Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 historycznych ciekawostek, których najprawdopodobniej nie znałeś

47 535  
210   13  
Bitwy, powstania, pakty, podboje, walka o władzę - o tym nasłuchaliśmy się już wystarczająco na lekcjach w szkołach. Czas na nieco inną stronę historii!

#1. Największa popijawa w dziejach

1804020ef9d0e201.jpg

Brytyjski komandor Edward Russell przeszedł do historii za sprawą swoich imponujących dokonań wojskowych, ale nie tylko. Podobnie jak jego udział w słynnych bitwach, w dziejach zapisała się też… zorganizowana przez niego impreza. Trwała jakiś tydzień. Było to w 1694 roku, a do posiadłości Russella zaproszonych zostało ponad 6 tysięcy gości, głównie oficerów i ich towarzyszek. Gospodarz zadbał o to, by nikomu nie zaschło w gardle i w tym celu… polecił osuszyć fontannę.

Wodę zastąpiono mieszanką, która została zapamiętana (początkowo też zapewne zapomniana…) jako największy koktajl w historii. Setki litrów alkoholu, ponad pół tony cukru, tysiące cytryn oraz… barmani pływający w tym wszystkim łódkami, wiosłami mieszając napój i serwując porcje zainteresowanym gościom. W pewnym momencie podczas przyjęcia zaczęło padać. Czym prędzej zadbano więc o to, by rozciągnąć nad fontanną brezent, tak aby przypadkiem nie rozwodnić bezcennej zawartości. Zabawa skończyła się w momencie, w którym w źródełku szczęścia nie pozostała już choćby jedna kropla.


#2. Najbardziej przes*ana bitwa w historii

18040214710d0e92.jpg

Jeśli można byłoby stopniować przes*anie, tytuł króla gatunku należałby się z całą pewnością bitwie pod Azincourt rozegranej 25 października 1415 roku. Bitwie, którą do dzisiaj uważa się za jedno z najważniejszych starć wojny stuletniej. Naprzeciw siebie stanęli wówczas Anglicy oraz kilkukrotnie silniejsi liczebnie Francuzi. Ale wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu, to właśnie Anglicy pod dowództwem Henryka V zdołali dosłownie rozbić przeciwników. I to pomimo… ciężkiej biegunki.

Angielscy łucznicy w dużej mierze cierpieli na dyzenterię objawiającą się właśnie niemożliwą do powstrzymania biegunką. Co poradzić, walczyć było trzeba - zgodnie pozdejmowali więc spodnie, by móc… strzelać obiema stronami jednocześnie. Gdyby tego było mało, dla większego efektu zanurzali groty strzał we własnych odchodach i tak przygotowaną "broń biologiczną" posyłali w kierunku Francuzów. Straty? 10 tysięcy zabitych i rannych, natomiast po stronie zwycięskiej - zaledwie nieco ponad setka ofiar.


#3. Jak Ludwik XIV zrobił porządek w Wersalu

1804022f115a92d3.jpg

Za czasów panowania Ludwika XIV w wersalskim pałacu mieszkały lub pomieszkiwały tysiące ludzi, czego najwyraźniej nie przewidzieli projektanci budowli. Zdecydowanie niedoszacowali liczby potrzebnych miejsc odosobnienia, bo nazywanie ich toaletami byłoby jeszcze dużą przesadą. Jak więc sobie radzono? Na własną rękę i po kątach. Dosłownie - przynajmniej w tej drugiej kwestii. Podczas przyjęć goście załatwiali potrzeby w narożnikach pomieszczeń czy w korytarzach. A co bogatsi przekupowali służbę, by przyniosła im w tym celu jakieś zgrabne naczynie.

Oprócz ludzi, w Wersalu pojawiało się też sporo zwierząt nienawykłych do czekania na wyprowadzenie na dwór. Powstała w efekcie mieszanka była naprawdę wybuchowa, a Wersal zyskał przydomek najohydniejszego pałacu na świecie. Ludwik XIV uznał wówczas, że najwyższa pora coś z tym faktem zrobić… i stanowczo polecił służbie, by sprzątała odchody przynajmniej raz w tygodniu.


#4. Jeden James to najwyraźniej za mało

18040238b909e5f4.jpg

Spotkanie po 39 latach dwójki rozdzielonych zaraz po urodzeniu bliźniąt z Ohio przyniosło zdecydowanie więcej zaskoczeń, niż można by sądzić. Zrodziło też wiele pytań - między innymi o to, w jakim stopniu życie człowieka kształtuje otoczenie, a w jaki inne czynniki. Okazało się bowiem, że - trafiwszy do zupełnie innych rodzin - obaj chłopcy zostali nazwani imieniem James. Na obu mówiono Jim, choć to akurat nic zaskakującego. Bardziej zaskakujące okazały się kolejne zrządzenia losu.

Obaj chłopcy mieli psa o imieniu Toy. Obaj wyróżniali się w mechanice i stolarstwie, obaj podjęli pracę w służbach publicznych. Obaj ożenili się z kobietami o imieniu Linda, z którymi następnie się rozwiedli, by ponownie poślubić… kobiety o imieniu Betty. Mieli synów. Jeden Jamesa Allana, drugi Jamesa Alana. Obaj dużo palili, jeździli chevroletami, a na wakacje wybierali się na tę samą plażę na Florydzie. W 1977 r. po raz pierwszy mężczyźni rozmawiali przez telefon, a w lutym 1979 roku doszło do ich długo wyczekiwanego i pod wieloma względami wyjątkowego spotkania.


#5. Nauczyciel, który oszukał prawdopodobieństwo

18040242ebe93395.jpg

Jeśliby uwierzyć rachunkowi prawdopodobieństwa, przypadkami, jakie spotkały Frane'a Selaka, można by obdarzyć parę milionów ludzi. Zresztą… najlepiej chyba wyjaśnia to fakt, że urodzony w 1929 roku chorwacki nauczyciel muzyki został okrzyknięty zarówno najszczęśliwszym, jak i najbardziej pechowym człowiekiem świata. Zaczęło się w 1962 roku, kiedy pociąg jadący z Sarajewa do Dubrownika wykoleił się i wpadł do skutej lodem rzeki. Zginęło wówczas 17 pasażerów, natomiast Selak - z hipotermią i złamaną ręką - zdołał dopłynąć do brzegu.

Rok później w samolocie, którym leciał Chorwat, doszło do awarii drzwi i nauczyciel został wyssany na zewnątrz. Wylądował w stogu siana, obudził się w szpitalu. W 1966 autobus z Selakiem na pokładzie wpadł do rzeki. W 1970 zapalił się jego samochód. Zdołał wysiąść tuż przed eksplozją. W 1973 doszło do identycznego pożaru, który Selak przypłacił wyłącznie… utratą włosów. W 1995 Selaka potrącił autobus, a w 1996, ratując się przed nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówką, zjechał z drogi i wyskoczył z auta, zanim stoczyło się w przepaść. Koniec przypadków? Prawie. W 2003, po raz pierwszy od czterdziestu lat, Frane Selak kupił los na loterię. Wygrał milion dolarów.


#6. Chilijski wojownik, który nie chciał się poddać

1804025d632bac46.jpg

Przybywający do Ameryki Środkowej i Południowej konkwistadorzy bynajmniej nie należeli do przyjemnych w obyciu. Wręcz przeciwnie - stanięcie na ich drodze dla wielu Indian oznaczało równie nieprzyjemną, co nieuchronną śmierć. Czasem jednak zabicie kogoś najeźdźcom nie wystarczało. Tak było z Galvarino, wojownikiem należącym do plemienia Mapuche. Plemienia, które skądinąd nigdy nie ustąpiło ani przed Inkami, ani przed konkwistadorami, trwając w swoim państwie - równolegle do Hiszpanów i późniejszego Chile - aż do 1871 roku.

Jak intruzi potraktowali Galvarino? W ramach kary za "podniesienie rąk" na Hiszpanów, ci obcięli mu obie dłonie. Miał to być wyraźny sygnał dla pozostałych Indian, by odechciało im się jakiegokolwiek oporu. Ale "na słabego nie trafiło". Zamiast wrócić z podkulonym ogonem, Galvarino w miejscu odciętych dłoni do przedramion przywiązał sobie miecze i wrócił wprost w sam środek walki. Zaskoczeni jego uporem Hiszpanie zaproponowali mu poddanie się, a gdy ten oczywiście odmówił - przy okazji napluwszy dowódcy konkwistadorów w twarz - dosłownie rzucili go psom na pożarcie.


#7. Jak Borneo walczyło z malarią

18040267c5223447.jpg

W latach 50. ubiegłego wieku Borneo zmagało się z epidemią malarii ochoczo rozsiewanej przez komary. Za radą - i z pomocą - Światowej Organizacji Zdrowia zdecydowano się więc na to, by rozpylić owadobójczy środek DDT (za odkrycie jego właściwości szwajcarski chemik Paul Müller otrzymał w 1948 r. Nagrodę Nobla). Niestety eksperci nie przewidzieli, lub może nie chcieli przewidzieć, że od DDT padną nie tylko komary, ale także pszczoły. Na tym jednak nie koniec, bo stworzyło to doskonałe warunki do rozwoju gąsienic żywiących się słomą wykorzystywaną do… pokrywania domów. W efekcie coraz więcej mieszkańców Borneo zaczęło żyć w willach typu cabrio.

Szkodliwemu działaniu DDT uległy też inne owady, co doprowadziło do rozrostu populacji… gekonów, które uodporniły się na substancję. Tego samego nie można było powiedzieć natomiast o kotach - a spadek liczebności kotów oznaczał zdecydowany wzrost liczebności szczurów. Kolejny bardzo niepożądany efekt. By temu zaradzić, nad Borneo zaczęto dosłownie zrzucać koty.

6

Oglądany: 47535x | Komentarzy: 13 | Okejek: 210 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.01

16.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało