Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wdzięczność za uratowanie życia, wychowanie na twardziela i inne anonimowe opowieści

72 620  
235   49  
Dziś przeczytacie także m.in. o bardzo chorej matce, świntuszeniu na zakupach i przekonacie się, czy faceci nie płaczą.

#1.


Moja mama uważa, że jest najbardziej chora na świecie. Potrafi się licytować na choroby nawet z osobami, które mają złośliwe nowotwory i są o krok do śmierci. Mama choruje na cukrzycę i jakieś tam inne schorzenia, z którymi można normalnie żyć, jeśli się bierze leki. Ale kiedy ją posłuchać, to jest obłożnie chora, a to, że pracuje, to po prostu jej bohaterstwo i wszyscy mają ją podziwiać z tego powodu, bo taka chora powinna już leżeć i nie wstawać.

Ostatnio przyszła do niej znajoma z mężem i dziećmi, kiedy akurat byłam u rodziców w odwiedzinach. Znajoma ma raka i widać po niej, że jest po prostu zmęczona walką z chorobą. Co zrobiła moja matka? Rozpoczęła licytację, kto jest bardziej chory. Zaczęła wymieniać wszystkie swoje choroby, które są normalne w podeszłym wieku, typu pogorszona pamięć, pogorszony wzrok, słuch itp. Znajoma ma 30 lat i malutkie dzieci, które w każdej chwili może osierocić. Ale moja mama ma ciężej w życiu i jest oczywiście bardziej chora.

Wstyd mi było strasznie...

#2.

Rok temu podczas spaceru po parku zauważyłem pana, w okolicach 50 roku życia, który leżał na ziemi i trząsł się. Podbiegłem do niego. Miał siną twarz. Zrzuciłem z siebie plecak i czym prędzej schyliłem się, aby zobaczyć co się z nim dzieje. Kiedy zorientowałem się, że facet nie oddycha, od razu przystąpiłem do reanimacji, wrzeszcząc do przechodzącej obok kobiety, aby czym prędzej zawiadomiła pogotowie. 30 mocnych uciśnięć klatki piersiowej, dwa wdechy. I od nowa. 30 uciśnięć, dwa wdechy... Pot lał mi się z czoła, ale nie poddawałem się. 28, 29, 30… 1, 2. I jeszcze raz.
W połowie trzeciej serii, pan odkaszlnął i ze świstem złapał oddech! Jęknął, rozejrzał się. Kazałem mu leżeć i czekać na karetkę. Ta przyjechała po chwili. Spisali moje dane i pochwalili mnie za uratowanie człowiekowi życia. Wróciłem do domu cholernie z siebie dumny.

Mój „pacjent” nigdy nie skontaktował się ze mną i nie podziękował za wyrwanie go z objęć śmierci. Za to parę tygodni później, za pośrednictwem prawnika, zawiadomiony zostałem o żądaniu wypłacenia mu odszkodowania za złamane żebro. Sprawa ciągnie się do dzisiaj. Zaliczyłem już 4 sprawy sądowe i powoli gdzieś tam w środku zaczynam żałować, że tamtego dnia nie zachowałem się jak obojętny na ludzką krzywdę przechodzień i nie poszedłem dalej udając, że nic nie widziałem.

OD REDAKCJI: To tylko pechowa historia, która zdarzyła się raz na milion przypadków. W żaden sposób nie odradzamy omijania ludzi w potrzebie, twój telefon na pogotowie może uratować życie.

#3.


Nigdy nie byłem szczególnie urodziwy. Niski, z rzadkimi włosami i garbatym nosem. Zazwyczaj lądowałem w firendzonie, jak jakiś ostatni przegryw. Na domiar złego mieszkam we wsi, więc znalezienie dziewczyny jest tu szczególnie trudne z racji na „ilościowe ograniczenia” przedstawicielek płci pięknej.

Dwa lata temu, za namową mieszkającego w Belgii kuzyna, zainwestowałem w sprowadzenie stamtąd do Polski używanej maszyny rolniczej, którą sprzedałem z kilkukrotną przebitką. Operację tę powtórzyłem parę razy i nagle stałem się bogaty! Interes mi kwitnie pięknie. Postawiłem sobie nowy dom, wyremontowałem chatkę moich rodziców, wreszcie kupiłem sobie moje wymarzone auto… I teraz, odkąd jestem nieco zamożniejszy, dziewczyny, które wcześniej za plecami mówiły, że jestem brzydalem i „krasnalem”, nagle zachowują się jakbym był jakimś cholernym Adonisem. Zapraszają mnie na randki, wpadają z niezapowiedzianymi wizytami, dostaję jakieś grafomańskie listy miłosne od kobiet, które jeszcze trzy lata temu wciskały mnie do friendzone’u.

Z jednej strony to trochę zabawne, bo w tym momencie jestem zbyt zapracowany, aby wiązać się z kimś na dłużej, a z drugiej – przykro mi trochę, że potwierdza się stereotyp „lasek lecących na kasę”. Zawsze broniłem dziewczyn, kiedy ktoś mówił, że chodzi im tylko o pieniądze.

#4.

Byłam ostatnio w sklepie z mężem. W pewnym momencie rozdzieliliśmy się, aby szybciej załatwić zakupy i szybko wrócić do domu na film. Chodząc po alejkach i szukając jajek, zobaczyłam mojego świeżo upieczonego małżonka przy regale z alkoholem. Jako iż moje uczucia do niego nie zdążyły jeszcze ostygnąć z racji niedawnego ślubu, postanowiłam, że skoro nikogo nie ma w zasięgu wzroku, to zaskoczę go od tyłu paroma niegrzecznymi słówkami odnoszącymi się do tego, co zrobimy, kiedy wrócimy do domu.
Pewnie się już domyślacie, co w tej historii jest kompromitującego... To nie był mój mąż.
Puściłam parę gorących zdań obcemu, zszokowanemu, co ja gadam, PRZERAŻONEMU facetowi, który ewidentnie nie był przygotowany na taką okoliczność, co można było wyczuć, bo jeszcze bardziej pogorszył już i tak beznadziejną sytuację, mówiąc: "Ale to mam pani zapłacić, czy pani to tak po prostu...?".

Zapadła cisza tak głęboka, tak niezręczna, iż zdawała się trwać w nieskończoność. Nie przesadzam, wstyd można by było skraplać z powietrza między nami. Koniec końców spaliłam buraka i uciekłam ze sklepu, zostawiając w środku zakupy.

PS Mąż nie wie. Nie dlatego, że boję mu się o tym powiedzieć, tylko tak żenuje mnie ta cała sytuacja, że nie potrafię zacząć tego tematu słownie...

#5.


Przypomniała mi się sytuacja z mojego miasta, miała miejsce z 15 lat temu. Zasłabła sobie kobitka na ulicy i sobie leżała, otoczona ludźmi. Ktoś tam wezwał karetkę. Patrzą ludzie, że nadjeżdża karetka no to się rozeszli, babkę zostawili.


Jak się potem okazało owa karetka jechała do innego wezwania. Po czym ludzie się skapnęli? Ano po tym, że karetka przejechała po babie i pognała dalej.
Co w tym anonimowego? Miałem z 8 lat, strasznie mnie to wtedy rozbawiło.

#6.

Z okazji świąt razem z rodzicami i moim bratem wybraliśmy się do babci, do której zjeżdżała się cała rodzina. Zdaje mi się, że miałam wtedy 13 lat. U babci razem z całą gromadką dzieci zaczęliśmy się bawić w chowanego.

Babcia w łazience miała wannę z taką zasłonką, którą można było się zasłonić, by nikt nie widział osoby, która bierze kąpiel. Wtedy wydawało mi się to dobrym pomysłem, więc usiadłam na oparciu wanny między ściana a tą zasłonką. Pamiętam, że nikt przez długi czas nie mógł mnie znaleźć i kiedy miałam już wyjść ze swojej kryjówki, do łazienki wbiegł wujek i zaczął srać.

Okropnie się wtedy bałam, że wujek mnie zobaczy podczas siedzenia na tronie... Koniec końców siedziałam w łazience z niczego nieświadomym wujkiem przez 10 minut (najgorszych w moim życiu). Ale i tak wygrałam w chowanego.

#7.


Uwaga, będzie obrzydliwie.
Kluczowe dla wyznania jest to, że mam koty - w liczbie mnogiej. Jeden z nich jest obecnie purchlęciem, ma parę miesięcy i dopiero uczy się życia.

Historia właściwa:
Jak co dzień rano zadzwonił budzik, a ja udałem się do miejsca wszelakich przemyśleń - czyli na kibelek. I jak co dzień rano towarzyszyły mi w tym koty, również purchlak. Purchlak ma ostatnio fazę na umywalkę, ale jako że jest jeszcze małym wypierdkiem, żeby do niej wskoczyć, musi najpierw wejść na muszle klozetową i dopiero stamtąd jest w stanie to osiągnąć.

Po skończonych czynnościach, kiedy wstałem z kibelka, purchlę uznało, że to idealny moment, żeby udać się do swojej nowej miejscówki. Nie zdążyłem nawet wciągnąć spodni, a on wskoczył. Prosto w środeczek. Dodam tylko, że owego dnia mój "wytwór" nie był ani trochę w stałej formie. Jak powszechnie wiadomo, połączenie kot + woda = (w większości przypadków) kocia panika. Teraz wyobraźcie sobie scenę rodem z horroru - kot, cały w gównie, przerażony wskakuje do umywalki, otrzepuje się, gówno spada wszędzie - na lustro, na szafki, do prysznica, na podłogę, na inne koty. I pośród całej tej gównianej sytuacji ja.

Mycie kota i całej łazienki z kupy nie jest najlepszym sposobem na rozpoczęcie dnia.
Zdecydowanie nie polecam.

#8.

Moja mama umarła, gdy miałem 3 lata i w ogóle jej nie pamiętam. Wychował mnie tata, który chyba kochał mamę tak bardzo, że nigdy potem nie chciał znaleźć żadnej innej kobiety. Tata jest dobrym, uczciwym człowiekiem i kocha mnie z całego serca, ale - domyślam się, że po śmierci mamy - stał się oschły i zgorzkniały. Wychowywał mnie surowo, "na mężczyznę", zabraniał się "mazać", okazywał mi troskę, ale nigdy ciepło. Przez lata wtłoczył mi do głowy, że czułość, przytulanie, bliskość, jest dla bab i słabeuszy. Tak dorastałem, męski, chłodny, zdystansowany, dumny z tego, że nigdy nie płakałem i nigdy nie potrzebowałem "babskich czułostek".

Dziś mam ponad 30 lat. Jestem niezależny finansowo, mam własne mieszkanie i bardzo "męski" zawód. Jestem sam, nigdy nie potrafiłem dogadać się z kobietami i żaden z moich związków nie trwał dłużej niż kilka miesięcy. Często zarzucały mi chłód emocjonalny, ja natomiast nie mogłem znieść ich pretensji, fochów i płaczów.

Pewnego dnia, kilka miesięcy temu, siedząc sam w mieszkaniu, przypadkowo trafiłem na piosenkę Korteza "Dla mamy". Wysłuchałem jej dosłownie wstrzymując oddech. Tego wieczoru miałem poczucie, jakby pękła ściana bunkra, w którym siedziałem całe życie, i wreszcie zobaczyłem niebo. Przesłuchałem wtedy tę piosenkę kilkadziesiąt razy, nie płakałem, lecz dosłownie wyłem, wypłakiwałem z siebie 30 lat żałoby po mamie, której nigdy świadomie nie zaznałem, po matczynej czułości, której nie pamiętam. Zdałem sobie sprawę z tego, że przez wszystkie te lata brakowało mi tej czułości, tych "głupich babskich spraw", że to wcale nie tak, że nie potrzebowałem płakać, tylko nie umiałem.

Od kilku miesięcy codziennie wieczorem słucham tej piosenki, codziennie płaczę i codziennie pęka mi serce. Znajduję się w jakimś dziwnym stanie, zdystansowałem się od taty i od kolegów. Wstydzę się komukolwiek przyznać do tego, co się ze mną dzieje. Każdy zna mnie jako twardziela, który nigdy nie narzeka i nie płacze. Nie wiem co się stanie z moim życiem. Czuję się nieszczęśliwy i bardzo samotny.
26

Oglądany: 72620x | Komentarzy: 49 | Okejek: 235 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.02

19.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało