Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Pani Lichocka oczko sobie potarła, a wszyscy od razu tacy oburzeni... czyli "fuck", który wkurzył całą Polskę

52 164  
232   78  
Tym wydarzeniem żyje cała Polska. Do tego stopnia, że wszyscy już mamy serdecznie dość zarówno pani posłanki Lichockiej, jej obraźliwego gestu, jak i mocno żenującego tłumaczenia się samej zainteresowanej. Polityk Prawa i Sprawiedliwości dość pokracznie (i bardzo przewidywalnie) tłumaczy swoje zachowanie twierdząc, że stała się celem ataku zaplutych karłów reakcji z Platformy Obywatelskiej, którzy to osądzili ją na podstawie pojedynczego kadru wyciętego z dłuższego nagrania. Czy rzeczywiście tak mogło się stać? Tak. Czy rzeczywiście tak się stało? Nie.
Historia zarejestrowanych na kamerze obscenicznych zachowań w wykonaniu osób, którym wykonywanie takowych absolutnie nie przystoi jest dość długa i faktycznie, jak to zazwyczaj bywa, ich ocena na podstawie wyrwanego z kontekstu fragmentu całości utrwalonego materiału może być niekiedy krzywdząca. Pytanie tylko, czy osoba „pokrzywdzona” faktycznie nieświadomie wykonuje obraźliwy gest?

Dobrym przykładem takiego skandalu było opublikowane w mediach zdjęcie Davida Bowiego, które w 1976 roku wywołało ogromny niesmak wśród fanów artysty.



Sławny muzyk w tamtym okresie przybrał nowy, sceniczny wizerunek Chudego Białego Księcia (Thin White Duke) i swoim zachowaniem rzeczywiście mógł mocno szokować. Jego image był niczym mokry sen nazistowskiego ideologa – elegancko ubrany, gładko zaczesany blondyn o ostrych rysach twarzy w wywiadach wyrażający swoją fascynację Trzecią Rzeszą i Adolfem Hitlerem. Jakby tego było mało, Bowie kolekcjonował poniemieckie pamiątki z okresu II wojny światowej. Oczywiście cały jego ówczesny wizerunek był niczym innym jak zwykłą szopką. Artysta lubił wcielać się w różne wyimaginowane postaci. Parę lat wcześniej dał się przecież poznać jako Ziggy Stardust – hermafrodytyczny kosmita, który przybył na Ziemię, aby zostać gwiazdą rocka.

Akurat „nazistowski” epizod muzyka w dużej części związany był z zażywaniem przez niego kosmicznych wręcz ilości kokainy, a sam Bowie po latach uważał ten okres swojej kariery za najbardziej mroczny i autodestrukcyjny.
To zrozumiałe, że w kontekście jego ówczesnej fiksacji uwiecznienie na fotografii gwiazdora, który stojąc na tylnym siedzeniu kabrioletu wykonuje charakterystyczny, typowy dla nazistów gest, mogło wywołać skandal. I wywołało.



Muzyk szybko wystosował sprostowanie twierdząc, że w żadnym wypadku nie miał zamiaru salutować niczym germański oprawca, a całe zamieszanie było związane z niefortunnym dla niego zdjęciem zrobionym w momencie, kiedy to Bowie machał dłonią do swoich fanów… Niestety dla niego, zachowane nagranie z tego wydarzenia może sugerować coś innego.


Cztery dekady temu tłumaczyły się też polskie władze, kiedy to tyczkarz Władysław Kozakiewicz, po oddaniu dwóch efektownych skoków, postanowił spontanicznie zademonstrować swój stosunek do wygwizdujących go radzieckich kibiców. Byli oni bardzo niezadowoleni z tego, że Polak pokonał rosyjskiego zawodnika - Konstantina Wołkowa. „Wał” pokazany przez sportowca rozgorączkowanej publiczności wywołał wówczas ogromne oburzenie. Doszło nawet do tego, że ambasador ZSRR Boris Aristow domagał się pozbawienia Kozakiewicza medalu, a nawet zasądzenie mu dożywotniego zakazu dalszych występów na olimpiadach.


Aby załagodzić sytuację, polskie władze włożyły sporo wysiłku w wytłumaczenie się z karygodnego zachowania tyczkarza. Oficjalnym powodem wykonania przez niego feralnego gestu był… naciągnięty, bolący go mięsień. Później zmieniono wersję i twierdzono, że „wał” miał być metaforą przeskoczonej przez niego poprzeczki. Po latach Kozakiewicz sam zabrał głos w tej sprawie przyznając, że jego słynny wybryk był efektem spontanicznego uniesienia.

Podobnie jak polskie władze 40 lat temu tłumaczyły sportowca z jego brzydkiego „pozdrowienia” dla rosyjskiej publiki, tak dziś pani Lichocka usiłuje przekonać nas, że pokazywanie „fucków” nie jest zachowaniem obraźliwym, tylko normalną czynnością pocierania się pod okiem. Jak myślicie – czy możliwe jest, aby od teraz ze środkowego palucha „wysyłanego” w kierunku nielubianych przez nas osób zrobić całkiem nieszkodliwy gest, który nie powinien już nikogo oburzać?

Raczej mała na to szansa. Chociaż trzeba przyznać, że całkiem odwrotna sytuacja miała już miejsce niecałe dwa lata temu w USA! Grupa zgrywusów z 4chana wzięła wówczas na warsztat znany od XVII wieku gest „OK”, który to utożsamiany był z okazaniem zadowolenia. Prawdopodobnie został on zgapiony z buddyjskiej symboliki, gdzie symbolizował on wewnętrzną perfekcję.



Okrutnie dowcipni trolle zaczęły jednak promować wymyślony przez siebie nowy „rodowód” tego znaku. Miał on być bowiem gestowym wyrażeniem rasistowskiego hasła „White power!”. Dowód prezentujemy wam poniżej.



Dzięki skutecznej taktyce ekipy z 4chan ich żart szybko złapał przynętę. Na „haczyk” łapali się zarówno skrajnie prawicowi debile, którzy radośnie pozowali do zdjęć z charakterystycznie ułożonymi palcami, jak i liberalna ciemnota, która to z kolei rozpoczęła walkę z tym godnym potępienia przejawem „białego rasizmu”. Doszło nawet do tego, że osoby wykonujące taki gest zwalniano z pracy, uważając ich zachowanie za przejaw (niewerbalnej) mowy nienawiści!




Czy pani Lichockiej uda się zmienić znaczenie „fucka”? Obawiam się, że siła przekonywania posłanki PiS-u nie porównuje się do talentu śmieszków z 4chana. A szkoda. Wizja Polski jako pierwszego kraju, gdzie można bezkarnie słać „fucki” w kierunku funkcjonariuszy Straży Miejskiej, pracowników ZUS-u, Urzędu Skarbowego i kulawych polityków jest całkiem przyjemna.



I na koniec jeszcze drobna uwaga. Pani Lichocka zaklina się, że swój paluch pokazała przypadkiem, zupełnie bez złych intencji, najzwyczajniej w świecie drapiąc się pod okiem. O ile patrząc na same fotografie można by nawet od biedy uwierzyć w takie tłumaczenia, to już wątpliwości nie pozostawia nagranie, które trzy dni temu zostało upublicznione. Przy okazji filmikowi przyjrzała się pewna anonimowa, głuchoniema osoba, która bez problemu odczytała z ust posłanki słowa „Płaczę, płaczę...”.


Każdy człowiek działa czasem w emocjach, każdy człowiek popełnia też błędy i zalicza wpadki. Natomiast każdy szanujący się człowiek powinien umieć pokornie przyznać się do winy i tym samym zachować swoją twarz. Przez swoje zachowanie pani Lichocka, pod względem chamstwa i absolutnego braku godności, właśnie sięgnęła dna, czyli miejsca, gdzie konkurować może już tylko z panią Pawłowicz.
31

Oglądany: 52164x | Komentarzy: 78 | Okejek: 232 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.11

24.11

23.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało