Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

15 kultowych filmów, których omalże nie nakręcono - część II

34 959  
128   7  
W części pierwszej poznaliśmy 7 kultowych filmów, które jednak nakręcono. Poniżej 8 kolejnych i cała 15 gotowa! Zapraszam do lektury.

#8. Łowca androidów (1982)

Kiedy Ridley Scott zaczął kręcić film, napotkał wiele problemów. Poprzedni film Obcy kręcił w Londynie i był przyzwyczajony do tego, jak Anglicy kręcą filmy. Ciężko było mu przyzwyczaić się do tego, jak kręcone są filmy w Los Angeles. Aktorzy określali Scotta jako człowieka zimnego i nieczułego. Jakby tego było mało, Scott udzielił wywiadu jednej z angielskich gazet, w którym oświadczył, że woli pracować z Anglikami, bo ci nie narzekają i nie są rozkapryszeni tak jak ich amerykańscy koledzy. Ten wywiad doprowadził do czegoś, co nazwano wojną koszulkową. Zaczął ją makijażysta Marvin G. Westmore, który założył koszulkę z napisem: D*pę sobie wyreżyseruj. Inni dołączyli do Marvina i przywdziewali koszulki z napisami: Will Rogers* nigdy nie spotkał Ridleya Scotta i Mogłeś szybować z orłami, a chcesz latać z indykami. Na te zaczepki Ridley Scott odpowiedział koszulką z napisem: Ksenofobia jest do bani.

*Will Rogers był amerykańskim aktorem komediowym, kowbojem, wodzirejem i człowiekiem tysiąca talentów. Prowadził on audycję radiową "Will Rogers i jego słynny budzik", w której potrafił zmasakrować słownie przeciwnika, który obrażał Amerykanów.

Dodatkowo szefowie studia byli źli na Scotta za opóźnienia w zdjęciach, przekroczenie oryginalnego budżetu oraz ciągłe zmiany w scenariuszu. To skutkowało tym, że z filmem pożegnali się Ridley Scott i Michael Deeley (producent), a ich miejsce zajęli producenci wykonawczy Jerry Perenchio i Bud Yorkin. Jednak nie udźwignęli tematu (albo też udźwignąć nie chcieli) i Scott oraz Deeley szybko powrócili na plan. Perenchio i Yorkin zachowali kontrolę artystyczną nad filmem. Ponadto oryginalny koniec filmu nie przypadł do gustu szefostwu studia i polecili zmienić go na szczęśliwy.

Jednak najbardziej znaną aferę wywołał Harrison Ford. Po dwóch pokazach testowych uznano film za niezrozumiały i ciężki w odbiorze i postanowiono nakręcić do niego narrację. Scott nie miał nic przeciwko narracji, ale chciał, by ta opierała się na Deckardzie snującym rozważania na temat konsekwencji swoich poczynań. Perenchio i Yorkin byli za tym, by główny bohater dosłownie mówił co teraz robi i tłumaczył widzom wydarzenia na filmie. Ford wściekł się, że musiał dogrywać narrację. Powiedział:

Kiedy zaczęliśmy kręcić uzgodniliśmy, że film nie będzie miał narratora. Więc byłem pewien, że będzie działał bez narracji. Dogrywanie ścieżek było jakimś pieprz*nym koszmarem. Nie raz dawałem upust swojej frustracji, kopałem co się dało i krzyczałem do mikrofonu.

I raczej miał rację, gdyż wersji narracji było kilka. Pierwszą z nich napisał Darryl Ponicsan, a aktor określił ją jako napisaną dla pajaców. Reszta ekipy zgodziła się z aktorem i kolejną ostateczną narrację napisał Roland Kibbee. Kiedy scenarzyści filmu, czyli David Peoples i Hampton Fancher obejrzeli gotowy film, byli bardzo zniesmaczeni wstawkami lektorskimi. Ale każdy z nich myślał, że to ten drugi napisał dialogi, wobec czego z szacunku dla siebie stwierdzili, że teraz jest super.

A sam Łowca Androidów nie zachwycił ani krytyków, ani publiczności w kinach. Zarobił raptem 33 miliony dolarów. Dzieło Ridleya Scotta zostało docenione po latach i dziś ten film zyskał miano filmu kultowego i obecnie jest uważany za jeden z najlepszych filmów science fiction.

#9. Nowe szaty króla (2000)

Ta animacja pierwotnie miała być musicalem w tradycyjnym "stylu Disneya" i miała nosić tytuł Kingdom of the Sun. Jednak ogromny sukces Pocahontas i Dzwonnika z Notre Dame sprawiły, że twórcy Nowych szat króla zmienili zdanie i wycofali się z projektu musicalu oraz postanowili nadać filmowi więcej akcentów komediowych. Czyli to, co kochali wszyscy w filmach Disneya.

Słowo się stało i jeden z producentów skontaktował się i zaproponował Markowi Dindalowi, aby był współreżyserem nowego filmu. Latem 1997 roku wyklarowała się ekipa w składzie której znaleźli się Roger Allers i Mark Dindal jako reżyserzy filmu, a Randy Fullmer jako producent.

Już latem 1998 roku stało się jasne, że twórcy nie wyrobią się z premierą na lato 2000 roku. Mówi się, że jeden z dyrektorów Disneya wszedł do biura Fullmera, odsunął kciuk od palca wskazującego na 5 mm i powiedział:
Tyle brakuje do tego, byśmy zamknęli ten projekt.

Roger Allers próbował negocjować i wydłużyć czas produkcji o co najmniej 6 miesięcy, ale jego prośba została odrzucona i Roger opuścił ekipę pracującą przy Nowych szatach króla.

Perspektywy ukończenia filmu były bardzo mętne. Koszty produkcji już sięgały 30 milionów dolarów, a ukończono tylko 25% filmu. W końcu producenci dostali ultimatum: dwa tygodnie na uratowanie swojego dzieła.

Najbardziej na twórców, a potem na Disneya wkurzył się niejaki Sting, który robił muzykę do filmu. Z początku praca nad filmem go bawiła. Potem zaczęła denerwować - po tym, jak musiał wprowadzać ciągłe zmiany w ścieżce dźwiękowej w trakcie zmian w samym filmie. Aż w kocu wpadł w furię po tym, jak jego utwory związane z konkretnymi postaciami w filmie, podobnie jak same postaci, zostały usunięte. W końcu Disney zgodził się na wydanie trzech z sześciu usuniętych utworów jako dodatków na albumie ze ścieżką dźwiękową.

Na tym nie koniec sporów Stinga i autorów filmu. Prawdopodobnie w oryginalnym zakończeniu Nowych szat króla jedna z postaci wybudowała park rozrywki. Sting zareagował emocjonalnie. Napisał do Disneya list o treści:

Ja rezygnuję, ponieważ ten film pokazuje dokładnie to, z czym cały czas walczę. Przez 20 lat próbuję bronić praw rdzennych mieszkańców, a ty maszerujesz przez ich kraj, by wybudować park rozrywki? W takim razie ja zabieram swoje zabawki.

Ostatecznie zakończenie zostało zmienione na takie, jakie każdy może zobaczyć.

Film nie okazał się dużym sukcesem kasowym w kinach. Krytycy go pochwalili, trafił do ludzkich serc. Inaczej sprawa się miała, kiedy został wydany na DVD. Ludzie go pokochali i stał się najlepiej sprzedającym się filmem na DVD w 2001 roku.

#10. Pulp Fiction (1994)

To najgorsza rzecz, jaką kiedykolwiek napisano. To nie ma sensu. Ktoś nie żyje, a potem żyje. Jest za długi, za dużo w nim przemocy i niemożliwy do nakręcenia.

Właśnie tak o scenariuszu do kultowego już Pulp Fiction mówili producenci z TriStar, kiedy zanieśli go tam Roger Avary i Quentin Tarantino. Powiedziano im ponadto, że scenariusz jest totalnie zagmatwany. Kierownictwo studia najwyraźniej nie czuło nieliniowej historii i zwyczajnie się jej przestraszyło.

I film nigdy nie zostałby nakręcony, gdyby nie Harvey Weinstein i jego brat Bob w Miramax. Oni zauważyli potencjał w scenariuszu i powiedzieli Quentinowi, by nakręcił film dokładnie tak, jak go widzi w swojej głowie, a oni nie będą się wpierdzielać. Opłaciło się, bo film zdobył Oscara i Złoty Glob za najlepszy scenariusz, Złotą Palmę i Saturna za najlepszy film oraz zgarnął 28 innych nagród. A prawie 214 milionów dolarów przychodu także jest potwierdzeniem, że bracia Weinstein i Miramax mieli nosa.

#11. Czas Apokalipsy (1979)

Francis Ford Coppola powiedział kiedyś o Czasie Apokalipsy
Byliśmy w dżungli, było nas zbyt wielu, mieliśmy do dyspozycji zbyt dużo pieniędzy i zbyt dużo sprzętu, aż wreszcie, stopniowo – oszaleliśmy.

Wiele przeciwności losu torpedowało kręcenie tego filmu. Po pierwsze, zajęło to dużo więcej czasu, niż przypuszczano. Film kręcono na Filipinach, ekipa chorowała na różne choroby tropikalne, co nie ułatwiało wyrobienia się w zaplanowanym czasie. Martin Sheen miał zawał serca, Francis Ford Coppola - kilka załamań nerwowych. Po drugie, Martin Sheen walczył z uzależnieniem od alkoholu i problemami ze zdrowiem psychicznym i podobno powiedział swoim przyjaciołom: "Ja tego nie przeżyję".

Z kolei Marlon Brando przyjechał na plan totalnie nieprzygotowany, nie przeczytał ani jednego wiersza ze scenariusza. Ponadto Brando miał za dużą nadwagę, którą musiał szybko zrzucić, by rola pułkownika wypadła przekonująco, a nie groteskowo. Brando uczył się swoich kwestii podczas kręcenia obrazu. Czasami musiała na niego czekać 900-osobowa ekipa, bo tego wymagała jego rola, której nie umiał.

Jakby tego było mało, rząd Filipin, który pożyczył helikoptery jako rekwizyty filmowe, zabierał je od czasu co czasu, ponieważ dyktator Ferdynand Marcos potrzebował ich do walki z rebeliantami antyrządowymi. No i nie zapominajmy o trupach walających się na planie. Prawdziwych trupach wykopanych z grobów. Na taki pomysł wpadł jeden z rekwizytorów pracujących na planie. Zamiast robić kukły i wołać statystów, by ci udawali trupy, udał się na cmentarz, gdzie paru statystów wykopał spod ziemi. Bo trup idealnie przecież trupa grał. Gdy ekipa filmowa się o tym dowiedziała, wezwano policję. Ta na czas śledztwa wstrzymała zdjęcia i zabrała członkom ekipy paszporty. Pomysłowy rekwizytor poszedł siedzieć za kratki, a reszta, koniec końców, film ukończyła. Był to prawdziwy czas apokalipsy na planie Czasu Apokalipsy.

#12. Głupi i głupszy (1994)

Ten film ugruntował pozycję Jima Carreya jako jednego z najlepszych aktorów komediowych. Po tym filmie ludzie pokochali tego wariata. Ale łatwo nie było. Scenariusz, co już jest normą, został odrzucony przez prawie każde największe studio z Hollywood. Wszyscy uznali tytuł za niedorzeczny i nikt nie chciał być kojarzony jako ten głupi, a nawet głupszy. Bracia Farrelly zmienili tytuł scenariusza, najpierw na Go West, a potem na Power Tool is not a Toy, by nakłonić decydentów do przeczytania go.

W końcu scenariusz trafił do New Line Cinema, którego dyrektor Mike De Luca się nim zachwycił. I sam nalegał, by Głupi i Głupszy pozostali Głupim i Głupszym. Ale żeby nie było za różowo - dyrektor generalny Bob Shayne nie był pomysłem zachwycony i powiedział, że nakręcą film pod warunkiem zakontraktowania dwóch wiodących aktorów z listy 25 nadesłanych przez studio. Jak się łatwo domyślić - cała 25 podziękowała i dała dyla.

Na szczęście przypomniano sobie o Jimie Carreyu, który grał różnych białasów w serialu In Living Color. Zmusili go do przeczytania scenariusza, a ten po przeczytaniu powiedział, że... jest to najzajebistsza rzecz, jaką czytał. A reszta jest historią. Ekipa tak polubiła Jima i współpracę z nim, że w tym samym roku nagrali i wypuścili jeszcze Ace Ventura: psi detektyw i Maskę. I wszystkie trzy filmy stały się kasowymi przebojami w roku 1994.

Po tak niebywałym sukcesie to chyba ci, którzy odrzucili scenariusz, czuli się jak Głupi i Głupszy. Chyba raczej jak najgłupszy, bo film przy budżecie 17 milionów dolarów zarobił na czysto ponad 247 milionów.

#13. Egzorcysta (1973)

Gdyby nie niesamowity łut szczęścia, dziś nie oglądalibyśmy Egzorcysty - jednego z najbardziej znanych i przerażających horrorów, jakie nakręcono.

Powieść "Egzorcysta" zastała napisana przez Williama Petera Blatty'ego w 1971 roku. Blatty wspominał, że pomimo tego, że książka uzyskała mnóstwo świetnych recenzji, to nie sprzedawała się dobrze. Wręcz sprzedawała się koszmarnie źle. I tu pomógł przypadek. Blatty został zaproszony do The Dick Cavett Show, gdzie miał zastąpić jednego z gości. Miał pięć minut czasu antenowego. Prowadzący program nie był fanem zjawisk paranormalnych i powiedział pisarzowi, by nie pokładał w tej rozmowie wielkich nadziei. I stało się coś niebywałego. 5 minut rozciągnęło się do pełnych 45 minut niesamowicie ciekawej rozmowy na temat jego książki. Prowadzący był pod niesamowitym wrażeniem gościa i wywiad był przedłużony na jego wyraźną prośbę. Te 45 minut w telewizji ogólnokrajowej wystarczyło, by ludzie masowo zaczęli wykupywać książkę, która już tego samego dnia stała się wydawniczym bestsellerem.

No i ta rozmowa zwróciła uwagę kierownictwa Warner Bros., które dało zielone światło do nakręcenia filmu, który jak wiadomo jest ikoną - jeśli idzie o horrory i kino w ogóle.

#14. Omen (1976)

Po sukcesie Dziecka Rosemary i Egzorcysty postanowiono nakręcić kolejny film - Omen. Jego producenci uważali, że stanie się on kasowym przebojem.

Problemy zaczęły się przy podpisaniu umowy na produkcję filmu. Każdy z sygnatariuszy dostał wiadomość, że film będzie przeklęty, bo "Diabeł nie chce, by robiono mu zdjęcia".

Oto skrócona wersja dziwnych rzeczy, które działy się w czasie kręcenia filmu i po jego nakręceniu.
- Dwa miesiące przed kręceniem filmu syn głównego aktora, Gregory'ego Pecka, zastrzelił się.
- Podczas lotu do Londynu samolot, w którym leciał Gregory, został uderzony piorunem.
- Kilka tygodni po incydencie producent wykonawczy filmu również leciał samolotem i w jego samolot również uderzył piorun.
- Londyński hotel, w którym przebywała ekipa, został zbombardowany przez IRA (Irlandzka Armia Republikańska) tuż po jej odejściu.
- Opiekun zwierząt, który pomógł obsadzie w scenie z pawianami (w filmie kilka pawianów atakuje samochód, w czasie gdy chłopiec i jego mama są w środku), został zabity przez dwa lwy wkrótce po zakończeniu zdjęć.
- Kiedy zdjęcia do filmu dobiegły końca John Richardson, odpowiadający w filmie za efekty specjalne, udał się do Holandii, by tam wziąć udział w kręceniu filmu "O jeden most za daleko". Po drodze miał jednak wypadek samochodowy, w którym jego partnerka poniosła śmierć, gdyż odcięło jej głowę (tak jak Davidowi Warnerowi w "Omenie"). John Richardson podobno widział także znak drogowy w pobliżu miejsca wypadku, oznaczający odległość do najbliższego miasta. Znak ten pokazywał nazwę miasta i odległość do niego: Ommen, 66,6 km.
- Po zakończeniu zdjęć w Izraelu wynajęto prywatny odrzutowiec, który miał zabrać Gregory'ego Pecka do USA. W ostatniej chwili aktor odwołał lot, z czego skorzystało pięciu japońskich biznesmenów, a samolot uległ katastrofie.

#15. Być jak John Malkovich (1999)

Napisany w 1994 roku przez Charliego Kaufmana scenariusz do filmu był za ciężki do przełknięcia przez szefów różnych studiów. I tak zaczyna się każda dobra historia w tym artykule, co nie? Tak więc standardowo - wszyscy odmówili kupienia scenariusza. Wciąż mając nadzieję na znalezienie producenta dla projektu, pisarz wysłał scenariusz do Francisa Forda Coppoli, który przekazał go swojemu zięciowi Spike'owi Jonze.

Spike zgodził się wyreżyserować film i przyniósł scenariusz firmie Propaganda Films, która zgodziła się wyprodukować go we współpracy z Single Cell Pictures. Następnie producenci z Single Cell pokazywali swe dzieło różnym studiom. I ponownie każde studio odrzuciło film. Najśmieszniej odrzucenie uzasadnił dyrektor New Line Cinema. Zapytał on:
Dlaczego kurwa Być jak John Malkovich, a nie Być jak Tom Cruise?

Koniec końców film został rozpowszechniony dzięki USA Films, natychmiast stając się hitem i zdobywając trzy nominacje do Oscara. Jedną z nominacji była ta za najlepszy oryginalny scenariusz.

Zobacz też poprzednią część

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
5

Oglądany: 34959x | Komentarzy: 7 | Okejek: 128 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.04

02.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało