Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Podniebne Opowieści: Wyskoczmy z samolotu

24 604  
141   10  
Martin stanął w drzwiach samolotu. Po raz pierwszy w życiu miał na plecach spadochron. Do nogi przywiązana była skórzana torba z pieniędzmi. Zawahał się. Cały czas mógł pójść do kokpitu, oddać pilotom pistolet i powiedzieć, że to wszystko było tylko żartem. Mógł użyć broni, którą miał w ręku i odebrać sobie życie. Mógł też skoczyć.
Zanim zaczniesz lekturę tego artykułu, zapoznaj się z jego częścią pierwszą

Krótko po północy 24 czerwca 1972 roku biznesmen David Hanley, 30-latek z pobliskiego miasteczka Florissant, oglądał telewizję. Miał bilet na poranny lot z lotniska w Saint Louis, więc gdy nadawano transmisję na żywo z trwającego uprowadzenia samolotu, on śledził ją z baru w lotniskowym hotelu Marriott. Dowiedział się, że porywacz otrzymał okup i kilka spadochronów. Pamiętał też, że zaledwie pół roku wcześniej mężczyzna znany jako Dan Cooper wyskoczył z samolotu i cały czas nie został odnaleziony. Ani on, ani 200 tysięcy dolarów, które dostał jako okup. David obawiał się, że to, co ogląda w telewizji może zakończyć się tak samo. Bez słowa wyszedł z baru i wsiadł do swojego samochodu, Cadillaca Eldorado, i ruszył w stronę pasa startowego.

l_1824101226350851.jpg

Martin McNally siedział na fotelu w kabinie pasażerskiej. Oprócz niego na pokładzie był tylko jeden pasażer – pozostałych wypuścił zaraz po otrzymaniu okupu. Kołowali już do ponownego startu, a plan Martina był prosty: poczekać, aż samolot wzbije się na 3 kilometry, ubrać spadochron i tak jak wcześniej Dan Cooper, wyskoczyć razem z pieniędzmi. Właśnie wtedy pilot zobaczył, że w kierunku samolotu pędzi Cadillac. David był zdeterminowany, żeby samemu pokrzyżować plany porywaczowi. Najpierw staranował ogrodzenie lotniska, a następnie wjechał na pas startowy. Rozpędził się do 130 km/h i mknął w kierunku Boeinga 727. Martin poczuł gwałtowne hamowanie, a po nim silne uderzenie. Samochód uderzył w jedną z goleni podwozia. „Będziemy potrzebować drugi samolot” – pomyślał w tym momencie porywacz.

l_1824102419e6ca32.jpg

David Hanley przeżył zderzenie z podwoziem samolotu, ale złamał rękę i żebra. Doznał też urazu głowy, a niektóre obrażenia okazały się trwałe. Później usłyszy on zarzut umyślnego zniszczenia samolotu, ale po roku zostanie uniewinniony.

Tymczasem Martin wciąż wierzył, że uda mu się zrealizować plan w całości. W końcu cały czas miał broń i zakładników, i to on dyktował warunki. Zażądał podstawienia drugiego samolotu i zaparkowania go najbliżej jak się dało. Po godzinie mógł się już przesiąść. W drodze między maszynami osłonił się dwoma stewardessami, a nad głową trzymał swoją walizkę. O 2:30 w nocy w końcu wystartowali w kierunku Toronto. To opóźnienie martwiło Martina, bo wiedział, że musi skoczyć zanim wzejdzie słońce. Dlatego zaraz po wzbiciu się w powietrze zaczął zakładać spadochron. Robił to po raz pierwszy w życiu.

l_1824103142c6fd43.jpg

Jak wspomina, gdy ubierał spadochron, starał się wyglądać pewnie, jakby wiedział jak to się robi. Wokół niego stały stewardessy i mu się przyglądały. Poprosił je nawet, żeby pomogły mu zapiąć uprząż. Jedna z nich się zawahała. „Nie jestem pewna, czy powinniśmy ci pomagać” – powiedziała cicho. „Młoda damo, mogę cię zapewnić, że powinnyście robić wszystko co wam powiem” – odpowiedział Martin. Następnie przywiązał skórzaną torbę z pieniędzmi do swoich kostek i założył gogle lotnicze. Otworzył drzwi. Przez chwilę stał nieruchomo i myślał, czy na pewno chce skoczyć. To był ostatni moment, w którym mógł zmienić zdanie. Wziął głęboki wdech. Skoczył.

l_182410414deac1a4.jpg

Jak później wspominał, gdy leciał, widział pod sobą chmury. Chwilę później zaczęły się jednak problemy. Najpierw gogle, które miał na oczach, poluzowały się i spadły. Martin policzył do dwudziestu i otworzył spadochron. Poczuł szarpnięcie i właśnie wtedy lina, którą przywiązał torbę z pieniędzmi, zerwała się. 500 tysięcy dolarów zniknęło w ciemności. „Będę musiał to powtórzyć za 2 tygodnie” pomyślał, gdy powoli opadał w kierunku ziemi. Po chwili wylądował.

l_1824105d97462b85.jpg

Martin nie miał pojęcia, gdzie jest. Znalazł się na czyimś polu, a niedaleko zaczynał się las. W oddali słyszał szczekanie psów. Podczas lądowania mocno uderzył głową o ziemię. Najważniejsze było, że przeżył pierwszy w życiu skok ze spadochronem, ale stracił wszystkie pieniądze. Ogarniało go też ogromne zmęczenie. Poszedł w kierunku drzew, zawinął się w spadochron i zasnął. Gdy się obudził, była już godzina 17:00. Otrzepał ubrania z ziemi, złożył parasol i przykrył go liśćmi. Wiedział, że FBI już go najprawdopodobniej szuka. Znalazł drogę, po której jeździły samochody i postanowił złapać autostop do najbliższego miasta. Zatrzymał samochód, ale szybko zauważył, że popełnił błąd. Za kierownicą siedział szef lokalnej policji.

1824106de75af2f6.jpg

Policjant nie był na służbie, a w samochodzie była też jego żona. Wylegitymował Martina, ale nie rozpoznał w nim porywacza. Przed wejściem do pojazdu porywacz niepostrzeżenie rzucił swój pistolet za siebie. „Nie najbezpieczniej być dzisiaj na ulicach” – powiedział. Pojechali do pobliskiego miasta Peru w stanie Illinois, a po drodze rozmawiali nawet o wydarzeniach z zeszłej nocy. „Kręci się tu dużo agentów FBI” – rzucił kierowca. Martin tylko potaknął. Gdy dojechał do miasta, myślał o tym, żeby ukraść samochód i nim dostać się do domu, ale uznał to za zbyt ryzykowne. Zameldował się zamiast tego w lokalnym hotelu. „To nie pan jest tym porywaczem, prawda?” – zażartowała recepcjonistka. Gdy wyjrzał przez okno swojego pokoju zobaczył mężczyzn w garniturach snujących się po ulicach. W sumie szukało go 200 agentów FBI oraz funkcjonariusze lokalnej policji.

1824107122397487.jpg

Dosyć szybko znaleziono torbę z pieniędzmi, która oderwała się podczas skoku. Natrafił na nią farmer soi na swoim polu. Inny farmer podczas jazdy traktorem zauważył pistolet. Następnego dnia przyjaciel Martina przyjechał po niego samochodem i zabrał go do domu. Ten uznał, że FBI nie może znać jego prawdziwej tożsamości i wrócił do normalnego trybu życia. Zaczął nawet planować powtórkę porwania, tym razem lepiej zabezpieczając pieniądze. Tymczasem FBI już obserwowało jego dom. Po sześciu dniach został otoczony przez agentów i aresztowany. Śledczy znaleźli odcisk jego palca na liściku z instrukcjami, który przekazał pilotom.

l_18241080e4f44a3next2.jpg

Martin McNally został oskarżony o piractwo lotnicze. Jego prawnicy argumentowali, że cała sytuacja, to, że ich klient bez żadnego doświadczenia wyskoczył z pokładu samolotu i przeżył jest niemożliwe i dlatego powinien zostać uniewinniony. Ława przysięgłych była jednak niewzruszona. Martin został skazany na podwójne dożywocie i osadzony w więzieniu w Levenmouth. Pewnego razu do jego celi przyszedł pewien mężczyzna, również skazany za porwanie samolotu. „Chciałbyś może stąd uciec na pokładzie śmigłowca?” – zapytał…

Ciąg dalszy nastąpi.

PS Polskie środowisko lotnicze wspiera walkę z koronawirusem. Wejdź na http://nielatamypomagamy.pl/ i poznaj szczegóły akcji.


Źródła: 1, 2, 3, 4
7

Oglądany: 24604x | Komentarzy: 10 | Okejek: 141 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.05

24.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało