Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 rzeczy, które linie lotnicze wolałyby przed Tobą ukryć

68 940  
221   11  
Chwilowo raczej większości z nas nie grozi perspektywa wakacyjnych lotów za granicę, możemy więc porzucić statystyczne twierdzenia, że „samoloty są najbardziej bezpiecznym środkiem transportu” i skupić się na tym, co już wcale nie takie optymistyczne.

#1. Najbezpieczniej siedzi się… na zewnątrz

1826675cc46a9351.jpg

Prawdopodobieństwo awarii podczas lotu samolotem komercyjnych linii nie jest wysokie. Mimo to jednak instynktownie, rezerwując bilety, staramy się wybrać takie miejsca, które w razie jakiegokolwiek wypadku zapewnią największe szanse na wyjście bez szwanku. Problem w tym, że… takie miejsca nie istnieją. Wynika to z tego, że każdy ewentualny wypadek jest inny – i gdzie indziej najlepiej byłoby się znaleźć w razie lądowania na wodzie, rozbicia o górskie zbocze czy zarycia w pole kukurydzy tuż obok lotniska docelowego.

Na podstawie danych Federal Aviation Administration udało się jednak określić, że "najniższa śmiertelność” – 28% – przypada na środkowe siedzenia w tylnej części samolotu. Z kolei szansa na dokonanie żywota w preferowanych przez wielu miejscach przy przejściu, w środkowej części maszyny, sięgają już 44%. Ani jedna, ani druga opcja nie napawa optymizmem.

#2. Chcesz coś zjeść? Idź… do łazienki

182667685734ab92.jpg

Unikanie toalety w samolocie nie wydaje się złym rozwiązaniem – to w końcu najbrudniejsze miejsce na całym pokładzie, z którego więcej zarazków można przynieść niż w nim zostawić. Niezupełnie. Badania wykazały na przyciskach spłuczek około 265 jednostek tworzących kolonię bakterii (CFU) w przeliczeniu na cal. Dużo? No na pewno niemało… Ale więcej – 285 bakteriojednostek – znaleziono już choćby w nawiewach nad głowami pasażerów.

Ciągły nadmuch przez kilka czy kilkanaście godzin lotu wydaje się mimo wszystko groźniejszy niż jednorazowy kontakt ze spłuczką, po którym można od razu umyć ręce (do czego jeszcze, swoją drogą, wrócimy). Wszystko to i tak nic w porównaniu do rozkładanych tacek montowanych z tyłu oparć siedzeń. Te należałoby oznaczyć taśmą policyjną jako miejsce zbrodni, a już na pewno nie rozkładać się na nich z jedzeniem. 2155 bakteriojednostek na cal powinno wystarczyć za uzasadnienie.

#3. Kocyk w folii wydaje się taki świeży? Wydaje…

18266770f8fbb053.jpg

To takie miłe, kiedy linia lotnicza dba o swoich pasażerów – tym bardziej kiedy przychodzi do dłuższych lotów, podczas których najlepiej uciąć sobie drzemkę, by nie zwariować w zamknięciu na małej przestrzeni. A cóż może być milszego niż podsunięty przy takiej okazji kocyk – jeszcze zapakowany w folię, pachnący świeżością? Okazuje się niestety, że sam fakt zapakowania w folię wcale nie jest gwarancją świeżości. Mimo bardzo wyraźnych zaleceń dotyczących higieny, praktyka jest nieco inna.

Najczęściej prane są tylko te koce, na których widać wyraźne plamy. Pracownicy jednej z linii lotniczych przyznali, że w efekcie do pralki trafia mniej więcej co piąty koc. To zaś, że do klienta dostarczany jest w foliowym opakowaniu, nie gwarantuje niczego – badania wykazały na zafoliowanych kocach obecność pleśni czy wcale niemałe ilości bakterii. Zawsze można jednak wierzyć szczęściu – i liczyć, że ten akurat kocyk będzie wyprany.

#4. Po co budzić pilota

1826678e995ef744.jpg

Wiele godzin patrzenia przed siebie, głównie w niewiele zmieniające się niebo (na wysokości dziesięciu kilometrów nad ziemią naprawdę mało się dzieje – a to, co się dzieje, dla pilota już po tygodniu przestaje być jakąkolwiek atrakcją), może znużyć każdego. Nic więc dziwnego, że każdy pilot od czasu do czasu utnie sobie drzemkę za sterami. Nie jest to ani coś, o czym linie lotnicze by nie wiedziały, ani czego by zabraniały. Pod warunkiem jednak, że nie przesypia się startu czy lądowania oraz – co istotne – że drugi pilot czuwa nad maszyną.

Tymczasem wyniki przeprowadzonej ankiety wykazały, że co najmniej 40% brytyjskich pilotów ucina sobie drzemkę w pracy – i co ważniejsze, około jedna trzecia z tej grupy przyznała też, że przynajmniej raz gdy się ocknęli drugi pilot również spał. W innym z badań trzech na pięciu skandynawskich pilotów przyznało się do popełniania błędów przez zmęczenie. W przypadku pilotów z Niemiec było ich jeszcze więcej (albo byli bardziej szczerzy) – czterech na pięciu. Może trzeba by więc zastanowić się nad wprowadzeniem tachografów?

#5. Wszyscy kochają turbulencje

18266794b0d17255.jpg

Turbulencje to zjawisko znane praktycznie każdemu, kto kiedykolwiek leciał samolotem – rzadko zdarzają się loty, podczas których pogoda jest tak idealna, że nie ma nawet chwilowych „niedogodności”. Bywają jednak i takie trasy, podczas których lepiej w ogóle się nie odpinać, o piciu czegokolwiek podczas lotu nawet nie wspominając. Wydawałoby się, że na istnienie turbulencji wpływu nie mamy. Są, bo są – i trzeba je zaakceptować. Wychodzi jednak na to, że wpływ mamy. Tyle że negatywny.

Zmiany klimatu, większa ilość dwutlenku węgla emitowanego do atmosfery, olbrzymi ruch lotniczy, głównie nad Europą i Ameryką Północną – wszystko to przyczynia się do częstszego występowania turbulencji. W ciągu ostatnich czterdziestu lat podwoiła się liczba poważnych kontuzji wśród załóg samolotowych i pasażerów (co oczywiście związane jest również z popularyzacją latania). Dodatkowo szacuje się, że w ciągu kolejnego półwiecza częstość występowania turbulencji wzrośnie o kolejne kilkaset procent!

#6. Odrobina wody przecież nie może zaszkodzić

1826680a8993c786.jpg

Zamawianie posiłków na pokładzie samolotu nie jest najlepszym pomysłem. Ze względu na to, że na wysokości dziesięciu kilometrów nad ziemią inaczej odczuwane są smaki, większość – łagodnie mówiąc – smakuje kiepsko. Ale przyczyna może też być inna. Jak chociażby taka, że część „świeżutkich obiadków” serwowanych przez uśmiechnięte panie stewardessy i przystojnych panów stewardów liczy sobie dobre trzy dni od przygotowania – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie FDA. Jeśli dodać do tego uchybienia w firmach kateringowych oraz wszechobecne tworzywo sztuczne, robi się jeszcze mniej apetycznie.

Ale czy przynajmniej wobec tego można chociaż spokojnie napić się herbaty lub kawy? Z tej dwójki najlepsza będzie… whisky. A to wniosek z kolejnego badania, którego wyniki pokazały, że pokładowa woda – czy to płynąca w kranie w toalecie czy wykorzystywana do przygotowywania ciepłych napojów – zaskakująco często zanieczyszczona jest bakteriami, w tym tą najbardziej działającą na wyobraźnię bakterią E.coli.

#7. To naprawdę nie czas na zbieranie bagażu

1826681563cfd1f7.jpg

Szczęście w nieszczęściu i nieszczęście w szczęściu, zależy z której strony patrzeć – udało się wylądować, nikt nie zginął (jeszcze), ale na pokładzie samolotu pojawił się ogień. Jak bardzo trzeba się martwić? I bardzo, i szybko – przepisy wymagają, aby kompletną ewakuację pasażerów można było przeprowadzić w ciągu półtorej minuty. Właśnie dziewięćdziesiąt sekund wystarczy bowiem do tego, by ogień rozprzestrzenił się po całym pokładzie i rozpoczęło się grillowanie. Porzućcie więc kabinówki, wy, którym życie miłe, i w te pędy do najbliższego wyjścia ewakuacyjnego.

A skoro już mowa o czasie, który można sobie kupić – na ile wystarczają zapasy tlenu podawanego przez maski, które w razie problemów z powietrzem w samolocie wypadają znad głów pasażerów? Dwanaście do maksymalnie dwudziestu minut. Ale to akurat nie taka zła wiadomość, bo w większości przypadków to aż nadto czasu, by pilotowi udało się sprowadzić maszynę na wysokość, na której powietrze umożliwia już normalne, samodzielne oddychanie.
9

Oglądany: 68940x | Komentarzy: 11 | Okejek: 221 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.11

26.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało