Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tych trzech mężczyzn uważa się za wielkie autorytety. Mało natomiast mówi się o ich zatrważającej hipokryzji!

38 757  
120   31  
Chciałem się wybrać na koncert Rage Against The Machine – zespołu, który od lat walczy słowem i muzyką z kapitalizmem oraz bezdusznymi korporacjami wyzyskującymi biedny lud. Kiedy okazało się, że najtańszy bilet w przedsprzedaży kosztuje 330 zł, to zacząłem rozważać olanie zbrodniczego systemu i próbę wejścia „na lewo”. Jeśli uważacie, że taka sytuacja to przykład wielkiej hipokryzji ze strony zespołu, to pozwólcie, że przedstawię wam kilka innych przykładów bezczelnego faryzeuszostwa.

#1. George Orwell skumał się z Wielkim Bratem

Autor jednej z najbardziej znanych powieści antyutopijnych był zagorzałym przeciwnikiem komunizmu. Wynika to głównie z jego doświadczeń związanych z udziałem w hiszpańskiej wojnie domowej. Orwell walczył po stronie opozycyjnej względem stalinizmu Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego. Wiele ze swoich demaskujących zbrodniczą działalność NKWD wspomnień zawarł w pamiętnikach „W hołdzie Katalonii”, jednak jego największym dziełem, w którym rozprawiał się z wszechpotężną, inwigilującą życie obywateli władzą był oczywiście „Rok 1984”.


Chociaż Orwell nigdy swoich poglądów nie zmienił i do końca życia pozostawał wielkim przeciwnikiem systemów totalitarnych, niedługo przed swoją śmiercią zrobił coś, co można by uznać za zamach na wyznawane przez siebie wartości.

W 1948 roku rząd Wielkiej Brytanii utworzył Departament Badań Informacji – była to podlegająca Ministerstwu Spraw Zagranicznych organizacja, która za cel swoich działań stawiała przeciwdziałanie sowieckiej agitacji. Autor „Roku 1984” nie tylko popierał działalność tej komórki, ale i zgodził się z nią współpracować. Orwell własnoręcznie stworzył listę pisarzy, którzy w jego opinii mieli komunistyczne ciągoty, albo po prostu nie byli przydatni w tworzeniu antykomunistycznej propagandy. Swoje osądy często bazował na własnym widzimisię, a nawet rasowych uprzedzeniach.


W ten sposób człowiek zaciekle walczący piórem z akcjami typowymi dla państw totalitarnych, bez mrugnięcia okiem wsparł Wielkiego Brata w wyłuskiwaniu ze społeczeństwa jednostek „szkodliwych”, nakręcając tym samym inwigilacyjną machinę.

#2. John Lennon chciał śpiewać dla terrorystów

Beatles, który najgłośniej opowiadał się za rezygnacją z przemocy, głosił pokój, a nawet stał się symbolem ruchów pacyfistycznych, w pewnym momencie dał się ponieść emocjom i niemalże odwiesił miłość do bliźniego na kołek.
30 stycznia 1972 roku miała miejsce demonstracja w miejscowości Londonderry. Jej uczestnicy protestowali przeciw nowemu prawu zezwalającemu na internowanie każdego Irlandczyka, co do którego istniało podejrzenie, że wspiera terroryzm. Sytuacja była wówczas dość zaogniona, bo od 1968 roku pomiędzy katolickimi i protestanckimi mieszkańcami Wielkiej Brytanii narastały napięcia, a swoje trzy grosze dorzucała też działalność tajnej, terrorystycznej organizacji – Irlandzkiej Armii Republikańskiej.


Mimo że nic nie wskazywało na to, że manifestacja zamieni się wówczas w regularną batalię, władze miasta postanowiły rozpędzić jej uczestników. Użycie armatek wodnych i gazu łzawiącego rozjuszyło protestujących. Sytuacja szybko eskalowała i wkrótce do akcji wkroczyła armia. Padły strzały. Zginęło wówczas 14 nieuzbrojonych osób. Dzień ten zapamiętany został jako „Krwawa niedziela” i doprowadził do fali terroru ze strony IRA.


Lennon, który dotąd głosił pokojowe hasła i manifestował w swych kompozycjach miłość do bliźniego, skontaktował się z wysoko postawionymi członkami IRA i zapewnił ich, że całym swoim sercem chce wesprzeć działalność tej zbrojnej organizacji. Zaproponował im zagranie dwóch koncertów – w Dublinie i Belfaście. Kto wie, czy ostatecznie by do tego nie doszło? Jedynym powodem, dla którego muzyk musiał ze swych planów zrezygnować, była jego chęć pozostania w USA. Artysta i tak miał już na pieńku z tamtejszymi władzami, bo regularnie krytykował wojnę w Wietnamie i bał się, że jeśli uwikła się w promowanie formacji jawnie terrorystycznej, może po prostu już nigdy nie wrócić do Stanów Zjednoczonych.


#3.Wielki pedagog, który oddał swoje dzieci do sierocińca

Jean Jacques Rousseau do dziś uznawany jest za filozofa, który stworzył podwaliny pod współczesny system edukacji. To głównie zasługa jego traktatu pedagogicznego pt. „Emil, czyli rzecz o wychowaniu”, w którym to dziele francuski pisarz ukazał się czytelnikom jako człowiek wielce wrażliwy na dobro pacholąt. Autor uważał, że należy szczególnie dużo uwagi poświęcić wychowaniu przyszłego pokolenia. Rousseau twierdził, że trzeba umożliwić dzieciom swobodny rozwój, pozbawiony szkodliwych wpływów ze strony społeczeństwa, a wręcz odciąć je od narzuconych przez nie ideałów i pozwolić młodemu człowiekowi wybrać swoją własna drogę. W tamtych czasach tak bardzo rewolucyjne tezy doprowadziły do wielkiego skandalu, a sama książka trafiła na katolicki Indeks Ksiąg Zakazanych, co samo w sobie stanowi dla niej całkiem niezłą rekomendację.


Osoba, która tak dużą troskę przykładała do losów dziatwy musiała być wzorowym ojcem, który głoszone przez siebie teorie realizuje w praktyce, prawda?
Otóż nie. W 1744 roku Rousseau poznał w Paryżu młodziutką Thèrese Levasseur. Dziewczyna szybko stała się jego kochanką. A że chuci filozofowi nie brakowało, niewiasta szybko urodziła mu piątkę dzieci! Pisarz nie garnął się jednak do wychowywania ich uznając, że nie podoła temu zadaniu. Każda z pociech Jacques'a oddana została przez niego do sierocińca. Cóż – zamiast robić z siebie nauczyciela od prawidłowego wychowania purchląt, Rousseau mógł pomyśleć o propagowaniu skutecznych środków antykoncepcyjnych, bo hipokryzja, którą się popisał, już na zawsze zapisała się w jego biografii.

6

Oglądany: 38757x | Komentarzy: 31 | Okejek: 120 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.02

26.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało