedy, kiedy pewien sufita, znany historii jako Muhammad Sa'im al-Dahr, tak bardzo zbulwersował się faktem, że Egipcjanie składają przed Sfinksem ofiary w modlitwie o deszcz, że... postanowił odrąbać całkowicie niewinnej figurze nos. Za co został zresztą potem stracony. Nie jest więc prawdą, że Sfinks stracił nos w konsekwencji napoleońskiego ostrzału. Ale faktem pozostaje, że po tylu latach w bardzo niesprzyjających warunkach Sfinks już dawno mógłby nie istnieć.

#3. Równie znana, co nie do końca prawdziwa historia mówi, że Statua Wolności...

18297299cb677c73.jpg

...została podarowana Amerykanom przez Francję w dowód przyjaźni, dobrych stosunków, ciepłych uczuć czy czegokolwiek innego. W rzeczywistości jednak trafiła do Stanów Zjednoczonych, bo Francuzi nie wiedzieli, co z nią zrobić. I to nawet nie Francuzi jako kraj, a konkretna osoba – niejaki Augusthe Bartholdi. Artysta wymarzył sobie, by wielka figura zdobiła... wejście do Kanału Sueskiego, który – jak wiadomo każdemu, kto nie dłubał w nosie na lekcjach geografii – ze Stanami Zjednoczonymi nic wspólnego nie ma. Pomysł został przez Egipcjan storpedowany, a rozczarowany Bartholdi zaczął rozglądać się za alternatywnymi miejscami dla swojego dzieła. Tak padło na Amerykę.

Także i tam Statua Wolności wcale nie została przyjęta entuzjastycznie. Już nawet pomijając to, że w drodze omal nie zaginęła, na ponad rok ugrzęzła w nowojorskich magazynach. I gdyby nie ludzka pycha, najprawdopodobniej nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, bo nikomu nie spieszyło się do ufundowania montażu i ustawienia budowli na Liberty Island. Joseph Pulitzer, ten sam, od którego nazwiska pochodzi nazwa najsłynniejszej nagrody dziennikarskiej świata, obiecał wydrukować w swojej gazecie imię i nazwisko każdego, kto dołoży się do sfinansowania projektu. Ogólnokrajowa zbiórka zakończyła się powodzeniem i Statua Wolności trafiła na swoje miejsce. Choć równie dobrze mogła zostać skazana na wieczną tułaczkę po magazynach.

#4. Biały Dom jeszcze stoi tylko dlatego, że...

1829730a10974534.jpg

...nie po raz pierwszy w historii Amerykanie mieli mnóstwo szczęścia. Siedziba prezydentów Stanów Zjednoczonych ma za sobą burzliwą historię i nie będzie przesadą stwierdzenie, że z oryginalnego budynku do dzisiaj pozostało niewiele. Ale niewiele również brakowało do tego, aby nie zostało nic. To zasługa brytyjskich żołnierzy, którzy w 1814 roku postanowili sprawdzić, jak szybko spali się cały Kapitol, przede wszystkim Biały Dom, a także inne rządowe budowle. Palił się bardzo szybko, to trzeba przyznać, jednak 25 sierpnia z odsieczą stołecznemu miastu przyszła... pogoda.

Ulewne deszcze zdołały ugasić ogień, natomiast tornado poczyniło takie spustoszenia w szeregach Brytyjczyków, że ci uciekli jak niepyszni. Oficjalnie po to, by się przegrupować. W praktyce – po to, by już więcej nie pojawić się w okolicy. Dla Waszyngtonu nagłe załamanie pogody okazało się prawdziwym darem od losu, zważywszy na fakt, że więcej angielskich żołnierzy poległo w starciu z wichurą niż w konsekwencji amerykańskiego ostrzału. Biały Dom natomiast udało się odbudować, przebudować i stoi na swoim miejscu po dziś dzień – choć nie uniknął późniejszych, jeszcze wielokrotnych, mniejszych czy większych remontów.

#5. Także Tadź Mahal padł ofiarą brytyjskiej zarazy, ale...

1829731cd6ca5dc5.jpg

...na szczęście w ostatniej chwili przyszło opamiętanie. Na początku XX wieku niejaki lord Curzon, przerażony stanem, w jakim zastał budowlę, zalecił rozpoczęcie prac remontowych, po to, by przywrócić dawny blask najbardziej znanemu dzisiaj obecnie mauzoleum Indii, zresztą od 1983 roku znajdującemu się na liście UNESCO. Na nic zdałoby się jednak wsparcie Curzona, gdyby nie fiasko pomysłu zapoczątkowanego w 1928 przez lorda Williama Bentincka, który wymyślił, żeby... rozebrać na kawałki indyjskie zabytki, a następnie sprzedać je w częściach na aukcjach w Londynie. Jednym z zabytków, które miały trafić pod młotek, był właśnie Tadź Mahal.

Szczęśliwie okazało się, że londyńskie aukcje wcale nie cieszą się takim powodzeniem, jak początkowo zakładano, i absurdalny projekt został wstrzymany niedługo po tym, jak go zainaugurowano. Co nie znaczy jednak, że mauzoleum pozostało w (niemal) nienaruszonym stanie. Już wcześniej mocno dała mu się we znaki obecność Brytyjczyków, którzy postanowili zrobić sobie w nim... bazę wojskową i skład amunicji. Nie odmówili sobie nawet malowania głównego korytarza po to, by zaimponować księciu Walii. Przez lata Tadź Mahal był niszczony, a każdy, kto chciał, "odłupywał" sobie kawałek pałacu i zabierał na pamiątkę. Gdyby nie późniejsze intensywne prace naprawcze, nie zostałoby z niego zupełnie nic.

#6. Rzymskie Koloseum zostało dwukrotnie trafione piorunem, jednak...

18297328f66984c6.jpg

...wcale nie wywołane tymi zdarzeniami pożary najmocniej przyczyniły się do jego zniszczenia. Oczywiście, budowla bardzo istotnie ucierpiała, zniszczeniu uległy drewniane elementy, a cała konstrukcja została wtedy naruszona. Prawdziwe nieszczęście amfiteatru w Rzymie miało jednak dopiero nadejść. Z czasem i z człowiekiem. Imponująca budowla była przez lata rozbierana kawałek po kawałku. Przez miejscowe elity, które zdobnymi elementami z Koloseum dekorowały sobie domy, jak też przez miejscowych mętów, którzy kradli żelazne podpory, by odsprzedać je na złomie. W efekcie różnych wydarzeń Koloseum straciło nie tylko jakąś jedną trzecią swojej konstrukcji, ale też znaczną część swojego pierwotnego uroku. I gdy wydawało się, że najgorsze już minęło, antycznej budowli ponownie zaszkodził człowiek.

Nawet w starożytności Rzym był bardzo ruchliwym miastem, ale w największych koszmarach nie wyobrażano sobie, jakim chaosem stanie się w XX czy XXI wieku. Ogromna liczba samochodów, turystów, funkcjonujący dwadzieścia cztery godziny na dobę transport publiczny, masowe wydarzenia... To wszystko wywołuje wibracje, które "wytrząsają" z Koloseum kolejne fragmenty, bezpośrednio zagrażając jego integralności. Mało tego? Budowla znajduje się na niewystarczająco stabilnym gruncie, przez co jeden jej kraniec znajduje się już o 40 centymetrów wyżej od przeciwległego, zmierzając w stronę wzoru wyznaczonego przez Krzywą Wieżę w Pizie.

#7. Most Golden Gate omal nie został zniszczony zanim...

1829733c1abe7da7.jpg

...w ogóle go zbudowano. Dzisiaj to najbardziej charakterystyczny obiekt San Francisco oraz jeden z najpopularniejszych obiektów całego zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. W charakterystycznej ciemno-czerwonej (aka brązowej, aka pomarańczowej, aka sinokoperkowej) barwie stanowi zarówno intensywnie uczęszczany trakt komunikacyjny, jak też atrakcję dla turystów. Dlaczego niewiele brakowało, a nie byłoby w ogóle co oglądać? A dlatego, że podczas budowy mostu napotkano wiele poważnych przeszkód utrudniających pracę i sprawiających, że każdy krok był niezwykle niebezpieczny. Wystarczy wspomnieć, że według statystyk podczas wznoszenia konstrukcji Golden Gate ze względu między innymi na silne fale śmierć poniosło ponad 900 osób!

Kilkanaście lat po otwarciu mostu musiano na pewien czas go zamknąć – wiatry sięgające 113 km/h stanowiły poważne zagrożenie dla Golden Gate i obawiano się powtórki wydarzeń sprzed dekady, kiedy o połowę słabsze wiatry doprowadziły do zawalenia się mostu Tacoma Narrows. Mostu, który – warto zauważyć – zaprojektowała ta sama osoba co Golden Gate. W San Francisco do tragedii ostatecznie nie doszło, ale zdaniem inżynierów było bardzo blisko – tym bardziej że niesprzyjające warunki atmosferyczne doprowadziły do poważnych uszkodzeń w konstrukcji mostu. I gdyby nie szybka reakcja władz, które zleciły wzmocnienie Golden Gate, wzmożony ruch na moście mógłby zakończyć się tragedią.
5

Oglądany: 40516x | Komentarzy: 15 | Okejek: 175 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało