Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Humor z podtekstami, czyli jakie rzeczy przegapiliśmy oglądając za młodu "Laboratorium Dextera"?

87 743  
182   38  
Nie wiem jak wy, ale ja tę kreskówkę uwielbiałem. Naszpikowane absurdalnym humorem "Laboratorium Dextera" było naprawdę miłą odmianą na tle prezentowanych przez Cartoon Network mocno paździerzowych bajek produkowanych we wczesnym paleolicie przez wytwórnię Hanna-Barbera. Twórcy serialu o przygodach małoletniego geniusza i jego głupawej siostry w sprytny sposób poutykali w swoim dziele całkiem sporo żartów dla dorosłych, dzięki czemu kreskówka ta bawiła zarówno młodzież wczesnoszkolną, jak i jej rodziców.

Serial powstał dzięki… wytwórni Hanna-Barbera!

W 1995 roku na łamach Cartoon Network prezentowany był blok kreskówek przygotowany przez Freda Seiberta - ówczesnego dyrektora wytwórni Hanna-Barbera. Program "What a Cartoon!" zawierał kilka trwających po parę-paręnaście minut bajek stworzonych przez różnych artystów. Te krótkie historyjki podbiły serca małoletniej widowni, a ich bohaterowie wkrótce doczekali się własnych, trwających po wiele sezonów, seriali. W ten sposób świat poznał m.in. Johnny’ego Bravo, Krowę i kurczaka, Atomówki, Chojraka - tchórzliwego psa oraz właśnie rudowłosego geniusza i jego tajemne laboratorium.


Pewnie zwracaliście uwagę na "polsko" brzmiące nazwisko twórcy tej kreskówki. Genndy Tartakovski w rzeczywistości nie ma żadnych konotacji z naszym narodem. Pochodzi z Moskwy, a jego ojciec był wysoko postawionym urzędnikiem. Mimo to rodzina Tartakovskich spotykała się z dyskryminacją z racji na swoje żydowskie korzenie. To prawdopodobnie zadecydowało o ich przeprowadzce do USA, gdzie - jak się potem okazało - Genndy miał większe możliwości do rozwijania swojego rysowniczego talentu. Przez lata tworzył komiksy i współpracował przy produkcji seriali animowanych. Dopiero udział w projekcie "What a Cartoon!" pozwolił mu wziąć się za pierwszą w pełni autorską bajkę. A było nią oczywiście "Laboratorium Dextera!".

Głos Dexterowi podkładały dwie kobiety

Tak, charakterystyczny głos małego okularnika nie należał do przedstawiciela płci męskiej, ale do kobiety, która zęby zjadła na dubbingowaniu postaci z niezliczonej ilości bajek. Panią Christine Cavanaugh można było usłyszeć w produkcjach Disneya, Hanna-Barbera, a nawet w aktorskich filmach - jej głosem przemawiała m.in. świnka Babe. Kiedy w 2001 roku Cavanaugh przeszła na emeryturę, fuchę tę przejęła pani równie zasłużona dla sztuki dubbingu - Candi Milo.


Również Dee Dee przemawiała głosem dwóch różnych osób. W pierwszym sezonie za jazgotliwe monologi wygłaszane przez niezbyt bystrą siostrę małego geniusza odpowiedzialna była Allison Moore - bliska przyjaciółka Genndy’ego. Wkrótce jednak postanowiła ona skupić się na karierze teatralnej i trzeba było znaleźć dla niej zastępczynię. Idealną kandydatką na to miejsce okazała się Kat Cressida.

Pomysł stworzenia obojga bohaterów narodził się w głowie Tartakovskiego jeszcze w szkole

Będąc uczniem koledżu, Genndy nabazgrał sobie w zeszycie postać wysokiej, blondwłosej baletnicy. Uznał, że zabawne by było stworzyć dla niej kontrast w postaci brata posiadającego przeciwieństwo wszystkich jej cech. W ten sposób powstał niski chłopczyk kochający naukę. Pomysł ten pozostał w głowie rysownika przez wiele lat, aż do dnia, w którym dostał propozycję stworzenia autorskiej kreskówki.



Również sposób mówienia Dextera zainspirowany został wydarzeniami z czasów szkolnych Tartakovskiego. Będąc na studiach, Genndy miał przyjaciela, który zwykł wydzwaniać do niego i robić mu żarty gadając tym charakterystycznym, skrzekliwym głosem.

Twórca "Family Guya" często wpadał do laboratorium

Zanim Seth MacFarlane dostał szansę nakręcenia swojego autorskiego serialu, jako młody animator i scenarzysta znalazł zatrudnienie w studiu Hanna-Barbera, a jedną z fuch, którą przyszło mu wziąć, była praca przy "What a Cartoon!". Stamtąd szybko zwerbowany został do pomocy przy realizacji całej serii kreskówek powstających na bazie animacji zaprezentowanych w tym programie. Na planie "Laboratorium Dextera" rysował m.in. storyboardy oraz został współautorem scenariuszy czterech odcinków.


Skrzydła tak naprawdę rozwinął dopiero kiedy wkręcił się w prace nad serią o perypetiach Jonny’ego Bravo. To tam poznał znakomite osobistości ze świata dubbingu, w tym odtwórcę roli Batmana - Adama Westa, który, jak wiemy, podkładał potem głos burmistrzowi Quahog w "Family Guyu".


Dwa odcinki zostały zdjęte z ramówki

Czy "Laboratorium Dextera" może wywoływać kontrowersje? Jeszcze jak! Kreskówka naszpikowana jest smaczkami, które rozbawić mogą głównie osoby dorosłe (o tym powiemy sobie za moment). I chociaż większość z tych gagów bez większego problemu ujrzała światło dzienne, to dwa odcinki serialu musiały zostać zdjęte z anteny, bo niektórzy widzowie mogliby poczuć się obrażeni.
Jednym z tych epizodów jest "Rude Removal", który wśród fanów kreskówki ma status kultowego. Pada tam całkiem sporo przekleństw, które wprawdzie są odpowiednio ocenzurowane, ale mimo to łatwo się domyślić, jakie to brzydkie słowa wypluwali z siebie bohaterowie.


Nakręcona w 1998 roku kreskówka czekała aż 15 lat na swoją premierę. W 2014 roku niespodziewanie "Rude Removal" ujrzał światło dzienne dzięki Adult Swim - nocnemu blokowi programowemu Cartoon Network. Materiał ten opublikowano na youtube’owym kanale tej telewizji.

https://www.youtube.com/watch?v=sCZpIUoLlLI

Bajka dla dzieci, żarty dla dorosłych

Oto kilka pamiętnych scen z "Laboratorium Dextera", których podtekstów za dzieciaka mogliśmy nie zarejestrować.
W jednym z odcinków Dexter denerwuje się na swoją siostrę i decyduje się ją wyrzucić ze swojego "królestwa". Potem ma wyrzuty sumienia i brakuje mu obecności głupawej, roztańczonej Dee Dee. Aby wypełnić lukę po jej utracie, decyduje się zatrudnić osobę, która będzie ją naśladowała. Idealną kandydatką okazuje się piersiasta, seksowna Candi. Aby wprowadzić niewiastę w rolę Dee Dee, Dexter każe jej m.in. tańczyć. "Za to będzie się należało 50 baksów ekstra..." - odpowiada Candi. Wygląda na to, że mały geniusz nie zorientował się, że zatrudnił striptizerkę.


W innym epizodzie pomiędzy Dee Dee a Dexterem dochodzi do słownych przepychanek. Powodem kłótni są specjalne, dodawane do płatków śniadaniowych sygnety, służące do odszyfrowywania anagramów. W wybuchu złości siostra rudego geniusza oznajmia mu, że jego ulubiony klub superbohaterów to "klub dla IUTFÓW". Dexter, odkodowawszy tę wiadomość, wkurza się: "Ej! Powiem wszystko mamie!".


Innym razem Dexter składa wizytę swojej sąsiadce. Kiedy ta się odwraca, na jej tyłku widać sentencję umieszczoną tam wcześniej przez Dee Dee. Gag nie byłby tak zabawny, gdyby nie fakt, że napis brzmi: "Trofeum ojca"! Wszystko wskazuje na to, że tata małoletniego wynalazcy lubi wdawać się w romanse z seksownymi żonami swoich sąsiadów.


A pamiętacie Mandarka - chłopca, który podobnie jak Dexter jest wybitnym uczonym, ale w przeciwieństwie do tytułowego bohatera serialu zafascynowany jest złem? W jednym z odcinków dowiadujemy się, że rywal rudego okularnika przyszedł na świat w hippisowskiej komunie, a jego rodzice to archetypowe "dzieci kwiaty". W jednej ze scen mama Mandarka zatrzymuje się przy krzaczku i wskazując na niego, mówi do swojego dziecka: "Nasza ziemia to prawdziwy róg obfitości pełen roślin, którymi nas obdarowuje". Dla szczyla oglądającego kreskówkę krzak, który za przykład daje podstarzała hippiska to zwykłe chaszcze, natomiast starsi widzowie z łatwością rozpoznają te charakterystyczne liście…


Kiedyś też Dexterowi udało się stworzyć maszynę, dzięki której na jego dziecięcym licu wyrosła gęsta, kędzierzawa broda. Chłopiec od razu został pomylony z Action Hankiem (lokalnym superherosem) i w eskorcie policji trafił na miejsce spotkania szajki przestępców. Tam zastał wspomnianych bandytów siedzących nad workiem mąki. "Zaręczam ci, że jest w 100% czysta" - rzekł jeden z typów do swojego potencjalnego kontrahenta. "Już niebawem będę niczym pączek w maśle!"* - ucieszył się z lukratywnego układu nabywca. Dzieciarnia pewnie uwierzyła, że scena ta przedstawiała kluczowy moment obrotu mąką z nielegalnego źródła. Dorośli - niekoniecznie.


*W oryginale nawiązanie do wyrobów piekarniczych jest jeszcze wyraźniejsze, bo przestępca używa sformułowania "rolling in dough", czyli dosłownie: "turlać się w cieście". Tego zwrotu frazeologicznego używa się jednak w kontekście potężnego wzbogacenia się i opływania w dostatki.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
13

Oglądany: 87743x | Komentarzy: 38 | Okejek: 182 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.02

20.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało