Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dzisiaj są (lub były) liderami na rynku. Wielu z nich zaczynało jednak w zupełnie innej branży, niż działa obecnie

57 144  
170   31  
Patrząc dzisiaj na firmy takie jak Samsung, Nintendo, czy nawet serwis YouTube, aż trudno uwierzyć, od czego zaczynali. Od tamtej pory przebyli jednak długą drogę, dzięki czemu zmienili się w liderów w swojej branży. Nie zawsze jednak tak było.

#1. YouTube


YouTube to obecnie największy serwis z filmami wideo, odwiedzany każdego miesiąca przez blisko 1,8 mld użytkowników. Od 2006 roku znajduje się on w rękach Google, które wykupiło witrynę od twórców za kwotę 1,6 mld dolarów. Jej założyciele wyznali, że serwis nie zawsze był tym, czym jest obecnie, a jego początki były co najmniej dziwne.

Jeden z założycieli YouTube'a - Steve Chen - wyznał, że serwis na samym początku był stroną randkową. Wprawdzie już wtedy miał sporo wspólnego z filmami wideo, jednak nie w takim sensie, jak może wam się wydawać.

YouTube chciał być pionierem stron randkowych nowej generacji i zamiast standardowego zdjęcia z krótkim opisem, potencjalni randkowicze mieli wrzucać na stronę krótkie filmy, w których prezentowali swoją osobę. Po pięciu dniach od założenia na stronie nie pojawiło się nawet jedno ogłoszenie, co dało twórcom do myślenia.


Już wtedy dysponowali wszystkimi niezbędnymi narzędziami, które umożliwiały użytkownikom udostępnianie treści wideo na ich witrynie w niesłychanie łatwy sposób. Trzeba było jakoś to wykorzystać. Zamiast strony randkowej powstał więc serwis, na który każdy mógł wrzucać filmy o dowolnej tematyce - i to był strzał w dziesiątkę.

23 kwietnia 2005 roku na YouTubie pojawił się pierwszy film zatytułowany "Me at the zoo" (ja w zoo).

https://youtu.be/jNQXAC9IVRw
Na sam koniec warto dodać, że nazwa domeny została zarejestrowana w walentynki tego samego roku. Historia powstania tego giganta sprowadza się więc do trzech samotnych gości, którzy spędzali walentynkowy wieczór w swoim towarzystwie.


#2. Nintendo



Firma, która obecnie kojarzona jest z serią Mario Bros i kilkoma całkiem udanymi konsolami, nie zawsze zajmowała się grami wideo. Niektórych może to zdziwić, ale Nintendo została założona jeszcze w 1889 roku przez niejakiego Fusajiro Yamauchi. Początkowo nosiła ona nazwę Yamauchi Nintendo i zajmowała się produkcją kart do gry Hanafuda. Ze względu na to, że karty były robione ręcznie z niezwykłą starannością, firma szybko zaczęła zdobywać popularność, a ich produkty coraz lepiej się sprzedawały.

Nintendo było firmą przekazywaną z pokolenia na pokolenie, a jej najbardziej zawiła historia zaczyna się w chwili przejęcia sterów przez Hiroshi Yamauchiego - wnuka założyciela, Fusajiro Yamauchiego.


W 1956 roku nowy właściciel odwiedził Stany Zjednoczone, aby rozmawiać o warunkach ewentualnej współpracy z największą firmą zajmującą się produkcją kart do gry na świecie - United States Playing Card Company. W USA Hiroshi odkrył, że firma, z którą chciał wejść we współpracę, korzysta z dość niewielkiego biura, co dało mu do myślenia. Właśnie wtedy zrozumiał, że karciany biznes ma swoje ograniczenia i trzeba inwestować w inne branże. No i się zaczęło.

W latach 1963-68 spółka była w posiadaniu firmy taksówkarskiej Daiya. Mimo iż radziła sobie ona bardzo dobrze, narastające problemy oraz nasilające się strajki taksówkarzy sprawiły, że ostatecznie została sprzedana. Potem założono sieć hoteli miłosnych, sieć telewizyjną oraz firmę spożywczą (zajmującą się produkcją m.in. ryżu instant z torebki). Wszystkie te przedsięwzięcia okazały się ostatecznie jedną wielką katastrofą i żadne z nich nie utrzymało się na rynku. Po czasie spadła również sprzedaż kart do gry, przez co Nintento musiało zmienić strategię - poszli w elektroniczne zabawki, jednak to już zupełnie inna historia.

BBC

#3. Airbnb


Airbnb to firma, którą doskonale zna każdy, kto chciał zaoszczędzić kilka groszy, wybierając się gdzieś na wakacje. Choć w związku z pandemią koronawirusa Airbnb wpadło w poważne tarapaty, to przez bardzo długi czas firma zaliczała sukces za sukcesem, generując potężne zyski.

Wszystko zaczęło się w 2007 roku, kiedy dwójka przyjaciół - Brian Chesky i Joe Gabbia - przeprowadzili się z Nowego Jorku do San Francisco. Byli spłukani, nie mieli na czynsz i rachunki, więc kombinowali, jak trochę dorobić. W mieście odbywała się wtedy akurat jakaś konferencja, przez co większość hoteli była zajęta. Mężczyźni kupili więc kilka dmuchanych materacy, wstawili do swojego mieszkania i wrzucili ogłoszenia do sieci. Swoją stronę nazwali "Air Bed and Breakfast" i oferowali tanie noclegi ze śniadaniem - kasowali po 80 dolarów za noc. Do dwójki założycieli szybko dołączył Nathan Blecharczyk - absolwent Harvardu - i pomógł im w rozwinięciu biznesu.


Potem zaczęły się problemy, bo strona nie miała użytkowników, a gości nie przybywało. W rzeczywistości zarejestrowały się tam tylko dwie osoby, z czego jedną z nich był Chesky. Firma nieco odżyła w trakcie konwentu demokratów przed zbliżającymi się wyborami. Sprytni przedsiębiorcy wpadli na to, aby zwolennicy partii mogli przenocować innych zwolenników partii i przy okazji trochę zarobić. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, był to jednak tylko chwilowy wzlot, po czym znów nastąpił upadek.

Twórcy Airbnb zainwestowali więc w płatki śniadaniowe. Wykupili potężną partię produktu i zaprojektowali dwie różne wersje pudełek. Jedną dla zwolenników Partii Demokratycznej - Obama O’s - a drugą dla zwolenników Partii Republikańskiej - Cap’n McCain’s. Chesky'emu z kolegami udało się to sprzedać w liczbie 800 sztuk, kasując po 40 dolarów za paczkę. W ten sposób zarobili 30 tys. dolarów, co stanowiło potężny zastrzyk gotówki i pomogło rozkręcić biznes wynajmu łóżek.


Potem było już tylko lepiej, a każdy kolejny pomysł naganiał większą ilość klientów. W ten sposób Airbnb doszło do miejsca, w jakim znajduje się obecnie, a po drodze zarobiło kupę kasy.


#4. Western Union


Western Union to marka, którą większość kojarzy obecnie z reklam w telewizji i billboardów na mieście, choć może znajdą się tacy, którzy korzystali ostatnio z ich usług. Firma zajmuje się szeroko pojętą branżą finansową i oferuje takie usługi, jak: przelewy, przekazy pieniężne, obsługę płatności biznesowych oraz usługi handlowe. Western Union nie zawsze zajmowała się jednak pieniędzmi. Na samym początku swojego istnienia wysyłała... telegramy.


Początki przedsiębiorstwa - pod inną nazwą - sięgają jeszcze 1851 roku. Hiram Sibley wraz ze wspólnikami wymarzył sobie, że zbuduje największy i najbardziej doskonały system telegraficzny. Założyciel WU był tak konsekwentny w swoich dążeniach, że pod koniec XIX roku spółka zdominowała sektor telegraficzny, posiadając pozycję monopolisty.

W ofercie Western Union gdzieś po drodze powoli zaczęły pojawiać się usługi finansowe. Już w 1914 roku firma zaproponowała pierwszą kartę płatniczą dla konsumentów, a w późniejszym czasie przekazy pieniężne na stałe weszły do oferty firmy. Spółka jednak cały czas rozwijała się w sektorze komunikacyjnym, idąc przy tym z duchem czasu. Własna flota satelitów geosynchronicznych, międzynarodowe sieci kablowe, dedykowane urządzenia telekomunikacyjne dzierżawione Departamentowi Obrony USA i wiele innych.


Mimo wszystkich starań i inwestycji, rozwój technologiczny nie oszczędził Western Union. Gdzieś na początku lat 80., ze względu na malejące zyski i rosnące zadłużenie, spółka zaczęła pozbywać się aktywów opartych na telekomunikacji. Szybko jednak odnalazła swoje miejsce na świecie i zaczęła realizować przekazy pieniężne za granicę.

Niestety Western Union znów ma poważne problemy, ponieważ na rynku, jak grzyby po deszczu, zaczęły pojawiać się różnego rodzaju platformy do przekazów pieniężnych. Tutaj jednak zaczyna się już inna historia.


#5. Nokia


Nokia to marka, którą większość z nas kojarzy z niemal niezniszczalnymi telefonami komórkowymi. W tym miejscu możecie się nieźle zdziwić, ale firma powstała jeszcze w 1865 roku i na początku zajmowała się przetwórstwem drewna. Pod koniec XIX wieku powstały również fińskie zakłady gumowe, gdzie głównie zajmowano się produkcją kaloszy. W 1912 roku założono Fińską Fabrykę Kabli, gdzie głównie zajmowano się produkcją kabli do telegrafów oraz do telefonu.

Dopiero w 1960 roku założono dział elektroniczny, co stanowiło początki współczesnej Nokii. Obecną nazwę przyjęto jednak dopiero w 1967 roku, co było wynikiem połączenia dawnej fabryki papieru (która nazywała się Nokia), z Fińskimi Zakładami Gumowymi oraz Fińską Fabryką Kabli.


Potem Nokia zajmowała się produkcją telewizorów, magnetowidów, a nawet zestawów do odbioru telewizji. Pierwsze telefony, jakie wyjechały z fabryki, były telefonami samochodowymi, potem pojawiły się pierwsze urządzenia przenośne z prawdziwego zdarzenia, aż w końcu za pomocą Nokii zrealizowano pierwszą rozmowę w standardzie GSM. Potem poszło już gładko, aż w końcu Nokia zdominowała rynek telefonów komórkowych. Później jednak coś nie pykło, co doprowadziło Nokię do tego miejsca, w którym znajduje się obecnie. Co to było? O tym możecie przeczytać tutaj.


#6. Samsung


Samsung, który obecnie stanowi jedną ze światowych potęg m.in. na rynku smartfonów, nie zawsze zajmował się elektroniką. Co nie powinno zresztą nikogo dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że firma powstała w 1938 roku za czasów japońskiej okupacji. Jako ciekawostkę warto zaznaczyć, iż nazwa firmy wzięła się z połączenia dwóch słów: "Sam" - co oznacza "trzy" - oraz "Sung" - co oznacza "Gwiazda", co na początku lat 90. widać było nawet w logo firmy.

Założycielem firmy był Lee Byung-chul. Samsung rozpoczął działalność jako mała firma, zajmująca się handlem suszonymi rybami, alkoholem, lokalnymi produktami spożywczymi i makaronami.


Potem działo się dużo brutalnych i burzliwych rzeczy - trwająca okupacja, przymusowe wcielanie Koreańczyków do japońskiej armii, bomba atomowa zrzucona na kraj okupanta, podział Korei na strefę radziecką i amerykańską, wojna koreańska i wiele innych. Samsung jednak trwał, kilkukrotnie przenosił się w inne miejsca w kraju, ale ostatecznie przetrwał i wciąż się rozwijał.

Wszystko szło na tyle dobrze, że po czasie udało się założyć nawet rafinerię cukru i przędzalnię wełny, a w latach 50. właściciel Samsunga uchodził za najbogatszego człowieka w kraju.

Kiedy w latach 60. władzę przejęło wojsko, generał Park Chung-Hee - piastujący urząd prezydenta kraju - postawił na dynamiczny rozwój koreańskich firm. Państwo robiło wszystko, co w jego mocy, aby pomagać przedsiębiorcom. Był to okres, kiedy firma jeszcze bardziej zaczęła się bogacić i rozrastać.


Pod koniec lat 60. Samsung wszedł na rynek elektroniki użytkowej, a wszystko zaczęło się od telewizorów. Lee Byung-chul był mądrym człowiekiem i wiedział, że sposobem na sukces jest dywersyfikacja działalności. Szybko zaczął więc inwestować w produkcję sprzętu AGD, przemysł stoczniowy, sprzęt komputerowy itd. To wszystko doprowadziło firmę do miejsca, gdzie znajduje się obecnie - a znajduje się całkiem wysoko.

Jako ciekawostkę warto dodać, że do dzisiaj Samsung jest jednym z największych na świecie producentów statków.

1

Oglądany: 57144x | Komentarzy: 31 | Okejek: 170 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało