Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak przedstawiano Daleki Wschód w prasie polskiej w latach 30.

36 367  
178   10  
Newsy na temat Państwa Środka oraz Kraju Kwitnącej Wiśni często pojawiały się na łamach prasy przedwojennej. Czytelników nie tylko intrygowała orientalna dla naszych pradziadków kultura szeroko rozumianego "Orientu", ale także bieżące kwestie polityczne z tego zakątka świata. A oto kilka ciekawostek zaczerpniętych z prasy wraz ze zdjęciami (dzięki uprzejmości Ossolineum Zakład Narodowy im. Ossolińskich).

Ile trwała podróż z Polski do Indii motocyklem?



W 1934 państwo Bujanowscy wyruszyli z Warszawy do Szanghaju motocyklami. Sama podróż miała trwać prawie półtora roku. Kolejnymi przystankami były takie miasta jak m.in. Poznań, Berlin, Praga, Belgrad, Sofia, Konstantynopol, Ankara, Bagdad, Teheran, Machet, Kweta, Delhi, Lehore i Bombaj. Podróżnicy podczas swojej wędrówki musieli także przemierzyć m.in. Anatolię, góry Taurus, Pustynię Syryjską, góry Persji, Beludżystan. Jak podkreśla "Z Daleka i z Bliska":
Dzięki temu imię Polski dotarło do wielu zakątków krain azjatyckich.

Źródło: Z Bliska i z Daleka, kwiecień 1936.

Ile osób liczyło sobie najmniejsze biskupstwo w Azji?



W 1928 roku w Charbinie został powołany także Ordynat wschodniego obrządku dla Chin, a na jego czele stanął Fabian Abrantowicz. Przez parę lat posiadał także zwierzchnią władzę nad parafią polską. Jak podkreśla "Oriens", funkcja Abrantowicza nie była łatwa, gdyż w pierwszym roku jego biskupstwo obejmowało...12 dusz. Sześć lat później było ich już jednak 152. Natomiast w Szanghaju mieszkało aż 200 wyznawców neunitów.

Źródło: Oriens, sierpień 1934.

Kłopotliwa uprzejmość



O tym, że różnice w zwyczajach polskich i japońskich mogą doprowadzić do zabawnych pomyłek, przekonał się światowej sławy esperantysta – Józef Scherer. Lingwista, który przebywał w Kraju Kwitnącej Wiśni, wspominał o zaskakujących go gestach uprzejmości rodziny, u której gościł. Jednym z jego "przywilejów" była możliwość wykąpania się jako pierwszy w specjalnej balii. Dopiero później do tej samej kąpieli wchodzili inni członkowie rodziny.

Wprawiło go także w zakłopotanie zachowanie Yuriko – córki gospodarza, u którego nocował. Dziewczyna bowiem towarzyszyła mu aż do czasu kiedy zasnął, a także rano przy porannych ćwiczeniach. Zakłopotany Józef Scherer bezskutecznie próbował ją w grzeczny sposób wyprosić, mówiąc "dobranoc". Jednak bezskutecznie. Jak wspominał, o godzinie pierwszej w nocy, rozebrawszy się pod kimonem, ułożył się do snu. Dopiero później dowiedział się, że według japońskiego zwyczaju służąca albo usługująca córka gospodarza ma nad gościem roztaczać opiekę aż do zaśnięcia.

Innym przejawem sympatii gospodarzy wobec gościa było przyrządzenie dla niego jego ulubionej potrawy "sukiyaki". Przezorni gospodarze poinformowali o preferencjach esperantysty także swoich sąsiadów i inne rodziny, które planowały gościć Józefa Scherera. Tak więc przy każdej wizycie wykładowca był raczony tego typu potrawą, aż jak sam wspominał, jego żołądek odmówił posłuszeństwa.

Ponadto Józef Scherer osobiście przekonał się o wadze ceremonii picia herbaty w Japonii jako rytuału zarówno rozpoczynającego, jak i kończącego daną czynność. Jako sławna osoba, będąca wielokrotnie zapraszana do domów i instytucji, aby nie obrazić żadnego z gospodarzy, musiał codziennie wypijać po kilkadziesiąt takich filiżanek.

Źródło: Z Bliska i z Daleka, marzec 1936.

Który Polak założył w Chinach sportowy klub?



W 1939 roku w Szanghaju działał dziecięcy i młodzieżowy sportowy "klub" założony przez duchownego z Towarzystwa Jezusowego – ojca Teodora Wilcocka. Należało do niego 40 Rosjan. Nie były to jedyne działania księży, mające na celu wspomaganie najmłodszych parafian. Rok wcześniej ojciec Wendelin Jaworka, jezuita wschodniego obrządku, planował założyć internat dla chłopców – emigrantów rosyjskich. Zamierzał bowiem wychować młodzieńców na przyszłych kapłanów katolickich. "Oriens" dodaje, że duchowny nie spoczął jedynie na obietnicach, gdyż w sierpniu 1938 roku w tym też celu pozyskał nawet plac pod budowę.

Podobną działalnością dobroczynną na rzecz ubogich dzieci w Szanghaju zajęły się także siostry zakonne. W styczniu 1938 do metropolii przybyło siedem Irlandek – sióstr zakonnych z kongregacji św. Kolumba. Od razu założyły one początkową szkołę z internatem dla dziewcząt rosyjskich, do której początkowo chodziło 16 dziewczynek. Liczba podopiecznych zaczęła jednak szybko rosnąć, gdyż pół roku później było ich już 39. We wrześniu 1938 roku szeregi szkoły zasiliło 80 Rosjanek, a rok później już 130. Dziewczynki przygotowały się w placówce do egzaminów szkolnych albo przerabiały buchalterię. Niestety pomimo popularności siostry miały wciąż problem z zakupem domu i były zmuszone nieustannie wynajmować lokal.

Źródło: Oriens, lipiec – sierpień 1938; Oriens, lipiec – sierpień 1939.

* * * * *
Obecnie pisze pracę doktorską na temat obrazu Chin i Japonii w przedwojennej prasie polskiej, więc jeśli będziecie zainteresowani, to od czasu do czasu mogę dorzucać kolejne ciekawostki. Dla mnie będzie to natomiast dodatkowa motywacja do poszerzania i opracowywania kwerendy.
4

Oglądany: 36367x | Komentarzy: 10 | Okejek: 178 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.02

17.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało