Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Sprytny konduktor pokonał wyłudzacza za pomocą intelektu

40 594  
290   30  
Nieraz słyszy się o sytuacjach, kiedy ktoś minął się z powołaniem i pracuje w zawodzie nie do końca dla niego. Urodzony stolarz pracujący w biurze czy zdolny poeta pracujący jako kierowca, czy... detektyw pracujący jako konduktor w pociągu. Właśnie na kogoś takiego trafił w swojej podróży brytyjski komik Ignacio Lopez i na bieżąco na Twitterze zdawał relację z obserwacji konduktora-detektywa przy pracy.

Wczoraj byłem świadkiem najwspanialszej sytuacji w historii, kiedy jechałem pociągiem do Edynburga. Koleś wsiadł w Wigan i usiadł naprzeciw mnie. Od razu zasnął i spał przez godzinę.
Kiedy się obudził, kupił kanapkę, zjadł ją i znowu zasnął. (To nie jest zadanie z matematyki, nie musicie poznawać odległości, prędkości itd.).
Później przyszedł konduktor sprawdzający bilety i delikatnie obudził kolesia:
- Poproszę pana bilet.
- A, chciałbym go kupić teraz.
- Dokąd pan jedzie?
Koleś patrzy na swój telefon
- Do Edynburga.
- A gdzie pan wsiadł?
I zaczynam widzieć trybiki pracowicie obracające się w głowie kolesia. Ocenia, gdzie w przybliżeniu znajduje się pociąg i jaki był ostatni przystanek.
- W Carlisle.
Konduktor siada obok niego i chwilę na niego patrzy.
- Jest pan pewien, że nie wsiadł pan wcześniej?
Koleś zastanawia się, czy konduktor mógł go widzieć wsiadającego wcześniej. Decyduje się iść na całość. Twarz pokerzysty. Ja czuję się, jakbym oglądał rozmowę Pacino i De Niro w "Gorączce".


- Wsiadłem w Carlisle.
Konduktor marszczy brwi, odkłada swoją drukarkę do biletów i podnosi ze stolik paragon leżący naprzeciw kolesia.
- Pociąg stał w Carlisle 10 minut temu, a ten paragon wystawiono ponad godzinę temu.


O cholera! Konduktor ma dowód. Czy nie powinien on być wcześniej przedstawiony obronie?
Widzę, jak na czole kolesia zaczynają się formować kropelki potu.
- To nie moje - Panie i panowie przysięgli, dowód oskarżenia jest poszlakowy.


- To jest paragon za kanapkę, pan jest pokryty masą okruszków.
Trafienie! Konduktor wysherlockuje kolesia do cna. Koleś równie dobrze mógłby mieć twarz wysmarowaną majonezem. Wtopa!


- To nie moje. Jadłem kanapkę w Carlisle - zaprzecza wszystkiemu. Czy konduktor zbada teraz opakowanie po kanapce?
- Z Carlisle do Edynburga będzie 27 funtów. Gotówką czy kartą?
Udało mu się. Przechytrzył kanara. A już myślałem, że konduktor go dorwie.
Koleś wyciąga portfel i kładzie na stole kartę debetową. W powietrzu czuje się jego zniesmaczenie, kładzie ją, jakby to była platynowa karta kredytowa.
Wygląda na to, że tym razem umknął sprawiedliwości.


Chwila...
Konduktor dokładnie przygląda się karcie.
Koleś jest zdezorientowany.
Utrzymując kontakt wzrokowy z podejrzanym, konduktor kładzie kartę obok paragonu.
- Proszę pana, tej samej karty użyto do zakupu tej kanapki.
Wzrok kolesia przeskakuje z konduktora na kartę i z powrotem.
- Nie... Co?


- Ostatnie cztery cyfry numeru karty są wydrukowane na paragonie.
Święty Falku! Dorwał go!


Ramiona kolesia opadły. Żadnej odpowiedzi. Jest w szoku.
- ...i jestem przekonany, że jeśli sprawdzę monitoring, zobaczę pana wsiadającego wcześniej i kupującego kanapkę.
- Zasnąłem. Byłem trochę oszołomiony.
- Nic się nie stało. Gdzie pan wsiadł?
- Wigan.
- To będzie 71 funtów.


Po tym wszystkim koleś nie zmrużył oka. Resztę podróży spędził gapiąc się w nieszczęsny paragon.
Moim zdaniem prawdziwym przestępstwem są tutaj ceny za podróż pociągiem, ale wow! Cóż za podróż!

21

Oglądany: 40594x | Komentarzy: 30 | Okejek: 290 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.01

22.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało