Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 gier, których gracze początkowo nienawidzili, jednak po czasie je pokochali

67 063  
145   44  
Mówi się, aby nie oceniać kogoś po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Niestety fani gier komputerowych nie są tego zdania, jeśli chodzi o ich ulubioną rozrywkę. Potrafią zmieszać dany tytuł z błotem, jeśli nie spełni pokładanych w nim oczekiwań. Czasem jednak twórcy potrafią się zrehabilitować i sprawić, że gra, która zaraz po premierze była totalną porażką, wychodzi na prostą i po pewnym czasie staje się tym, czym miała być od początku.

#1. No Man’s Sky


No Man’s Sky to tytuł, na który gracze z całego świata byli napaleni do granic możliwości jeszcze długo przed premierą. Mnóstwo sprzedanych egzemplarzy w przedsprzedaży, setki założonych tematów na forach dyskusyjnych, filmy w serwisie YouTube, analizy, przewidywania itp. Jeśli poskładamy to wszystko do kupy, otrzymamy obraz gry, w której pokładano ogromne nadzieje. Niestety potem miała miejsce premiera i cała ta nadmuchana do granic możliwości bańka pękła.

Pękła z hukiem, zalewając producentów negatywnymi opiniami. Nie powinno to jednak nikogo dziwić, ponieważ okazało się, że twórcy po prostu kłamali. W grze rzekomo mieliśmy spotykać innych odkrywców przemierzających różne światy, jednak po premierze wyszło na jaw, że jesteśmy sami. Mieliśmy mieć do czynienia z różnorodnością - system gry zakładał generowane proceduralnie planety oraz zwierzęta i rośliny - w rzeczywistości jednak algorytm nie kierował się żadną logiką, wszystko było sklejane losowo do kupy, a wszystkie planety były bardzo do siebie podobne.

https://youtu.be/SlfXVFWPpIU
Twórcy jednak postanowili się nie poddawać. Mimo wielu zwrotów na Steamie, mimo bardzo złej opinii, mimo całego tego hejtu - postanowili iść do przodu. Rezultatem tych działań był wypuszczony dwa lata później darmowy dodatek o nazwie NEXT. Dzięki niemu w grze pojawiła się m.in. możliwość wspólnej zabawy z innymi poszukiwaczami przygód.

W 2019 rok wypuszczono kolejny darmowy dodatek o nazwie Beyond. Dodał on możliwość przebywania w jednym świecie aż 32 osób, wspólne wykonywanie misji, wsparcie dla trybu VR i kilka pomniejszych funkcji. Wszystko to sprawiło, że No Man’s Sky cieszy się obecnie całkiem niezłą opinią, a wiele osób spędza w świecie gry całe dnie.

#2. Assassin’s Creed: Unity


Assassin’s Creed: Unity to ósma część przygód zabójców z przeszłości, która została wydana w 2014 roku przez Ubisoft. Gracze wprawdzie nie mieli aż tak wielkich oczekiwań względem tytułu, jak miało to miejsce w przypadku No Man’s Sky, jednak Unity było kolejną częścią znanej serii i powinno trzymać poziom. Twórcy niestety tym razem zawiedli jak mało kiedy. Unity było tak pełne błędów i niedoróbek, że złośliwi nazywali je Assassin’s Creed: Bugity.


Ubisoft jednak się nie poddawał i co chwilę wypuszczał coraz to nowe aktualizacje, które czasem zakładały nawet podmianę całych map. Szef projektu potrafił przyznać się do błędu i po czasie nawet wycofał ze sprzedaży przepustkę sezonową, a zawarte w niej elementy były dostępne za darmo. Minęło kilka tygodni, a Unity stało się grą znośną. Niestety twórcy finalnie potrzebowali kilku miesięcy, aby uczynić z Unity to, czym powinno być od samego początku. Teraz gra cieszy się jednak całkiem niezłymi opiniami i już mało kto pamięta, jak fatalnie to wszystko wyglądało na samym początku.

#3. Middle-Earth: Shadow of War


Shadow of War to - jak można domyślić się z pierwszej części tytułu gry - produkcja, której akcja rozgrywa się w świecie Władcy Pierścieni. Nie jest to jednak żadna z historii znanych z książek czy z filmów. Jest to "dzika" fabularnie opowieść o strażniku i jego walce z siłami zła. Pojawia się w niej kilka znanych postaci (jak na przykład Gollum), jest ona osadzona w konkretnym miejscu i czasie, jednak to tyle jeśli chodzi o cechy wspólne. Cała reszta to już wyobraźnia scenarzystów. Warto dodać, że jest to kontynuacja gry zatytułowanej Middle-Earth: Shadow of Mordor.

Middle-Earth: Shadow of War stanowi swego rodzaju połączenie gry Assassin’s Creed z Władcą Pierścieni. Mamy wspinanie się po różnych obiektach, mamy skradanie, morderstwa i wiele innych mechanik. Mamy jednak również niepowtarzalny system Nemesis, za który należą się grze gromkie brawa. Niestety nie wszystko wyglądało tak dobrze - przynajmniej na samym początku.


Gra momentami nie należała do najłatwiejszych, dlatego wielu użytkowników chętnie korzystało z płatnych opcji wsparcia, które dawały im na przykład ulepszony ekwipunek. Przydatny sprzęt można było znaleźć w płatnych Lootboxach, których zawartość była w pełni losowa. Problem polegał na tym, że skrzynki kupowaliśmy za realne pieniądze, a w środku często znajdowaliśmy sam bezużyteczny chłam. To rozwiązanie spotkało się z potężną krytyką ze strony graczy. Twórcy jednak posłuchali głosu ludu i po czasie usunęli hazardowy element Shadow of War, pozostawiając całkiem przyjemny tytuł, który przeszedłem w całości z wielką przyjemnością.

#4. For Honor


For Honor to tytuł bardzo unikalny. Mamy tutaj do czynienia z trzecioosobową brutalną grą akcji, która rozgrywa się w pseudohistorycznym regionie (i czasach). Tytuł wprawdzie posiada tryb dla pojedynczego gracza, jednak stanowi on raczej swego rodzaju tutorial przed wejściem do prawdziwego świata For Honor - czyli trybu sieciowego.

W For Honor możemy opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu. Zaraz po premierze mogliśmy wybierać spośród Rycerzy, Samurajów oraz Wikingów. Początkowo do dyspozycji było zaledwie kilka trybów: Dominacja (4vs4), Pojedynek (1vs1) raz Potyczka (2vs2). Później dodano jeszcze Eliminację, Trybut oraz Bitwę, jednak to jest już temat na kiedy indziej. Teraz skupimy się na czymś innym - a mianowicie na błędach.


For Honor miał ich wiele. Największy problem stanowił brak dedykowanych serwerów. Zamiast tego twórcy zdecydowali się zastosować model komunikacji P2P. W dużym uproszczeniu chodzi o to, że serwer danej rozgrywki tworzony był u jednego z graczy, a nie na maszynie Ubisoftu. Właśnie z tego wynikała cała masa problemów. Długie wyszukiwanie meczu, ciągłe zrywanie i odświeżanie połączenia (najczęściej w momentach, kiedy któryś z uczestników opuszczał walkę przed czasem) itp.

Dodatkowym problemem był całkowity brak balansu w grze. W For Honor można wyróżnić cztery podstawowe typy postaci: skrytobójca, weteran, kolos oraz hybryda (stanowiąca połączenie wybranych dwóch typów). Niestety nie wszystkie postacie były w równym stopniu zbalansowane. Niektóre zadawały za duże obrażenia, inne broniły się w niesamowity sposób, a jeszcze inne były praktycznie nie do zabicia, jeśli nie osiągnęło się dużej wprawy w grze.


For Honor to tytuł sieciowy, któremu obiecano bardzo długie wsparcie i regularne wypuszczanie dodatkowej zawartości. Niestety twórcy nie zareagowali dostatecznie szybko na problemy wieku młodzieńczego gry, przez co spora część początkowych entuzjastów odeszła.

Gracze musieli czekać niemal rok na wprowadzenie serwerów dedykowanych, które ostatecznie uratowały For Honor i przywróciły dobre imię twórcom. Wprowadzono również całą masę nowych postaci (oraz frakcji), a te już obecne przeprojektowano tak, aby miały szanse w starciu z silniejszym wrogiem. Obecnie tytuł ma się całkiem nieźle, choć nie spełnił się mokry sen Ubisoftu i For Honor nie zrobił kariery jako gra e-sportowa.

#5. Diablo III


Ale że co? Co tu robi Diablo?! Przecież to taka dobra gra… Pominę już fakt, że jedyne prawilne Diablo to Diablo II, jednak trzecia odsłona nie zawsze była tak udana, jak ma to miejsce obecnie. Początkowo gra borykała się z wieloma dość standardowymi problemami. Wśród nich można wymienić wyskakujące błędy, zrywane połączenie, niestabilność serwerów itd. Do tego wszystkiego należy też dodać jeszcze jeden problem.

Mowa o systemie nagród. Drop spotykany w grze był początkowo zdecydowanie za słaby. Sytuacja była na tyle absurdalna, że gracze często nie widywali legendarnych przedmiotów przez długie godziny spędzone w świecie Diablo III. Kiedy jednak już coś się trafiało, to na ogół… przeznaczone było dla innej klasy niż ta, którą aktualnie graliśmy.


Blizzard jednak zakasał rękawy i w pocie czoła opracował zupełnie nowy system łupów. Wprowadzono też kilka innych zmian, które znacznie poprawiły wizerunek Diablo III. Ostatecznie skończyło się na tym, że gra wyszła na prostą i obecnie cieszy się całkiem dobrymi opiniami.

#6. Rainbow Six: Siege


Kolejna produkcja Ubistoftu na naszej liście. Problemy z grą zaczęły się już w dniu premiery. Użytkownicy od razu zorientowali się, że pełny produkt nie jest tym, co im obiecywano, a cały projekt zaliczył solidny downgrade. Mało tego! Rainbow Six: Siege nękały również liczne problemy techniczne związane m.in. ze stabilnością serwerów. Do tego wszystkiego należy jeszcze dodać udziwniony na siłę sposób rozgrywki i mamy gotową grę, z którą trudno było zostać na dłużej.

Kiedy wydawało się, że tytuł umrze śmiercią naturalną, Ubisoft zaskoczył najwytrwalszych fanów, którzy wiernie trwali przy Rainbow Six: Siege. Dodano nowe mapy, postacie i poprawiono kilka najbardziej rażących mechanik i błędów, dzięki czemu gracze powoli zaczęli wracać. Po czasie trend ten był na tyle wyraźny, że tytuł trafił na arenę e-sportową. To był jeden z najlepszych comebacków w całej historii gier.

#7. Pokemon GO


W zestawieniu takim jak to nie mogło zabraknąć Pokemon GO. Jeśli w trakcie premiery coś mogło pójść nie tak, to w przypadku Pokemon GO poszło. Zaczęło się od niespodziewanie dużego zainteresowania. Najbardziej zaskoczeni byli chyba sami twórcy, bowiem w pierwszych dniach "działania" gry nie dało się prawie w ogóle zalogować na serwer.

Teoretycznie Pokemon GO było wypuszczane stopniowo na całym świecie. Oznacza to, że nie wszyscy otrzymali dostęp do wirtualnych stworków w jednym czasie. Niantic - twórcy Pokemon GO - udostępniali swoją produkcję po kolei w poszczególnych regionach świata. Niestety nawet to nie pomogło w kwestii przeciążonych serwerów.


Kiedy ludzie zaczęli rezygnować i powoli odchodzić, w grze zrobiło się nieco luźniej, a twórcy w końcu mogli ogarnąć cały ten burdel. Niestety w tym miejscu Pokemon GO zaczęło obnażać kolejne swoje słabości. Największą z nich był brak interesującej zawartości w grze. Pokemon GO początkowo przypominało wirtualny klaser do zbierania znaczków. Chodziliśmy po mieście i dodawaliśmy kolejne stworki do swojego albumu. Wprawdzie system gymów i niby-walk istniał od samego początku, jednak był on tak nieprzemyślany, czasochłonny i nudny, że tylko najbardziej hardkorowi fani serii zdecydowali się pozostać z grą na dłużej.

Musiało minąć kilka(naście) miesięcy, aby Pokemon GO nieco się rozwinęło. Zmodyfikowano pewne mechaniki, dodano całą masę nowości, wprowadzono rajdy, dzięki którym w końcu można było dostrzec ten "socjalny" aspekt rozgrywki, a cała maszyna zaczęła w końcu działać prawidłowo.


Obecnie Pokemon GO jest w całkiem niezłej kondycji. Z miesiąca na miesiąc tytuł znajduje się w Top 10 najlepiej zarabiających gier w Google Play. Wprawdzie jest on darmowy, jednak istnieje dość dużo przedmiotów, które można kupić za realne pieniądze, z czego gracze chętnie korzystają.

****

Istnieje jeszcze znacznie więcej podobnych przykładów, które można było tutaj przytoczyć. Weźmy takie Red Dead Redemption 2, które po fatalnym starcie wersji na PC wychodzi powoli na prostą, lub Wolcen: Lords of Mayhem, które wyprowadzane jest przez twórców z dołka, do którego na samym początku wpadło.
22

Oglądany: 67063x | Komentarzy: 44 | Okejek: 145 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało