Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wszyscy znamy te utwory, ale nie zdajemy sobie sprawy, że za ich powstaniem stały bardzo smutne wydarzenia

66 432  
314   60  
Te numery znamy na pamięć. Z radia, reklam, filmów i koncertów. Przyjemna melodia i radosny rytm czasem potrafi mocno nas zmylić - wszystkie (no, prawie) z wymienionych poniżej kompozycji mają dość posępną historię.

"Loser" Beck

Ten numer był jednym z większych hitów lat 90. i niewątpliwie bardzo wyróżniał się na tle królujących wówczas na listach przebojów kawałków eurodance’owych. Pod otoczką przyjemnego dla ucha dość wesołego numeru kryje się dość smutny epizod z życia jego autora. Na przełomie lat 80. i 90. Beck imał się bardzo mało dochodowych prac. Między innymi katalogował alfabetycznie filmy porno w wypożyczalni kaset video. Przez dłuższy czas początkujący muzyk był nawet bezdomny.


Młody artysta usiłował zaistnieć na lokalnej scenie w Los Angeles. Jak sam wspominał - podczas jego koncertów publiczność głośno rozmawiała i zupełnie nie zwracała na niego uwagi, podczas gdy on usiłował… rapować. Beck szybko zdał sobie sprawę, że jako raper kariery nie zrobi. Był przegrywem. Pomysł napisania kompozycji o swojej nędznej egzystencji i staraniach, które idą na marne, kiełkował w głowie artysty od późnych lat 80. Singiel ostatecznie wydano w 1993 roku i paradoksalnie to właśnie dzięki numerowi "Loser" świat poznał Becka.

https://www.youtube.com/watch?v=YgSPaXgAdzE

"Love Will Tear Us Apart" Joy Division

Kiedy wokalista Joy Division Ian Curtis miał 19 lat, wziął ślub ze swoją wielką miłością - Deborah Woodruff. Cztery lata później para doczekała się dziecka. Małżeństwo od początku jednak przechodziło przez sporo kryzysów, co bardzo wpływało na pogłębiającą się depresję muzyka.


Po tym, jak Ian wdał się w romans i wbrew obietnicom nie zerwał kontaktu ze swoją kochanką, Woodruff zaczęła starać się o rozwód. Rozstanie z żoną, podupadnięcie na zdrowiu (muzyk cierpiał na epilepsję) i ogromne trudności w pogodzeniu obowiązków muzycznych z czasem poświęcanym dla najbliższej rodziny sprawiło, że Curtis coraz częściej myślał o odebraniu sobie życia.

https://www.youtube.com/watch?v=zuuObGsB0No
W czerwcu 1980 na rynku pojawił się singiel "Love Will Tear Us Apart", którego warstwa tekstowa zainspirowana została ostatnimi problemami, z którymi artysta się mierzył. Premiera utworu miała miejsce miesiąc po samobójczej śmierci wokalisty.
Ciało Iana zostało skremowane, a na jego grobie umieszczono napis… "Love Will Tear Us Apart".



"Shiny Happy People" R.E.M.

Chyba nie ma pogodniejszego utworu w karierze R.E.M. To prawdziwy paradoks, bo kompozycja ta zawdzięcza swój tytuł plakatowi propagandowemu z Chin, który to głosił: "Promienni, szczęśliwi ludzie trzymający się za ręce".


Ten hit wydany został dwa lata po pamiętnych wydarzeniach z placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, gdzie zebrało się ok. 3 tysięcy studentów, aby protestować przeciw korupcji w Komunistycznej Partii Chin. Wkrótce do młodych ludzi dołączyło więcej protestujących. Wtedy to władze kraju zdecydowały się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Ostatecznie sprawę rozwiązano siłą. Armia dostała rozkaz strzelania do uczestników tego rosnącego w siłę protestu. Zginęło wówczas 2600 osób!

https://www.youtube.com/watch?v=YYOKMUTTDdA

"One Way or Another" Blondie

"I am gonna getcha!" - śpiewała w 1979 roku Debbie Harry - liderka legendarnej grupy Blondie. Chociaż kompozycja ta jest dynamiczna, okraszona wręcz punkową energią, to jej bezpośrednią inspiracją była trauma, której piosenkarka nabawiła się sześć lat wcześniej, kiedy to były chłopak Debbie zaczął prześladować swoją dawną miłość, nachodząc ją na każdym kroku, śledząc i sprawiając, że dziewczyna nie mogła czuć się bezpiecznie.


Niezdrowa obsesja mężczyzny sprawiła, że Harry napisała ten utwór w odruchu, jak to sama później mówiła, "mechanizmu obronnego".

https://www.youtube.com/watch?v=1VFuHj9_Tgw

"Don’t Speak" No Doubt

Skoro jesteśmy już przy nieudanych związkach i dramatycznych rozstaniach, to przypomnijmy jeszcze ten hit z lat 90. Kawałek "Don’t Speak" został napisany przez wokalistkę No Doubt Gwen Stefani oraz jej brata i początkowo był sympatyczną piosenką o miłości.


Kiedy jednak artystka po siedmiu latach związku zerwała ze swoim chłopakiem - basistą zespołu, Tonym Kanalem - osobiście napisała warstwę tekstową tego utworu od nowa, robiąc z potencjalnego hitu o romantycznych fikołkach smutną piosnkę o rozstaniu. Oto jak brzmiał "Don’t Speak" w 1994 roku, czyli dobre dwa lata przed tą miłosną katastrofą:

https://www.youtube.com/watch?v=u8_MCQJ4sl8
MTV

"Je T’aime … Moi Non Plus" Serge Gainsbourg

Zróbmy sobie pauzę od smutku, aby opowiedzieć o pewnym muzyczno-pornograficznym skandalu. W latach 60. Brigitte Bardot poprosiła swojego przyjaciela, znanego muzyka Serge Gainsbourga o napisanie dla niej najbardziej romantycznego utworu, jaki można by sobie wyobrazić. Artysta prośbę tę spełnił aż za dobrze. W praktyce powstała kompozycja o... no cóż, regularnym grzmoceniu przeplatanym wysapanymi wyznaniami miłości. Pierwsza wersja tego erotycznego dzieła nagrana została z udziałem samej Bardot, jednak jej mąż, po przesłuchaniu kompozycji, kategorycznie zabronił swej małżonce publikowania tych bezeceństw.


W tej sytuacji Gainsbourg nakłonił do współpracy swoją kochankę Jane Birkin, której rola w dużej mierze kończyła się na wzdychaniu, jęczeniu i symulowaniu orgazmu przed mikrofonem. Ten hołd złożony seksualnym rozkoszom spotkał się z olbrzymią krytyką i przez długi czas jego publiczne prezentowanie było zakazane w wielu krajach.

https://www.youtube.com/watch?v=GlpDf6XX_j0
W 1976 roku Gainsbourg napisał scenariusz i wyreżyserował film o tytule "Je T’aime … Moi Non Plus", który również wywołał skandal przez liczne, dość pikantne sceny erotyczne.



Queen "Days of Our Lives"

Ta znakomita kompozycja promująca płytę "Innuendo" wydana została na singlu 5 września 1991 roku - dokładnie w 45. urodziny wokalisty Queen. Freddie Mercury zmarł parę tygodni później na zapalenie płuc będące efektem słabej odporności wywołanej zakażenie się przez artystę wirusem HIV. Ostatnie publiczne wystąpienie muzyka miało miejsce ponad półtora roku wcześniej i w międzyczasie wokalista bardzo podupadł na zdrowiu. Teledysk do tego utworu nagrany został w czerni i bieli, a sam Mercury nosił na twarzy grubą warstwę makijażu - to po to, aby ukryć przed widzami bardzo już mizerny wizerunek legendarnego lidera Queen.


Pod koniec kompozycji artysta, patrząc prosto w obiektyw, wypowiada słowa: "I still love you". Uważa się, że były to ostatnie słowa wypowiedziane przez Freddiego przed kamerą. Wcześniej muzyk miał w zwyczaju wykrzykiwać to zdanie do swojej publiczności podczas koncertów.

https://www.youtube.com/watch?v=oB4K0scMysc
4

Oglądany: 66432x | Komentarzy: 60 | Okejek: 314 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało