Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Promocja z okazji końca świata

60 214  
143   50  
Mimo że trwa epidemia koronawirusa, ludzie siedzą w domach, a służby walczą o to, żeby świat nie stanął na krawędzi zagłady, działy sprzedaży uwijają się jak w ukropie, bo przecież świat na krawędzi zagłady może, a wręcz powinien dalej kupować.


Czy to już koniec świata? Trudno powiedzieć. Z całą pewnością można jednak stwierdzić, że dla wielu z nas obecna sytuacja to coś wyjątkowego. Jeśli za naszego życia nie każą nam jechać na segwayach z bronią laserową w ręku na Moskwę, to jest spora szansa, że epidemia koronoawirusa będzie stanowić jedno z najważniejszych wydarzeń historycznych naszej epoki. Bo o tym, że mamy do czynienia z wydarzeniem na skalę historyczną nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wystarczy spojrzeć na wyludnione centra miast, pozamykane bary i puste półki z papierem toaletowym. Wygląda na to, że Polacy jakimś cudem poczuli powagę sytuacji i podporządkowali się zaleceniom władzy. Polacy, rozumiecie? Ludzie, u których pierwsze słowo to nie „mama” czy „tata”, tylko „nie”. Nie i prącie. A jednak mało który rodak twierdzi już, że ma gdzieś koronawirusa, że on nie będzie stał nad zlewem i jak jakiś debil śpiewał piosenki Bajmu, a już na pewno nie zrezygnuje ze spotkania z ziomeczkami przy piwku, bo on jest niezniszczalny. Teraz ludzie słuchają apeli ekspertów, rozumieją, że zagrożenie jest realne, mimo że nienamacalne, i grzecznie siedzą na dupach w domu. Rzecz bezprecedensowa. Tyle że gdzieś między kolejnymi komunikatami o powstrzymaniu końca świata sączy się przekaz, który chyba mało kogo dziwi, bo stał się zwyczajnym elementem codzienności.

No bo wyobraź sobie, że masz za sobą wystąpienie premiera i ministra zdrowia, znasz zalecenia Głównego Inspektora Sanitarnego, masz zapasy na weekend i może parę dni dłużej, znajomi i bliscy zabezpieczyli się przed kryzysem, a koń zwalony. Zasiadasz do oglądania powtórek na Netflixie i rozlega się pukanie do drzwi. To znajomy, z którym się dawno nie widzieliście. Pyta, czy może na chwilę wejść. W sumie kiedyś byliście dobrymi ziomkami, ale kontakt się nieco urwał, więc może to dobra okazja, żeby odświeżyć znajomość. Poza tym jesteś niezniszczalny, więc co ci szkodzi. Zapraszasz go do środka, siadacie sobie wygodnie przy stole, rozmawiacie o dawnych czasach, o tym, co porabiacie aktualnie i on mówi, że zna świetny sposób na zarabianie pieniędzy. Super sprawa. Sam sobie ustalasz godziny pracy, a zarobki są w zasadzie nieograniczone, bo to tylko kwestia twoich chęci. Ty wtedy przypominasz sobie o niezaciągniętym hamulcu w aucie, więc przepraszasz ziomka, ale musisz wyjść, a że garaż znajduje się na drugim końcu miasta, to bez sensu, żeby typ na ciebie czekał. Żegnacie się, ale zanim siądziesz z powrotem na kanapie, upewniasz się, że drzwi są dobrze zaryglowane.

I teraz pomyśl, że w takiego koleżkę wciela się korporacja. Producent piwa zachęca cię do podporządkowania się zaleceniom służb. Bo wiesz, bezpieczeństwo i w ogóle, epidemia, zostań w domu, nie wychodź nigdzie, tylko nie zapomnij kupić naszego piwka. Przygotowaliśmy nawet grafikę z tej okazji i dodaliśmy nasze logo, żebyś przy następnych zakupach wiedział, kto się o ciebie naprawdę troszczy.

Wzruszające.

Korporacje stały się „fajnymi kumplami”, którzy śmieją się razem z nami, pocieszają nas w smutku, jedzą z nami obiad, przypominają nam o kwiatach na Dzień Matki. Odryglowaliśmy im drzwi i wpuściliśmy, żeby nam poopowiadały o świetnych okazjach, napiły herbatki, pobawiły z dziećmi i pogłaskały psa. Łezka się w oku kręci. Państwo wybaczą ten sceptycyzm, ale jak można wierzyć w dobre intencje tzw. marek, gdy marki regularnie robią człowieka w bambuko. Aby nie szukać daleko, przypomnijmy sobie akcję z dziewczyną, która szukała chłopaka, a potem okazało się, że pół polskiego internetu wzięło nieświadomie udział w partyzanckiej kampanii reklamowej Reserved i zrobiła się afera. Teraz największa na świecie sieć fast foodów, która żyje dlatego, że ludzie żrą bez opamiętania, zachęca ich do dbania do o siebie!


Kuchwa xD

Nie zapomnijmy też, że kwarantanna to świetna okazja, żeby kupić trochę ciuchów przez Internet. Masz tu rabacik i poszukaj se butów BO CO RENCY BĘDZIESZ TYLKO SZOROWAĆ JAK TEN DEBIL. Każde z was zostało z pewnością zachęcone przez producenta nakrętek czy innych fortepianów do zachowania środków ostrożności, chronienia siebie i swoich bliskich. Tyle że nie wiadomo, co jest szczerą intencją, a co akcją marketingową obliczoną na zarabianie, bo firmy same do tego doprowadziły swoimi świetnymi akcjami marketingowymi, za które dostały cenione w branży nagrody. I teraz jakieś cwaniaczki z agencji próbują człowiekowi wmówić, że im zależy na jego dobru i dobru jego rodziny. Doprawdy, chyba zaproszę ich na święta.

Żyjemy w czasach kryzysu zaufania. Nie można ufać władzy, która najpierw mówi, że „zaopiekujemy się twoimi pieniędzmi na przyszłość”, a potem tłumaczy, że „to są jakieś kwoty, które wynikają z różnych takich działań”. Nie da się zawierzyć sprzedawcom, którzy zapewniają, że „to najlepszy wybór”, a potem człowiek średnio raz w miesiącu dzwoni do serwisu i wie więcej o panu Zbyszku niż swoich znajomych. Do tego fake newsy, ruskie trolle, ziębici i Krystyna Janda. Na szczęście w tym trudnym okresie człowiek może liczyć na producenta skarpet.

Są natomiast firmy, których naprawdę warto posłuchać. To lokalne biznesy, którym z dnia na dzień ograniczono działalność. Oznacza to, że puby i restauracje nie mogą przyjmować gości, zespoły muzyczne odwołują koncerty, a placówki kulturalne są zamknięte. Choć w przypadku tych ostatnich różnica w liczbie odwiedzających wcześniej i teraz nie jest taka wielka, to wiele firm stanęło w obliczu bankructwa. Możesz im jednak pomóc. Zorientuj się, czy twoja ulubiona knajpa nie oferuje specjalnych voucherów, które będzie można wykorzystać, gdy sytuacja wróci do normy. Jeśli masz bilety na odwołany koncert, wstrzymaj się ze zwrotem. Nie odwołuj jeszcze rezerwacji w hotelu. Klikaj w reklamy na Joe Monsterze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wszyscy dostajemy po dupie, ale to nie oznacza, że nie możemy się wspierać, dając trochę od siebie lub rezygnując z niektórych rzeczy.
67

Oglądany: 60214x | Komentarzy: 50 | Okejek: 143 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.10

29.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało