Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Oto jak wiele niektórzy aktorzy byli w stanie zrobić dla jednej roli w filmie

80 599  
229   27  
Dobry aktor potrafi wywołać smutek swoją dramatyczną rolą, rozśmieszyć komediowym talentem oraz ładnie zatańczyć, gdy mu zagrają. Aby przekonująco wypaść na ekranie i wywołać u widza odpowiednią reakcję, ważne jest odpowiednie przygotowanie. Każda metoda jest dobra, jeśli tylko okaże się skuteczna. Na szczególny szacunek zasługuje zaś wysiłek włożony w przygotowanie się do ról postaci, które łamią społeczne seksualne tabu.

Halle Berry śmierdziała w imię dobrego występu

W 1991 roku Halle Berry, dotąd mało znana aktorka, podbiła serca krytyków, pojawiając się w roli uzależnionej od cracku prostytutki w filmie „Jungle Fever”. Jej ekranowym towarzyszem miał być Samuel L. Jackson. Ten ostatni nie musiał wkładać zbyt dużego wysiłku w granie postaci ćpuna – aktor od końca lat 60. zażywał całą masę różnych dragów – od alkoholu, przez marihuanę, LSD, kokainę, na cracku właśnie kończąc.


Większe wyzwanie miała Berry, która używek unikała i nigdy wcześniej nie miała do czynienia ze środowiskiem narkomanów, a tym bardziej – uzależnionych od dragów dziwek. Aby znaleźć inspirację, młodziutka aktorka odwiedzała ćpuńskie meliny i przyglądała się osobom tam przychodzącym. Postanowiła się też nie myć. I to przez dwa tygodnie czasu zdjęciowego!


Mark Wahlberg i sztuczne prącie

Wahlberg, który miał za sobą udaną karierę rapera oraz bieliźnianego modela, początkowo niezbyt garnął się do wzięcia udziału w przedsięwzięciu Paula Thomasa Andersona pt. „Boogie Nights”. Głównie dlatego, że całkiem niedawno wielką klapę odniósł inny film o branży rozrywkowej dla dorosłych - „Showgirls”. Jaka zatem była szansa, że sukces odniesie produkcja opowiadająca o pornobiznesie z przełomu lat 70. i 80.? Anderson, który przez rok spotykał się na pogawędki z Ronem Jeremym, gwiazdą ślizgaczy z tamtego okresu, musiał mieć ogromny dar przekonywania, bo ostatecznie Mark zgodził się na współpracę.


Dla początkującego artysty, grającego rolę obdarzonej wielkim penisem gwiazdy kina porno, największym wyzwaniem okazało się noszenie protezy na przyrodzeniu. Początkowo sztuczna „przedłużka” wzorowana była na fallusie Johna Holmesa – aktora, który był od Wahlberga o 15 cm wyższy. W efekcie penis sięgał Markowi aż do kolan… Trzeba więc było trochę tę atrapę zmniejszyć.



„Był tam ten dziwaczny typ, który zakładał ci sztucznego fiuta. Z czymś takim na członku mogłeś zapomnieć o możliwości pójścia do kibla...” - początkowo aktor dość ciężko znosił zarówno upokarzający proces „montowania” protezy, jak i paradowanie z nią przed całą ekipą. Z czasem jednak przywykł do tego rekwizytu, a po zakończeniu zdjęć zostawił go sobie na pamiątkę, licząc na to, że kiedyś wystawi to trofeum na aukcję, z której pieniądze zostaną przekazane na charytatywne cele.


Julia Roberts zaprzyjaźniła się z prostytutkami

„Pretty woman” to klasyka najbardziej znienawidzonego przez facetów gatunku filmowego, jakim jest komedia romantyczna. Ckliwa historyjka o prostytutce z Los Angeles, której serce podbija bogaty biznesmen, zachwyciła miliony pań i zniesmaczyła tyluż mężczyzn zmuszonych do oglądania tego szajsu podczas randek. Szkoda, że filmowcy nie zdecydowali się na pozostawienie w swoim dziele oryginalnego zakończenia, które było dość mroczne i okrutne. Zgodnie z pierwotną wersją scenariusza grana przez Julię Roberts ladacznica miała w kulminacyjnej scenie „Pretty woman” zostać bezceremonialnie z samochodu wyproszona, obrzucona przez milionera stertą zmiętych banknotów i pozostawiona na pastwę losu w jakiejś obskurnej, śmierdzącej moczem i nieumytą pachą kloszarda, alejce.


Na szczególną uwagę zasługuje jednak sposób, w jaki Julia Roberts została do swej roli przygotowana. Otóż żona Garry’ego Marshalla - reżysera, który popełnił ten film - pracowała w klinice medycznej wyspecjalizowanej w pomocy osobom żyjącym na ulicy. I to ona wpadła na pomysł zatrudnienia dwóch leczących się tam prostytutek. Każda dostawała 35 dolców za spędzanie z aktorką czasu i wprowadzanie jej w tajniki ich zawodu. Artystka szybko zaprzyjaźniła się z nimi i ku przerażeniu pani Marshall zaczęła w ich towarzystwie spędzać czas w szemranych dzielnicach pełnych dziwek, alfonsów i narkotykowych dilerów.


Patricia Arquette kazała się bić

W „Prawdziwym romansie” Patricia Arquette wciela się w postać prostytutki, która kradnie sporą ilość kokainy od swojego stręczyciela i ucieka w towarzystwie chłopaka pracującego w sklepie z komiksami. Młoda aktorka dobrze poradziła sobie z tą rolą. Miała jednak problem z okazaniem odpowiednich emocji w niektórych scenach. Na przykład w momencie brutalnego przesłuchania przez gangstera nie potrafiła przekonująco oddać przerażenia i bezradności osoby, która znalazła się w takiej sytuacji. Po kilku niezbyt udanych ujęciach reżyser Tony Scott zapytał artystkę: „Chcesz, abym ci pomógł?”. Kiedy Arquette przytaknęła, filmowiec bezceremonialnie zdzielił ją otwartą dłonią w twarz i od razu przystąpił do realizacji kolejnej próby nakręcenia tej sceny. Tym razem wyszła ona znakomicie.


Metoda, mimo że może wydawać się dość kontrowersyjna, była na tyle skuteczna, że Patricia jeszcze przynajmniej raz poprosiła Scotta o wymierzenie jej „pomocnego” policzka, aby móc odpowiednio dobrze wypaść przed kamerą. Być może reżyser miał trochę wyrzutów sumienia, że musiał lać gwiazdę swojej produkcji – to tłumaczyłoby, dlaczego Arquette po zakończeniu zdjęć dostała w prezencie znanego z filmu pięknego, różowego Cadillaca.


River Phoenix – zabójcze poświęcenie dla roli

Film „Moje własne Idaho” był drzwiami do kariery Gusa Van Santa, ale także i wielką okazją na rozwinięcie aktorskich skrzydeł dla dwóch aktorów – Keanu Reevesa i Rivera Phoenixa. Wyzwanie jednak było spore – obaj bowiem musieli zagrać męskie prostytutki oddające się niezbyt atrakcyjnym – ale zamożnym – facetom.


Aby odpowiednio wprowadzić młodych artystów w świat narkotyków, hazardu i seksu za pieniądze, Van Sant zapraszał ich do swojego domu (Phoenix nawet tam zamieszkał), gdzie miała miejsce jedna, wielka, niekończąca się impreza. River poszedł jednak krok dalej. Zaczął robić wywiady ze spotkanymi na ulicach chłopakami, zarabiającymi na życie sprzedając swoje usługi seksualne. Zaprzyjaźnił się też z jednym z takich dzieciaków. Nie jest też wielką tajemnicą, że Phoenix postanowił jeszcze ambitniej wejść w ten brudny świat i eksperymentował też z homoseksualnym seksem!


Tak gorliwe wczucie się w filmową postać oczywiście opłaciło się – River zgarnął parę prestiżowych nagród za swój wysiłek, okrzyknięty został ikoną społeczności LGBT, a krytycy wróżyli mu wielką karierę. W tym okresie oczywiście w ramach „poświęcania się dla roli” Phoenix zaczął też regularnie brać ciężkie narkotyki, co ostatecznie dwa lata później skończyło się dla niego bardzo źle. Aktor przedawkował i wyzionął ducha po wypaleniu dużej ilości cracku, a następnie zaserwowaniu sobie dożylnej dawki heroiny.

13

Oglądany: 80599x | Komentarzy: 27 | Okejek: 229 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.11

22.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało