Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Co się zmieni po pandemii. 7 rzeczy, które prognozują eksperci

103 070  
311   65  
Jedno jest pewne, choć wielu wydaje się nie dopuszczać do siebie jeszcze tej możliwości – niewiele rzeczy zostanie „po staremu”. Ale może to też dobra okazja do tego, by przywrócić światu trochę prawdziwej normalności?

#1. Praca zdalna okazuje się nie taka straszna

182690195c55b091.jpg

Jeszcze do niedawna wielu pracodawców wychodziło z założenia, że godziny niewysiedziane to godziny nieprzepracowane, a miarą zaangażowania jest głębokość wgniecenia, jakie pracownik odcisnął czterema literami na biurowym krześle. Nagle okazało się jednak, że znacznie więcej niż tylko 7% prac (tak twierdzono do tej pory w USA) może być wykonywane zdalnie. Mało tego – taki model odznacza się większą wydajnością. Badania sprzed kryzysu wykazały między innymi roczny wzrost efektywności pracownika aż o niemal 17 dni!

Oczywiście wiele firm będzie usilnie próbowało wrócić do trybu sprzed pandemii, ale wyważonych drzwi raczej nie uda się już zablokować – tym bardziej że liczne nowoczesne przedsiębiorstwa dostrzegają wymierne korzyści w pracy zdalnej swoich pracowników. Można więc oczekiwać coraz większej liczby zdalnych lub choćby w dużej mierze zdalnych stanowisk.

#2. Automatyzacja modeluje rynek pracy

1826902d6e2b0762.jpg

Nieustanna rywalizacja człowieka z maszyną toczy się już od dawna i to na bardzo wielu polach. Najsilniej postępujące zmiany widać zapewne w fabrykach, które stopniowo zatrudniają coraz mniej ludzi, coraz więcej zadań zlecając w zamian maszynom. Maszyny się nie męczą, nie wymagają zbyt częstych przestojów, nie potrzebują owocowych poniedziałków ani kart Multisport. Co najważniejsze ostatnio, również nie chorują.

Zastępowanie ludzi robotami przyspieszyło znacząco w ostatnich tygodniach, jako że wiele firm upatruje w tym szansę na przetrwanie wywołanego pandemią kryzysu. To kolejny trend, którego nie da się już odwrócić. Ciekawostkę może stanowić fakt, że Chińczycy testują już „robotyczne szpitale”, w których to maszyny mają odciążyć personel w podstawowych zadaniach, jak mierzenie temperatury czy dostarczanie posiłków pacjentom. Na tym tle dostawy kurierskie realizowane za pomocą dronów nie wydają się już wcale science fiction.

#3. Edukacja przenosi się do sieci

1826903ff8473323.png

Spośród różnych pomysłów na „odmrażanie” aktywności gospodarczej przywrócenie stacjonarnej nauki w szkołach pozostaje dość odległym priorytetem. W dalszym ciągu uznawane jest to za igranie z ogniem, a to znaczy, że jeszcze przez pewien czas nauka odbywać się będzie za pośrednictwem internetu (oraz – niestety – telewizji). Coś, co regularnie oprotestowywane było jako niemożliwe do wykonania, zostało przetestowane w praktyce.

Okazało się, że cały system leży i kwiczy, nie podoba się praktycznie nikomu, a zwłaszcza nauczycielom – ale nie jest niemożliwy. Można więc oczekiwać, że w kolejnych latach zostanie znacząco usprawniony, tak aby w przypadku kolejnej sytuacji ekstremalnej zejście do „internetowego podziemia” przebiegło znacznie sprawniej. Dysponując dobrze działającymi narzędziami, kolejne szkoły nie będą widziały przeszkód, by nawet w normalnych czasach część zajęć prowadzić zdalnie.

#4. Rządy zwiększają kontrolę nad obywatelem

18269045c016a784.jpg

Ile prywatności jesteśmy w stanie oddać w zamian za różne korzyści, głównie wygodę? Ile osób płaci kartami zamiast gotówką, nie przejmując się faktem, że każda transakcja jest rejestrowana? Jednocześnie nie brakuje „teksańczyków”, którzy odmówiliby załodze pogotowia podania swojej grupy krwi, bo to prywatna sprawa. Dylematy tego rodzaju mogą wkrótce odejść do przeszłości, bo w obliczu zagrożenia coraz więcej osób jest gotowych zrezygnować z jeszcze większej części prywatności – instalowane (również przymusowo) rządowe aplikacje ułatwiające kontrolowanie osób poddanych obowiązkowej kwarantannie to przykład pierwszy z brzegu.

Śledzenie przemieszczania się obywateli – jak w Iranie czy Izraelu – stało się „wyższą koniecznością”. I co w tym najciekawsze, w wielu innych zachodnich państwach do tego rodzaju walki z wirusem wykorzystuje się narzędzia wcale nie nowe, tylko ujawnione. Bo pod hasłem ochrony społeczeństwa są łatwiejsze do publicznego zaakceptowania. Naiwny byłby ten, kto sądziłby, że po zakończeniu pandemii rządy łatwo zrezygnują z nowych uprawnień.

#5. Produkcja wraca do kraju

18269056d82b5d75.jpg

W ostatnich tygodniach czy miesiącach bardzo dotkliwie dało się odczuć skutki przenoszenia produkcji za granicę, głównie do wschodniej Azji, gdzie koszty pracy były dotąd najniższe. To, że Chińczycy nie są już tak chętni do pracy za miskę ryżu, to jeden z powodów, dla których myśli się już o odwróceniu tego trendu. Ważniejsze jednak okazało się potwierdzenie w praktyce zasady „umiesz liczyć – licz na siebie”. Japonia już obiecała solidne finansowe wsparcie firmom, które chciałyby wrócić z produkcją z Chin do Japonii, podobne nastroje panują też w innych częściach świata. Tym bardziej w perspektywie globalnego kryzysu ekonomicznego to właśnie lokalne zależności mogą okazać się szansą na lepsze poradzenie sobie z sytuacją.

To już pewne, że uzależnienie produkcji od taniej azjatyckiej siły roboczej będzie musiało zostać znacząco ograniczone. Tym bardziej że dzisiaj nie brakuje absurdów – jak chociażby ten, że 90% antybiotyków wykorzystywanych w Stanach Zjednoczonych wytwarza się w Chinach. A powiedzieć, że relacje pomiędzy oboma krajami są napięte, to w zasadzie nic nie powiedzieć.

#6. Małe biznesy trzeba budować od nowa

18269062e9ecb2a6.jpg

Z jednej strony mówi się o konieczności wspierania małych firm i lokalnych przedsiębiorców, z drugiej – prognozy są bardzo mało optymistyczne. Z analizy JP Morgan wynika, że przeciętny „mały biznes” jest w stanie utrzymać się przez zaledwie 27 dni zanim w oczy (księgi?) zajrzy mu widmo bankructwa. Wiele małych firm zostanie zamkniętych, w tym chociażby bary, puby i restauracje, które – podobnie jak turystyka – cierpią najmocniej. Przetrwają najwięksi, dysponujący największym kapitałem i najszerszym zasięgiem.

Czy to oznacza, że jeszcze większy obszar rynku zostanie przejęty przez gigantów (tudzież czy grozi nam zalew kolejnych fast foodów w miejscu lokali prowadzonych pod własną marką)? Nie jest to niestety nieprawdopodobne. Pozostaje jednak cień nadziei na to, że przewartościowaniu ulegnie również podejście konsumentów – którzy mniej chętnie kupować będą produkty wytwarzane masowo, ale jednorazowe, wybierając w zamian nieco droższe, ale za to dużo bardziej trwałe.

#7. Dochód podstawowy nie daje o sobie zapomnieć

1826907eccdc3d47.jpg

Dochód podstawowy to jedna z tych koncepcji, na myśl o których ekonomiści zielenieją na twarzach. Inni – czerwienieją z zachwytu, bo „czy się stoi, czy się leży – wszystkim równo się należy”. Rozdawanie pieniędzy wszystkim obywatelom przetestowano już w Finlandii, gdzie stwierdzono, że „obywatele są bardzo szczęśliwi i równie bezrobotni”. Jeszcze kilka lat temu koncepcja ta pozostawała wyłącznie w sferze socjalistycznej utopii.

Dzisiaj pod różnymi postaciami pojawia się w najróżniejszych krajach świata, gdzie rządzący uznali, że „rzucenie” pieniędzy może przynajmniej doraźnie pomóc ze skutkami gospodarczymi obecnego kryzysu. Perspektywa długofalowa zeszła póki co na bardzo odległy plan. Eksperci nie prognozują jeszcze w tym momencie upowszechnienia dochodu podstawowego, ale liczą się z tym, że nawiązujące do tego modelu próby będą podejmowane coraz bardziej otwarcie. Tym bardziej że rozdawnictwo pieniędzy pozostaje najbardziej skuteczną metodą zdobywania głosów w wyborach.
11

Oglądany: 103070x | Komentarzy: 65 | Okejek: 311 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

01.12

30.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało